poniedziałek, 31 grudnia 2012

108 książek w roku 2012.

Ku pamięci, tradycyjnie, jak co roku lista przeczytanych lektur:

1. ''Smak życia'' Adam bahdaj
2.''Cień wiatru'' Carlos Luiz Zafon
3.''Statki, które mijają się nocą'' Zofia Chądzyńska
4.''Prześlę panu klucz i list'' Maria Pruszkowska
5.''Moja siostra, moja miłość'' Joyce Carol Oates
6.''Głos'' Arnardul Indridason
7.''Niewolnica Izaura'' Bernardo Guimaraes
8.''Księżyc nad Toarminą'' Roma Ligocka
9.''Niedziela bez Teleranka'' beata Tadla
10.'' Brygida'' Maria Kruger
11.''Każdy szczyt ma swój Czubaszek'' Maria Czubaszek w rozmowie z A. Ardmusem
12.''Wolność'' Jonathan Franzen
13.''Wichura i Trzciny'' Irena Krzywicka
14.'' Każdy umiera w samotności''Hans Fallada
15.''Podróż w nieznane'' Adam Bahdaj
16.''Nie wierzę w życie pozaradiowe'' Marek Niedzwiedzki
17.''Pokój na poddaszu'' Wanda Wasilewska
18.''Księżniczka z Lodu'' Camilla Lackberg
19.''W stronę Kansas City'' adam Bahdaj
20.''Urodziny'' Panos Karnezis
21.''Petra'' maria Kruger, Halina Bielińska
22.''Krzywicka. Długie życie Gorszycielki'' Agata Tuszyńska
23.''Niebieski ptak'' Joyce Carol Oates
24.''Rosemary znaczy pamięć'' Agatha Christie
25.''Nim nadejdzie lato''Erich Maria Remarque
26.''Siedem kobiet'' Rebecca Miller
27.''Matka Pearl'' Mary Morrissy
28.''Dom z pyłów i snów''Brenda Reid
29.''Żona Adama'' Monika Rakusa
30.''Jesteśmy. Rozstania 68''' Teresa Torańska
31.''Uwaga!Czarny parasol!'' Adam Bahdaj
32.''Stanowczo, łagodnie, bez lęku''Maria Król-Fijewska
33.''Przed ztąpieniem do Piekieł'' Doris Lessing
34.''Dar rzeki Fly'' maria Kruger
35.''Raj utracony''Cees Nooteboom
36.''The dead summer'' Helen Moorhouse
37.''Ludzie'' Philippe Labro
38.''Człowiek bez psa''Hakkan Nesser
39.''Brzechwa dzieciom'' Jan Brzechwa
40.''Dziewczynka, która widziała zbyt wiele'' Małgorzata Warda
41.''Życie po mężczyznie''Hanna samson
42.''Siódmy rok''Agata Kołakowska
43.''Pływanie''Nicola Keegan
44.''Kot pyta nie błądzi'' Beata Tadla
45.''W jego dłoniach'' Marthe Blau
46.''Na imie mi kobieta'' Maria Arbatowa
47.''Matylda Savitch'' Victor Lodato
48.''Wodospad'' Joyce Carol Oates
49.'' Bóg Mordu'' yasmina Reza
50.''Odpowiednie małżeństwo'' Doris Lessing
51.''Huragan''Laurent Gaue
52.''The Blessing'' Anna Quindlen
53.''Mary Poppins'' P.L. Travers
54.''Szampan w nóżce'' Ewa Jabłońska
55.''Nie tak..'' Iwona Zielińska-Zamora
56.''Wyznanie'' Roman Gren
57.''Drogi Gabrielu'' Halfdan W. Freihow
58.''Spadkobiercy'' Kaui Hart Hemmings
59.''Chłopiec z latawcem'' Khaled Hosseini
60.''Lód i woda, woda i lód'' Majgull Axelsson
61.''Druga dal. Nowe listy do Agnieszki Osieckiej'' Hanna Bakuła
62.''Niezwykłe akty prawdziwej miłości'' Danny Scheinmann
63.''Klaps'' Christos Tsiolkas
64. ''12 rozmów o pamięci. Oswajanie nieobecności'' Joanna Racewicz
65.'' Małe trzęsienia ziemi'' Jennifer Weiner
66.''Złodzieje nieba'' Peter Pragne
67.'' Być jak Adele..'' Caroline Sanderson
68.''Fakultet z marzeń. przyczynek do teorii seksualnej'' Sara Stridsberg
69.''Język niemowląt'' Tracy Hogg,Melinda Blau
70.''Sekrety Edenu'' Chris Bohjalian
71.''Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej'' Anna Bikont,Joanna Szczęsna
72.''Wyspa Tokio'' Natsuo Kirino
73.''Turnus'' tomasz Łubieński
74.''Pod niemieckimi łóżkami.Zapiski polskiej sprzątaczki'' Justyna Polańska
75.''Trafiona-Zatopiona'' Anna Fryczkowska
76.''Agent'' Manuela Gretkowska
77.'' Czekam na Ciebie'' Veronique Olmi
78.''Tak sobie myślę..'' Jerzy Stuhr
79.''Iwa Zielona'' Franciszek Sikorski
80.''Mój Egipt'' Jarosław Kret
81.''Chłopiec w walizce''Lene Kaaberbol,Anete Friis
82.''36 tydzień'' Sofie Sarentbrand
83.'' Madeleine. Our's daughter disappearance.." Kate McCann
84.''The Mystery of Mercy Close'' Marian Keyes
85.''Stan zdumienia'' Ann Patchett
86.''My i nasze Siedliska'' Matylda z Windisch-Greatzów
87.''Korekty'' Jonathan Franzen
88.''Pożegnanie z Anglią'' Monika Richardson
89.''Telefon od Anioła'' Guillaume Musso
90.''Prawda'' Riikka Pulkkinen
91.''W niełasce u pana Boga'' Aleksander Minkowski
92.'' Oprah'' Kitty Kelley
93.''Dziewczynka, która za bardzo lubiła zapałki''Geatan Soucy
94.''Pewnego dnia'' Emily Giffin
95.''Kochanie zabiłam nasze koty'' Dorota Masłowska
96.'' Macierzyństwo Non-Fiction.Relacja z przewrotu domowego''J. Wożniczko-Czeczott
97.''Houston, mamy problem!'' Katarzyna Grochola
98.''Opowieść wdowy'' Joyce Carol Oates
99.''Jacqueline Kennedy.Historyczne rozmowy o życiu z Johnem F.''K. Kennedy
100.''Stanisława Celińska. Nie jedno przeszłam'' Karolina Prewecka
101.''Putin. Człowiek bez twarzy''Marsha Gessen
102.'' Hanka Bielicka.Umarłam ze smiechu'' Zbigniew Korpolewski
103.''Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski''Andrzej Czyżewski
104.''Długa podróż poślubna'' Barbara Szczepuła
105.''Anna German o sobie'' Mariola Pryzwan
106.''Gustaw i ja'' Magdalena Zawadzka
107.''Zezia i Giler''Agnieszka Chylińska
108.''Rozstania''Magda Dygat

niedziela, 30 grudnia 2012

''Rozstania'' Magda Dygat.

Postanowiłam zanurzyć się w tę opowieść bez żadnego ''ustosonkowania się'', czytać jak prozę a nie osądzać czy autorka przesadziła, czy to jej nieudolna forma terapii, obsmarowywanie drugiej żony ojca- czyli słynnej Kaliny Jędrusik itp itd.
Bardzo przeżyłam tę opowieść. Po pierwsze jest moim zdaniem świetnie napisana. Opowieść rodzinna o artystach przeplata się z wspomnieniami córki, jej próby odnalezienia się w nietypowej i niestandardowej rodzinie. Ukryte myśli, emocje, z którymi Magda Dygat musiała poradzić sobie wiele lat. Książka wydaje mi się szczera, kiedyś chowano dzieci inaczej, to każdy wie, były dzieci z kluczem u szyji, ''zła macocha'' była też, nie widzę nic w tym skandalicznego. Opowieść płynie, dużo żalu ale i ogromnej miłości do ojca, miłości trudnej i skomplikowanej. Osobiście książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Tak, owszem, Kalina Jędrusik nie jest tutaj sportretowana jako świetna aktorka, ale jako kobieta, która zabiera ojca malej dziewczynce a ona bardzo go potrzebuje. W sumie to jej ojciec, znany pisarz wydaje mi sie tak logicznie myśląc zwykłą pierdołą sądząc po jego decyzjach i zachowaniu ale córka wcale tak tego nie ujmuje. Wyjazdy, podróże, matka podrzucająca dziecko sąsiadom w kamienicy itp itd.. Ale jako całość wcale nie gorszy, nie irytuje. Bo opowieść płynie.. Każda rodzina ma swoje sekrety, ułomności i większe czy miejsze dysfunkcje. Moim zdaniem przebija się przede wszystkim przez tą historię miłość. Trudna i niełatwa. Świat widziany z perspektywy córki.

sobota, 29 grudnia 2012

''Zezia i Giler'' Agnieszka Chylińska

Sięgnęłam po tę lekturkę z dwóch powodów. Po pierwsze, zwyczanie lubię Agnieszkę Chylińską, to chyba jedyna postać, która tak pięknie dorosła i dojrzała na oczach milionów. Mądra kobieta, prawdziwa, naturalna i szczera w ujmujący sposób. Jak oglądałam z nią wywiady, to boki zrywałam nie raz. Jest wiecznie zaskakująca.
 Drugi powód to taki, że faktycznie zupełnie mi obca współczesna, nowa literatura dziecięca. Ciągle pamiętam klasyki, które czytało się za moich czasów i czasem do nich wracam lub rozszerzam czytania ulubionych autorów-Bahdaj, Minkowski itp itd.. Więc byłam bardzo ciekawa o czym pisze się teraz i jak.
Książka jest przesympatyczna, ciepła i momentami intrygująca nawet, czyta się świetnie, ale rekomendacje i opinie z tyłu okładki moim zdaniem są troszkę na wyrost. Robert Kozyra nie mógł zasnąć do rana, tak się wczytał i inne tego typu opinie. Moim zdaniem troszkę przesadnie. Aż tak mnie osobiście nie wciągnęło;) Są tutaj wszystkie dylematy małej dziewczynki oraz sąsiedzi w kamienicy. Chyba będzie dalszy ciąg i możliwe, że będzie jeszcze lepiej..Lekturka fajna jest, to fakt. Trudno mi ją ocenić jakoś głębiej bo zwyczajnie nie mam porównania co piszą współcześnie i świeżo dla małych dzieci. Mój mały mężczyzna jest na etapie książeczek z głosami zwierzątek, lasu, potoku i deszczu, chętnie przerzuca te sztywne kartki. Jak podrosnie na pewno wklimię się w literaturę dziecięcą z kolejnymi etapami. W każdym razie czas z tą ksiazką upłynął sympatycznie. Bo chyba oto chodzi.

piątek, 28 grudnia 2012

''Gustaw i Ja'' Magdalena Zawadzka

Jak cudnie ciepła to książka.Pełna miłości. Czuć, że każde słowo, zdanie i przecinek- pisane z serca kobiety zakochanej w swoim mężczyznie. Kobiety, która prostolijnie, bez cukierkowego stylu opisuje szaloną historię swojego małżeństwa. I jak to w życiu. Raz lepiej, raz gorzej, i czas chmur i okres pełnego słońca. Szaleństwo i trudne decyzje. Podróże i proste domowe radości. Ale zawsze razem, zawsze wspólnie do przodu. I oczywiście aktorstwo oraz ciężkie, bidne realia byłego systemu. Czas z tą książką to czysta przyjemność.  Przesympatyczne chwile. Magdalena Zawadzka i Gustaw Holubek. Niesamowita para. To opowieść również o samej aktorce, wszystko jest tutaj fajnie wyważone w ujmujący sposób, wciąga i nie można przestać. To podróż poprzez minione czasy oraz ściężkami prawdziwej miłości i mocnego związku. Świetna lektura!

czwartek, 27 grudnia 2012

''Anna German o Sobie'' Mariola Pryzwan

Ogromny niedosyt. Deficyt doznań. Takie pierwsze odczucia po przeczytaniu tej książki. Dlaczego? Bo ta opowieść o wybitnej gwiezdzie polskiej estrady to zaledwie zbiór fragmentów wywiadów dla prasy radzieckiej, polskiej, niemieckiej, tylko zlepek różnych wypowiedzi Anny z audycji radiowych, szczątki z listów do rodziny. I wszystko sklejone w układankę chronologiczną o jej życiu. Piękne zdjęcia, ślicznie wydana lektura ale nie traktowałabym tego jako biografii czy nawet opowieści o tej kobiecie. Raczej jak ukłon w stronę artyski, o której tak mało wiadomo, gdyż znana była z tego, iż nie lubiła mówić o sobie. Taki zarys jej życia we własnych słowach, szkic świadectwa przeżyć i dokonań. Miałam troszkę większe oczekiwania, szkoda, Anna German wydaje mi się przeciekawą postacią. Przeżyła ciężki wypadek, który przerwał na kilka lat jej świetnie rozwijającą sie karierę. O tym etapie zaledwie parę stron. Troszkę za znikomo, za sucho ale nie jest tak że się czepiam. Podobała mi się lektura, ale warto się nie nastawiać na opowieść, z której wyłania się bogato zarysowana biografia bohatera. Ale czuć dobitnie, że zycie miała niesamowicie interesujące.
Piękna kobieta o nieziemskim głosie, żyjąca ciekawie w nieciekawych czasach. Nie wiem, czy są inne książki na temat tej artystki, nie sprawdzałam, w każdym razie tę oto pozycję można potraktować jako wspaniały wstęp i zarys. Polecam.

środa, 26 grudnia 2012

Barbara Szczepuła:'' Polacy za granicą- historie prawdziwe. Długa podróż poslubna''

Książka wystała sie na błękitnej półce nietknięta długi czas. Ostatnio przed świętami jeszcze postanowiłam ponownie polakierować regały bo wtedy kolor ładniej sie prezentuje i wiadomo, nie rysują się półki. Nasz majster klepka od zadań domowych tym się zajął. A więc trzeba było książki położyć z namaszczeniem na podłodze. Dzięki porządkom w Błękitnej Biblioteczce przypomniałam sobie o nietkniętych lekturach, zapomnianych przeze mnie. A czekają przecież na swoją turę. Nadal trzy regały do polakierowania, tymczasem zabrałam się właśnie za tę pozycję i jestem bardzo miło zaskoczona.

W temacie emigracji polskiej łatwo chyba o generalizację ale tutaj tego nie znajdziemy. Książka to szeroka paleta ludzkich historii Polaków na ''obcych ziemiach''. Każda opowieść z ogromnym szacunkiem dla człowieka. Polacy są wszędzie i wszędzie dokonują ciekawych rzeczy, odnosza sukcesy. Czas nie jest tutaj uporządkowany, mamy różne okresy wyjazdów co sprawia, że czyta się jeszcze ciekawiej. Świetne te opowieści..niektóre rzeczywiście smutne, czasem przerażające a niektóre takie, że pękam z dumy z rodaków.
Chyba najbardziej dotknęła mnie historia Janusza Liberkowskiego, który wymyślił  projekt bezpiecznego fotelika samochodowego dla dzieci i wygrał konkurs. Wielki sukces, którego korzenie niestety związane są z wielką rodzinną tragedią. Opowieści zwykłych ludzi toczących boje z codziennością też tutaj oczywiście są.

Oj czego nie ma w tych reportażach..wszystkie oczywiście łączy tylko jeden wspólny mianownik- większa, miejsza czy przelotna tęsknota za Polską. I powód wyjazdu. Wszystko w ostateczności tak naprawdę roznosi się o sutuację finansową. Poprostu życie.

wtorek, 25 grudnia 2012

Prezent.

Mikołaj wpadł przez komin..
Powąchałam, pomacałam, pogłaskałam stosik..
...i ponownie doszłam do jednego wniosku- nic mi więcej do szczęścia nie trzeba ;D

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Gwiazdka

Wszystkim, którzy zaglądają do Błękitnej Biblioteczki chciałabym życzyć cudownych, udanych, spokojnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia!! A pod choinką niech znajdą sie góry, stosy, sypiska książek o jakich marzycie!!!!!!
Do mnie mikołaj dotarł w południe...z dwiema pakami lektur.:)))
c.d.n....

środa, 12 grudnia 2012

''Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski'' Andrzej Czyżewski

Perełka pośród czytanych przeze mnie ostatnio biografii i wspomnień. Choć zaznaczam- nigdy nie byłam fanką Hłaski, tzn nie sięgałam po jego powieści, w szkole trzeba było przeczytać chyba jedno opowiadanie czy dwa ale nic nie pamietam. Aż szkoda, bo czuję, że coś ważnego mnie ominęło. Pomimo tego jestem oczarowana.
 Dla wielbicieli twórczości pisarza, książa jest przepięknym podarunkiem a sentyment do pisarza może potęgować doznania. Więcej niż życiorys.To naprawdę solidnie, dokładnie i barwnie przedstawione tło czasów, w jakich żył Hłasko- niezmiernie ciekawie, właściwie przeniosłam się do czasów wojennych i powojennych. Przeżyłam na jakiś sposób podróż życia z tym pisarzem..Liczne listy, tłumaczenia, wyjaśniania, próba analizy zachowań, pewnych wyborów. Ta książka mnie oczarowała, jest prawdziwa, intryguje i przede wszystkim świetnie dopracowana. Wszystko jakoś tak układa się w całość płynną, zmusza do refleksji, nie jest suchym zbiornikiem informacji. Grube tomisko, na dodatek drogie, ale uważam, że na taką publikację pisarz sobie zasłużył. Ciągle się zastanawiam co by było gdyby wrócił na stałe do Polski, jakby to wpłynęło na jego twórczość, rozwój? Niepokorny buntownik, chodzący własnymi ścieżkami...wielki talent, który nie rozwinął swoich skrzydeł do końca. Nie zdążył. Dwie wielkie miłości- dwie kobiety, poplątane losy niczym w filmie..którą kochał bardziej? Za tym człowiekiem nie można było nadążyć, mam takie wrażenie. Niesamowicie wrażliwy, w szponie trudnych, powojennych lat-duchowo zawsze wolny- jego młodość wzrusza, ciekawi i rodzi pytania...
Świetna książka!

wtorek, 11 grudnia 2012

''Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu'' Zbigniew Korpolewski


Wpadłam do pociągu i nie mogę się zatrzymać. Przedział nazywa się literatura faktu, a dokładnie wspomnienia i biografie. I wyjść nie mogę. Leci hurtem, czytam i czytam...na belerystykę jakoś nie mam ani głowy ani ochoty...ale może magia błekitnej biblioteczki podziała, jak napiszę o tym to może zaraz przejdzie? Bywało i tak. Myślę też, że gdy dojdzie do mnie niebawem stosik zamówiony z merlina, to się zmieni cykl czytelniczy. Narazie się nie zanosi..W każdym razie jest jak jest...kolejna wielka osoba. Kapelusze. To pierwsze słowo, które wpada mi do głowy gdy myślę o tej kobiecie, skojarzenie bliskie wielu ludziom. Wielka osobowość, nieposkromniona, ogromna witalność, energia i pozytywne nastawienie do życia...Hanka Bielicka. Tyle dekad i tyle sukcesów, wielkiej pracy i pasji. Trudno zabłysnąć w kabarecie, utrzymać się przez tyle lat..i jeszcze zdobyć sławę i mieć swoją własną niepowtarzalną markę. Hanka to miała. Wspomnienia przyjaciela ujawniaja wiele ciekawych informacji, podsumowują dorobek artystyczny, opisuje z humorem wdzięk, usposobienie artystki...oczywiście jest i droga do kariery, dzieciństwo...jeśli mam się do czegoś przyczepić to hm...może troszkę zbyt dużo refleksji na temat samego kabaretu, jego formy itp. Ale i tak, była to lektura bardzo ciepła i ciekawa. Jak miło obcować z takimi ludzmi choć na chwilę poprzez magię książki!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

''Putin. Człowiek bez twarzy'' Marsha Gessen

Nie mogę nazwać się pasjonatką wszystkiego, co rosyjskie, bo moja wiedza jest bardzo znikoma, pobieżna, ale czego się tam dowiem, zawsze mnie interesuje. Rosja jawi mi się jako kraj o bardzo skomplikowanej formie władzy, właściwie przerażającej ale to szerokie słowa...bo gdzie system działa idealnie? Korupcja jest wszędzie. W każdym razie tego pana nikomu nie trzeba przedstawiać..ale ile o nim wiadomo? Mało, a to co dostępne oczywiście jest wykwintnie przygotowane przez biografa samego zainteresowanego. Zaskakujące są fakty, w jaki sposób Putin doszedł do władzy...jak i jego przeszłość, wcale nie okazuje się idealna i różowa..
''Człowiek bez twarzy'' to książka o mężczyznie, który rządzi mocarstwem, o jego życiu, a w tle oczywiście historia współczesna Rosji. Przerażające bardzo i smutne. Strasznie mnie dotknął fragment o tym co działo się w Rosji gdy zatonął podwodny statek wojenny ''Kursk''- myślę, że pamięta to nadal i mocno cały świat..decyzje prezydenta, jego pózna reakcja itp..itd..
 Masha Gessen to rosyjska dziennikarka, która pieczołowicie bada i stara się opisywać życie społeczne Rosji oraz współczesną politykę. Ponoć miała problemy po napisaniu tej książki i musiała się ukrywać. Lektura, jak na mnie, nietuzinkowa, bo nie czytam tego rodzaju książek, ale dziwnym trafem skusiłam się i nie żałuję. Nie umiem jej jednak ocenić i rozwodzić się zbytnio gdyż polityka nie interesuje mnie zbytnio i mało wiem, bym mogłabym tutaj stawiać tezy i je rozwijać.

wtorek, 27 listopada 2012

''Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam.'' Karolina Prewecka

Zwykła i niezwykła. Pospolita i barwna. Niesłychanie silna kobieta. Wulkan energii i trochę wycofana osoba.To pierwsza refleksja po lekturze.
 ''Ona zawsze wie, co chce powiedzieć poprzez swoja rolę. Wchodzi w nią dogłębnie, a siebie zostawia na zewnątrz. To jest cecha prawdziwych, wspaniałych aktorek, których jest bardzo niewiele.''
Posiada wiele wspaniałych kreacji aktorskich na swoim koncie, nadal gra, rozwija się. Zainspirowała i pomogła wielu ludziom ale dyskretnie i nie na forum publicznym. Jak sama mówi, jest świat lub butelka. Dwadzieścia lat temu pokonała swojego największego demona- alkohol, który spustoszył jej życie. Podoba mi się strasznie, że ta książka- wywiad, nie jest wyznaniem alkoholiczki, ale wszystkie jej traumy, dramaty umiejętnie wplatają się poprzez jej droge zawodową- bardzo zreszta obfitą i tak jest do tej pory- gra, rozwija się w teatrze.Więc jeśli coś mnie trochę uwiera, to tytuł. Nijak mi nie pasuje.
 Celińska kocha przyrodę, swojego psa i oczywiście dorosłe dzieci, z którymi ma niesamowity kontakt, choć nie zawsze było różowo. Silna, stanowcza, zdecydowana a jednocześnie bardzo wrażliwa. Pięknie śpiewa. O współczesnych aktorach nie mówi prawie wcale, gdzieś taktownie tylko dodaje, że dziś aktor idzie do serialu i jest od razu gwiazdą. Ma status. I tak trudno od młodych wymagać w teatrze z tego względu. A według niej aktorstwo wymaga ogromnej pokory.
Wywiad rzetelny, taktowny. Niesłychanie naturalny. Czas spędzony z tą lekturą okazał się bardzo miły i ciekawy.

piątek, 23 listopada 2012

Jacqueline Kennedy.Historyczne rozmowy o życiu z Johnem F. Kennedy

Myślę, że wcale niełatwo napisać ''wstęp''. Często się go opuszcza lub czyta mimochodem. W tej książce jest inaczej.Jeden z lepszych wstępów do książki, jakie czytałam. Córka słynnej Pierwszej Damy tłumaczy, argumentuje i przedstawia powód wydania tej lektury. Z taktem i szacunkiem do matki- spełnia jej ostatnią wolę. Otóż krótko po śmierci prezydenta, Jacqueline postanowiła spotkać sie z dziennikarzem, sumiennie przez nią wybranym i nagrać szereg rozmów-spostrzeżenia, wspomnienia. Kasety z nagraniami zastrzegła pieczołowicie, by nie ujrzały światła dziennego przez wiele dekad i aby doczekały się publikacji w swoim czasie.

Rozmowy te są niezwykle cenne dla całej, moim zdaniem, rzeszy młodych Amerykanów, którzy mogą lepiej zrozumieć historię swojego kraju oraz czas kadencji najbardziej kochanego prezydenta USA. Bo była to epoka przełomowa. Kto szuka sensacji oraz pikantych szczegółów z życia tej pary- odradzam tę lekturę gdyż niczego tu takiego nie znajdzie. To portret historyczny, na tle którego wyłania się postać Kennedy'ego, interpretacja jego wyborów, sytuacji, w których się znalazł i różnych ciekawostek. Prezydent był niezwykle oczytany, namietnie połykał książki. Jacqueline Kennedy jako pierwsza kobieta prowadziła zmiany w Białym Domu, jej zasługi są ogromne, zmodernizowała pomieszczenia, przeprowadziła remonty, uporządkowała bibliotekę, to ona wrowadziła zwyczaj, ża każda jej następczyni, kolejna Pierwsza Dama zajmowala się akcjami charytatywnymi. Była zjawiskiem. Miliony kobiet naśladowało jej styl, wraz z nią, Biały Dom nabrał klasy, ogłady i kultury.

Lektura, moim zdaniem , wymaga skupienia. Pełna informacji, zdjęć-dla miłośników tamtej epoki zdecydowanie może okazać się wielkim smakołykiem.

czwartek, 15 listopada 2012

''Opowieść Wdowy'' Joyce Carol Oates

Za każdym razem, kiedy wyciągam z błękitnej półki kolejną powieść Oates- mam zawsze uczucie świętości; jakby to własnie zbliżał się szczególny czas, bo wiem, że za chwilę spotkam się z wspaniałą literaturą, która porwie mnie w inny wymiar. Sięgam po jej prozę co kilka miesięcy, częściej nie mogę, gdyż każda powieść siedzi we mnie bardzo długo, żyje jeszcze swoim własnym życiem w myślach, fruwaja słowa po sercu, czuję emocje, widzę sceny i obrazy. Czytam jej powieści z ogromnym skupieniem i uwagą by chłonąć wszystko i niczego nie przeoczyć. Te książki sa jak pociski emocjonalne, bomby uczuciowe,  z owocu życia potrafi Oates wycisnąć doszczętnie wszystkie soki..wszystko to czego nie potrafią inni - ona za pomocą słów robi to płynnie i przejmująco.
 Jest to pisanie bardzo dojrzałe, przemyślane i zwyczajnie piękne. Życzę jej tego Nobla, mam nadzieje, że wreszcie dostanie...pisać tak przystępnie, prosto a jednocześnie tak fenomenalnie głęboko- dar, który posiadają nieliczni.


''Opowieść Wdowy'' to bardzo intymny i porażająco emocjonalny pamiętnik kobiety, która staje się i jest wdową.To co poraziło mnie najbardziej to zdolność tej kobiety do uchwycenia procesu..bo przecież nigdy nie jest tak, że w jednej chwili stajemy się matkami, żonami, wdowami, singielkami. Psychika potrzebuje czasu, tutaj mamy pełne świadectwo co dzieje się w sercu człowieka, który nagle musi dorosnąć do nowej roli, którą w jednej sekundzie i brutalnie narzuciło samo życie. Przeżyła ze swoim mężem cztery dekady, nie mieli dzieci ale łączyło ich wielkie uczucie, nie jest ono tutaj jakoś specjalnie opisane ani lukrowo ani dramatycznie. Wiele wspomnień pozlepianych umiejętnie i ciekawie. Bo miłość to nie szampan i truskawki, a godne, pełne zaufania i szacunku zwykłe dni.

Mądra, wzruszająca i oryginalna powieść. Naszpikowana sensem, i głosem poszatkowanego serca.
Dla mnie osobiście Oates pisze obłędnie...

poniedziałek, 12 listopada 2012

Katarzyna Grochola:'' Houston, mamy problem''

Wiele lat temu przeczytałam ''Nigdy w życiu!'', słynną, zachwalaną powieść, to był szał w Polsce, taki czas i moda na kobiety co są porzucone a już nie tak super młode, budują dom biorąc życie w swoje ręce i szukają szczęścia na nowo. Książka ta kompletnie do mnie nie przemówiła, nie rozumiałam czemu tak o niej dużo się pisze, powstał film itp itd..myślę, że wtrafiła w swój czas, to była pierwsza tego typu powieść zapewne.. Patrzyłam ze zdziwieniem jak pisarka robi furorę ale pożegnałam sie z jej twórczością na lata. Do tej pory, nadal mnie irytuje fakt, że tylko ją widać w tv a wiele innych dobrych polskich pisarek co piszą kobiece powieści- są pomijane. Ale w Polsce to już tak jest, jak ktoś wypływa na szerokie wody sławy to jest wszędzie i tylko on.

Niedawno obejrzałam ''Xksięgarnia'' na tvn24, program o książkach i był wywiad z Katarzyną Grocholą, bardzo udany, moją uwagę przykuł fakt, że napisała książkę z perspektywy mężczyzny, że jest to powieść - świadectwo róznic miedzy nami- kobietami a mężyznami. Trochę się zastanawiałam po czym stwierdziłam, skuszę sie, ale nie miałam wielkich nadziei. Ja jestem z tych, co od czasu do czasu muszą zweryfikować swój gust, ale to musi przyjść jakoś samo, przypadkowo. Zresztą tylko krowa nie zmienia poglądów.

 Książkę przeczytałam, nie, nie stanę się fanką tej pani, nie przeczytam reszty na jednym oddechu i na raz ale powiem jedno- to jest powieść, która mi sie podobała i to nawet całkiem bardzo. Jest dopracowana, przemyślana, właściwie nie ma tu nic zbędnego choć to opasłe tomisko. Szybka akcja, dobre dialogii, 32-letni Jeremiasz, operator filmowy to facet, którego kupuje sie od razu. Jest prawdziwy, realny,kocha ptaki, ma mamusię co mu matkuje, koleżanki- każda inna ale ciekawa, jest sąsiadka co mu puka w rury, jest znienawidzony piesek mamy i praca tzn jej brak i dorabianie- naprawa sprzętów. A przede wszystkim Marta- obraz utraconej kobiety przewija się cały czas..jest w tym i zagadka i niewiadoma..co wyjaśnia się na końcu. Nic tutaj ''nie urywa się z choinki'', nie zastanawiałam sie gdzie ci bohaterzy żyją bo realia polskie są tutaj wplecione bardzo prawdziwie i naturalnie.

Wszystko jakoś tak płynie zgrabnie, rozwija się, wszystkie wątki są zgrabnie rozbudowane, nie za dużo, nie za mało i koniec też mi się podobał.
To naprawdę dobra powieść, niesamowicie dopracowana i zamknięta w sensowna klamrę, dowcipna, smieszna ale i ciekawa.  Różnice miedzy mężczyznami i kobietami są w sumie na każdej stronie a jednocześnie wciąga historia Jeremiasza i jego zawirowań życiowych.
Naprawdę dobra rozrywka. Jestem pozytywnie zaskoczona:) Bardzo miłe są takie niespodzianki.

piątek, 9 listopada 2012

'' Macierzyństwo Non-Fiction. Relacja z przewrotu domowego'' Joanna Wożniczko-Czeczott

Kiedyś polecałyście mi tę książkę i tak się złożyło, że natknęłam się na nią w księgarni podczas pażdziernikowego wypadu do Polski. Oczywiście jak najbardziej dla młodych matek, kobiet, które są w ciąży lub planują potomstwo. Czyta się niesłychanie szybko, zapiski życiowe z twardą rzeczywistością w tle. Autorka ma lekkie pióro, nie ubiera nic w kwiatki. I choć jej doświadczenia nie wszystkie mi są bliskie to oczywiście zgadzam się z nią w wielu aspektach, po części też mi jej przemyślenia są bliskie. Jest wesoło, śmiesznie i refleksyjnie. Chyba już kiedyś o tym wspominałam: wiadomo samo ciąża, poród, wczesne macierzyństwo to hardcore miejszy czy większy, rewolucja w życiu choć i chwile przepiękne i naszpikowane sensem. Szkoda tylko że presja społeczeństwa, jakieś mody czy zalecenia szpitalne podwajają presję na samą kobietę.
Przeczytałam z zainteresowaniem wnioski i spostrzeżenia autorki. Ciekawa pozycja.

środa, 7 listopada 2012

Świetna polska literatura faktu..

Polska literatura faktu ma się świetnie. Na przełomie ostatnich dwóch dekad ukazało sie wiele cudnych zbiorów felietonów, wywiadów, biografi i wspomnień. Piękne wydane, ale co najważniejsze-ludzie, którzy mają coś naprawdę ciekawego do powiedzenia. Po takich książkach nie można uciec od refleksji, ksiązki zostawiają w nas ślad.  Dla mnie, to jak spotkanie z kimś, kto ma coś niesamowitego do opowiedzenia, obcowanie z prawdziwym życiem, świetnymi ripostami, spostrzeżeniami, bystrym humorem, madrością ludzi nietuzinkowych i zasłużonych i worek ciekawych puent. Na dokładkę w tle obraz polskiej rzeczywistości z dawnych, choć wcale nie odległych lat. Uwielbiam, jednym słowem. Rzecz sto razy lepsza niż wchodzenie na portale i bycie bitym po oczach co kolejna gwiazdka sezonu myśli o miłości, przypadkowym seksie i czy Natalia Siwiec robiła to z kobietą oraz gdzie kto kupuje sukienkę tym samym kto kopiuje a kto pławi sie w markowych szmatkach. Natłok durnych informacji jest tak wielki, że zaczyna mnie to przerażać a jeszcze smutniejszy jest paradoks- że próbują ci wsciskać, że jak ci to przeszkadza to przez zazdrość. Czy ten idiotyczny pociąg promowania głupoty i płytkich, sztucznych ideologii kiedyś wypadnie z torów codzienności? Czy musimy być bombardowani głupotą?

 Wczoraj szperałam w sieci i wynalazłam kolejne pozycje, które wylądowały w koszyku i przyjdą za jakiś czas pocztą. I tak naszła mnie myśl, żeby polecić wam kilka smaczków, które dawno temu przeczytałam, ale wspominam do dziś..gorąco polecam na jesienne, zimne wieczory, które macie ochotę spędzić z ludzmi jedynymi w swoim rodzaju, z czymś, czemu warto sie przyjrzeć i wchłonąć..
To tylko kilka z morza..



                                  
 
 
                                                                      
                             
                                                 
                                                                          
                                                                                 
                                                                                             
                                                                                               
                                                                               
                                                                                                                       

poniedziałek, 5 listopada 2012

Świat Doroty Masłowskiej..i nowa powieść: '' Kochanie, zabiłam nasze koty''

Kolejna próba podejścia do świata Doroty Masłowskiej. Wiem, że jest oryginalna, wyjątkowa, w swoim rodzaju na dodatek młoda i bardzo uznana- a nie ma jeszcze trzydziestu lat. Szanuję to co robi, że jest ''świeża'', że nie powiela i ujmuje w swoim stylu rzeczywistość, w której żyjemy. Chcę podpatrywać, zrozumieć i znalezć przyjemność z obcowaniem z jej książkami. Do tej pory wszystkie próby kończyły się fiaskiem.

Mój problem polega na tym, że za cholere nie podchodzi mi narracja- tego typu, że narrator wie wszystki ale nie ujawnia, nie szkicuje atmosfery, miejsca, tła, on wie, ale ja mam się domyśleć i skupić na dialogach i języku.''..ale nie bierzmy naszej bohaterki aż za tak głupią''- to nie cytat ale przykład takiej narracji- bardzo ''władczej''. Mam wrażenie że narrator świetnie się bawi, a ja już nie tak całkowicie. Nie czuję kontaktu, że jest powieść napisana dla mnie, tylko pisarz napisał dla siebie. Trudno mi się wczepić w taką powieść. Mam tez wrażenie, że są to bardziej rozbudowane opowiadania..Podobały mi sie fragmenty, metafory, porównania- Masłowska jest w tym genialna.  Więc i tak coś nowego- fragmenty mnie ujęły, ale tylko tyle. Pewnie to kwestia dojrzałości literackiej, której jeszcze nie posiadam, może kiedyś będę się zachwycać całością, na pewno nie zrezygnuję i kiedyś sięgnę po kolejną. Dla fanów- pewnie będzie to wielkie wydarzenie zetknąć się z tą lekturą. Może i kiedyś ja do nich dołączę, kto wie.

A swoją drogą możecie mi polecić kogoś z polskich pisarzy, kto jest uznany przez krytykę, o kim głośno jest, pisze na wysokim poziomie, krytycy kiwają głowami z zachwytem a jednocześnie jest  to pisarz bardzo przystępny i dla wszystkich? Z literatury światowej dla mnie  taką pisarka jest np Doris Lessing.

sobota, 3 listopada 2012

Emily Giffin: ''Pewnego Dnia''

Ta autorka jest dla mnie mistrzynią i numer jeden jesli chodzi o książki lekkie, niezwykle kobiece, takie, które pochłania się na raz pomimo że nie są to cieniutkie lekturki. Czytałam wszystkie i za każdym razem to samo- błyskawiczna akcja, wrażenie, że nie ma nigdy jednego, zbędnego akapitu, pełno kobiecych emocji, które od razu pozwalają nam poczuć bohaterkę i wniecaja potrzebę poznania jej historii. Jej styl pisania jest wyjątkowy moim zdaniem bo choć pisze niesamowicie lekko to nie ma w tym banału.Co ciekawsze, jej historie wcale nie są oryginalne ale tak napisane, że człowiek kupuje to od razu. Zawsze akcja jej powieści zaczyna się na trzeciej stronie a nie od połowy książki. Między jej słowami tętni życie. Poprzednią książkę ''Siedem lat pózniej'' też pochłonęłam jak i wcześniejsze. Kiedy ujrzałam tę nowość- rzuciłam się jak zgłodniały pies na kość. I nie pożałowałam.
Prosta, ciepła historia o tym jak wybory sprzed lat, sekrety- mogą namieszać w naszym życiu. Nowy Jork i nasza bohaterka- uznana scenarzystka popularnego serialu. Po trzydziesce, zakochana, wiodąca sielankowe, nowojorskie życie, które jest częścią ludzi bogatych. Pewnego dnia, jedna niezapowiedziana wizyta diametralnie zmienia i ją i jej całe życie..
Świetna lektura na wieczory, kiedy człowiek chce się zrelaksować i zwyczajnie zaczytać, na pewno bardzo dobry pomysł na gwiazdkowy prezent. Kolejny raz nie zawiodłam się. Uwielbiam odpoczywać przy lekturach tej pani.

piątek, 2 listopada 2012

''Dziewczynka, która za bardzo lubiła zapałki'' Gaetan Soucy

Wydawnictwo ''Noir Sur Blanc'' często serwuje intrygujące smakołyki-może nie lekkie i nie takie, które pochłania się jak pączka z czekoladą, ale generalnie ukazało się wiele ciekawych lektur. Trochę ostatnio buszowałam w sklepie i zakupiłam parę powieści.

Dom odcięty od świata a w nim dzieci. Oczami chłopca dowiadujemy się, że właśnie zmarł ich ojciec, zwyczajnie nie obudził się, więc trzeba zakupić trumne i przygotować pochówek. Żeby to się stało, dzieci musza udać się do miasta, czyli świata do tej pory obcego. Książka jest mroczna, ponura, momentami szokująca...cóż, przygoda z tą powieścią to jak wyprawa do krainy patologii największych rozmiarów. Powieść nie jest opasłym tomiskiem, ciekawy pomysł, dobra narracja ale brakuje mi jednego elementu- przebojowości. Było by fascynująco i mocno w takim słowa znaczeniu, że książka choć ciężka- fajnie gdyby nie mozna było się od niej oderwać. A tu tego nie ma. Przytłaczała mnie ta patologia i zbiór naprawdę podłych i okropnych wydarzeń. Dobra lektura, ale czegoś mi osobiście tutaj zabrakło. Raczej nie zapadnie mi w pamięć....

wtorek, 30 października 2012

Kitty Kelley: ''Oprah''

Nie mogę powiedzieć, że Oprah Winfrey jakoś specjalnie mnie w przeszłości intrygowała, ale oglądałam jej talk-show regularnie dekadę temu w ramach szlifowania angielskiego- muszę przyznać, że metoda była genialna.
W każdym razie nikomu nie trzeba przedstawiać tej kobiety, była, jest i będzie ''wszędzie''. Zbudowała na przełomie dekad swoiste imperium. Jedni doszukują się pikantnych szczegółów z jej życia i czekają na podtknięcia by je wyolbrzymić lub koniecznie podkreślić, inni wielbią niczym Boga.
Ta książka pokazuje przede wszystkim, że każdy jest tylko człowiekiem, nie ma ideałów i nawet jak sie będzie do tego dążyć- nie uda się. Oprah koloryzuje, obraża się na tych, którzy chca zburzyć czy naruszyć jej wizerunek ale i potrafi być więcej niż szczodra- wydaje miliony na pomoc dla ludzi i różnych organizacji, znana z obdarowywania luksusowymi prezentami swoich przyjaciół. Rodzinie też swojej nie raz pomogła. Na pewno nie można odmówić jej osobowości, motywacji i determinacji. Jest ludzka, swojska, za co pokochały ją setki ludzi, ''wychowuje''amerykanów..ale czy nie ma w tym też po jakiejś części wyrachowania, kalkulacji i obliczenia wszystkiego na słupki oglądalności?

Ta nieautoryzowana biografia bardzo mi sie podobała z dwóch względów- po pierwsze nie jest stronnicza. Płynnie i logicznie pokazuje ''dwie strony medalu'', nakreśla obraz kobiety, która budzi lęk gdyż ma władzę i wpływy i co z tego wynika a jednocześnie mamy tutaj zwykłą, ciężko pracującą kobietę o świetnym poczuciu humoru oraz talencie aktorskim. Po drugie autorka solidnie się napracowała i przygotowała, co widać gołym okiem- informacje, kojarzenie faktów itp. Ta biografia nie razi, nie irytuje, ujawnia zato prawdę, obala mity a przede wszystkim uświadamia jak działają nasze media i walka o przetrwanie w ''świecie gwiazd''. Ciekawa pozycja.

piątek, 26 października 2012

Zawitała, jest i mam nadzieje minie szybko.

Laptop w Błękitnej Biblioteczce nietknięty. Lampka nie świeci się co wieczór. Nie ma kubków po kawie, które trzeba wynieść.
Zawitała i do mnie. Ot tak nagle na jesień i zagościła się na nie wiem jak długo.
Niemoc.
Nigdy nie pisałam notek pod kogoś, pod schemat czy na czas. Błękitna Biblioteczka to miejsce, do którego zaglądam z czystej pasji i skrobię jakieś tam pisiu -pisiu ale zawsze szczerze jak czuję wobec danych przeżyć literackich. Z czystego impulsu moich emocji, jakie dostarczają książki.
Więc nie będę się silić tutaj na notki bo nie ma sensu pisać pomimo zatwardzenia literackiego.
 5 miesięczny synek bardzo mnie absorbuje i straszną frajdę sprawia mi obserwowanie jego rozwoju, zapisywanie na drugim blogu co tam wyczynia ot tak by mieć pamiątkę z pierwszego roku. Tyle się dzieje, niby zwykłych, małych rzeczy pewnie nieistotnych i nieważnych dla wielu ludzi. A ja bardzo przeżywam bycie mamą i obecnie głowy do pisania nie mam.

Przeczytane książki rosną w stosik na błękitnym biurku.
Muszę przeczekać.
Poczuć ten impuls by smarować słowa w swoim błękitnym świecie dalej.
Do zobaczenia.

środa, 17 października 2012

Aleksander Minkowski:'' W niełasce u pana Boga''

Aleksander Minkowski to taki pisarz, który pomalował moje całe dzieciństwo, zaczytywałam się jego powieściami z takim smakiem, że zapamiętałam do dziś. I nie, nie jestem z pokolenia, które mogło uznawać te powieści na czasie. Ale to nie ważne kiedy książki zostały napisane, tylko liczy się jak.  Kiedy na blogu Kasi, która pisała o jego powieści sam autor odezwał się do nas i między innymi pod moim komentarzem napisał ''dziękuję, Moniko''- śmiejcie się do rozpuku- ja mało w gacie nie narobiłam. Dostałam szału radości. Czułam się, jakby moje dzieciństwo nagle pomachało do mnie. W życiu się tego nie spodziewałam, bo myślałam, że ten pisarz nie żyje już i w ogóle takie zdziwienie, że podniecałam się tym cały tamten wieczór.

I tak zamierzam przeczytać wszystko, co napisał Minkowski, nagle dzięki google, dowiaduję się, że w dzieciństwie przeczytałam zaledwie cząstkę tego, co stworzył. Nie było w Miejskiej Bibliotece wiele jego pozycji za moich czasów- szkoda wielka.
Dlaczego warto go czytać? Chociażby dla niezwykle plastycznego, barwnego języka, swietnego stylu, wszystko płynie wartko w jego świecie słów.

Rzuciłam się na ''W niełasce u Pana Boga''- to trochę biografia, wspomnienia, retrospekcja i polemika w jednym. Zaskoczyła mnie ta książka. Najpierw o plusach. To, w jaki sposób pisarz opisuje swoje dzieciństwo- dla mnie mistrzostwo- krótko, na temat, dobitnie i niesamowicie obrazowo...w takim skrócie, ale wszystko jakbym widziała przed oczami- niesamowite. Pózniej mamy wiele wspomnień, które łączą się czysto z polityką, która interesował się autor bardzo. I tutaj już mniej ciekawie, ale rozumiem ten zamysł. Ta książka ma na celu objaśnić i zobrazować pokolenie pisarza-trudne, uwikłane w politykę, nagonkę i strach. Adam Minkowski , jak sam wyznaje, ma trudny charakter, ciągle go wywalano z jakiegoś stowarzyszenia, agencji, redakcji, raz nawet wywalił sam siebie. Na końcu mamy notkę, że ożenił się poraz drugi w 2005 roku i jst szczęśliwy. I zakochany w Tajlandii.
Zabrakło mi..wspomnień o książkach, których tyle dla młodzieży napisał, o okolicznościach, pomysłach...tak króciutko napomknął że je nie pisał, a w sumie trzaskał, jedną za drugą. Szkoda, bo byłam bardzo ciekawa jak rodzili się bohaterowie w jego głowie...ale z drugiej strony może to co niedopowiedziane, ma swoją tajemnice i piękno?

poniedziałek, 15 października 2012

Perełka-Fińska literatura obyczajowa: ''Prawda'' Riikka Pulkkinen

Jak dobrze, że nie przegapiłam tej nowości! Od dawna miałam ochotę przeogromną na literaturę skandynawską ale już nie na żadne kryminały- tyle tego na rynku, trochę mi sie opatrzyło obecnie czytać o kolejnych morderstwach w małym szweckim miasteczku-  przecież nie tylko takie książki piszą w ''Północnych Krainach''.
I tak oto perełka. Rikka Pulkkinen to młoda ale już bardzo uznana fińska pisarka. Prosty styl, ale pełno życia między słowami, emocji, za pomocą bohaterów właściwie ciągle miałam wrażenie, że ujawnia myśli i uczucia ludzkie, które często zachowujemy dla siebie samego, wszystko to, czego nie mówi się na głos, wszystkie myśli, które biegną przez głowę ale ich nie wypowiadamy. Takie powieści się smakuje i nie można się z nich wydostać łatwo.

''Relacje między ludzmi są jak gęste zagajniki. A może ludzie sami, może oni też są jak lasy, otwierają sie w nich ścieżki, jedna po drugiej, ścieżki, które pozostają nieznane dla innych, otwierają się przypadkowo, dla tych, którym dane było akurat znależć sie w pobliżu.''

Anna podczas wizyty u chorej babci, wyciąga z szafy pewną sukienkę..tak oto powoli odkrywamy historię jej dziadków, mamy..i pewnej kochanki. Trzy kobiety, życie, śmierć, nieokiełzane uczucie. Powieść o życiu, napisana niesamowitym prostym językiem ale nie byłam w stanie czytać na raz- chciałam smakować tę opowieść powoli.. rodzinne tajemnice, które raz po raz wychodzą na jaw- niebanalne wątki a jednocześnie prostota. Mam wrażenie, że ta pisarka jeszcze sporo namiesza, strasznie podoba mi się strasznie jak pisze!
Ciekawa i wciągająca powieść obyczajowa na podstawie której powstał już spektakl w fińskim  teatrze. Gorąco polecam..dla wielbicieli powieści obyczajowych- moim zdaniem perełka, po którą warto sięgnąć!



czwartek, 11 października 2012

Guillaume Musso: ''Telefon od Anioła''

Na to, dlaczego lubimy danego autora, składa się czasem również  moment kiedy go odkrywamy..przynajmniej ja tak mam, jakaś dana sytuacja, etap w życiu..i sięgam po następna powieść pisarza, który nie tylko mnie czytelniczo zaspokoił ale i kojarzy mi sie dobrze.
 Ósma przeczytana powieść Musso- autor niezmiennie trzyma poziom choć nie ma już z mojej strony tego zachwytu stylem jaki towarzyszył przy pierwszej czy drugiej jego lekturze. ''Telefon od Anioła'' podobał mi się o wiele bardziej niż poprzednia pozycja- ''Papierowa dziewczyna''. Ale i tak najbardziej miło wspominam te pierwsze lektury: ''Uratuj mnie'', ''Będziesz tam?'' Książki Musso są romantyczne, lekkie, zaskakujące- idealnie wpasują się w mój gust na potrzebę sięgnięcia czegoś łatwego. Tym samym jego powieści są świeże, zawsze toczą się w Nowym Jorku lub Paryżu, młodzi ludzie po trzydziesce,  powiem naszych czasów, tempo w jakim żyjemy. Dlatego czytam Musso.

Dwoje ludzi na lotnisku przez przypadek mylą telefony. On ma jej komórkę, ona jego..pomysł świetny, akcja toczy się błyskawicznie...i tak poznajemy tych dwoje obcych sobie ludzi, ich sekrety, ciemne strony...los bywa przezabawny, nasz świat to wioska- i tu Musso świetnie to przestawił. Co z tego wyniknie? Mężczyzna i kobieta grzebią w swoich prywatnych sprawach, odkrywają coraz to nowsze informacje o sobie..los sprawi, że będą nie tylko musili oddać sobie telefon...ale i spotkać się w ważnym celu..
Dobra rozrywka. Polecam.

poniedziałek, 8 października 2012

Monika Richardson: '' Pożegnanie z Anglią''

Pierwsza myśl po tej lekturze-ludzie, którzy myślą za dużo i wnikliwie- mają przerąbane. Wiem, że ta pozycja ma na celu pokazania różnic- między nami Polakami a Anglikami i są tutaj rzetelnie przedstawione różnice w takich nawet drobnostkach, jednak wszystko oparte na prywacie pani Moniki Richardson. I choć lektura ciekawa to trochę mnie ta książka wpieniała i irytowała- właśnie ta mini spowiedz. Od razu prostuję- nie denerwuje mnie ta silna, przebojowa część osobowości Moniki Richardson- podkreśla to również w ostatnich wywiadach- że nie wstydzi się być sobą, że jest kobietą, która kocha być aktywna zawodowo i nie godziła się nigdy i nie godzi na bycie ofiarą i ma prawo być szczęśliwa. Super. Fajnie, że taka jest i ma odwagę taką być.

 Ale ta jej miłość do Anglii od dziecka- jako przepustka do lepszego swiata, fascynacja językiem, uwielbienie dla bycia wśród snobów, klasy wyższej, która tak ją zawiodła i nie wpuściła w swoje szpony bo taka okropna mentalność a ta tak się starała- to już dla mnie trochę za dużo. Irytująca jest ta piekielna potrzeba być ''ą'' i ''ę'', jak ona próbowała się wkupić w tamten świat.  Ta jej ambicja i zacięcie bycia Angielką. Wiem, że dziennikarka jest z pokolenia, którym Zachód jawił się jako przepustka do raju, ale w jej przypadku- dochodzę do wniosku- to była jakaś choroba raczej. A już po przeczytaniu zdania iż zawsze najpierw myśli o innych i że wyrzekła się swoich tradycji polskich by mężowi zapewnić komfort, bo jako angol tego co inne nie cierpiał- to ogarnęło mnie zdumienie. Nie jestem aż tak świetnie wykształcona jak ta pani, nie miałam nigdy tak intelektualnych aspiracji i nie byłam prymuską w szkole- ale serio, nigdy mi przez myśl nie przeszło by być irlandką oraz dla męża fina wyrzekać się moich polskich korzenii i zwyczajów. Więc mało wiarygodne dla mnie takie gadanie, serio, albo się nie dobrali, albo jest jakiś drugi cel w takim zachowaniu. Jakoś mi to się nie składa. I te trzymanie nazwiska po pierwszym mężu Amerykaninie, na co to? Bo swietnie brzmi? A czemu nie panieńskie, jak jest tak wyzwolona i do przodu.

Piękna kobieta, ale ciężka chyba w obcowaniu. Niby fajna i ludzka a egzaltowana i z topornymi zasadami. Ta książka budzi we mnie dziwne emocje. Ciekawa a jednocześnie bardzo irytująca, bo pełno prywaty  włącznie z tym jakie buty nosiła jej teściowa.
Różnice kulturowe- to zawsze niesamowicie dobry temat i wciągający- ale ta książka ma w sobie jakiś niesmak. Bardziej niż te różnice kulturowe, rzuca się obraz dziennikarki, jej charakter i sposób bycia i recepta na życie w planach i działaniach. Naprawdę ciężko ją lubić choć ta pani chce dobrze na pewno.

wtorek, 2 października 2012

''Korekty'' Jonathan Franzen

Rozumiem dlaczego ten pisarz jest tak uznany i doceniany w Stanach. Obnaża nie tylko amerykańskie społeczeństwo, jego absurdy ale również tak naprawdę dzisiejszy świat, w którym żyjemy. Rzeczywistość w której giną wartości w modnej manierze wystawiania siebie samego na piedestał.
 Po przeczytaniu ''Wolności'', sięgnęłam po drugą powieść i jestem nawet bardziej zadowolona tym razem. ''Wolność'' troszkę w moich oczach była przegadana, rozciągnięta. ''Korekty'' - to również bryła, ale zdecydowanie bardziej ciekawsza. Znowu skupienie na bohaterach, ale akcja toczy sie w przeciągu trzech miesięcy w erze Clintona- a nie w przeciągu kilku dekad, więc może stąd można łatwiej zanurzyć się uważnie i mocno w historię.
''Korekty'' to historia pewnej rodziny, gdzie nikt tak naprawdę nie jest szczęśliwy. Dorosłe dzieci borykające się z problemami, jak i sami rodzice. Świat, w którym dorośli mają prawo być dziećmi do trzydziestego piątego roku życia, gdzie można być egoistycznym i skupionym na sobie.Technologia pozwala nam zapomnieć o problemach. Rodzinny zjazd na Boże Narodzenie- kulminacja powieści wcale ale to wcale nie jest happy endem.

Ta książka porusza, wyłuskuje malutkie i większe dramaty naszego życia. Wielka powieść, moim zdaniem...za pomocą pozornie banalnej histori małżeństwa, które żyje obok siebie i postanawia zorganizować Gwiazdkę wraz z wszystkimi swoimi doroslymi dziećmi- mamy genialną i wielowarstwową powieść. Nie wiem jak Jonathan Franzen to zrobił, ale dla mnie to mistrzostwo. Warto przeczytać.

sobota, 29 września 2012

''My i nasze Siedliska'' Matylda z Windisch-Graetzów

Raz w roku mam taki napad, by przeczytać coś, co będzie dla mnie zmierzeniem się z moimi ambicjami- i nie mam tutaj na myśli iż koniecznie musi to być powieść trudna in z najwyższej z możliwych półek. Chodzi zwyczajnie o zasmakowanie czegoś innego, wejść w jakąś nieznaną krainę smaku. Tak było tym razem. Europejska arystokracja na przełomie wieków-ich zwyczaje, wyjazdy, spotkania, zwykłe życie, zakładanie rodziny, podróże, ogromne majątki, ich utrata podczas wojny...inny świat, mało mi znany do tej pory.

 ''My i nasze Siedliska'' to książka bryła- wspomnienia kobiety-pół Węgierki i pół Autriaczki, która wyszła za wybitnego polskiego działacza ziemiańskiego- żyła w samym środku przmian ówczesnej Europy. Stąd te wspomnienia, które zapisywała- są na swój sposób bardzo wyjątkowe.  Na początku czytania trochę mnie przerażało intensywność informacji- opis znajomych co chwilę innych kuzynów, stryjów, przyjaciół, detalistyczne opisy co robili lub co im się przydarzyło. Ale za chwilę, nie wiadomo kiedy, wsiąknęłam w tę krainę i przestało mi przeszkadzać że aż tylu ludzi się pojawia na kartkach, bo wszystko to tak naprawdę buduje obraz tamtych lat i daje znam zarys atmosfery.

Co ciekawe, obraz Matyldy nie jest częścią naszych rodaków, bo ona była spokrewniona z wieloma rodzinami arystokratycznymi z różnej części Europy, więc notatki wydają się tym bardziej ciekawe. Wszyscy się ciągle odwiedzali, jezdzili do siebie, podziwiali majątki, pili herbatki, ciągle jak ktoś gdzieś utknął to dlatego że zachorował na tyfus lub na zapalenie płuc- straszne poważne wtedy choroby i właściwie sezon życia rodziny był już inny. Przykre jest to, jak potracili te majątki, własciwie na wlasnych oczach były rabowabe, splądrowane....

Książka ciekawa, na swój sposób niełatwa ale mnie wciągnęła. Miałam zwyczajnie nastrój na coś innego, w przeciwnym razie bym jej nie ruszyła zapewne. Ciekawa pozycja.

czwartek, 27 września 2012

Cudowna Ann Patchett i jej najnowsza powieść ''Stan Zdumienia''

Pokochałam Ann Patchett kilka lat temu. ''Bel canto''oraz '' Biegnij'' ujęły mnie stylem, pieknym językiem. To, jak opowiada historie ta pisarka jest intrygujące i bardzo wciagające. Obyczajowe książki na wysokim poziomie a jednocześnie niesamowicie przystępne i czyta się świetnie. Pisarka zresztą bardzo uznana w Stanach.
 Od razu zakupiłam najnowszą powieść i połknęłam w dwa dni.

Minesota. Czterdziestoletnia Marina pracuje w laboratorium. Od lat poświęca się badaniom w małym pomieszczeniu pracując z tą samą kadrą. Pewnego dnia dostaje wiadomość, że jej kolega z pracy, który był wysłany do Brazylii, zmarł w Amazonii. To na nią spada obowiązek poinformowania jego żony co wykonuje dosyć nieopatrznie. Poczucie winy- paradoksalnie z wielu też innych powodów, które odkrywa się stopniowo w tej powieści, prowadzi Marinę do decyzji o wyjezdzie do Dżungli. Tam również przebywa słynna Doktor Swenson, która od lat prowadzi badania nad pewnym plemieniem, z którego kobiety są w stanie zajść w ciążę nawet w wieku sześćdziesięciu lat..Doktor Swenson to tajemnicza postać, dość szokująca i demoniczna i zafascynowana badaniami... nie mogłam się doczekać aż zrozumiem tę kobietę i dowiem się o niej więcej- zupełnie jak Marina..ponieważ lata swietlane wcześniej była jej studentką i doszło do pewnego tragicznego zajścia..
Dżungla, ludzie, uczucia, wysoka stawka wyników badań i przełomu w medycynie, ludzkie tajemnice i wewnętrzne bariery..

Ponoć każdy człowiek za życia raz musi znaleść się w piekle..by zrozumieć siebie i swoje życie.
To powieść o tajemnicach, które nas prześladują, o poczuciu winy, osobowości ludzkiej i powodach naszych różnych decyzji. Każdy bohater mnie intrygował, cała historia bardzo mi sie podobała.

 Powieść wciągnęła mnie doszczętnie. Kocham tę pisarkę. Spokojna książka, która budzi emocje. Polecam. Na dodatek bardzo dobre tłumaczenie Anny Gralak- czyta się na jednym oddechu...

czwartek, 20 września 2012

Marian Keyes: ''The Mystery of Mercy Close''

Nie wiem czy w Polsce Marian Keyes jest popularna, ale tutaj w Irlandii to jedna z najbardziej uznanych pisarek. Ludzie generalnie ją uwielbiają i czekają ze smakiem na kolejną powieść. Wszystkie jej książki są lekkie i niesamowicie wesołe, pełne humoru że boki można zrywać.

 Mam za sobą  sześć przeczytanych książek i bez zastanowienia po długiej przerwie sięgnęłam po tę świeżą ''bułeczkę''. Znowu wracamy do rodziny Walsh'ów, tym razem opowieść jest o Helen. Warto zaznaczyć- książek Marian Keyes nie trzeba czytać w kolejności by pokochać tę rodzinę, każda opowiada o innej córce i zawsze mamy też coś o charakterystycznych rodzicach. W tej rodzinie nikt się ze sobą ''nie pitoli'', jest szczery do bólu a nawet więcej.
Nie można pisarce odmówić świetnego humoru, sarkazmu,trzyma poziom jak zawsze tylko że opowieść Helen nie jest w niczym zaskakująca dla czytelnika, który ma na koncie poprzednie książki. Niby chodzi o zagadkę kryminalną ale to tylko sposób autorki by opowiedzieć o depresji głównej bohaterki. To też już było. W zabawny, przejmujący sposób- to fakt, bo główna bohaterka tropi członka niegdyś słynnego boysbandu- super jest tutaj wyśmiane ten typ zespołów- jak były tworzone i na czym polegał ten twór. Na pewno książki Marian Keyes uczulają na temat depresji, można poniekąd bardziej zrozumieć tę chorobę, która nie nie ma nic wspólnego z''widzi mi się, jestem leniwa i użalam się nad sobą''. Ale jak mówię, myślałam, że pisarka wplecie coś zupełnie innego. Rozumiem, że sama boryka się od lat z tą chorobą, ale oczekiwałam czegoś nowego. Lubię jej wywiady na youtubie, bo jest niesamowicie dowcipna i sarkastyczna.

Moja ukochana powiesć tej pisarki to ''Is anybody out there?''- i szczerze polecam- ukazała się w Polsce.
W każdym razie  nowa kisążka pisarki trzyma poziom, dla tych co nigdy nie mieli styczności z autorką- pewnie sie spodoba, wiernym fanom również. Osobiście jestem zadowolona ale nie do końca. Lubię być choć trochę zaskakiwana przez ukochanych pisarzy.

środa, 12 września 2012

''Madeleine. Our daughter's disappearance and the continuing search for her'' Kate McCann

Uciekła mi ta sprawa. Nie pamiętam co już wtedy robiłam i gdzie byłam, ale musieliśmy podróżować z mężem. Tak więc nie byłam bombardowana wiadomościami codziennie na temat zaginięcia małej Madeleine, nie widziałam tabloidów z szokującymi nagłówkami, wymysłami, podejrzeniami, nie wydałam osobistego wyroku. Ponoć wszyscy o tym mówili i jak wiadomo z czasem każdy miał już tego dość bo jak zwykle po wielkiej ekstytacji i przeżyciach przychodzi przesyt- a media są w tym genialne.
W każdym razie coś tam po łepkach wiedziałam, że rodzina na wakacjach w Portugalii, jedli kolację z przyjaciółmi, dzieci same śpiące w pokoju i ktoś porwał Madeleine.

Byłam w Tesco na lodówkowych zakupach i tak nagle ta książka przykuła moją uwagę, nie pytajcie dlaczego, mam prawie czteromiesięczne dziecie, to chyba ostatnia z możliwych lektur po które warto siegnąć w takim czasie. A jednak.
Przejmująca książka matki, która detalistycznie opisała co się wydarzyło przed i po. Współczuje tym ludziom strasznie, jedna, mała decyzja i życie staje się koszmarem. Wiem jak jest na wakacjach all- inclusive, przestaje się myśleć, ludzie luzują, to przecież odpoczynek, wszystko masz pod nosem. No, ale. Dzieci nie zostawia sie samych nigdy i pod żadnym pozorem. Może łatwo sie mi to pisze, bo mam mamę, która z nami pojedzie w styczniu i wieczorami będzie w pokoju hotelowym z Heniem, a ja z mężem będziemy mieć te dwie -trzy godzinki dla siebie. Inaczej bym nie jechała i kropka. Ale jak jest gdy nie masz pomocy, masz półtoraroczne blizniaki, trzyletnią dziewczynkę. Jedziesz z dużą grupą znajomych, czujesz się bezpieczniej, od restauracji do pokoju czterdzieści sekund drogi, co pół godziny idziesz sprawdzać czy dzieci śpią..Trójka malutkich dzieci to praca ponad moje wyobrażenia..a tu wakacje, słoneczko..i jak napisałam jedna decyzja..i koszmar.

Matka w tej książce siebie nie wybiela, przyznaje że to był błąd, ale kto sie spodziewa czegoś takiego w bezpiecznym kurorcie? Jedno jest dla mnie bardzo dziwne, daleka byłam od oceniania i wieszania psów na rodzicach...ale jednego totalnie nie rozumiem. Ich apartament był na totalnym obrzeżu kurortu, przy bramie bocznej. Nie w środku nad recepcją, ale przy samym końcu, za bramą której jest ulica..nie rozumiem, że ten fakt nie miał wpływu na to, że dzieci nie zostawili samych. Przecież to są bezwarunkowe myśli każdej matki, o tym się nie dywaguje. Jak kładę Henia w bujaczku na stole w kuchni, bo on taki Big Brother- ja gotuję obiad, on śledzi mnie wzrokiem i obserwuje i gotuje ze mną- ale kładąc go w bujaczku zawsze patrzę na lampę, która wisi nad stołem, przesuwam tak bujaczek by nie była lampa nad głową Henia- to są bezwarunkowe odruchy, jeden z milionów, które się pojawiaja czy chcesz czy nie, gdy stajesz się matką-chronienie własnego dziecka.  Dlatego to dla mnie dziwne, że miejsce apartamentu nie przeczuliło rodziców, by jednak inaczej rozegrac wieczorne kolacje w gronie znajomych. Poza tym to ludzie wykształceni, lekarze, starali sie wiele lat o pierwsze dziecko- Medaline. Tyle paradoksów..
Smutno było mi czytając tę książkę( oczywiście zaraz upewniłam się czy drzwi w domu są pozamykane), nie jest to może lektura do polecenia, ale raczej dla takich osób jak ja, które nie miały pojęcia o tej sprawie i naszła ich ochota wklimienia się jak to było plus dochód z ksiażki jest wykorzystany na prywatne sledztwo rodziców, które prowadzą sami.
Dzieci są najcenniejszym skarbem jaki posiadamy. Mam nadzieje, że nic już takiego nigdy się nie wydarzy a mała Madeleine się odnajdzie...bo nadal jest poszukiwana.

poniedziałek, 10 września 2012

Ot kilka myśli zanim spadną liście..



Jesień za chwilę zawita, jak zwykle śledzę nowości, zapowiedzi książkowe, staram sie roztropnie wybierać, nie zapalać się bezmyślnie-jak wiadomo to frajda poszukiwać dobrej literatury na każdy nastrój. Czas porządków w błękitnej biblioteczce, ale o tym następnym razem.

Na rynku irlandzkim kilka ciekawych pozycji, które mnie kuszą. W pazdzierniku nowa ksiażka Cecelii Ahern, kupię, bo koniecznie musze się przekonać jako wierna czytelniczka, która czyta jej kolejne powieści dwa dni po premierze- czy ostatnim razem to była słabsza forma autorki czy ja poprostu z niej wyrosłam?

Marian Keyes też wypuszcza nowe dziecko. Kocham jej poczucie humoru i lekkie pióro. Pisarka od lat zmaga się z ciężką depresją, na tę powieść czeka miliony ludzi, w końcu się Marian udało pokonać tymczasowo złe samopoczucie i skończyć tę powieść. Czy i tym razem będę chichrać?

Kusi mnie również matka Harry Potter'a- nie czytałam tych książek, nie umiałam wykszesić w sobie zainteresowania pomimo milionów zachwytów. Ale właśnie ma się ukazać jej książka dla dorosłych...hm..czemu nie? Jestem ciekawa jak pisze uwielbiana na całym świecie ta kobieta. Widziałam z nią tylko wywiad przeprowadzony przez Oprah- bardzo dobry zresztą. To ponoć książke pełna czarnego humoru. Myśle, że się zdecyduję.

Jak zwykle szukam na merlinie jakiś cudnych odkryć, tak mi tęskno za wielkimi emocjami czytając książkę..ale chyba to, co nieczęste właśnie jest najpiękniejsze, co nie?

środa, 5 września 2012

''Elka'' Iza Komendołowicz

Wybitni aktorzy to ludzie wolni wewnętrznie, znają tajemnicę tworzenia, przekraczania granic w sposób niepowtarzalny- z tym się trzeba urodzić, nie nauczą na żadnym uniwersytecie. Taką aktorką była ponoć Elżbieta Czyżewska. Kompletnie mi nieznana postać, nie widziałam ani jednego filmu z nią ale jedno jest faktem: jej nazwisko bez przerwy przewijało się przez książki, które czytałam, mam na mysli felietony Jandy, wspomnienia o Osieckiej itp itd. Kiedy zauważyłam tę pozycję, postanowiłam poznać tę kobietę, która zapadła w serce tylu ludziom, byłam zaintrygowana dlaczego tak wielu gdzieś tam napomknęło o niej i to tak często w innych książkach, że zapamiętałam jej imię i nazwisko.
 Nie wiem jak to zrobiła autorka, ale z tych licznych wspomnień wielu osób, opowiastek,
 z każda stroną układa się ciekawy, potwornie przejmujacy portret barwnej kobiety o niesamowitym życiu choć bardzo, niestety, smutnym. Alkohol, nowotwór, zagubienie zawodowe, samotność, nieudane małżeństwo. Ale też niepowtarzalna osobowość, oczytanie, dowcip, zdolność puentowania, niesamowita wyobraznia i otwartośc na drugiego człowieka.
Była gwiazdą filmów lat 60tych, wielki talent, genialne nogi, zgrabna sylwetka, mnóstwo filmowych ról i oszałamiająca popularność. U szczytu sławy wyjechała z szarej, komunistycznej Polski wychodząc za mąż za Davida Halberstam'a- uznanego pisarza. Dzięki niemu była w towarzystwie wielkich sław, niedostępnych dla polonii polskiej. Niestety, nie wykorzystała tych kontaktów, choć ja sie zastanawiam czy to naprawdę by coś dało. Miała silny polski akcent, a bez tego ani rusz robić światową karierę. Kochała Nowy Jork ale nie odnalazła się tam zawodowo choć ponoc grała, chodziła non stop na castingi..ten czas w Ameryce..potwornie ciężko było to czytać, było mi tej kobiety zwyczajnie żal. Nie miała głowy do rachunków, pieniądze nie miały dla niej znaczenia, żyła w pewnym momencie strasznie skromnie a jednoczesnie nosiła kanapki na Ground Zero tym, kórzy sprzątali zgliszcza po zamachu. Gościła wszystkich polskich aktorów, znana była z tej gościnności, wielu pomogła a po latach w Polsce nikt do niej ręki nie wyciągnął i zaliczyła nieudany powrót na deskach teatru w Warszawie.
Trudno tak w notce opowiedzieć jej życie, bez sensu jest je streszczać..tak samo niełatwo okiełzać w słowach jej osobowość, wydaje mi się taką typową słowiańską duszą, połamana przez traumatyczne dzieciństwo, popadająca w nałogi a jednocześnie taka wesoła, szalona i krnąbna..Ksiażka jest moim zdaniem bardzo udana, taka prawdziwa do bólu, niejednolita...czytasz i masz ochotę zrozumieć tę kobietę, co ją motywowało, dlaczego podjęła takie a nie inne decyzje, dlaczego doszło do tak wielu trudnych, pozbawionych godności momentów w jej życiu. Czy była zwyczajnie głupia czy miała tak potwornego pecha w życiu? Chciałam ją zrozumieć.

 Jeśli książka budzi takie emocje, to moim zdaniem jest warta przeczytania szczególnie przez tych, którzy lubią biografie czy wspomnienia. Ja osobiście przepadam, bo w dobrze napisanej tego typu książce jest zawsze tyle odcieni życia, że człowiek pochyla się nad sensem, dywaguje w myślach i nachodzą go refleksje.



niedziela, 2 września 2012

Chichrałam, płakałam ze śmiechu...czyli macierzyństwo na miękko: ''Dziecko dla odważnych'' Leszel K.Talko

Moim zdaniem to genialna pozycja, z dystansem, ogromnym poczuciem humoru, na wesoło i na miękko. Idealna dla młodych rodziców..bo co nas czeka gdy pojawia się malutki człowiek w domu? Oj takiego swiadectwa wydarzeń, spojrzeń na rzeczywistość dawno nie czytałam. Chichrałam, płakałam ze śmiechu..
Książka dla mnie wyjątkowa również ze względu na to, że gdy pojawił się Henio w naszym życiu, dostałam ją w prezencie od Eli wraz z grzechotką i pięknymi wierszykami oraz listem pisanym odręcznie( nieczęste już, prawda?) Eli jeszcze raz dziękuję za tak niesamowity prezent.

Jest w tej książce coś niesamowitego- dokładnie ułożone, wypatrzone sytuacje, na które nikt młodych rodziców nie jest w stanie przygotować. Nagle jest jak w cyrku- męczysz dziecko udając że leci samolocikiem, by w końcu zasnął. Gratulujesz sąsiadowi nowych kafelek i remontu, tydzień pózniej gdy twoje dziecko jest już w domu- sąsiad staje się od razu wrogiem hihi, dzieci są różne, często nie śpią, wyją, budzą się w nocy, chodzisz jak zombie..mnóstwo tutaj czarnego humoru, fajnych spostrzeżeń.
Muszę przyznać, że nasz trzy i pół miesięczny Henio to aniołek. Przesypia noce niemalże od początku, nie doświadczyłam ani kolek ani wycia godzinami. Kompan do podróży wspaniały, te dziecko śpi, je, bawi się, drzemki sobie ucina w podróży, nie płakał w samolotach. Stąd po tej lekturze doceniam bardziej co mam w tej chwili...zanim zawita raczkowanie i raj się skończy hihihi
Macierzyństwo ma różne barwy, czasem jednak bywa, że początki to dla niektórych prawdziwy hardcore, więc pan Leszek K. Talko opisał to z ogromnym poczuciem humoru, przezabawnie. A przede wszystkich jest w tej książce prawda, nie ma tutaj nauk i metodyki, zasad, filozofii. Ludzka ksiażka. No bo jak inaczej spojrzeć na to wszystko? Takie już uroki. Dzieci są jakie są, ale to nasze cuda i skarby:)
Przesympatyczna pozycja dla młodych rodziców.

Oto mój skarb, jeszcze nie dał popalić, pewnie się zacznie jak odkryje, że świat nie tylko się obserwuje z pozycji siedzącej, ale można dojść lub doczłapać się gdzie się chce...hihihi