poniedziałek, 2 stycznia 2012

Planuję rok z pewnym panem...Adam Bahdaj: ''Smak Życia ''

Niezwykła plastyczność językowa, warsztat i to ''coś'' z czym trzeba się zwyczajnie urodzić jak Adam Bahdaj:  bo on pisze tak, że bohaterowie wstają z kartek, nagle czuje się zapachy, widzi się wszystko przed oczami. Historia ożywa a my jesteśmy w jej środku. Na książkach tego pisarza wychowały się całe rzesze pokoleń w Polsce. Przypadkiem, przeglądając staruszki na allegro uświadomiłam sobie, że choć powieści Adama Bahdaja kochałam jako dziewczynka- jest wiele nadal takich, których nie czytałam, bo w bibliotece lokalnej zwyczajnie ich nie było. Nie mówiąc już o powieściach dla dorosłych. I tak wpadł mi do głowy pomysł, bo spędzić rok z tym panem. Skompletować jego powieści, przeczytać wszystko, a te co czytałam również odświeżyć. A wyobrażcie sobie kochane robaczki, że Bahdaj pisał też pod dwoma pseudominami- i te perełki również zamówiłam i o nich wkrótce też napiszę.

''Smak życia'' to powieść wojenna jakich już się nie pisze. Prosta, barwna, w starym dobrym stylu, chwytająca od pierwszej kartki. To historia Marcina- łącznika i jego wędrówki przez las. Napotyka dezerterów, niebezpiecznych Niemców, chowa się na wieży kościelnej. Brzmi tak banalnie...a jak to się czyta wyśmienicie!!! W tej krótkiej a tak wymownej opowieści mamy wszystko co ludzkie, prawdziwy smak życia tamtych lat, ludzkich twarzy, reakcji, zachowań, lęków i chęci zemsty a również dorastania w trybie natychmiastowym.
Nie wiem jak to Bahdaj zrobił- ale czar jego języka nie mija, dekady za nami, a jego pisanie ma moc i niepowtarzalny klimat, który chce się łykać jak dobre piwko w najgorsze upały.

''Wiatrak wznosił okaleczone skrzydła jak ptak, który nie może poderwać się do lotu. Nad nimi śmigały jaskółki. A wokół było cicho i słonecznie. I wiatr czesał gęste trawy..''

''..nadjechała furgonetka pełna hełmów. A hełmy wyglądały jak jaja ułożone w kobiałce..(..) suchy strzał rozerwał powietrze..''

'' Ojczyzna to dla niego- te krążące bociany; łoś sadzący przez olszynowe gąszcza, śpiewny głos matki wołający go na obiad, pierwszy wiersz, co pozostał w pamięci jak cukier na dnie nie dopitej kawy; zapach gorącego chleba..''

Jak można nie pokochać takiego sposobu pisania?

5 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, piękny,żywy język, jestem pewna, że i mnie pochłonąłby bez reszty. Czytałam w dzieciństwie "Stawiam na Tolka Banana" i obawiam się, że na tym kończy się moja znajomość Bahdaja. Nawet nie wiedziałam, że pisał również dla dorosłych.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... Mam dosyć ambiwalentne uczucia. Nie słyszałam jeszcze o tej pozycji, ale Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła. Cytaty natomiast jakoś same w sobie niekoniecznie, ale język... Ciekawa jestem go. Hm. Zobaczę. Może dam mu szansę. Muszę się z tym przespać. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego autora kojarzę właśnie z literaturą młodzieżową, poszukam "dorosłych" pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie zachęciłaś :) w dzieciństwie uwielbiałam takie książki jak "Lato z duchami", ale pojęcia nie miałam, że "dorośle" też pisał. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł. Zainspirowałaś mnie. Bahdaja kojarzę tylko z "Tańczącym słoniem" i "Wakacje z duchami". Aż wstyd. Muszę nadrobić zaległości. Dlaczego Twój pomysł uważam za świetny? Nie chodzi mi tylko o samego Bahdaja, ale ogólnie odświeżyć sobie lektury z tamtego okresu. Wtedy byłam dzieckiem, większość lektur odbierałam pewnie inaczej. Kusi mnie by powrócić do moich ulubionych lektur z tamtego okresu. Jak chociażby sprawdzić jak teraz odbiorę ten słynny "Tajemniczy Ogród"
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń