sobota, 30 lipca 2011

''Kamyki pamięci'' Kate O'Riordan

Bardzo dobra powieść psychologiczna. W oryginale książka ma piękną okładkę, a w przekładzie polskim postarano się, aby przypominała ''jakąś tam powieść dla młodzieży'' i obawiam się, że wiele osób nigdy po nią zwyczajnie nie sięgnie ani jej nie zauważy. Ja do niej dotarłam dzięki serii ''Galeria'', którą lubię.

Nell ma 48 lat i wiedzie spokojne życie w Paryżu. Przechodzi menopauzę, jest specjalistką od win, od wielu lat w związku z żonatym mężczyzną- obojgu jest im to na rękę. Tam gdzie jest lęk bliskości, jest miejsce na dziwne relacje. Świetnie jest to pokazane w tej książce. Pewnej nocy Nell dostaje telefon z Irlandii. Jej córka jest w niebezpieczeństwie, więc wraca do kraju, który opuściła wiele lat temu. Dzięki podróży do Irlandii, Nell  musi stanąć twarzą w twarz ze swoimi demonami z przeszłości. Czas z córką, wnuczką okaże się terapią. W ich rodzinnym domu znajduje się kufer z kamykami, na których wyryte są daty- każdy kamień przyniesiony z kolejnego wspólnego spaceru. Nell na nowo wróci w rodzinne strony i do czasu swoim własnych relacji z matką.
Lubię takie pozornie spokojne książki, dobre dialogi, ciekawe, wymowne sceny, zgłębianie psychiki bohaterów, pokazywanie zależności pokoleniowej między matkami i córkami. Bardzo fajna lektura.

A to okładka w oryginale:

piątek, 29 lipca 2011

'' Obsoletki '' Justyna Bargielska

Niepozorna książka, która okazała się dawką świeżych i oryginalnych wrażeń. Śmieszna i okropna zarazem. Lekka i również tragicznie ciężka. Inna. Pisarka opowiada historie o stracie dzieci-tych nienarodzonych, o czasie ciąży i narodzinach, trudach macierzyństwa- wywleka i mierzy się z wszystkimi do bólu okrutnymi pytaniami, zdarzeniami i sytuacjami, które jak pociski, uderzają w serce kobiety. Uff. Ale jak ona pisze! Pełno tutaj groteski, czarnego humoru, najbardziej dziwne myśli mają pierwszeństwo na papierze: bohaterka postanawia robić zdjęcia martwym płodom.

Ta książka poraża stylem i ujęciem tematu. Co najciekawsze- wcale nie jest skandaliczna czy wulgarna ani nie wydała mi się przerysowała czy nierealna.. Nie wiem czemu, ale miałam takie odczucie, że paradoksalnie, jest w tym wszystkim coś życiowego i prawdziwego, choć nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Co więcej, pisarka zwyczajnie nie popada w żadne ''zastępcze stany'', które bywają często lekiem na zapomnienie o ciężkich przeżyciach. Wręcz przeciwnie- podkreśla, że są takie smutki, których nie da się usunąć z umysłu- więc ona zwyczajnie je konsumuje, staje twarzą w twarza...i pisze jak jest.

Moim zdaniem to książka dla ludzi o mocnych nerwach, dla tych, co mają akurat chrapkę na coś kompletnie innego i chcą poczuć dziwne emocje.

środa, 27 lipca 2011

''Pokuta'' Olle Lonnaeus

Uwielbiam skandynawskie kryminały, mam do nich słabość. Zwyczajnie rozkoszuję się pozornie spokojnym klimatem kolejnej malutkiej miejscowości w Szwecji, gdziej jest jedna buda z kiełbaskami, powściągliwi ludzie, którzy ''wszystko o sąsiadach wiedzą''. Zapach lasu i wody, z której wynurzają się skałki. Ukryte sekrety za drzwiami drewnianych domów. Ten kryminał bardzo mi się podobał, ma żywszą akcję niż np kryminały Mons Kallentoft'a czy Asy Larsson.

Konrad po wielu latach wraca do rodzinnej wioski. Nie jest to łatwy powrót, gdyż jego adopcyjni rodzice zostali zamordowani. Pobyt jest bardzo trudny, przypomina mu się całe dzieciństwo- był synem ''tej dziwnej polki, która go zostawiła''. Wszyscy o tym wiedzieli, nie raz miał przez to problemy w szkole i mgliste wspomnienia o biologicznej matce nie ułatwiają niczego a wręcz naznaczają jego młode lata. Na dodatek spotkanie z przyszywanym bratem też nie jest łatwe. Okazuje się, że jego adopcyjni rodzice, krótko przed śmiercią, wygrali dużą sumę pieniędzy. Konrad zatrzymuje się najpierw w hotelu. Spotyka dawnych znajomych, toczy się śledztwo, dochodzi do kolejnego morderstwa..Interesującym wątkiem są skrajne poglądy, jak nacjonalizm, któee cechują jednego z pobocznych bohaterów. Ten krymiał pokazuje, że nawet w tak spokojnym kraju, ludzie potrafią być bardzo radykalni i spaczeni w swoich poglądach...cóż, aż trudno było nie myśleć o tym co ostatnio stało się w Norwegii..

Ciekawy kryminał, dosłownie połknęłam tę historię. Dobrze zbudowane postacie, do końca umiejętnie poprowadzone i rozwiązane wątki. Świetna rozrywka.

wtorek, 26 lipca 2011

'' The Midwife's Confession'' Diane Chamberlain

Intrygująca historia pełna niespodziewanych zwrotów i rozwiązań. Czytasz i co chwile ''jajo niespodzianka'', szok i zaskoczenie.

Istnieje niedokończony list: ''Nie wiem jak ci to wytłumaczyć dlaczego to zrobiłam.." Wśród osobistych rzeczy Noelle, w jej domu, który postanowiła opuścić na zawsze gdyż popełnia samobójstwo. Jej dwie przyjaciółki są w szoku, niespodziewanie znajdują niedokończony list w jej mieszkaniu. Do kogo był adresowany? O co chodzi? No i się zaczyna..niczym z puszki pandory, wysypuje się tysiąc sekretów, które przyjaciółki postanawiają jakoś ogarnąć, sklecić do kupy i ...dojść do prawdy. Bo bardzo szybko okazuje się, że swojej przyjaciółki kompletnie nie znały...jakie sprawy odkryją? Ilu ludziom zmieni to życie?Ale akcja trzymająca w napięciu! Uff. Normalnie nie mogłam przestać śledzić dylematów rodzinnych przyjaciółek, kolejnych odkrytych tajemnic i okropnej prawdy.....

Błyskawiczna akcja, świetna fabuła i wątki. Ciekawe dialogi, wszystko dopracowane, nawet bym rzekła, lektura bardzo ''filmowa'', wciąga, i co tu dużo mówić..czytało się rewelacyjnie. Polecam!

niedziela, 24 lipca 2011

Pamiętacie pierwszą w życiu przeczytaną książkę?

Z moją 36 letnią siostrą łączy nas ta sama książeczka, która była pierwszym dotknięciem literatury w naszym życiu. Siostra mi ją podsunęła, kiedy szykowałam się do ''pierwszego czytania''. Zapamiętałam. "Rękawica'' to malutka ukraińska opowieść o dziadku, który szedł zimą przez las, za nim piesek, i zgubił rękawicę. I tak zwierzątka, jeden po drugim, wskakują do tej rękawicy i urządzają sobie domek. Piękna to opowiastka i ilustracjami. Książeczka przetrwała wiele, wiele lat w rodzinnym mieszkaniu. Nigdy, wraz z innymi książkami nie powędrowała do piwnicy. Zawsze miała swoje wyjątkowe miejsce. Albo w pokoju mojej siostry, albo w moim. Nie jest już w dobrym stanie, ale jest! Wczoraj zastanawiałam się co sobie zapodać na weekend na wsi, bo zaraz jadę do siostry i tak natknęłam się na tę książeczkę. Ach! Jestem ciekawa czy wy pamietacie swoją pierwszą książke w życiu? Jakie macie z nią wspomnienia?

A to moja malutka biblioteczka w mieszkaniu w Polsce. Nie wszystkie kupowane książki w księgarni zabieram ze sobą do Irlandii, bo nie jestem w stanie, tak więc zostają tutaj, i tak się zbiera:)) Starsze książki są w piwnicy.

sobota, 23 lipca 2011

Było sobie lato..na Krecie.

Zimno w Polsce. Pada, plucha, szare niebo, brr. Troszkę wspomnień, ale tym razem z Krety. Ta wyspa też mnie urzekła, choć nie aż tak jak Santorini. Pyszne jedzenie, ładne widoczki. No i słoneczko, a ja potrzebuję jak wody. Szkoda, że nie ma u nas kretońskiego twarogu- jaku puszek, rozpływa się w buzi. Ale co tam jedzenie. Najbardziej szkoda mi słońca. Bo to energia sama w sobie...ehhh










''Jedna bogata, druga biedna'' Lesley Lokko

Lesley Lokko to charakterystyczna pisarka. Jej powieść to ''czytadła z jakością'', opasłe tomiska, zawsze mamy kilka ciekawie zbudowanych bohaterów, których losy śledzimy przez wiele lat. Dopracowane w detalach wątki, które zabierają nas zawsze w kilka miejsc na świecie. Kto nie czytał ''Gorzkiej czekolady''- polecam gorąco.  Szkoda, że kolejna przetłumaczona powieść tej pani ma nieciekawą okładkę i jeszcze gorszy tytuł. A powieść ciekawa, z niespodziewanymi zwrotami akcji, jak to u Lesley Lokko bywa.
Właśnie cały urok tych powieści polega na tym jak opowiada nam historię pisarka.

Bogata Nik, zakompleksiona Tory i uboga Caryn- losy tych trzech koleżanek poznajemy w tej powieści bardzo wnikliwie, ciekawie, ich demony, problemy, przeszłość. Jak to w życiu bywa, wszystko się odwraca, zmienia, lub mocniej komplikuje. W życiu przyjaciółek z czasem pojawia się pewna dziewczyna...która wiele namiesza.

Strasznie banalnie pisze się o książkach Lesley Lokko, a czyta się je wyśmienicie, wciągają bardzo. To naprawdę dobra rozrywkla o życiu i jego meandrach. ''Czytadło z jakością'' w sam raz na deszczowy weekend czy na urlop pod palemką. Muszę wyznać, żę ''Gorzka czekolada'' nadal jest u mnie na miejscu pierwszym, ale to nie zmienia faktu, że po następne książki tej pani w potrzebie relaksu- na pewno sięgnę. To relaks , który nie boli :)

piątek, 22 lipca 2011

''Czyste intencje'' Charlaine Harris

Jestem dość mocno - negatywnie zaskoczona. To ma być kryminał? Jest tak lekko, banalnie, że właściwie zastanawiam się czy to nie czasem książka dla nastolatków czy co? Oczekiwałam jakiejś fantastycznej, intrygującej historii a dostałam miałkie bla bla bla. Główna bohaterka ma 31 lat, jest sprzątaczką, kocha nocne spacery, sport i ma dramatyczne przeżycie za sobą. Niestety, ja miałam wrażenie, na owa Lily ma lat czternaście- strasznie naiwnie skonstruowana postać i do mnie nie przemówiła. Wraca do rodzinnej miejscowości na ślub swojej siostry, ale pobyt okazuje się pełny zdarzeń- i tak oto będzie śledzić mordercę doktora i asystentki. Chryste Panie, jaka nuda, infantylność..zwyczajnie dałam się nabić w butelkę piekną okładką i reklamą... a już kompletnie nie rozumiem porównywanie tej książki do pisarstwa Agathy Christie. Ludzie, gdzie? W jakim miejscu? Czym?
Moim zdaniem ten ''kryminał'' można sobie zwyczajnie podarować.
I tak oto zaliczyłam gniotka kryminalnego.

czwartek, 21 lipca 2011

" Trans" Manuela Gretkowska

Miałam nie czytać tej książki. Ale z przekory zakupiłam i zaryzykowałam. Lata świetlane temu połknęłam ''Namiętnik''-odczucia pozytywne, choć bez fajerwerków-no ale byłam dużo młodsza.
Stylu Manueli Gretkowskiej nie zapomina się. Jest wyrazisty, specyficzny, na pewno nie dla wszystkich. Może zachwycić ale i drażnić.Od pewnego czasu miałam kryzys czytelniczy, potrzebowałam zwyczajnie większych emocji - tutaj lekiem okazało się rzucenie na książki w języku angielskim. Drugim lekarstwem było spróbowanie przeczytania czegoś kompletnie innego, dlatego właśnie ''Trans'' okazał się niespodziewanym strzałem w dziesiątkę.

 Gretkowska jest bezkompromisowa, dosadna, można by rzec perwersyjna i rzuca świńskimi, do bólu zbreznymi słowami ale umiejętnie i sensownie. Wcale mnie to nie odstraszyło ani nie zmierziło. Jak najbardziej mi to pasuje do treści, która opowiada o toksycznym, destrukcyjnym związku młodej emigrantki w Paryżu z dużo starszym mężczyzną. Kobieta jest zagubiona, zdezorientowana, rozpada się jej małżeństwo. Szuka ''mistrza'', kogoś, kto by ja poprowadził przez życie, choć sama nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Robią na niej wrażenia wielkie słowa, poezja i tak wpada w iluzyjny obrazek miłości. Sama nie wie kiedy, wpada w bagno emocjonalne.

 " ..nie potrzebował równych sobie kobiet. On powtarzał figurę ze swojego dzieciństwa. Po pierwszej euforii zakochania odzywał się w nim karzący tatuś. Kobieta z artystycznymi pretensjami mogła być tylko od niego współuzależnioną ofiarą, uczennicą. Był mentalnym pedofilem. Nie dorastał do normalnych kobiet"

Moim zdaniem to bardzo wiarygodny, ciekawie przedstawiony obrazek toksycznego związku. Jakiekolwiek polerowanie językowe w tej powieści było by sztuczne i nieprawdziwe. Poza tym nie zgadzam się z opiniami znalezionymi w sieci, że mocne sceny erotyczne w języku polskim brzmią sztucznie. Przepraszam, a co my robaczki świętojańskie jesteśmy? Światowe aniołki? Nasz język to język świętych czy co? Natomiast rozumiem jak najbardziej, ze taki styl może się zwyczajnie nie podobać i nie przemawiac do ludzi.
W każdym razie, ku mojemu zaskoczeniu, lektura podobała mi się. Przemyślana. Mocna. Obnażająca, ale nie tania. Ciekawa. Gretkowska wydaje mi się bardzo wolną pisarką. Pisze jak chce, odważnie i robi swoje. Coś w tym jest.

środa, 20 lipca 2011

Z literatury hiszpańskiej: ''Niewinność zagubiona w deszczu''

Moje pierwsze spotkanie z tym uznanym, bardzo popularnym hiszpańskim pisarzem. Udane! Mała powieść a tyle treści. Obrazowa. Dochodzę do wniosku, że Eduardo Mendoza mógłby napisać o zapałkach czy świstku papieru- a i tak by się wyśmienicie czytało. Bez dwóch zdań- ten pan zwyczajnie ma ''to coś'' co pozwala mu tak umiejętnie i ciekawie pisać.
Do pewnej rezydencji puka Siosta Consuelo. Ma ''pewną sprawę i swoje zamiary''. Tylko nie wie, że spotkanie z don Augusto odmieni jej życie. Owy bogacz i znany podrywacz ma na siostrę swoje sposoby. Oboje zakochują się w sobie- brzmi banalnie, ale napisane tak wcale nie jest. Czyta się wyśmienicie i szybko. Bardzo przyjemna rozrywka. Barwna, wesoła a jednocześnie ujęta w koncepcji powieści obyczajowej.

Przy okazji chciałabym podziękować za Nominacje, jednak tym razem nie wezmę udziału w zabawie. Nie mam głowy do tego, za co bardzo przepraszam. Ostatnio zwyczajnie fruwam a nie chodzę. Ledwo wróciłam z Grecji, już przyleciałam z Irlandii do Polski- nie z tęsknoty, ale aby wyręczyć męża w obowiązkach w pracy oraz ortodontę zaliczyć. Tym razem jechało mi sie średnio, bo w domu dwa dni tylko byłam..ale trudno, bywa. Nie ma co narzekać. Mam nadzieję, że jak najdłużej będziemy mieć możliwość wpadania do Polski ''na chwilę". Póki nie ma dzieci, w niczym to nie koliduje.
''Niewinność zagubiona w deszczu'' kupiłam dzisiaj jak wiele innych książek, ale tak mi wstyd, że nie wywiązałam się ze swojego postanowienia ''nie kupowania książek'', że autentycznie wstydzę się stosik zamieścić. Oczywiście nigdy nie zabieram do domu wszystkich zakupionych książek w Polsce, więc biblioteczka w mieszkaniu w Polsce również rozrasta się. A powieść polecam, bardzo sympatyczna.

poniedziałek, 18 lipca 2011

W tej chwili to dla mnie powieść roku:

Zamknełam książkę. Odłożyłam na bok. A serce nie przestało bić głośno jak dzwon.  Tak po ludzku przepiękna powieść. Wpieła mnie w fotel. Za oknem świt, a ostatnie zdania powieści , za które dałabym medal pisarce, obijają się jak echo po mojej głowie-lubię mocne zakończenia, które sprawiają, że myślisz dalej... Nie pamiętam takich emocji, czytając dużo i intensywnie- strasznie ciężko o zachwyt, łzy czy zaskoczenie. A przy tej lekturze popłakałam się jak dziecko. I nie mogłam przestać czytać, byłam w tej historii, przeniosłam się umysłem i sercem.

Grace biegnie z całych sił. W stronę szkoły, która płonie. Wszystkie dzieci tego dnia są poza budynkiem, gdyż jest to "dzień sportu". Ale w szkole znajduje się jej siedemnastoletnia córka. Grace udaje się wyciągnąć ją z płomieni. Tak zaczyna się ta opowieść- mocno, bez zbędnych słów, ale niesłychanie przejmująco.  Obie znajdują się w szpitalu w krytycznym stanie z wyrokiem lekarskim- "nie ma nadzieji". Przejmujące jest to, że całą opowieść snuje sama Grace zwracając się do swojego męża, który jej nie słyszy. Tym samym historia jest niesamowicie wzruszająca. Grace wychodzi ze swojego ciała, jej córka również. Obie widzą swoich bliskich i męża z synkiem przy ich łóżku. Szybko dowiadują się-że ktoś celowo podpalił szkołę. Podejrzany zostaje ośmioletni synek Grace. Dlatego duch kobiety nie może spocząć. Zaczyna śledzić wszystkich znajomych, rodzinę, nauczycieli i uczniów, musi ocalić synka i dociec co się naprawdę wydarzyło nie ważne że jej ciało jest w coraz gorszym stanie, ona musi wiedzieć, poznać prawdę...choć nikomu swojej wiedzy nie może przekazać. Rozmawia z córką, która też wyszła ze swojego ciała. Ale  nic nie może sobie przypomnieć.''Mamo, dziś rano martwiłam się pryszczem, a tego popołudnia moje ciało jest doszczętnie poparzone..'' Ciekawe są spostrzeżenia Grace. Bratowa, której nie lubiła, ku jej zdumieniu robi wszystko co w jej mocy by odkryć sprawcę. Grace patrzy na to  i stwierdza gorzką prawdę o sobie:" Łatwiej kogoś nie cierpieć niż myśleć o tym, co w nas samych jest niedobrego’’. Jest jej wdzięczna. Tak często zazdrościła bratowej-Sarah, że ma tak świetny kontakt z jej córką. A teraz widzi jak Sarah sie poświęca by sprawiedliwości stało się zadość. Grace chodzi krok w krok za mężem i synkiem, wspominając wiele spraw. Synek przechodzi cięzki okres, ojciec nie może do niego dotrzeć. Grace wyznaje w próżnie do męża: "To moja wina, kochany, to ja decydowałam jaki prezent dla niego wybrać na urodziny, to ja cię rugałam, że jesteś dla niego za ostry''. Z męża jest strasznie dumna. Nie poddaje się i ma w sobie wiarę, że stan żony i córki sie poprawi- piękne sceny.
Grace widzi swoich bliskich z innej strony, odkrywa ich prawdziwą twarz, którą ludzie nie pokazują innym. Ale to tylko jeden z bardzo ciekawych wątków...bo wciąż ktoś próbuje zabić córkę Grace w szpitalu...Grace powoli odkrywa prawdę, jej bliscy też...wychodzą na jaw nowe fakty. Wątek kryminalny nie rozczarowuje kompletnie. Jest również mocny jak świat oczami Grace ''z tamtej strony''.

Czas matki i córki dobiega końca...jaki jest finał powieści? Co jeszcze opowie Grace swojemu mężowi, którego przytula, choć on o tym nie wie? Piękny, wzruszający do bólu i zaskakujący koniec..
Poruszająca powieść o tym co dzieje się po tragedii, która dotyka rodzinę- temat ujęty inaczej, oryginalnie. Jest to thriller a jednocześnie książka o miłości, która nie zna granic. Pisarkę dopisuję do mojej najpilniejszej listy. ''Afterwards'' polecam gorąco.  Rosamund Lupton pisze genialnie. W tej chwili to dla mnie książka roku. Niesamowita empatia uwydatniona w szczegółach  naszej codzienności.

''Kim byłbym bez Ciebie?'' Guillaume Musso

Ten francuski pisarz już dawno zdobył moje serce. Swoją drogą niezłe ciacho z niego- na mój gust przystojniak;) Uwielbiam jego powieści za błyskawiczną akcję, romantyczne pierwiastki wplecione umiejetnie w sensacyjne wątki. ''Wrócę po Ciebie'', ''Ponieważ Cię kocham'', ''Potem'', ''Będziesz tam''- te lektury umiliły mi czas. Jeśli czegoś się czepiałam to tytułów- banalne strasznie, podobne do siebie, ale może to kwestia językowa? Może po francusku brzmi lepiej?
Kiedy zauważyłam nowa powieść, bez zastanowienia zakupiłam. Tym razem jednak czegoś mi brakowało..Pozornie dostałam tę samą porcję wrażeń w dobrze znanym stylu..ale nie urzekła mnie fabuła. Gabrielle kocha dwóch mężczyzn- swojego ojca, który był kiedyś słynnym przestępcą, oraz kocha młodego policjanta, który jest na tropie jej ojca. Jak łatwo się domyslić, kobietą szarpią dylematy.Szczypta magii w tym wypadku nie bardzo mi pasowała. Miałam nieodparte wrażenie, że historia jest troszkę naciągana, tak jakby pisarzowi wyczerpały sie pomysły i z niczego chciał zrobić coś za wszelką cenę. Ale moze gdyby to było moje pierwsze spotkanie z pisarzem, odebrałabym tę książkę inaczej? Nie wiem, ale ta fabuła jakoś tak średnio na tle pozostałych, moim zdaniem fantastycznych jego książek. Lekkie, ciekawe i przejmujące romantyczne kryminały.
Słaba forma dopada każdego, mam nadzieje, że Guilliaume Musso powróci w wielkim stylu, i to szybko. Mam do niego słabość.

Wierzę już natomiast, że cała Francja go czyta. Co trzecia osoba na plaży w Grecji- trzymała jego książkę i sączyła drinka:)A ja łypałam okiem na francuskie okładki, bo przecież musiałam:D
Guilliaume Musso

niedziela, 17 lipca 2011

Santorini- wyspa na Niebie..

 Santorinii urzekła mnie swoją unikalną atmosferą, gdzie życie toczy się na samym szczycie skał. W dole tylko port, droga na górę trwa z piętnaście minut autem. Właściwie nie trzeba się w ogóle wysilać w sensie ustawiania kamery. Tam jest tak pięknie w każdym zakątku, że wystarczy robić fotki ot tak z każdej strony i mamy ciekawe widoki. Zdecydowanie oryginalna wyspa pełna osiołków, czerwonego wina i maluteńkich restauracji- stojąc w drzwiach z tyłu widać w dole morze i siedząc przy oknie przy stoliku-również widok na wodę z na przeciwka. Miałam wrażenie, że jestem w restauracji, która znajduje się w niebie. Niesłychane, naprawdę, a o zachodzie słońca nie wspomnę- magia. Moim zdaniem autentycznie nieprzereklamowana grecka wyspa. Warta grzechu. I każdych pieniędzy.










Maluteńka restauracja na Niebie..
Hotelik z kawiarenką
Mamie też się podobało.
Drzwi do..

sobota, 16 lipca 2011

''Every Last One'' Anna Quindlen

To imponujące i fantastyczne kiedy nie można przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się fabuła. W połowie tej powieści podskoczyłam jak sprężyna na leżaku pod parasolem.'' No jak to? O co chodzi? dlaczego? Ja się nie godzę!''
Mary Latham najpierw umiejętnie i intrygująco wprowadza nas w swój zwyczajny,choć nie do końca idealny świat. Mężatka, matka trójki dorastających dzieci. Obserwując swoją rodzinę, Mary przytacza różne historie, sytuacje, porównuje, dzieki temu dostajemy ciekawy obrazek życia rodzinnego, który zmienia się wraz z mijającymi latami. Córka Ruby niespodziewanie wyrasta ze swojej pierwszej nastoletniej miłości. Dla matki jest to dość trudne i krępujące, gdyż owy chłopak przez lata bywał w ich domu bez przerwy i w sumie każdy się zwyczajnie ''przyzwyczaił''. Blizniacy Alex i Max są jak woda i ogień. Mają swoje problemy i perypetie. Kochany mąż czasem też daje żonie do myślenia..Pierwsza część tej książki jest niesamowicie życiowa, bez słodzenia ale i bez negatywnego nastawienia- z humorem matka snuje opowieść o swojej rodzinie i sąsiadach. Tak, że nie wiedziałam kiedy, wszystkich ich polubiłam, intrygowali mnie, byłam z nimi. Niestety, nagle książka idzie w niespodziewanym, zaskakującym kierunku ale nie będę zdradzała co się wydarzy. Bardzo czula, niezwykle emocjonalna jest ta opowieść.Świetnie napisana. Poruszyła we mnie jakąś strunę. Gorąco polecam. Wciąga i bez specjalnego skupienia zaczyna się żyć losami tej rodziny. Ciekawe wątki, poboczni bohaterowie...i życiowe dylematy. Nie zapomnę. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że dla ludzi o mocnych nerwach.

A tymczasem wróciłam z Grecji. Przeczytałam wszystkie książki, które zabrałam ze sobą, oraz te, któe kupiłam w języku angielskim na lotnisku. Wypoczynek z mamą bardzo udany, ale powrót do własnego domu i męża..oj pełen radości!!. Dziś czułam się jak byśmy byli na trzeciej randce. Fajnie tak czasem zatęsknić za sobą. Motylki fruwają! A jutro z mężem już  zaczynamy planować pewną wyprawę na wrzesień więc przy okazji zdradzę, że planuję małą niespodziankę dla was czytelników( nie mam na myśli konkursu)- ale o tym pózniej:) Mam nadzieję, że będzie to choć dla niektórych nielada gradka:)