czwartek, 12 stycznia 2012

''Niewolnica Isaura'' Bernardo Guimaraes

Z opowieści mamy wiem, że ulice w Polsce pustoszały, gdy pierwszy brazylijski serial ''Niewolnica Isaura'' był wyświetlany w polskiej telewizji. Wszystko zamierało, a ludzie śledzili z zapartym tchem losy biednej niewolnicy Isaury i okrutnego zarządcy Leoncjo. Nie tylko ckliwe wzruszenie i romantyczna historia łapała za serce, ale również palmy, tropiki, ludzie o południowej urodzie- coś dla polaków wówczas bardzo abstrakcyjnego i nieznanego. Kojarzę ten serial, bo też go oglądałam a nawet bawiłam się w Isaurę. Nie miałam pojęcia o co chodzi, ale ja już tak miałam w dzieciństwie, że co w telewizji zobaczyłam to potem z koleżankami ''odgrywałyśmy role'' na podwórku na piaskowej górce obok bloku. Zawsze z tej górki wracałam czarna od piachu, ale to była norma szczęśliwego dzieciństwa- dziecko się wyrzyło. Więc byłam Isaurą, Alexis z Dynastii, Ashton z ''Północ-Południe'' itp itd. Zawsze wybierałam czarne charakterki. Bo miały najładniejsze stroje:) Wyobraznia pracowała na najwyższym poziomie.

Powieść Bernardi Guimaraes powstała w 1875 roku. Ma zaledwie sto pięćdziesiąt stron. Było to ciekawe doświadczenie zanurzyć się w tej historii, poznać ją całkowicie. Ale co do oceny to moim zdaniem jest ona zwyczajnie śmieszna ale i urocza. Bohaterowie tak naiwni, romantyczni, przerysowani- lukier, sam lukier proszę państwa. No ale co tu się dziwić, przecież to brazylijska opowieść miłosna i z jakich czasów! Dla tych co nie znają- w pewnej hacjendzie przyszła na świat prześliczna niewolnica. Córka mulatki i zarządcy. A ponieważ owa Mulatka była przyjaciółką pani domu, kiedy zmarła, Isaura została chowana przez białych ludzi. Ich syn- Leoncjo w dorosłym życiu to prawdziwy potwór- rozpustnik, egoista, agresywny pieniacz. Oczywiście losy Isaury i Leoncjo będą sie przeplatały..On będzie chciał ją zdobyć za każdą cenę i będzie nawet skłonny ją karać, że ona go nie chce. A Isaura..wpadać będzie w kłopoty raz po raz, gdyż jej uroda, wdzięk nikogo nie może pozostawić obojętnym.Potem będzie ucieczka, inna miłość itp itd.....

Ciekawy jest dosyć sposób narracji, bo momentami też śmieszy. W takim stylu: '' Na chwile zostawmy główną bohaterkę i cofnijmy sie dwa dni wcześniej by zrozumieć dlaczego właśnie tak postanowiła. Otóż owego ranka..''

Cieszę się, że przeczytałam tę powieść, było to coś ciekawego i innego, choć nie powiem, że to powalające, wielkie doświadczenie.

10 komentarzy:

  1. Pamiętam pierwszą emisję serialu, nie wiem czy ulice pustoszały, ale wielu sąsiadów płci męskiej wylegało wtedy na korytarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam Isaurę, choć niewyraźnie, nie miałam pojęcia, że istnieje taka książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serialu nie widziałam, ale słyszałam o jego fenomenie. Nie wiedziałam, że był kręcony na podstawie książki czym jestem zaskoczona. Po tej recenzji mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale pamiętam czasy tego serialu, sama namiętnie go oglądałam :), do tej pory w moich szpargałach poniewierają się zdjęcia Isaury i Leoncja. O książce pierwszy raz słyszę, przydałoby się co nieco odświeżyć z posiadanej wiedzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe. Szczerze powiem, że serialu nie cierpię... podobnie jak całej reszty brazylijskich. I dlatego książkę też sobie zdecydowanie odpuszczę mimo świetnej recenzji.

    Swoją droga nawet nie wiedziałam, że to na podstawie książki. Zatkało mnie. Pozdrawiam. :)
    http://recenzje-nati.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Serial znam ze słyszenia, nie oglądałam, za mała wtedy byłam, o ile w ogóle już byłam. Nie wiem, z których latach go nadawali.
    Też mam to wydanie, zdziwiłam się, że to taka mała książeczka, myślałam, że to jakaś gruba saga będzie, skoro serial na jej podstawie zrobili.
    Również zwróciłam rolę na narrację, taki opowiadacz z narratora. Dobrze się bawiłam przy tej powieści, a w ogóle to z serii KIK są fajne książeczki, takie odmienne od tego, co się współcześnie czyta przeważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnesto: zgadzam się , seria KIK to perełka...szkoda, że papier jest paskudnie szajsowaty ale co tam..chciałabym zapoznać się z wieloma książkami z tej serii

      Usuń
  7. Nie wiedziałam, że ten serial (telenowela właściwie) była adaptacją powieści... :D Teraz będę szukać, by z ciekawością poznać książkowe losy Isaury :D
    ( razem z mamą oglądałam tą telenowelę w dzieciństwie, miałam może z pięć lat i wryła mi się w pamięć niesamowicie!)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałam, że w ogóle istnieje taka książka. Serialu nie oglądałam, ale oczywiście słyszałam, jak wielkim zainteresowaniem się cieszył :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Serial oglądałam jako mała dziewczynka do dziś pamiętam pręgierze i wypalanie oczu nieposłusznym niewolnikom. Książkę też chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń