wtorek, 31 maja 2011

''Aniołowie Zniszczenia'' Keith Donohue

Trafiłam na prozę czysto obyczajową ale napisaną w przewrotny sposób. Z malutką domieszką sił nadprzyrodzonych, ale w minimalnej dawce. Szczypta. Dosłownie.Tym samym było to ciekawe doświadczenie. Niefortunny tytuł- może być mylący-bo od razu zaznaczam- nie ma tutaj pierwszej miłości w szkolnej ławce i  nagłych elfów i wampirów wyskakujących z lasu;). To powieść o matce i córce. O trudnej relacji, nieporozumieniach, ciernistych zdarzeń, które naznaczyły ich losy. A wszystko to napisane inaczej i niestandardowo...
Pewnego mrożnego poranka w Pensylwanii, pewną wdowę budzi pukanie do drzwi. W jej drzwiach ukazuje się mała dziewczynka z walizką. Przygarnia ją do siebie, co sprawia, że wracają jak bumerang do kobiety myśli o  córce, która zaginęła wiele lat temu. Co się wydarzyło z jej córką Ericą w latach 70tych?  I dlaczego mała znajda- dziewczynka twierdzi, że jest aniołem i napędza sobie z czasem coraz więcej kłopotów w szkole? To powieść również o pewnych historycznych wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych, o radykalnym ruchu rewolucyjnym,które porwało młodzież, choć nie wynikneło z tego wiele. Nie wszystko jest do końca wytłumaczone w tej powieści, ale tym razem jakoś mi to nie przeszkadzało, myślę, że to właśnie urok tej opowieści.
Powiem szczerze, że wydawnictwo Albatros nigdy mnie nie zawodzi, bardzo lubię kupować ich nowości wydawnicze- szczególnie przed wakacjami- mam wrażenie, że ukazuje się wiele ciekawych pozycji. "Aniołowie zniszczenia" to ciekawa powieść, choć spokojna, momentami zaskakująca z nutką niedopowiedzenia. Prostota troszkę w magicznym ujęciu. Podobało mi się.

poniedziałek, 30 maja 2011

''Dom Duchów'' Isabel Allende

Kiedy miałam trzynaście lat, obejrzałam film ''Dom duchów''. Nie wiedziałam, że to na kanwie słynnej książki. Wrażenie było tak silne, iż spać w nocy nie mogłam a jedna scena utkwiła mi tak mocno w zakamarkach pamięci, że pomimo mijających lat i nie myślenia kompletnie o filmie- tę scenę mogłam otworzyć w swojej głowie od razu i za każdym razem: Rodzinna wieczerza. Nagle w pokoju robi się zimno, gaśnie świeca, otwierają się drzwi, wchodzi wygnana siostra( jej duch), sunie powoli,z kamiennym wyrazem twarzy, ale zdecydowanie, w stronę bratowej. Całuje ją i milcząc odchodzi...Kilka godzin póżniej rodzina dowiaduje się, że wygnana siosta umarła...
Myślę, że opowieść o rodzinie Estebana Trueby, o losach kilku pokoleń kobiet robi tak ogromne wrażenie, gdyż uzmysławia nam, iż każda rodzina, niezależnie od kraju i realiów, ma swoje specyficzne zasady, tradycje i sekrety. W niektórych rodzinach kobiety mają olbrzymią intuicję, prorocze sny. W każdej są dramaty, wstydliwe wydarzenia i chwile wyjątkowo piękne.Wszystko o tej ksiażce już napisano, ją trzeba zwyczajnie przeczytać by poczuć ten malowniczy, przejmujący klimat ludzkich i życiowych zdarzeń osnuty nutą tajemniczości w ciekawych czasach...

Isabel Allende dopisałam do mojej malutkiej, liczącej zaledwie kilka nazwisk listy pod tytułem '' przeczytać wszystko, co wyszło z pod ich pióra''. Te pierwsze spotkanie z pisarką było genialnym doświadczeniem i chcę wiecej, więcej...ta pani pisze obłędnie.

A swoją drogą, jak ja bym chciała przeczytać w takich klimatach polską powieść. W której nie chodzi o jezioro nad domem, gdzie wszystkie wiejskie klimaty są nieważnym dodatkiem, a z książki aż bucha od portretów ludzkiej natury i zakamarków naszych dusz...znacie taką?

sobota, 28 maja 2011

'' Wyspa'' Sandor Marai

Dzisiaj tak troszkę pomarudzę, ale jak mam pociągniąć tę myśl bardziej wnikliwie, to w sumie muszę stwierdzić, że dziwi mnie zawsze niezmiernie, jak na niektórych blogach każda kolejna recenzja jest pozytywna. Czy to możliwe, aby każda przeczytana książka nam się podobała? Jakoś ciężko mi w to uwierzyć. Ale to akurat nieistotne. Może to sprawa tego, że ja lubię różnorodnie i nie zawsze dobrze na tym wychodzę, a wina oczywiście leży po mojej stronie gdyż nie potrafię wybierać i rzucam się na lektury z nielogiczną chcicą.

''Wyspa'' w moim odczuciu to książka przegadana, rozwleczona. Pewnie jest w tym urok, ale ja go nie wyłapałam. Profesor w średnim wieku odbywa podróż, którą przerywa w Dobrowniku. Zadaje sobie masę pytań, ma potrzebę przemielenia swojego prywatnego dramatu- zostawił żonę i dziecko. To jest podwaliną do dalszych rozważań na wszystkie tematy- jego życia, pozycji społecznej. Zdecydowanie jest to portret samotności wśród ludzi, niemego krzyku duszy i serca i nieobliczalnych dalszych decyzji. Wynudziłam się i zaczął mnie bardziej deszcz za oknem interesować. Ot tyle.

piątek, 27 maja 2011

Z literatury litewskiej: ''Szare śniegi Syberii'' Ruta Sepetys


Zamknęłam książkę i zamyśliłam się. Dotkliwie przejęta prostotą a zarazem wymową opowieści, pomilczałam kilka minut. Kot obok też, bo się nie wyspał przeze mnie, gdyż zarwałam noc dla tej lektury. 

Litewskie miasto Konwo. Nastoletnia Lina ma przed sobą wielką przyszłość- zapowiada się na znakomitą malarkę. Dostaje się  do prestiżowej szkoły. Jednak wszystkie marzenia i szczęście przerywa nagłe, mocne walenie do drzwi- oficerowie NKWD jak burza wpadają do domu i dają całej  rodzinie dwadzieścia minut na spakowanie. Mama rozbija całą porcelanę o podłogę, gdyż ''zbyt mocno ja kocha, by zostawić'', zamiast chleba, Lina szuka kartek i szkicownika a sama jest w piżamie. Taty nie ma w domu, młodszy brat nie ma pojęcia co się dzieje. I tak oto oczami niesamowicie wrażliwej młodej artystki poznajemy jej historię tułaczki w bydlęcym wagonie udającym się na Syberię. 

Krótkie rozdziały, ale mówiące więcej niż najdłuższe opisy. Akcja powieści jest błyskawiczna, równa już do końca. Ludzie z pociągu stają się rodziną, losy Liny, jej mamy i brata na Syberii są przejmująco drastyczne, ale jest w nich nutka wiary i nadzieji. Bo Lina nie przestaje malować, nawet palcem po ziemi. Chce zostawić ślady dla ojca, dla wszystkich tych, którzy nie mają pojęcia co się dzieje na Syberii. Wierzy, że ktoś dzięki jej rysunkom odkryje koszmarną prawdę. Kiedy oficer kazał Linie namalować jego portret, dziewczyna odkrywa na nowo swój talent. Bo maluje tak jak widzi i czuje, więc palce chcą wokół szyji oficera naszkicować węże.. 

Jak żyć bezpiecznie w bramach piekła? Przepiękna, przeszywająca to książka. Zostanie we mnie na długo...

środa, 25 maja 2011

Rok 1982- Nobel dla pisarza z Kolumbii- Gabriel Garcia Marquez

Moja pierwsza przygoda z tym wybitnym pisarzem zaczęła się od książki ''Opowieść rozbitka''- uwierzyłam mu jak dziecku, porwał mnie tą opowieścią, przeniosł w świat morza. Przy okazji trzeciej dekady noblistów, pokusiłam się o następną pozycję.
''Szarańcza'' - debiutancka powieść o magicznym miasteczku Macondo. Poza czasem i przestrzenią, ale za pomocą trzech bohaterów poznajemy emocje i myśli mieszkańców Macondo- oto umiera bowiem znienawidzony przez wszystkich lekarz i nadchodzi czas zemsty- czyli odmówienia pochówka. Pisarz dobitnie pokazuje jak ludzie potrafią być zwierzętami, jakie targają ich nastroje, dylematy emocjonalne. Nie powiem, żeby była to moja ulubiona książka tego pisarza, ale zdecydowanie jest w niej coś wyjątkowego. Nie tylko język, atmosfera, ale chyba najbardziej te zdemaskowane ludzkie odruchy i instynktowne zachowania.
Dla wszystkich wielbicieli pisarza, to na pewno obowiązkowa lektura, ja się mu przyglądam i sięgnę na pewno jeszcze nie raz po jego twórczość. Bo chcę poczuć to samo co przy lekturze ''Opowieść rozbitka'', tym razem tak nie było, ale wszystko przede mną w tej materii:)

wtorek, 24 maja 2011

Rok 1981- Nobel dla bułgara Eliasa Cannetti

Wracam do czytania noblistów według dekad, zaczęłam lata 80te od oczywiście naszego Miłosza a potem dłuuga przerwa. A zatem nadganiam z przyjemnością. ''Tajemne serce zegara'' kusi okładką i tytułem, lektura ta brała również udział w moim konkursie, gdy ''zagubiła się na półce''.
Tak naprawdę to pakiet myśli, sentencji, aforyzmów, notatek i zapisków. Zbyt wiele wątków by ująć to jakoś w całość. Przyznaję bez bicia, że przeczytałam z ciekawości i z chęcią, ale proza to nie jest. Trzeba innej uwagi i skupienia do takiego zlepku różnych przemyśleń. Na pewno jest to świetny powód do rozmyślań i budowania tez, ale trzeba chcieć, być w dobrym momencie, w nastroju. Niestety, nie tego oczekiwałam, choć oczywiścię przeczytania nie żałuję, i co więcej, kiedyś jeszcze przeczytam ponownie. Zdecydowanie nie jest to lektura na raz, raczej by sięgać po nią stopniowo, z karteczkami, zakłądkami itp.

niedziela, 22 maja 2011

''Jeśli zostanę '' Gayle Forman

Ranek pozornie jak każdy inny. Szczęśliwa, zwyczajna amerykańska rodzina zasiada do śniadania. Te same gesty, schematy. Rodzice i dwoje dzieci- Mia i Tobby planują co będą robić. Postanawiają w ten śniezny dzień odwiedzić dziadków. Śliska droga, pisk opon, trzask. Wypadek. W jednej sekundzie wszystko się zmienia. Przeżywa Mia, córka...i jej oczami poznajemy historię dramatu od pierwszych chwil. Jest w śpiączce, ''wychodzi'' ze swojego ciała. Widzi nieżywych rodziców na drodze, szuka brata...Czy Mia będzie chciała się obudzić? Jak poukłada sobie świat wiedząc, że straciła wszystko? Warto? Dla kogo żyć? Wzruszająca książka o dorastaniu w sekundę. O emocjach gdy stoi się na krawędzi. Zawsze jest powód, jakiś cel i są inni ludzie.
Lekturę czyta się szybko, może wzruszyć, dotknąć, podobała mi się ta opowieść. Na pewno nie jest to mistrzostwo świata, ale zdecydowanie dobra ksiażka.

piątek, 20 maja 2011

" Przeciąg " Paweł Mossakowski

Bardzo interesują mnie współczesne sztuki teatralne, bo jakoś wiecznie mi nie po drodze z bywaniem w teatrach. Marze o tym i tęsknie, jak na złość zawsze coś mi wypada. A na siłę nic robić nie będę. Piąty dzień z cyklu'' oberwanie chmury'' więc wlewam w siebie litry kawy, którą kocham i zwalam wszystko na pogodę. No, ale przechodząc do rzeczy:

 '' Przeciąg'' opowiada o czasie transformacji politycznej w naszym kraju. Bohaterzy na nowo muszą znaleść swojego rodzaju tożsamość społeczną, przebudować lub ochronić własne wartości, odkryć swoje miejsce. W tamtym okresie byłam zwyczajnie dzieckiem, moze właśnie dlatego sposób przekazu, forma, język oraz fabuła kompletnie mnie nie porwały, raczej brzmiało to wszystko bardzo obco i nudno. Bohaterzy wydali mi się dziwaczni i nierealni. Ja zwyczajnie nie zrozumiałam tej sztuki.

czwartek, 19 maja 2011

''Był dom'' Anna Szatkowska


O piątej nad ranem, przy pierwszej kawie i dżwiękach deszczu uderzającego o szyby mojej sypialni, zaczełam czytać wspomnienia. W skupieniu. A to możliwe jest tylko wtedy, gdy nie ma natłoku dat, tysiąca nazwisk ani potrzeby wertowania wstecz kartek w celu ułożenia sobie w głowie informacji.  Nie ma w tej książce ani jednego zbędnego słowa. A jest natomiast niezwykle zgrabnie opisana i przemyślana, wciągająca historia rodziny Kossaków, której przyszło żyć w nieludzkich czasach..
Najpierw przenosimy sie do czasu przed wybuchem II Wojny Światowej: sceneria dworku w Górkach i spokojnej codzienności. Babcia kochała sad, dzieci uczyły się puszczać latawce, a raz do roku, przy okazji gdy kiedy dorośli prali ubrania nad rzeką- wielkie baniaki- były dla maluchów statkami ''na morzu''. Następnie wybucha wojna i ginie raj. Przejmujące losy tej rodziny odkrywam dalej,  dużo drobnych informacji, ale z tych najciekawszych, bardzo życiowych. Powstanie Warszawskie, a po wojnie wygnanie z kraju...i ludzkie emocje. Wszystko to z punktu widzenia Anny- córki znanej pisarki Zofii Kossak. 

Tak z serca, sugestywnie, prosto opowiedziane losy tej rodziny tworzą również portret polskiej historii w najbardziej przystępnym, ciekawym wydaniu. Przejmujące wspomnienia, które mogą dotknąć jakiejś czułej struny w każdym z nas.

wtorek, 17 maja 2011

" Grupa " Mary McCarthy

Prezent od blogowej kasi.eire okazał się niespodziewaną ucztą literacką. Starsza koleżanka zapewniała, że w swoim czasie ludzie oszaleli na punkcie tej ksiażki,że warto, że to świetna proza.. a ja wzlekałam z czytaniem, co sobie oczywiście w tej chwili wypominam.
Dla wszystkich, którzy kochają czytać o Ameryce z czasów jej niewinności, kryzysu gospodarczego lat 30stych, dla tych, co kochają stare filmy hollywood i klimat tamtych lat - to zdecydowanie obowiązkowa lektura, która zachwyca od pierwszych stron.
Osiem młodych absolwentek elitarnego uniwersytetu, spotyka się na ślubie jednej z nich. I tak oto poznajemy dziewczyny oraz ich dalsze losy w bardzo prywatnych, wręcz intymnych odsłonach a wraz z tym mamy na dokładkę całą panoramę ówczesnej rzeczywistości. A czasy ciekawe, choć trudne..czy u progu dorosłości tamtejsze kobiety bały sie ryzykować? Jak postrzegały miłość i małżeństwo? Przestaje je interesować obawy i zakazy towarzyskie, budzi się w nich wyzwolenie i samoświadomość, która czasem ma karkołomny odzew..
Świetnie napisana powieść, w przystępnym, ciekawym tonie portretuje kobiece dylematy tamtych czasów. Gorąco polecam. Gdyby nie kasia.eire ( Notatki Coolturalne), nigdy bym nie trafiła na tę książkę Dziękuję!

Tak przy okazji, zostałam poproszona o zamieszczenie pewnej informacji- osobiście uważam ,że to sprawa interesująca i warta uwagi dla wszystkich, którzy mieszkają w Warszawie lub gdzieś w pobliżu i przeczytali chociażby ''Montedido'' świetnego pisarza jakim jest Erri de Luca:

Erri de Luca -  spotkanie z pisarzem!
Księgarnia Traffic Club, Bracka 25, Warszawa
6/6/2011 (poniedziałek), godz. 18.00
w rozmowie będzie uczestniczyć prof. Hanna Serkowska
fragmenty książek przeczyta Andrzej Mastalerz
wstęp wolny!

niedziela, 15 maja 2011

Z literatury rosyjskiej: " Niebo Upadłych" Jurij Polakow

Powoli staram się odkrywać literaturę rosyjską w różnych odsłonach, jest to dość zagadkowe i intrygujące bo nie mam żadnego namaszczenia rosyjską  kulturą na swoim życiu. Rosja jawi mi się jako zwyczajnie jeden z wielu krajów, których jeszcze nie odkryłam, a o którym nic nie wiem.. Trochę się zdziwiłam podczas ubiegłorocznych wakacji, kiedy chcąc zwiedzić Bliski Wschód -ponieważ nie było innej możliwości- kupiliśmy wycieczkę w Egipcie z rosyjskiego biura podróży i tym sposobem zwiedziliśmy z rosyjską grupą Jordanię i słynną Petrę. Czytalismy mnóstwo z mężem na temat Jordanii, więc nie zależało nam by zrozumieć przewodnika, ale troszkę się zdziwiłam, bo ni w ząb nic nie rozumiałam, ani słowa po rosyjsku, więc niech nikt mi nie wciska kitów, że to podobny język do naszego- moja mama tak twierdzi i dużo osób ze starszego pokolenia- dziwne..może tak się osłuchali za młodu, że im się tak wydaje?

''Niebo upadłych'' to portret przemian w Rosji na początku lat 90tych na przykładzie naszego bohatera- męża, kochanka, początkującego biznesmena. W groteskowy sposób ukazana jest rosyjskie rzeczywistość pełna absurdów. Jednakże lektura nie zainteresowała mnie zbytnio, troszkę podchodziła pod reportaż, może zwyczajnie zabrakło mi jakiejś rozwijającej się, ciekawej fabuły. Nie żałuję, że przeczytałam, ale uczucia mam letnie do tej książki. Na pewno obowiązkowa lektura dla tych, którzy fascynują się Rosją:)

sobota, 14 maja 2011

" Jeśli pójdziesz za mną '' Malena Watrous

Ta powieść nie zasługuje na tak marnie romantyczną okładkę i słaby tytuł. Jestem niesamowicie zaskoczona, jak dobra, wymowna i niebanalna na wielu płaszczyznach to opowieść. Momentami rozdziera serce, wzrusza, chwilami śmieszy, również zmusza do refleksji i skupienia. Amerykańska proza kobieca jest wielowarstwowa i dlatego tak bardzo ją lubię.

Marina i Carolyn poznały się na studiach. Obie chodziły na terapie, gdzie usłyszały, że ich związek może wynikać z ich dramatycznych, świeżych przeżyć: Ojciec Mariny  targnął na własne życie, więc być może "obraziła się na mężczyzn". Carolyn nie doświadczyła w dzieciństwie miłości matki- może więc szuka ciepła w innej kobiecie? Młode dziewczyny, tak spontanicznie, postanawiają wyjechać do Japoni w ramach nauczania języka angielskiego, gdyż pomysłu na życie zbytnio nie mają, a same o sobie wiedzą jeszcze mało. Trafiają do malutkiego miasteczka Shika, położonego w pobliżu elektrowni atomowej. Czas w kraju kwitnącej wiśni okazuje się wewnętrzną podróżą i rewolucją..
Japonia to kraj, gdzie obcokrajowiec czuje dobitnie alienację. Głupie "wyrzucenie śmieci z domu" jest nielada trudną lekcją, która ma wiele różnych zasad gomi bo wysypiska śmieci w tym kraju nie istnieją. A sąsiedzi grzebią, sprawdzają i donoszą. Popłakać się w pracy nie można pod żadnym pozorem bo "niszczy to materię społeczną". O tym co się zdarzyło kilka dni wcześniej- zwyczajnie sie nie rozmawia. Zakupy w supermarkecie nie są proste. Obca rzeczywistość wywiera mocny nacisk na związek dziewczyn. Gdzieś na tym tle, Marina zmaga się z wewnętrznymi demomami i z czasem pozwala sobie na żałobę po śmierci ojca, na jej kolejne etapy przeżywania..

 Jest to przejmująca, emocjonalna, ciekawie napisana powieść o odkrywaniu siebie, akceptacji świata i walki z pokonywaniem wewnętrznych lęków. samotność emocjonalna i społeczna.. Wszystko to jest niesłychanie zręczne połączone w tej książce i serwuje nam świetna prozę.
 Bardzo dobra powieść, która pozostawia ślad. Szkoda, że gdzieś w tunelu, niepromowana i mam wrażenie niezauważona..

piątek, 13 maja 2011

Książkową krainę nawiedził huragan gumki myszki

Od wczoraj nie mogłam wejść do naszej krainy książek, którą tworzymy wszyscy tutaj na bloggerze, myślałam, że oszaleję. Przyzwyczaiłam się do was, do naszej miłości do literatury, którą z serca i ot tak bezinteresownie, dzielimy się z sobą. Wszystkim życzę odzyskanych postów, zdjęć i komentarzy. To przecież nasze pamiętniki! Uświadomiłam sobię, że blogi książkowe wprowadzają wiele dobrego w moje życie. Taki mały pozytywny promyczek, ach, czym  była by poranna kawa o 5:00 nad ranem bez czytania recenzji książkowych?
Mam nadzieję, że wszystko wróci, ale najbardziej życię nam, aby nas to już więcej nie spotkało.

" Inne głosy, inny ściany'' Truman Capote


Burze, zalane doliny deszczem i chłodne wieczory sprzyjają czytaniu. Trumana Capote poznałam przy okazji "Letniej Przeprawy", która zrobiła na mnie duże wrazenie. Lubie Amerykę z czasów jej niewinności, mam generalnie ogromna słabość do amerykańskich filmów z lat 50tych ubiegłego wieku. Zakupiłam kolejną lekturę pisarza i choć twierdzę, iż to świetna książka, nie podobała mi się "aż tak" jak "Letnia Przeprawa". Możliwe, że z racji tego, iż jest to debiut pisarza, jest troszkę inna od reszty. 
Joel jest sierotą, którym opiekuje się ciotka. Wkrótce chłopak musi pożegnać Nowy Orlean i przeprowadzić się na prowincję, do ojca, którego nie zna. Tajemnicza posiadłość, zarośnięty ogród, opuszczony hotel w pobliżu...wszystko to budzi niepokój, jest niezrozumiałe i kompletnie nowe dla dorastającego chłopca. Spotkanie z ojcem okazuje się rozczarowaniem. Joel czuje się obco, słyszy dziwne odgłosy, poznaje nowych ludzi...w tym środowisku stoczy walkę o miłość i akceptację. Powieść bardzo wymowna i symboliczna. Na pewno warto ją odkryć.

Zamieszczam tę recenzję po raz drugi, gdyż blogger przechodził jakiś remont i  zwyczajnie wymiotło mi ten post i wasze komentarze:(

środa, 11 maja 2011

'' Śmierć letnią porą'' Mons Kallentoft

Drugie spotkanie z tym pisarzem. Jego cechą charakterystyczną jest tworzenie enigmatycznego klimatu, chłodnego nastroju, daje głos zamordowanym ofiarom, który unosi się nad ziemią, szczypta emocji, zapach Skandynawii. Atmosfera tych książek sprawia, że czyta się szybko, choć to grube powieści, właściwie się je połyka.

Na pewno nie poleciłabym '' Ofiary w środku zimy'' oraz ''Śmierci letnią porą'' ludziom, którzy mają potrzebę główkowania co do zagadki, upajania się inteligentnie stworzonymi zasadzkami przez autora. Tu tego nie ma. Ale ja osobiście to lubię, bo wyrzywam się w tej materii czytając Agathę Christie, pudłując za każdym razem, a do tej pory zgaduje tylko mój mąż i blogowa Rosemary - chyba,że jest was więcej, to się pochwalcie:)
Więc dla przyjemności i nastroju gustuję w twórczości Mons Kallentoft'a. Tym razem w spieczonym słońcem Szwecji ktoś morduje młode dziewczynki...Niewybrednym wielbicielom skandynawskiej literatury utrzymanej w tajemniczej atmosferze na pewno się spodoba.

wtorek, 10 maja 2011

''Gałka od łóżka '' Mary Norton

To prawdziwa rozkosz przeczytać po latach książkę z dzieciństwa, na dodatek to identyczne wznowienie, z tymi samymi ilustracjami, które dziwnym trafem zapadają w sercu na całe życie. Odkładałam tę lekturę celowo, ale już dłużej nie mogłam zapanować nad chęcią przeniesienia się na magicznym łóżku w przeszłość i to oczywiście za pomocą bardzo wyjątkowej gałki od wyrka. Przyznam sie bez bicia, dosłownie znikłam z tego świata zapadając się w krzaki, dołki i rowy wyobrazni.

Trójka rodzeństwa spędza wakacje na angielskiej wsi. Pewnego razu zauważają, iż lokalna nauczycielka, panna Price zwichnęła kostkę. Często dzieci widziały ją na rowerze, więc były tym bardziej zaskoczone, że...koło siedzącej na trawie nauczycielki, stała miotła...nie wyszły jej ćwiczenia, jednym słowem. No, ale żeby dzieciaki nie puściły pary z ust, panna Price podarowywuje im talizman...i tak trójka rodzeństwa przeżyje masę ciekawych przygód...podróżując na łóżku. 
Klasyka. Tyle napiszę:)

poniedziałek, 9 maja 2011

Z literatury albańskiej: ''Córka Agamemnona'' Ismail Kadare

Od kilku dni wieje tak, że głowę wykręca i jak staniesz pod pewnym kątem - trudniej oddychać. Słońce wychodzi tylko po to by się schować za chwilke za grafitową chmurą. Dziwna pogoda. Maj to dla mnie czas wiosennych porządków, malutkie zmiany dekoracyjne, sortowanie- a wszystko to gdzieś między pracą, posiłkami i lekturą..
Z zaciekawieniem wzięłam do ręki tę książkę. Od czasu do czasu lubię sięgać po troszkę egzotyczne, mało mi znane tematy.
Albania, lata 80te ubiegłego wieku. Zbliża się dzień groteskowego pochodu, udawanej i sztucznej " radości ". Na tym tle pisarz próbuje opowiedzieć nam historię miłości mężczyzny i kobiety- uczucia, które naznaczone jest echem totalitarnego systemu, kłamstwami, poprzeczkami i problemami. Brzmi interesująco, prawda? Tyle, że ponownie doszłam do tego samego wniosku, jeśli chodzi o wydawnictwo ''Świat książki''- przepiękna, kusząca okładka i przeciętna treść. Nie wiem, czy to kwestia zwyczajnie przekładu, ale nie porwała mnie ta historia, nie dotknęła mojego serca, jest nijaka, niby coś tam a nie wiadomo w końcu co. I w sumie już nie wierzę tym okładkowym opisom:'' przejmująca'', ''niezwykła'' itp. Niczego takiego nie znalazłam w tej lekturze, było nudnawo, przeciętnie, średnio i w sumie nic we mnie nie zostało po przeczytaniu tej książki.

sobota, 7 maja 2011

30 lat minęło...

Maj 1981 roku był ponoć słoneczny, ale na szarych, polskich ulicach wyczuwało sie niepokój: puste sklepy, strajki i demonstracje.W kinach odbyła sie premiera filmu ''Miś'' Stanisława Barei a w radio królowały przeboje Perfektu: ''Nie płacz Ewka'' i ''Nie mogę ci wiele dać''. Na świecie właśnie odkryto nową, zabójczą chorobę, którą nazwano pózniej AIDS,  a w Rzymie próbowano zamordować  polskiego Papieża. I tak kilka miesięcy przed ogłoszeniem Stanu Wojennego, przyszłam ja sobie na ten świat owinięta pępowiną tak mocno wkoło szyji, że nie oddychałam przez pierwsze chwile na tym padole.

