poniedziałek, 31 października 2011

Cecelia Ahern i jej najnowsza powieść: ''The time of my life''

W przeciągu pięciu lat napisała siedem udanych, fantastycznych książek. Zwykłe tematy ujmuje w nietuzinkowy sposób, z domieszką magi- jakby pod innym kątem i z przeciwnej strony..Generalnie książki jej zaczynają się gdzieś od połowy, bo najpierw interesująco kreuje bohaterów, w każdej powieści był zawsze jakiś lub jakaś poboczna bohaterka, która niesamowicie intrygowała i aż żal, że tak mało było tego wątku. Wszystko to znalazłam w najnowszej, ósmej powieści ''The time of my life'' ale....uwaga , wyznanie miesiąca:

...coś nie do końca mi zaklikało:((((( Nie umiałam do końca wczuć się w perypetie Lucy- kobiety trzydziestoletniej, która notorycznie okłamuje przyjaciół i rodzinę a najbardziej samą siebie..Wiem, że przesłanie tej powieści jest jasne- jeśli nie szanujesz i nie przywiązujesz wagi do jakości swojego życia- wali się wszystko a najbardziej cierpisz ty, człowiek sie okłamuje notorycznie i szuka zastępczych argumentów. Fajny temat...no i pewnego dnia Lucy dostaje list od Życia, ma się stawić na daną godzinę i dzień. Bardzo podobał mi się wątek perypetii w pracy Lucy, świat jej rodzinnego domu, i sąsiadki, która nie umiejąc poradzić sobie ze stratą dziecka udaje,że ma dziecko w wózku w domu, a go tam nie ma- świetna postać. Ale już wątek Życia, który ma postać mężczyzny i towarzyszy Lucy wszędzie a jej znajomi czy bliscy na pytanie ''kto to, twoj chłopka?'' słyszą ''To moje życie'' i jakoś ich to średnio zastanawia- tego juz nie czuję i wydaje mi się zwyczajnie troszkę naciągane.  Nie przypadł mi do gustu wątek miłosny- nieprzetrawionej nieudanego związku Lucy. Nikt jej nie chciał pomóc i jakoś zwyczajnie Lucy nie stała się moją ulubioną bohaterką.
Przesłanie powieści jest fajne, podoba mi się w jaki sposób Ahern pisze momentami, ale cała powieść...na zachwyt taki, żebym skakała pod sufit...jednak nie zasługuje w moim odczuciu. Możliwe, że to sprawa tego, iż ostatnio miałam wiele na głowie i może nie miałam czucia do czytania...czy tak czy nie...troszkę się rozczarowałam..może porównuję za dużo poprzednie powieści, sama nie wiem...

sobota, 29 października 2011

Pikantnie, po włosku troszkę erotycznie czyli '' Pensjonat Ewa'' Andrea Camilleri

Dojrzewanie w czasach faszyzmu i wojny w małym sycylijskim miasteczku Vigata. Nene, młody chłopak odkrywa w swojej rodzinnej miejscowości dom publiczny czyli ''Pensjonat Ewa''. Jawi mu się to miejsce jako zakazany owoc, tajemne miejsce, furtka do prawd życia, eliksir natury. Nene marzy, by się tam znaleść. Czasy są okrutne, trwa wojna, a nasz bohater wysłuchuje historii prostytutek i napawa się czymś co daje mu sens życia i koloruje rzeczywistość- uczucie i miłość. Ciekawa powieść o dorastaniu, podobała mi się ta powieść choć nie jest to może typowo przebojowa powieść. Lubię czasem takie książki, wniknąć w inny świat. Tym bardziej, że przez przypadek wynalazłam na tę książkę na merlinie.

Klimat filmów Felliniego, dowcipnie i momentami bardzo pikantnie. Niech was nie zmyli tytuł, który może kojarzyć się z jednym znanym nurtem polskich książek na fali obecnie. To coś kompletnie innego. Czemu nie. Jestem na tak:)

czwartek, 27 października 2011

Agatha Christie: ''Podróż w Nieznane''

Ostatnio nie miałam głowy do czytania. Nie ma co się zmuszać, czytanie to musi być zawsze przyjemność a tym większa jest, gdy człowiek ma naturalną uwagę i skupienie. Agata dobra na wszystko, przez trzy ostatnie lata jak znajoma, za którą tęsknię co jakiś czas. Na szczęście moja wena wraca do czytania:)
Strasznie mi się okładka podoba, jeśli chodzi o tę pisarkę, nie zwracam generalnie na ''opakowanie'', ale w tym wypadku muszę przyznać smakowita okładka.
Młoda kobieta znudzona swoim życiem i bezbarwną codziennością..zaciekawiona jest nagłym zniknięciem pewnego naukowca. Nie namyślając się długo postanawia wyruszyć an poszukiwania, swoim tropem i odkryć co się tak naprawdę dzieje...bo okazuje się,że to nie pierwszy zaginiony naukowiec. Na dodatek sprawą zaczyna interesować się wywiad...
Klasyczny, w dobrym stylu kryminał. Dla wielbicieli dobrze znane ciastko, które zawsze smakuje tak jak lubimy.

niedziela, 23 października 2011

''Czarodziejski Młyn ''Alina i Jerzy Afanasjewowie.

Na ulewę, pluchę i szarość za oknem, ciekawa i piękna bajka jest wspaniałym pomysłem. Seria ''Mistrzowie Ilustracji'' nigdy mnie nie zawodzi. Świetne wznowienia w tym samym stylu, z takimi samymi rysunkami jak przed dekad kilka- to największa radość i wspaniała podróż do swojego dzieciństwa.
Zamówiłam kilka kolejnych bajek, ale akurat takich, które przegapiłam jako dziewczynka. Nie zawiodłam się.

''Czarodziejski młyn'' to opowieść o dwóch sierotach- Dorotce i Filipie. Mieszkają w Smętowie- miasteczku, w którym nikt się nie uśmiecha i wszyscy są smutni. Dzieci pewnego dnia odkrywają powód- stary, zły młynarz, do mąki dosypuje zmielone gołębie pióra...postanawiają zmienić swoje miasteczko i zawalczyć o radość i uśmiech na twarzach ludzi..będą musieli porwać zaczarowany młyn, wzbiją się w powietrze, wraz z krową Kunegundą ( świetna postać)...odwiedzą wiele krajów, każdy z nich jest niezwykły...ach, nie chcę nic zdradzać.
Powiem tyle: trzeba niesamowitej wyobrazni,żeby stworzyć w każdym detalu tak kolorową, tajemniczą i baśniową opowieść. Świetna opowieść, jakich już teraz się nie pisze raczej. Coś cudownego. Nie czytałam w dzieciństwie, a zachwycona jestem.
Wspaniały prezent dla dziecka czy chrześniaka. Magia..

piątek, 21 października 2011

Ta niesamowita Sonia Raduńska i jej ''Solo'', czyli balsam na duszę, serce do pionu.

Zanurzyłam się w tej książce całkowicie. Uczta. Za oknem ulewa, ciemno, a ja przy rozpalonym kominku smakowałam każde słowo. Starzeć się jak ta kobieta..z godnością, totalną akceptacją, dystansem i tą nienamacalną a jakże wyczuwalną wolnością umysłu. Taka jest kobieta, której refleksje, zapiski śledziłam w tej lekturze. Afirmacja każdego dnia, małych chwil wręcz w poetyckim ujęciu a w sercu robi się gorąco.  Pamiętnik, który wycisza świat zewnętrzny, człowiek już nic nie słyszy tylko czyta jak opętany. To niesamowite, jak książka może być balsamem dla duszy, postawić nasze serce do pionu, przypomnieć czym jest życie. Jeśli potrzebujecie takich bodzców obecnie- to jest książka, którą natychmiast warto nabyć.

Sonia Raduńska mieszka sama, dzieci dorosłe wywiało w świat, jest praca w poradni, piękny Gdańsk i morze, kot i pies, dobre jedzenie z koleżankami i otwarte serce kobiety, która tęskni za miłością mężczyzny ale jednocześnie akceptuje fakt, że nie miała szczęścia w uczuciach. Ta kobieta potrafi być szczęśliwa w swojej samotności i te szczęście dostrzec głęboko a nie powierzchownie. Nie raz na pół roku a codziennie. Mnóstwo tu najróżniejszych przemyśleń na wiele tematów. W tle delikatnie jak mgiełka wydarzenia w Polsce. Tak przepadłam, że nawet nie denerwowała mnie nudna okładka, jakoś nie pasuje mi do tego spokojnego pamiętnika.
Mogłabym cytować pół książki. Ołówek konieczny przy czytaniu. Miękko na serco, tak czysto, jakby umysł mi się z kurzu otarł. Polecam gorąco..to niesamowite spotkanie z samym sobą!

wtorek, 18 października 2011

''Krew elfów'' Andrzej Sapkowski

Fantastyka nie istniała w moim czytelniczym świecie. Realizm magiczny owszem, ale i tu wybredna jestem strasznie i tylko w wydaniu Cecelii Ahern mi pasuje. W życiu nie kupiłabym książki z taką okładką- jakiś rumak i rycerz, a fe! Nie wiem już czy z przyzwyczajenia byłam zamknięta i obojętna na fantastykę, czy zwyczajnie bałam sięgnąć po nią. Na recenzję tej książki natknęłam się na blogu Rosemary i nie wiem jakim cudem i dlaczego, ale coś mnie tknęło, by się skusić i zakupiłam. Może dlatego, że owa blogerka również była'' na nie'' wobec fantastyki i tak miło się zaskoczyła?

W każdym razie no ja pierdykam. Albo mi ktoś dysk w mózgu wymienił albo nie wiem co się stało- powieść 'Krew Elfów'' wciągnęła mnie od pierwszej strony, dosłownie przeniosłam się w świat pół krasnali, elfów, wiedzimów, różnych istot, granic, krajów, stworzonych społeczności, zwaśnionych królestw, no i samotny wojownik- Gerald z Rivii, który walczy ze złem tego świata
...jak kolorowe obrazy przed oczami...wszystko widziałam tak wyrażnie i klarownie. Inny świat otworzył swoje bramy przede mną! Nowy oddech w moim czytelniczym świecie!
Andrzej Sapkowski, o istnieniu którego nie miałam pojęcia , naprawdę jest dobry. Powieść jest przemyślana, wszystkie te detale i mnóstwo bohaterów są tutaj atutem a nie męczącym czynnikiem. Ale co ja mam pisać- pisarz tłumaczony jest na wiele języków a jego saga to był hit lat dziewięćdziesiatych. A ja żyłam sobie w niewiedzy!O!

Wielka pozytywna niespodzianka:) Drugi tom to ''Czas pogardy'' i na pewno przeczytam. Są jeszcze opowiadania wcześniejsze jako wprowadzenie, ale darowałam sobie- nie przepadam za tą formą, a czytając ''Krew elfów'' wszystko było jasne i nie brakowało mi jakiś tam informacji. Polecam gorąco...ale pewnie wszyscy tego autora znacie, tylko ja żyłam w jakiejś ciemni do tej pory;)

piątek, 14 października 2011

''Tarot paryski'' Manuela Gretkowska

Paryż, który dość dobrze znam, wyłania się z tej powieści niesamowicie prawdziwie i realnie. Pisarka uchwyciła zapachy, uliczki, zaułki, atmosferę tego szczególnego miasta.

Osobiście lubię Paryż, nie cierpię Paryżan. Paryż jest romantyczny, Paryżanie okropni. I zdania nie zmienię...co lepsze, rozmawiając z wieloma ludzmi, którzy przebywali w tym mieście- twierdzą to samo.Trudno pojąć ''we just don't care''- bo tak tłumaczą swoją arogancję, dystans i niegrzeczność. Na pewno dają wiele przestrzeni drugiemu człowiekowi, ale niestety ich niechęć do angielskiego jest moim zdaniem dziwna, mówią,że nie mówią po czym po angielsku ci wyplują szybko i z wyrzutem, że nie znają języka - ale to poprawnie powiedzą;)
 W każdym razie miasto jest boskie, ale raczej lepiej się nie nastawiać, ze ludzie też:D Taka dygresja i prywata na wstępie.

Po smaczkach: ''Trans'' oraz ''My zdies emigranty'' rzuciłam się na ''Tarot paryski'' Manueli Gretkowskiej. Coż mogę napisać...hm...jest to powieść, która nie podoba mi się jako całość, ale jej elementy. Malowniczy Paryż, opisy uliczek zaułków,jego atmosfera- czytało się niesamowicie przyjemnie. Reszta już średnio. Jakoś niespecjalnie byłam w stanie wniknąć w świat współczesnej bohemy, tarota, kabały i mistycyzmu. Myślę, że to sprawa zainteresowań a nie tego, ze książka jest średnia. Uważam, że ta powieść może z powodzeniem bardzo się podobać wielu ludziom. Życie młodych artystów, studentów i polskich emigrantów i bardzo dobrze oddany duch lat 90tych. Każdy z bohaterów poszukuje sensu życia na własną rękę, mieszanka kultur, podejść do życia. Taka barwna tęcza kolorów. Jednak jakoś nie mogłam się zachłysnąć czy zachwycić, choć czytało się bardzo dobrze i absolutnie moja miłość do autorki nie wygasła.

czwartek, 13 października 2011

Gdzie ten listonosz? Odliczam minuty i godziny..nadchodzi magic time!!

Dziś premiera najnowszej powieści Cecelii Ahern: ''The time of my life''- dla mnie to święto, oczekiwany czas odkąd ukazała się ostatnia książka. Zaledwie trzydziestoletnia pisarka przyzwyczaiła mnie do wydawania smaczka co roku, ostatnio jednak miała dłuższą przerwę, gdyż urodziła dziecko. Czy pojadę do Dublina na podpisywanie książki jak kiedyś? Niestety chyba nie w tym roku:((  A to niesamowite spotkania w księgarni, poznanie nowych ludzi gdy ot tak czeka się w kolejce na autograf..Ale co tam, czekam na listonosza, dawno zamówione ciasteczko mam nadzieje lada chwila do mnie przyjdzie..muszę się opanować, żebym czasem listonosza Tom'ego nie wycałowała ze szczęścia...pewnie ruszy kampania reklamowa, w Irlandii pięknie reklamuje się książki, jeżdżą np autobusy specjalne po mieście z ciekawymi plakatami.
Nie za bardzo czytałam opis nowej powieści bo lubię kompletnie być zaskoczona od pierwszej strony, wiem tylko tyle, że bohaterka dostaje pewnego dnia list od życia..i stawia się na umówione spotkanie czy jak tam, nic nie wiem więcej...
Odliczam godziny...


grudzień 2008, Dublin, spotkanie z Cecelią Ahern w księgarni..ale było cudownie..*) Tylko kto mi kazał założyć tak paskudne kolczyki, pytam???

środa, 12 października 2011

Z literatury koreańskiej: ''Zaopiekuj się moją mamą'' Shin Kyung-Sook

Nietuzinkowa i niezwykła powieść, do której z pewnością trzeba dorosnąć by pojąć jej piękno. Uwaga, to nie jest krymiał, choć ksiażka opowiada o zaginięciu mamy i całej rodzinie, która ją poszukuje. To wyjątkowa powieść obyczjowo- psychologiczna, która gra na emocjach czytelnika. Uwielbiam takie lektury- przeniosłam się do koreańskiej rzeczywistości, miasta, innej kultury ale nie zostałam zaatakowana opisami historii kraju. To powieść ponadczasowa i dla każdego na tej planecie. Trudno nie mieć głowy pełnej refleksji. Czy naprawdę znamy swoje mamy? Kim były zanim nas urodziły? Ile dla nas poświęciły, co siedziało często w ich głowie...i czy naprawdę doceniamy je wystarczająco?

Strasznie podoba mi się tytuł- jest bardzo wymowny, ale trzeba doczytać do końca by się zorientować dlaczego. Po drugie samo użycie słowa ''Mama''- osobiście zauważyłam, że jeśli ktoś ma dobrą relację z mamą to właśnie tego słowa używa a jeśli słyszę ''matka'' potem okazuje się, że relacja nie jest zdrowa, albo wcale jej nie ma. Osobiście nigdy nie powiedziałam na moją Manie ''Matka'', przez gardło mi to by nie przeszło, to jest niesamowite, bo dochodzę do wniosku że na słowo MAMA- trzeba sobie w życiu zasłużyć i ciężko pracować. Mama to nie osoba, która daje ci życie. To osoba, która jest przy tobie całe lata, setki rozmów, wsparcia poświęceń, serca i zawsze czujnego zmysłu.

Tajemnicza, oryginalna powieść pełna przemyśleń męża, córki, syna...i mamy, która zaginęła na stacji pewnego dnia. W tle delikatnie zarysowana codzienność koreańska.
Jak dobrze znasz swoją mamę? Czy na pewno wiesz, kim jest? Przejmująca i chwytająca za serce...zaledwie sto siedemdziesiąt stron a tyle treści.  Ciekawa.

poniedziałek, 10 października 2011

''Rio Bar'' Ivana Sajko

Macie czasem tak, że twarze z okładek książek to istne kopie albo sąsiada z trzeciej klatki, kogoś z rodziny lub bardzo dawnych znajomych? Ja tak mam ostatnio:) To tak nieważnym tytułem wstępu.
Przyznam się, żę po tej lekturze oczekiwałam więcej. Nie jest to łatwa i wesoła powieść i zdecydowanie trudna w odbiorze. Może gdyby była to powieść równa, mogłabym zanurzyć się w niej bardziej- a tak tu nie było. Czasem akcja zwalniała i mnie nudziła, momentami leciała jak torpeda. Ciężko.
Walki Chorwatów w 1995 roku. Głos kobiet, które opowiadają w sposób barwny, niegrzeczny, szybki i dramatyczny o walkach, przyjaciołach, sąsiadach i ludziach w czasie zamieszek.Jest to jakby monolog kobiet, z których wyłaniają się opowieści. Tłem jest nadmorski Rio Bar.

Powieść bardzo doceniona w rodzimej Chorwacji, osobiście wydała mi się zbyt rozmazana. Malutko faktów, klarowności, chaos..choć przecież taka jest wojna, porządku nie ma. Niestety, lektura okazała sie dla mnie bardzo trudna i nie przypadła mi do gustu choć z pewnością jest to kawałek ciekawej i dobrej prozy. Ani nie wywołała emocji, ani wzruszenia i ciekawości. Szkoda. Mam nadzieje, że następne spotkanie z ksiażką ukazującą się w mojej kochanej serii z Miotłą będzie lepsze.

piątek, 7 października 2011

Zapomniane arcydzieło literatury amerykańskiej: ''Tony i Susan'' Austin Wright

Boję się, że będzie to kolejna świetna lektura, która przepadnie w zalewie innych, promowanych czytadeł atakujących z półek księgarni czy reklam w sieci. Mam nadzieje, że nie, bo moim zdaniem ta lektura jest fantastyczna. Dramat obyczajowy o ciekawej formie. Kunszt słowa, detali, nietuzinkowej formy. Myślę, że zdecydowanie dla kobiet.
Susan pewnego dnia dostaje od byłego męża przesyłkę- jego pierwszą książkę do recenzji. Kobieta jest zaskoczona, gdyż od lat nie utrzymują kontaktów. Ale zaczyna czytać. I tak wpada w sidła wątku, nie może się oderwać od przejmujących losów głównego bohatera i jego rodziny. A my z nią poznajemy tę fabułę i co tu dużo mówić- trzyma w napięciu i wesoła nie jest ale za to jak napisana..oderwać się nie mogłam, przejmujące losy Toma, jego żony i córki w drodze na wakacje..
Przerywając czytanie Susan zaczyna analizować swoją przeszłość. Byłe małżeństwo i obecne,  to w jakich specyficznych okolicznościach poznała obecnego męża..był jej sąsiadem z tej samej kamienicy i to zajętym..Nie chcę zdradzać fabuły, bo jest niesamowicie ciekawa, kto lubi książki obyczajowe, psychologiczne- może poczuć rozkosz. Powieść pełna niepokoju, dwie pasjonujące historie, lęk, który drzemie w każdym z nas, smak zemsty. Pisarz dawkuje napięcie stopniowo, gra nam na nosie, zaskakuje. Co tu dużo mówić, osobiście jestem pod wrażeniem. Takie książki uwielbiam. Na okładce jest napisane: ''Zapomniane arcydzieło amerykańskiej literatury'' i zgadzam się z tym. Powieść mnie urzekła całkowicie.

środa, 5 października 2011

Z literatury francuskiej: ''Papierowa dziewczyna'' Guillaume Musso

Siódma książka tego pisarza wydana w Polsce. No i moja siódma przeczytana. Oczekiwałam jej z małym niepokojem, gdyż szósta:''Kim byłbym bez Ciebie'' troszeczkę mnie zawiodła bo miałam wrażenie, że ten przystojny do bólu pisarz zaczyna jeść swój ogon pisarski.
''Papierowa dziewczyna'' to moim zdaniem powrót pisarza w lepszej formie:) Fajny pomysł na wątki a już zakończenie- wow zaskoczona byłam totalnie i to właśnie uwielbiam.
A więc tym razem poznajemy Tom'a Boyd- pisarza, który zdobył niesamowity rozgłos i popularność swoją powieścią: ''Towarzysto Aniołów''. Jest szał. Ludzie domagają się kolejnej części a pisarz spełnia tę prośbę. Zdobywa uznanie, pieniądze no i świetny kontrakt. Tylko że trzecia część trylogii...niestety mu nie wychodzi, doświadcza niemocy twórczej. Na dodatek jego ukochana pianistka zrywa z nim. Tom pogrąża się w alkoholu, zaniedbuje całe swoje życie i przyjaciół. Pewnego dnia pojawia się w jego domu naga dziewczyna, która oświadcza, iż jest bohaterką jego najnowszej niedokończonej powieści...i spadła z kartki....

Powieść znakomita na jesienne wieczory, błyskawiczna akcja- jak zawsze u pisarza, jego utarty styl, powiedzenia sławnych ludzi pod tytułem, i bardzo romantycznie. Jeśli już miałabym się do czegoś przyczepić, to mam wrażenie, że pisarz uwielbia albo uśpić bohaterkę, albo serce jej przestaje bić, zawsze w stanie krytycznym jest bohaterka- nie wiem czemu, ale to już któraś z rzędu powieść i ten watek pojawia się w którymś tam momencie. Natomiast reszta- jak najbardziej na plus.

Musso uwielbiam, czuję się jakbym oglądała film romantyczny z domieszką magii i intrygujących wydarzeń. Książka dorównuje moim zdaniem takim jego powieściom jak ''Uratuj mnie", ''Będziesz tam'' i ''Potem''
Świetna, lekka rozrywka.

wtorek, 4 października 2011

''Barbara Brylska w najtrudniejszej roli'' Barbara Rybałtowska

Niesamowitcie przejmująca książka o świetnej polskiej aktorce, a zarazem o kobiecie, którą los dotknął potworną tragedią...
Barbara Brylska dostała od Boga nieziemską urodę i szczęście w pracy. Zagrala mnóstwo ról, poprzez lata, grała w wielu krajach europejskich, w Gruzji, Egipcie, była wielbiona w Rosji. Choć z własnym mężem przeszła gehennę, wiele dekad spędzili razem przechodząc najtrudniejsze kryzysy, największym jej słońcem i sensem życia była córka Basia- wyczekiwana długo. Ale to nic..prawdziwym dramatem był ten nieszczęsny wypadek. Bo losy rodziny Barbary Brylskiej i sławnego reżysera Andrzeja Żuławskiego- przecieły się tragedią. Córka Basia, dwudziestoletnia chodząca piękność z widokami na wielką karierę za granicą, początkująca aktorka przyjazniła się z synem Żuławskiego- Xawerym. Razem jechali samochodem..Xawery przeżył, Basie zmarła na miejscu...
Biografia Barbary Brylskiej jest jak intymna opowieść o życiu pełnym piękna i bólu. Lubię biografię, ludzkie historie. Książka spełniła moje oczekiwania.

Warto zwrócić uwagę kto napiał tę książkę- Barbara Rybałtowska- pisarka, autorka świetnej sagi, którą pochłonęłam w mig w ubiegłym roku-''Bez pożegnania", ''Szkoła pod Baobabem'',''Kółko Graniaste'', ''Mea Culpa" - świetna saga!!

poniedziałek, 3 października 2011

''Nie pytaj mnie o Rose'' Paweł Olearczyk

Poznajcie 27 letniego Krzysztofa: mieszka z mamusią, bo czemu rezygnować z ''bezpłatnej służby''- mamusia przyniesie, poda, pogłaska, wyręczy. Zresztą nasz Krzysio nie ma naprawdę dużo czasu- jest niesamowicie zajęty- spędza życie przed internetem. To jest jego swiat, a ten za oknem, realny- całkiem mu obcy. Nasz bohater nawet spowiada się przez internet i dziwi się czemu Bóg nie ma swojej strony w sieci. I taki sobie żywot bezrobotny Krzysztof wiedzie- w sieci ma znajomych,wyrywa dziewczyny. Ale pewnego dnia....coś się zmienia...dostaje pewien email od tajemniczej Rose..jest to przełom w życiu chłopaka...tylko nie myślcie, że zaraz jakiś romans będziecie czytać niczym ''Samotność w sieci''( swoją drogą jak dla mnie to była koszmarna, najbardziej przereklamowana i denna polska książka a film jeszcze gorszy- smyranie się po twarzy, nogami po ekranie, zero dialogów- koszmar normalnie)
''Nie pytaj mnie o Rose'' jest napisana w formie bloga, jestem strasznie zaskoczona, jak bardzo podobała mi się ta lektura. Śmieszna, szalona, pełan zwrotów akcji powieść z puentą jak to internet może kształtować sposób naszego myślenia. To nie love story- to dowcipne i przejmujące perypetie samotnego człowiek. Dobre!

niedziela, 2 października 2011

'' My zdies' emigranty'' Manuela Gretkowska i jesienny stosik

Nie pojmuję kompletnie dlaczego Manuela Gretkowska uważana jest w Polsce za skandalistkę. Moim zdaniem niczym nie szokuje. Dla mnie jest niesamowicie intrygującą i ciekawą pisarką a przede wszystkim wolną- nie pisze pod publiczkę, nie potrzebuje pochlebstw i głaskania,  nie jest na półeczce bezpiecznej szukając neiwybrednych odbiorców, pisze jak chce i jest w tym jakaś magia i strasznie to sie wyczuwa. Dopiero niedawno odkryłam jej twórczość, za pomocą książki ''Trans''. Zakupiłam kolejne jej powieści, planuję przeczytać wszystko. ''My zdies' emigranty'' to debiut pisarki z 1991 roku, książka absolutnie nie rozczarowała mnie, bardzo przyjemny był to smaczek aczkolwiek wykwintny, specyficzny- albo się lubi albo nie..
Schyłek lat 80tych, młoda Polka w Paryżu przeżywa liczne perypetie. Wielokulturowość, kolorowy świat, polskie kompleksy, mieszkanie na ulicy, w norach, dziennik chwil. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale czułam wiatr we włosach bohaterki, która postanawia na Zachodzie napisać pracę dyplomową. Jest ambitna, niby otwarta ale jednocześnie ''bardzo słowiańska''
Powieść ta dla mnie ma przede wszystkim oddać klimat tamtych lat i ludzi, którzy przebywali na Zachodzie. Nie wiem jak Gretkowska to robi, ale książka mnie zachwyciła choć trudno opowiedzieć jednym zdaniem o czym jest. Bardzo mi sie podobała. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po jej kolejną powieść.

Zakupy na merlinie.pl. Jesienny stosik..