sobota, 14 stycznia 2012

'' Księżyc nad Toarminą'' Roma Ligocka

Podarowałam sobie dziś Spokój. Słońce od rana rozpycha chmury na błękitnym niebie. Światło styczniowe. Piękne. Wyszłam z domu i nabrałam kilkanaście spokojnych, powolnych, długich oddechów. Przestałam myśleć o przeszłości i o tym co ma nadejść. Zaczęłam być tylko tu i teraz. W terazniejszej chwili. Jak błogo, jaki piękny stan. Żebym mogła tak trwać cały czas. Ciężko, bo nawet z kimkolwiek sie spotkam, też nibo patrzy na mnie ale myśli o czymś innym. Ludzie pędzą gdziś w myślach w swoich tylko znanych kierunkach. Lęki biorą górę. Przestają słuchać w nerwowej matni.

Na taki dzionek tylko i wyłącznie jak znalazł felietony Romy Ligockiej. Cisza domowa, słupy słońca wpadające przez okno, dobra kawa. Spokój. Lekko mi na duszy. Rozkoszuję się każdym słowem. Bo Roma żyje właśnie tu i teraz, zbiera te drobinki chwil codzienności. Jak twierdzi, każdemu z nas przytrafia się coś niezwykłego każdego dnia, tylko nie zawsze chcemy to dostrzec.Po co myśleć o tym co będzie skoro '' Nie da się pisać scenariusza własnego życia. Zawsze się znajdzie ktoś lub coś, co pozmienia nam sceny i puenty'' Lubię spokój tej kobiety.W jej utkanych słowach. W zatrzymywaniu małych chwil i przeglądaniu się w nich. Uwielbiam. Smaczne ciasteczko sobotnie:)
Można się rozpogodzić, uspokoić, zanurzyć w ciszy. Trwać.

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam. Ja jakoś nie wiedzieć czemu nie miałam nigdy specjalnych skłonności do twórczości Ligockiej. Ostatnio jednak otrzymałam jako nagrodę w konkursie literackim książkę "Róża, obrazy i słowa" tej autorki. Bardzo mi się spodobała i zaciekawiła mnie. "Ksieżyc..." też przykuł moją uwagę, więc zapewne przeczytam prędzej czy później. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy to są felietony, do tej pory drukowane na łamach "Pani", czy coś kompletnie nowego?

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika: nic dodać nic ująć, Ligocka jest mistrzynią "w zatrzymywaniu małych chwil" - ładnie to ujęłaś. Też lubię się niespiesznie rozsmakowywać w jej felietonach. Często zresztą uzupełniają to czego nie powiedziała w "Dziewczynce..."

    Nati: szczęściara z Ciebie, widziałam ten prawie album, kiedyś go sobie sprawię, piękne wydanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" i "Kobieta w podróży". Te Jej dwie książki spokoju nie dają, zostawiają na pewno niedosyt i nie można zapomnieć o tym co tam zostało opisane. Poza tym panią Ligocką znam z felietonów pisanych dla "Pani" i podzielam Twój zachwyt nad jej pisarstwem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prenumeruję czasopismo "Pani", gdzie Roma Ligocka zamieszcza swoje felietony. "Księżyc nad Taorminą" to zbiór owych i choć mam wszystkie wydania "Pani" i tak musiałam sobie kupić książkę - prawdziwą, w twardej oprawie. Słowa tej autorki mają wartość zbyt dużą, żeby je mieć rozparcelowane na kredowym papierze

    OdpowiedzUsuń
  6. Och przypomniałaś mi o Romie Ligockiej. Pamiętam ten spokój bijący ze stron jej książek. Coś niesamowitego. Doskonale to opisałaś. Nabrałam znów apetytu na takie ciasteczko spokoju i błogości. Bycie tu i teraz, cieszenie się życiem i celebrowanie chwili. Roma potrafi to idealnie uchwycić w swoich książkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jak na razie znam tylko książkę "Róża, obrazy i słowa" Romy Ligockiej, ale zachwyciła mnie sobą ta kobieta i tę książkę też na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń