czwartek, 30 czerwca 2011

Komu w drogę, temu czas...wakacje!

Znikam z życia interentowego na dwa tygodnie, zamykam drzwi do swojej codzienności. Pod greckim niebem będę czytać i korzystać ze słońca- na towarzystwo którego nie mogę zbytnio liczyć w Irlandii. Nigdy nie byłam na wyspach greckich, więc jestem również ciekawa krajobrazów i  różnych miejsc, jakie oferuje Kreta i Santorinii - dokładnie tam się wybieram.
Stosik wakacyjny oczywiście był wielkim wyzwaniem, myślałam kilka dni jak dobrać najlepiej i różnorodnie lektury na leżaczek. Wybrałam jedenaście książek na stoliku, choć nie ręczę, że w ostatniech chwili czegoś nie zmienię. Na pewno na lotnisku w Anglii kupię jakąś nowość po angielsku bo też przyszła mi ochota.
Niesamowicie jestem ciekawa książki ''Niewidoczna Góra'' Caroline Robertis, czyli Ameryka Południowa, historia Ekwadoru w tle i powieść o trzech pokoleniach kobiet z pewnej rodziny- książka roku 2009.  Na smaczek oczywiście Agatha Christie i kolejne intrygi do odkrycia i zgadywania. Lesley Lokko- jej najnowsza powieść - umieram z ciekawości, bo pisze fantastycznie. Guillaume Musso- obowiązkowo, co się ukazuję, natychmiast połykam. Kazuo Ishiguro- i jego ponoć najlepsza powieść ''Okruchy dnia''- pora odkryć. Może jeszcze wepcham mamie do torby po cichu coś kolejnego Doris lessing, jak mi się uda.
Wszystkim , którzy również wybierają się za chwile, czy za jakiś czas na urlop letni- życzę dobrego wypoczynku. Do zobaczenia szesnastego lipca!!!

wtorek, 28 czerwca 2011

''Dziennik Kawowy. Notatki z podróży po Kolumbii'' Ewa Kulak

Ewa Kulak
Kilka lat temu przypadkiem natrafiłam na blog Ewy. Szybko zorientowałam się, że to niezwykły blog- niesamowita skarbnica wiedzy o Ameryce Południowej, a dokładnie o Kolumbii. Ewa, która wyjechała tam po studiach i ułożyła sobie życie, od początku bardzo intensywnie interesowała się tym krajem i rozwijała się zawodowo. Młoda, ambitna, aktywna, odważna, ciekawa wszystkiego. Filolog języka hiszpańskiego, tłumaczka. Byłam zdziwiona, że o Ewie nie słychać za wiele w mediach. Przecież ten jej blog jest niesamowicie profesjonalny, tyle serca i pracy w niego wkłada. Można też uchwycić kadry z jej prywatnego życia w postaci zdjęć z kolejnych wypraw. Dzięki niej zasmakowałam i liznęłam Kolumbii. A kraj ma wiele do zaoferowania i jakże smieszny i dziwny bywa..


''Dziennik Kawowy'' to pierwsza książka Ewy, wybrane wpisy, które zabieraja nas w podróż do Kolumbii. Krótkie notki, ale niesamowicie treściwe i kolorowe. Powiedziałabym, że to bardzo oryginalny, inny ''przewodnik'', który ma coś w sobie z poezji a zarazem z powieści i bajki. Magiczny. Sama Ewa to nietuzinkowa, interesująca osoba, i choć o niej samej nic w książce nie ma, można szybko się zorientować, że tak o Kolumbii nie napisał jeszcze nikt..trzeba ją pokochać i poznać aby z tak wielu kolorach wyłuskach esensję tego kraju. Od razu zapragnęłam poznać ten kraj..

"W Kolumbii pomarańcze są tak dojrzałe i piękne, że oświetlają noc jak gwiazdy, w Kolumbii orchidee są tak cudowne, jak kobiety i jak motyle".

Bardzo ciężko dostać tę książke, ucieszyłam się więc strasznie, że  za sprawą Ewy, mogłam ją zdobyć. Zamówiłam od razu dwie. Jedną dla mnie, a drugą zdecydowałam że umieszczę jako nagrodę w konkursie, który kiedyś zorganizuję na blogu( ciąglę się przymierzam i nie mogę się zabrać).

A to Strona Internetowa Ewy:
http://www.kolumbijsko.com/

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Za mało mi..

Za mało w moim życiu takich rozmów. Takich chwil na żywo. Wpadła do mnie na godzinkę Kasia z Notatek Coolturalnych. Słońce za oknem, a my przy herbacie rozmawiałyśmy o książkach. Temat bez dna.  I tak troszkę mi się smutno zrobiło jak wyszła i pognała dalej przed siebie.  Literatura to nie tylko pochłanianie kolejnych lektur, wyszukiwanie ich w bibliotekach czy w siecie. To też niesamowite rozmowy miedzy ludzmi. Niby zwyczajne, ot tak o tym, o tamtym...a jednak, jaka przyjemność!. Kasia to jedyna osoba w Irlandii, z którą mogę o książkach pogadać i wiem, że ani ja ani ona nie będziemy umierać w tym momencie z nudów. A wy? Macie wiele osób wokół siebie, z którymi możecie niewyczerpalnie paplać o literaturze?

'' Ślad łyżwy'' Anna Piwkowska

Brat i siostra połączeni związkiem kazirodczym. Chcą ochronić siebie przed światem, ale nie są w stanie normalnie funkcjonowac emocjonalnie.  Ich nieświadomy sposób na ucieczkę przed swoimi problemami  wpędza ich w coraz większe poczucie winy, jak to bywa w toksycznych relacjach. Czym dalej w las, tym gorzej. Większa dezorientacja, ciemność i demony. Nigdy nie otrzymali ciepła w domu, tak więc pozbawieni podwaliny uczuciowej, błądzą w życiu..Pełno w książce porównań, skojarzeń, różnych stylów, ozdobników a jednocześnie historia jest przejrzysta.

Inspiracją do napisania tej książki była biografia austriackiego poety Georga Trakla.  Ślad łyżwy na lodzie - to symbliczna linia, rysa. Książka jest napisana pięknym językiem, mnóstwo tutaj, płaszczyzn.
Oryginalna powieść choć nie stwierdziłabym, że łatwa i przyjemna w odbiorze i na pewno nie na leżaczek pod palemką. Lektura na określony czas, zdecydowanie dla tych, co mają czasem ochotę na coś więcej niż rozrywkę w literaturze.

niedziela, 26 czerwca 2011

''Malutka Czarownica'' Otfried Preussler

Obudził mnie wyjący wiatr o czwartej nad ranem. Zaparzyłam kawę, deszcz zaczął dudnić o szyby, kot ziewając zaczął obserwację- bo to uczestnik całą parą w każdej domowej czynności. Wszystko musi zobaczyć.
No i mamy niedzielę. Jak nic w taki ponury wczesny dzionek to tylko o bajce mam ochotę myśleć. Ostatnio właśnie przeczytałam ''Malutką czarownicę''. Przepięknie wydana książka-celowo  tak jak przed laty by budzić wspomnienia. Przyznam się, że nie pamiętam tej bajki z dzieciństwa, choć moja przyjaciółka uparcie przez telefon mnie zapewniała, że czytałyśmy. Mała czarownica jest dzieckiem, gdyż ma zaledwie sto dwadzieścia siedem lat. Wiele przed nią. Aby pokazać swoim starszym koleżankom, że uczy się i rozwija i chce brać udział w ich dorosłych spotkaniach- czarownica stawia sobie wiele wyzwań by zdać egzamin z czarów...tym samym nauczy się czynić dobro na drodze zwykłych ludzi. Ciepła bajka, na pewno szczególna dla tych którzy pamiętają ją z dzieciństwa. Prosta, ciekawa, jak znalazł dla dzieci i dorosłych:)

piątek, 24 czerwca 2011

''Łowcy wielorybów'' Edyta Szałek

 Niesłychanie klimatyczna to powieść tonąca w zapachach i kolorach Skandynawii. Największym atutem tej książki są bohaterzy- świetnie zbudowani, byłam w stanie sobie wyobrazić w sekundę, że stoją obok mnie, w tym samym pokoju. Autentyczni do bólu, nieszablonowi- może dlatego ufałam od razu.
Cztery kobiety z jednej rodziny..Każda w pułapce swoich zachamowań, trudnych doświadczeń. Flora nie czuje się szczęśliwa w swoim małżeństwiem i na dodatek poznaje kogoś nowego, jej matka Anna staje się wdową, babcia Stefania nigdy nie odważyła się odejść od męża, bo społeczna pozycja ''i co ludzie powiedzą'' było ważniejsze. No i ciotka Matylda.. Strasznie urzekły mnie bohaterki..a zarazem prostota, dialogii oraz atmosfera powieści.
Na pewno nie jest to książka, którą czyta się szybko, ale ta z tych, które zwyczajnie chce się smakować wykwintnie i powoli. Każdy z nas jest tak naprawdę wielorybnikiem...każdy z nas wcześniej czy pózniej musi stawić czoło temu, co nas przerasta. O tym jest tak książka. Zachęcam was mocno do odkrycia losów tych kobiet, ich dorastania do decyzji i poczynań..bardzo dobrze napisana powieść o kobietach i dla kobiet, o uniwersalnym przesłaniu.. polecam:)

środa, 22 czerwca 2011

Zaległości:

Postanowiłam w końcu umieścić zaległe notki o książkach, które przeczytałam w pierwszej połowie tego roku, ale nie opisałam w natłoku innych, ważniejszych ''cukiereczków literackich''. Urlop się zbliża i czytać będę więcej- zaległości tylko się powiększą. Więc póki serca nie straciłam i pamiętam:  
                                 
''Poganiacze chleba" to do bólu szczera, osobista opowieść o walce z ''rakiem duszy''. O wychodzeniu na prostą, wybudzeniu się z letargu i powrotu kobiety do życia całą sobą, w pełni doświadczając życie i jego wszystkie uroki. Króciutka książka, ale wymowna, ciekawa choć wcale nie przebojowa. Walka o siebie w bardzo osobistym wydaniu doceniając każdą małą chwilę.
''Budzenie opowieści'' to historia utkana na podstawie przekazywanych z pokolenia na pokolenie rodzinnnych opowieści.  Czas okupacji niemieckiej, dojrzewanie chłopca, który stara się zrozumieć nagły ciężar odpowiedzialności oraz grozy. Jest to również czas jego przygód. Nie jest to powieść odkrywcza, wszystkie typowe sytuacje wojenne zwykłych ludzi odnajdziemy tutajj,ale czyta się łatwo za pomocą bardzo zgrabnie prowadzonej narracji.

''Poezje wybrane'' wielkiego rosyjskiego poety niestety nie zaciekawiły mnie, zwyczajnie ich nie zrozumiałam. Kupiłam na przecenie podczas któregoś tam pobytu w Kolorowym Miasteczku w Polsce i postanowiłam się z tymi wierszami zmierzyć- bo lubię to robić. Chyba trzeba bardzo kochać rosyjską poezję, żeby sercem czytać i rozumieć i przeżywać mocno. Mi się nie udzieliło.
'' Jedno drzewo, jedno pożegnanie'' hiszpańskiej pisarki, to monolog Laury, która po latach wraca do domu. Ma cel- posadzić drzewo, choć ono nie urodzi żadnych owoców. Tak naprawdę książka ta jest sentymentalną refleksją dotyczącą różnych decyzji, które wpływają i zmieniają nasze życie. Miłośc , przyjazń, bieg naszego losu, podsumowania. Mała książka, ale pisarka mnie zainteresowała i kiedyś porwę się na jej inne powieści na pewno.

wtorek, 21 czerwca 2011

Z literatury włoskiej: ''Ten list to Ja'' Dacia Maraini

Nie jest mi teraz łatwo sięgać po trudną, pełną wyzwań literaturę. Od połowy maja w Irlandii pada, tak zimnego czerwca tutaj nie pamiętam..''Ten list to ja'' to cieplutka, sympatyczna powieść, która obudziła moje stare, odległe wspomnienia. Jako mała dziewczynka pisałam listy z wujkiem ze Śląska. Wujek był bratem mojej babci, opowiadał mi na kartkach o czasach partyzantki, jak szukał jedzenia i w ogóle o wielu ciekawych sprawach. Pisał piórem, miał przepiękne pismo. Ja mu pisałam o tym co jem na obiad i o nowym pamiętniku z księżniczką na okładce;) Aż serce mnie boli, bo listy przepadły, zawieruszyły się i sama myśl, że nie mam tak wyjątkowej pamiątki napawa mnie smutkiem. Nie ma wujka, nie ma dziadków..nie ma listów..
Powieść Dacii Maraini tętni kolorami, muzyką w tle. To listy dojrzałej kobiety do dziewczynki. Kobieta opowiada jej o swoim życiu z mężem ( wujek małej Flavi ), o koncertach, podróżach, nawiązuje do włąsnego dzieciństwa, tłumaczy jej różne trudne sprawy, jakie podsuwa los. Na pewiem sposób te listy są również potrzebne samej kobiecie, choć subtelne, delikatne, są jak przeglądanie się w lustrze, chwila na oddech i refleksje.
Niesamowicie ciepła książka, choć nie z tych przebojowych i rewelacyjnych. Spokojna, ale ciekawa. Właśnie takiej lektury potrzebowałam.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

" Solar " Ian McEwan

Ian McEwan to jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy brytyjskich. W sumie nie wiem jaką ma pozycję w Polsce, osobiście natknęłam się na jego twórczość przez przypadek trzy lata temu. ''Solar'' to moja dziesiąta przeczytana książka tego pisarza. Lubię jego odsłony ciemnej strony duszy w bohaterach i konfrontowanie tego z paradoksalnie małym, ale przełomowym wydarzeniem. Tym razem zostałam zaskoczona, gdyż pisarz zapodał nam czarny humor w dość dużej dawce. Myślę, że dzięki temu można się przekonać do głównego bohatera- łysiejącego, grubego pana po pięciu rozwodach, noblisty z dziedziny fizyki kwantowej. Jest zwyczajnie paskudny i okropny ale czarny humor pozwala nam znieść jego poczynania, liczne zdrady i dziwne zwyczaje. Poznajemy Michaela w momencie, gdy jego piąta żona już się nie patyczkuje by go w odwecie zdradzić. Nasz bohater potrafi włączyć telewizor i na przemian ściszać to podgłaśniać głosy, by żona zorientowała się, że on ma również gości  w swoim pokoju. Jego sława naukowa dawno już zbladła, ale nadal bierze udział w różnych konferencjach, gdzie powtarza ciagle to samo. W czasie wyprawy na Antarktydę dochodzi do komicznego wydarzenia. Podróż na skuterze dłuży się bardzo, ekstremalne, zimne powietrze..nasz bohater musi skorzystać z toalety więc zatrzymuje się, choć inni go próbują powtrzymać..w rezultacie ...odpadnie mu przyrodzenie. Są jeszcze inne makabry i dziwne wydarzenia w tej powieści.

Nie wiem czy ja do końca tak naprawdę zrozumiałam tę historię. Nie wiem jak duża dawka informacji na temat ocieplenia klimatu, fizyki kwantowej ma się do naszego bohatera. Gdzieś w połowie byłam troszkę zdezorientowana, choć czyta się łatwo a język jest bardzo przystępny. Poza tym styl pisarza zwyczajnie uwielbiam.
Na pewno nie poleciłabym tej powieści na pierwsze spotkanie z autorem. Raczej ''Betonowy ogród'', ''Ukojenie'' czy ''Pokutę''.

sobota, 18 czerwca 2011

" Kukułka " Antonina Kozłowska

Ta książka to taka puszka Pandory, ukazująca ogrom najróżniejszych, ciemnych i trudnych stron życia kobiet, które marzą o macierzyństwie a niestety nie jest im to dane. Powieść też ukazuje drugą stronę medalu, czyli świat kobiet, które bez problemu rodzą dzieci, ale wcale nie jest im tak do śmiechu gdy życie przygniata je z innej strony.

Śledzimy to na przykładzie Marty, która pozornie ma wszystko- ułożone życie, piękne mieszkanie na modnym, nowoczesnym osiedlu. Wszystkie sytuacje, które ją drażnią, bo przypominają o tym, ze nie może donosić ciąży są tutaj bardzo emojonalnie przedstawione. To wszystko zaczyna ją przerastać. No i jest Iwona, której życie to przeciwieństwo Marty- ciągła udręka niestabilizacji finansowej nie do końca wynagradza jej radość z posiadania dzieci. Szare życie bez lepszej perspektywy spędzają jej sen z powiek. Los tych dwóch kobiet zbiegnie się pewnego dnia a mianownikiem będzie pojęcie matki surogatki ( swoją drogą okropna nazwa- kojarzy mi się z czarownicą, która ma jakieś narzędzie w swojej szopie właśnie o takiej nazwie). W każdym razie podobało mi się również to, jaką emocjonalną podróż przechodzą te dwie kobiety, które przy okazji znajdą odpowiedz na wiele pytań o o sobie i swoim życiu. Natomiast nie bardzo przypadło mi do gustu zakończenie powieści.

Czytałam '' Trzy połówki jabłka''- w moim odczuciu sympatyczna książka, ale bez jakiś fajerwerków, druga powieść ''Czerwony rower'' spodobała mi się o wiele bardziej. Po przeczytaniu ''Kukułki''- stwierdzam, że to najlepsza do tej pory ksiażka Antoniny Kozłowskiej. Mnóstwo emocji. Bardzo dobrze, ciekawie i wielopoziomowo napisana powieść o współczesnym problemie wielu młodych kobiet.

czwartek, 16 czerwca 2011

Ja, mąż i Agata...

Pora na chwilę prawdy. Nadszedł wielki moment. Siedzimy z mężem na przeciwko siebie. Stawka jest większa niż dziesięć euro w ramach zakładu. Chodzi o przekonanie. Mąż serwuje mi poker face, choć pewnie za tą fasadą, która jak na fina przystało przychodzi mu łatwo, jakaś niepewność musi też kiełkować. Bo mąż uwielbia mieć rację- ja również. Gorzej z maską- wszystko z mojej twarzy można wyczytać zanim otworze usta. Ale staram się. A wygrywać to już w ogóle lubię. Mam wtedy ponownie pięć lat i skaczę pod sufit. No więc kładziemy karteczki na stół. Nazwiska przypuszczalnego mordercy nie pokrywają się. Czyli albo wygra jedno z nas, albo żadne. Ja przeczytałam ''4.50 z Paddington'' zatrzymująć się przed rozdziałem, gdzie zaraz roztrzygnie się zagadka, mąż obejrzał adaptację zatrzymując kadr przed końcem. Cisza. Hm. No to biegnę doczytać, mąż  włącza play....
Ja się tak nie bawię! Mąż zgadł! A tak czytałam uważnie, zastanawiałam sie, wszystkie szare komórki urochomić próbowałam. W każdym razem zabawa się udała, bo choć mąż nie znał książek Agathy Christie, przyznał, że są bardzo inteligentne, przewrotne i dobrze przemyślane tak sądząc po adaptacji.

Co tu dużo pisać, lektura obowiązkowa dla miłośników Agathy Christie. Misterne wodzenie czytelnika za nos, mroderstwo w pociągu, które zauważa przypadkiem pewna kobieta..a tak się składa, że jej koleżanką jest sama Pani Marple, która i tym razem będzie nieoceniona w swym genialnym węszeniu i składaniu wszystkiego w logiczny sens.

środa, 15 czerwca 2011

Kilka odsłon o mnie samej w ramach blogowej zabawy:)

Nie jestem w stanie zliczyć ile kluczy w życiu zgubiłam, ile reklamówek zostawiłam w pociagach i parasolek w kinie, wiele szczotek i drobnych rzeczy nigdy nie wróciło ze mną z wakacji, zabrałam jeden but, o drugim zapomniałam. O kurtkach nie wspomnę. Na spacerze z malutką córeczką siostry mojego męża kupiłam kawę, przyniosłam ją do stolika, wypiłam łyk siedząc spokojnie po czym przypomniałam sobie, że dziecko w spacerówce nadal przy ladzie z ciastkami. Wystarczy,że się zamyślę i  zwalniam samochodem. Mój mąż, który jest bardzo poukładany w tej materii, za bycie ze mną powinien otrzymać medal;)

W mojej szafie nie ma spodni, nie mam ani jednej pary jeansów. Kocham sukienki- te na codzień, po domu, na wyjście na kawę, letnie, jesienno-wiosenne, na zime oraz na typowe imprezy gdzie można potańczyć. Chodzę w sukienkach cały czas, bo są wygodne. Wyjątkiem są dresy, którę bardzo lubię.

 Potrafię parodiować znanych ludzi, ich gesty, zachowania, naśladować głosy ludzkie, za co chyba kochają mnie przyjaciele patrząc na ich łzy ze smiechu i bieg do toalety. Tylko wśród najbliższych, bardzo dobrze znanych ludzi odsłaniam tę część siebie i dzieje się to ot tak spontanicznie. Nigdy tego nie ćwicze, nie wiem skąd to wyłazi ze mnie. Lubię też śpiewać i tańczyć. Skończyłam Szkołę Muzyczną- spędziłam tam dziesięć lat mojego życia w klasie fortepianu.  

Jestem przekorna, uparta, często nie potrafię klarownie objaśnić o co mi chodzi, poza tym to, co opowiadam pięć minut, inni ujmują w jedno zdanie. Jestem gadułą, bałaganiarą, nerwusem, jem za dużo słonych rzeczy. Gdyby nie czas na necie, czytałabym dwa razy więcej książek. Szybko się irytuję, ale przechodzi mi po chwili. Lubię palić papierosy. Nie jestem pamiętliwa, szybko wybaczam. Jest we mnie dużo sprzeczności: zwykłe, codzienne sprawy potrafią mnie przerosnąć, wstydliwa jestem w najbardziej nieoczekiwanym momencie, kiedy nikt by się tego nie spodziewał. Paradoksalnie, w trudnych, dramatycznych chwilach mam dużo odwagi i  góry przenoszę. Tam gdzie nikt nie jest w stanie sie zgubić- ja zaginę. Tam, gdzie trudno wtrafić- zajdę pierwsza. Czytam mapy na opak, ale mąż już się zorientował i sam czyta. Nie mam silnej woli, zdolności do przedmiotów ścisłych, ani za kszty cierpliwości, ale za to podarował mi los szczęśliwe dzieciństwo i mądrych rodziców. Jestem daltonistką, nie rozróżniam kolorów pośrednich. Przekręcam słowa od zawsze, moja siostra kiedys nawet spisywała: ( "wyrywacz"- na pincetę do rzęs, "okrężnica" na obwodnicę,  "Andela Panderson" a miało być Pamela Anderson, mówiłam, że jadę do Darwina, a to było Darłowo itd itd..).

Kocham warzywa, w ogromnej ilości, szczególnie gotowana na parze. Nie mogę żyć bez kawy Premium. Lubię zupy. Nie mam słodkiego podniebienia, kocham ryby, od lat nie jem w ogóle wędlin, parówek, kiełbasy ani pasztetów- zwyczajnie nie lubię. Z mięsnych dań przepadam za potrawką z kurczaka z warzywami. Gotowanie mnie relaksuje ale nigdy nie spędzam duzo czasu w kuchni, gotuję bardzo szybko, jest to dodatek do dnia, nie cel.

Od zawsze marzyłam o podróżach. To moja największa pasja obok książek. Kocham gdzieś lecieć, zwiedzać miasta, podziwiać naturę, ale również opalać się całe dnie pochłaniając kolejną lekturę i smakować jedzenie. Ciągle mi mało.. marzę o podróży do Indii, o zwiedzeniu Ameryki Południowej- Argentyny, Brazylii, Chile. Ale tak naprawdę, chciałabym zobaczyć cały świat, pojechać wszędzie. 

Z moim mężem spotkaliśmy się przez kompletny przypadek i nagły zbieg okoliczności. Jesteśmy razem 6 lat, po ślubie prawie 3. Męża nie zamieniłabym za żadne skarby tego świata- zawsze mogę na nim polegać, liczyć na zrozumienie i być totalnie sobą- to jest dla mnie bezcenne. Mamy dwa koty, które są bezwstydnie rozpuszczone, ale kochane niemiłosiernie też.

Lubię ludzi otwartych, wrażliwych, mierzi mnie natomiast zawiść a odstrasza pyskatość. Chciałabym przeczytać wszystkie najpiękniejsze książki świata, ale wiem, że sie nie da. Książki wącham bardzo często, kiedy je czytam, nawet głaszczę;) I co tam jeszcze...jako zodiakalny byk, jestem niepoprawną optymistką, ale zdarzają się mi czasem momenty, kiedy tak nie jest.

Do zabawy zapraszam Domi oraz Rosemary.

''Ulicznica'' Reportaże: Elżbieta Isakiewicz

Jest zdecydowanie coś urzekającego w tej książce. Na podstawie opowieści o ludziach z różnych środowisk, przytaczając pewne gesty, przewrotności ludzich losów - nagle zdajemy sobie sprawę, że jest wokól nas wiele, naprawdę wiele dobra. To jest sedrno tych historii. Ono jest. Tylko często niepozorne, gdzies schowane, niewidoczne.

Jakoś tak lepiej na duszy mi się zrobiło. Ta lektura wskrzesza wiarę w ludzi, w nas, w ten świat choć nie ma tutaj cukierkowych historii: poznajemy losy narkowanów, anonimowych alkoholików, bezdomnych, mężczyzny, który przed wstapieniem do klasztoru wiódł życie agresywnego '' boksera''. Może właśnie dlatego efekt jest porażający. Podróżując poprzez korytarze marginesu społecznego, ciemnych stron życia...dostrzegamy, że tam też mieszka dobro, a przynajmniej jego promyki..
Ciekawa książka.  Tak sobię myślę, że gdyby Alicja z Krainy Czarów przeszła na drugą stronę lustra i włączyła tvn24, to właśnie takich rzeczy by się dowiedziała:)

Przyjełam zaproszenie kasie.eire. z ''Notatek Coolturalnych'', czyli udział w zabawie, aby pozać się troszkę lepiej. Tak więc w piątek troszkę o mnie, tak w skrócie;)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

''Śmierć na Nilu'' Agatha Christie

Spędziłam słoneczny weekend w Polsce. Poczułam lato pierwszy raz w tym roku, pozałatwiałam masę spraw, napadłam na empik, czytałam na balkonie, piłam ukochaną kawę Premium. Na lotnisku tradycyjnie nadmiar kilogramów, rozpakowywanie, przepakowywanie i ponowne pukanie się w głowę nad własnym systemem przewozu stosików książkowych. W każdym razie taki weekend był mi potrzebny, spacer po targu w słońcu, czas z siostrą i Magdą, bo ledwo wróciłam- smutne wiadomości na mnie czekały w pracy i kolejne związane z tym trudne decyzje.

''Śmierć na Nilu'' pozwolił mi ponownie wrócić do Egiptu. Odbyłam wraz z Herkulesem Poirotem rejs po Nilu. A na nim sama śmietanka towarzyska. Miedzy innymi świeżo upieczona mężatka, która jest znaną milionerką.Tyle, że każdy z tych osób ma inne powody podróży. Podczas gdy każdy rozkoszuje się urokami wakacji, dochodzi do morderstwa. Oczywiście wszyscy mają świetne alibi. No, ale kto pokona mózg detektywa Poirota? A on wiadomo, zawsze chętny i pierwszy i nawet jak jest zmęczony, to jego charakter nie pozwala mu spocząć na laurach. Musi odkryć prawdę. Ten kryminał cieszył się ponoć ogromną popularnością. Tak wyczytałam. Nie dziwi mnie to wcale, wyśmienicie poprowadzona fabuła, zwodzenie czytelnika za nos i ciekawe zakończenie.  Przyjemnie mi się czytało. Lekko i szybko.

Nie wiem czemu, ale chyba z przyzwyczajenia przyjełam od razu, że pewnie i tym razem, na pewno nie zgadnę kto był mordercą. A jednak. Eureka! Po dwudziestu paru krymiałach tej pani, poraz pierwszy zgadałam!. Cieszyłam się jak dziecko. No bo nie wiem kiedy będzie następny raz? Przy czterdziestej lekturze? Czy jak?

niedziela, 12 czerwca 2011

''Jeden Dzień ''David Nicholls

Na taką książkę czekałam kilka lat.... Na mądrą, przejmująco życiową powieść o miłości między mężczyzną a kobietą. Bez dekoracji w postaci krajobrazów, dwudziestu bohaterów i bez deseru pod tytułem trzypokoleniowa, rodzinna tajemnica w tle. Zwyczajnie On i Ona. Genialne dialogi-żywe, prawdziwe, śmieszne i wzruszające, każdy rozdział jest niczym scena z filmu. Jeszcze dziś, wielokrotnie wracam myślami do tej historii i odtwarzam pewne sytuacje w głowie..
Tęskniłam potwornie za taką powieścią. Może w końcu ktoś zrozumie, że moje kręcenie nosem na powieści w stylu ''domy nad jeziorami'' wynika zwyczajnie z tego, że nie potrafię czytać książek o miłości, które napisały panie po pięćdziesiątce- często szkicują miłość dwudziestolatków i trzydziestolatków w przaśny sposób posypując na to kluskowaty humor.

''Jeden dzień'' to ponadczasowa opowieść o miłości, meandrach życia, przemianach i etapach młodości... o tym jak często mijamy to co zdarza nam się najcenniejszego. Przyjażń, która nieświadomie przeradza się w miłość. Dwoje ludzi. Śledzimy ich losy tego samego dnia każdego roku, od momentu kiedy się poznali. Świetnie napisana powieść, która wzruszyła mnie do łez, ale i uśmiałam się do bólu. Relacja tych dwojga ludzi jest przewrotna, zaskakująca jak samo życie. Dlatego tak prawdziwa.

Nie mogę uwierzyć,że wzbraniałam się przed przeczytaniem, ale na szczęście intuicja lub- nazwijmy rzeczy po imieniu- pazerność kupowania wygrała.
Coś mi mówi, że wrócę do tej powieści jeszcze raz... idealnej dla trzydziestolatków i czterdziestolatków moim zdaniem. A w wakacje wchodzi na ekrany film na podstawie tej książki..czekam. I taki żal,że ta lektura już za mną...:( Ja tych bohaterów poczułam, polubiłam...zamieszkali we mnie..

wtorek, 7 czerwca 2011

'' Poczekajka'' Katarzyna Michalak

Ostatnio przeglądałam nieprzeczytane, zapomniane książki w mojej błękitnej biblioteczce, dokładnie te, które zakupiłam dawno temu, nie pamiętając już przy jakiej okazji i dlaczego. Wzięłam do ręki ''Poczekajkę''. I bardzo szybko naszła mnie taka myśl- jak miałam 9 lat, w drodze z koleżanką do Szkoły Muzycznej, nazywałyśmy każdy odcinek drogi basniowymi nazwami. Czyli mały mostek był ''mleczną przeprawą'', szary murek – ''bramą kamienną'' i tak dalej, i tak dalej. Piszę o tym, bo wydaje mi się że patent na tę książkę był właśnie taki - pierwsza lepsza wpadająca historia do głowy, powielana tysiąc razy, którą wymyśleć można przy wypiciu kawy, a następnie różowe okulary na nos i malujemy, kolorujemy rzeczywistość i oto ma być ''magicznie''. 

Ponowne uczepienie się wsi. Bo to już standart w literaturze polskiej od kilku lat. Musi być ten motyw,  nie ma bata. ''Przypadkowo'' wielu pisarkom wpada zwyczajnie ten sam motyw do głowy! Taak!  A więc młoda pani weterynarz przeprowadza się na wieś. Marzy by być czarownicą i śni o księciu z bajki. Żeby było oryginalnie- uda się na sabat czarownic- to chyba przenośnia, że odwiedzi wróżkę by dowiedzieć się kiedy go spotka. Jest tutaj i Zoo i perypetie młodej kobiety- czyli Patrycji i zawód miłosny i....nie wiem czy to bajka, czy zbiór metafor, romantyczna baśń, ale ja dziękuję bardzo za takie książki.

Od razu zaznaczam- uwielbiam literaturę lekką, przyjemną , łatwą. Ale ściemniania nie toleruję. I tak na końcu ....okładka. Ktoś, kto ją projektował, powinien zmienić zawód. Ale uwaga- jest jeszcze gorzej-  opis na okładce ''Jeśli podobała ci się Ania z Zielonego Wzgórza..'' to na pewno pokochasz Patrycję z Chatki Wiedzmy!''- no, wypraszam sobie, tak z grubej rury..uu to już lekka przesada- powiem brzydko- wciskanie ludziom kitów. Amen.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

''Wielkie biografie. Kapuściński'' Katarzyna Król

Zawsze zanim wylecę w pierzynę chmur, muszę koniecznie zajrzeć do lotniskowej polskiej księgarni. O dziwo jest malutka, ale wiele nowości w niej można spotkać oraz starsze książki. Wracając w kwietniu z Polski, postanowiłam kupić tę pozycję w ramach mojego "dzień dobry " z tym niesamowitym i niepowtarzalnym reporterem. Myślę, że to świetna książka, mała, zdawkowa biografia w pigułce, która naświetla życie i charakter pana Kapuścińskiego. Dobry wybór zanim zabierzemy się za jego wielkie dzieła i zaginiemy w nieznanym świecie. Popatrzcie na zdjęcie na okładce. Wystarczy spojrzeć w oczy..kryją w sobie historię, ciekawą duszę, wiele , wiele opowieści. Teraz bardziej świadomie, z małą dawką wiedzy ogólnej, myślę,że lepiej odbiorę jego książki, kiedy sięgnę po nie w przyszłości.

A obecnie czytam prawie nic. A to dlatego, że nadal mam zaległe książki do opisania, które przeczytałam w ostatnich dwóch miesiącach. Oddech w czytaniu też potrzebny, poza tym nakupowałam stosik amerykańskich filmów z lat 50tych, z Elizabeth Taylor, Marilyn Monroe i Bette Davis i w wolnym czasie oglądam. Ale pewnie jak tylko to napiszę, zaraz wrócę do czytania, jak to bywa..;)

niedziela, 5 czerwca 2011

Rok 1983 - Nobel dla brytyjskiego pisarza- William Golding

Kultowa książka, kochana przez wiele pokoleń. Przyszła pora i na mnie więc rzuciłam się na ten tytuł.  Teraz myślę, że coś mi zostało tak zwyczajnie odebrane i to bezpowrotnie...no, ale od początku: W katastrofie lotniczej ocalała grupa małych chłopców. Na bezludnej, pustej i trochę tajemniczej wyspie próbują przetrwać. A to oznacza, rzecz jasna, jakiś zalążek organizacji, mobilizacji grupowej. Rajskie krajobrazy i dzieci, które początkowo bawią się w rozbitów. Z czasem ich zachowania zaczynają nas przerażać, groza narasta i dochodzi do dramatycznych zdarzeń. Tak naprawdę ta książka to wielka jedna przenośnia- kiedy wycięci zostajemy z ram społeczeństw i jego reguł- stajemy się zwyczajnie zwierzętami, instynkty przetrwania wypierają rozum.
 Myślę, że urok i czar tej bardzo dobrej lektury najbardziej działał np: w czasach szarego komunizmu, w okresie, kiedy nie istniał internet, samolot nie był jeszcze autobusem i nie mieliśmy okazji zachłysnąć się wieloma różnymi serialami, a w szczególności mam na myśli mój ukochany ''Lost". W każdym razie uważam, że to obowiązkowa pozycja dla miłośników literatury.

sobota, 4 czerwca 2011

Z literatury islandzkiej: "Niebo i Piekło'' John Kalman Stefansson


Półtora miesiąca temu zwiedzałam Islandię, mało co nie narobiłam w majteczki z wrażenia, więc jak zobaczyłam tę książkę, od razu kupiłam. Moją ciekawość pomnożył opis na tyle okładki:"Czytanie może być śmiertelnie niebezpieczne. Jak wzburzony ocean. Baour jest miłośnikiem literatury. Od starego kapitana pożycza "Raj utracony". I tonie w lekturze. Jest tak zafascynowany, że zapomina zabrać pelerynę, gdy wraz z przyjacielem wypływa na połów dorszy" No, ale moje wrażenia są po lekturze następujące:

Książka ma dwieście stron, już na pierwszej bohaterzy  są w zatoce, ale dopiero na stronie piędziesiątej w końcu zaczynają łapać te dorsze na morzu. W międzyczasie nic istotnego się nie dzieje, przywoływanie różnych mało istotnych sytuacji wleczących się nie zainteresowało mnie wcale.

No, ale dobra. Na okładce z przodu jest napisane: "Ta książka jest niczym perłopław: szorstka muszla kryje błyszczacy skarb" Nie za bardzo się zgadzam aby miały takie uczucia wywołać we mnie zdania typu- cytuję:" Dorsz nie zwraca uwagi na słowa, nawet na taki przymiotnik jak "cudowny". Dorsz nie zwraca uwagi na żadne słowa a mimo to pływa w oceanie od ponad stu dwudziestu milionów lat" Osobiście, są to dla mnie zdania zbędnę i w typie- pierdu, pierdu trzeba zapisać stronę- i jak na pęczki ich w tej powieści. W każdym razie nasz bohater umiera pokonany przez burzę na morzu, bo nie zabrał tej pereryny, gdyż tak kochał książki i podekstytowany był ‘’Rajem utraconym’’. Jego znajomy postanawia odbyć podróż by zwrócić kapitanowi książkę.Okropna pogoda, siła słowa, powieść o przyjazni i walce. Sam pomysł i zamysł na plus, tyle,że styl psiarza mnie zwyczajnie irytował i w tym wydaniu przeżyłam duży zawód. Rozczarowałam się bardzo. 

Książka, co warto wspomnieć, dostała na świecie świetne recenzje i  nagrody. Ja osobiście nie przeniosłam się do Rejkiawiku, za którym tęsknię, ani w inne części Islandii dzięki tej lekturze. Wymęczyłam się. Bywa.

czwartek, 2 czerwca 2011

''Miłość na marginesie'' Yoko Ogawa i kolekcja serii z miotłą.

Odchodzi od Ciebie mąż a następnego dnia budzisz się i cierpisz na głuchotę nerwowo-czuciową. To spotkało naszą bohaterkę, która mozolnie walczy o powrót do ''świata radości i wiary''. Każdy szept urasta do rangi nieznośnego hałasu. Leczenie w szpitalu jest nudne, ale niezbędne. Emocje są jakby za szybą ciszy i chłodu, ale w tym przypadku, szyba jest bardzo cieńka. To niesamowicie subtelna, w delikatnym i dojrzałym tonie powieść kobiety, która z kawalków obrazów przeszłości i terażniejszości tworzy bardzo wrażliwe i czułe świadectwo kobiecej intuicji. Podobał mi się fragment, gdy domyśliła się zdrady męża. W pewną niedzielę, jeden gest- gdy brał w dłonie nożyczki. Takich z pozoru nieważnych małych momentów jest dużo w tej powieści i są bardzo wymowne.


Moja kolekcja książek, które ukazały się w ''serii z Miotłą''
Moim zdaniem, to wyjątkowa seria, na prawie czterdzieści pozycji, może z cztery słabe. Wszystko zaczęło się w 2006 roku, będąc w Radio Wawa w Warszawie, dostałam w prezencie ''Płacząca Zuzannę''..a potem już regularnie kupowałam każdą nową książkę z tej serii. I tak jest do dziś. To książki o kobietach, z różnych zakątków świata. Świetne, dobre historie. Niektóre łatwiejsze, inne trudniejsza, ale to zawsze spotkanie z dobrą prozą. Nie ma w tej serii pogoni za jakąkolwiek modą na terazniejsze motywy przewodnie, np wampiry. Mam ogromny sentyment i nadzieję, że ta seria będzie nadal rosnąć, bo strasznie się przyzwyczaiłam:)