Do szkoły podstawowej poszłam w wolnym kraju. Czas zmian nie docierał do mnie świadomie, bo byłam dzieckiem, ale paradoksy bałaganu pamiętam: angielskiego uczyła mnie osoba po trzech miesiącach kursu, religia w szkole wykładana przez byłą panią od wychowania fizycznego.  Rodzice składali się na kredę do tablicy oraz na to by odświeżyć klasę i pomalowac regały. Chowałam się na pierwszych zachodnich teledyskach MTV  a w szkole na lekcjach muzyki nadal serwowano nam stare rosyjskie podręczniki z pieśniami w przekładzie polskim, które były dla nas totalną abstrakcją. Wałęsa- w moim domu zawsze z szacunkiem i podziwem wymawiano te nazwisko, choć rodzicom nie brakowało zmartwień o przyszłość i prace. Do tej pory mam wpojony szacunek do tego człowieka. 
W liceum królowały glany i długie swetry. Czas siedemnastek i osiemnastek- moda na wynajmowanie sali i z wielka pompą tańczyliśmy do rana przy muzyce z kilku dekad. Ogniska, wyjazdy w góry, pierwsze płyty kompaktowe. Moda na prawko osiągnęła zenitu, ale nigdy nie zapomnę jak śmieliśmy sie z kolegi, ktory jako jedyny w klasie miał wielką bryłkę w ręku-  pierwszy telefon komórkowy. A dwa lata pózniej każdy już miał i nie pamietał jak można było żyć przed era smsową. Zostało tysiące zdjęć z liceum,a na nich moja ruda czupryna i klamerki od prania na włosach.

A potem pierwsze kroki w dorosłość-  wraz z erą internetu, wyjazd do Holandii: szkoła przetrwania ale i przyjażnie zawarte  na całe życie, języki obce, wielokulturowe otoczenie, studia, podróże, różne prace, tysiące perypetii, kilka dramatów. Potem Polska weszła do Unii Europejskiej- a mi ten dzień umknął bo siedziałam w tym czasie na czerwonym dachu na Sardynii i sączyłam wino oglądając  statki na morzu;) Pierwsza miłość, druga miłość, jakieś nieistotne z perspektywy czasu chwile, choć te najpiękniejsze zostały w sercu. Okres samotności dość długi i wleczący się niemiłosiernie. Dużo ludzi spotkałam na swojej drodze, ale tylko kilka wywarło znaczący wpływ na moje życie. A potem spotkałam pewnego fina, który wywrócił mi zycie do góry nogami, zburzył moje plany i życie rzuciło mnie na inny tor pięć lat temu..

Ot takie mysli z rana, przy pierwszej kawie. Bez podsumowań i rozrachunku. 
Czego życzę sama sobie? Brać te życie takie, jakie jest, wycedzić z niego co najlepsze, nie przegapić, a co gorsze- przyjąć na klatę. Tak mało kontroli mamy nad  losem, choć wciąż wydaje nam się inaczej...
Dzień jak każdy inny.W skrócie pare myśli:) Wszystkim życzę miłego weekendu.

środa, 4 maja 2011

'' Stacja Tajga'' Petra Hulova


Są książki, które porywają cię w swoje macki i wnikasz w inny świat od pierwszych stron. Przenosisz się oto na Syberię, do małej miejscowości wśród Tajgi pełnej tajemnic. Podglądasz ludzi, którzy mieszkają na końcu świata. Śledzisz ich zwyczajne losy, myśli, wybory, codzienność. Są nieufni i wierni swoim zasadom. Poznajesz ich tradycje i sposób na życie, aby przetrwać w miejscu, gdzie są tylko dwie pory roku- ciężka zima i krótkie lato.  Jest stacja pociągowa, na której Sasza- siedząc na starej, zepsutej lodówce- wiecznie na kogoś czeka. Chcesz wiedzieć dlaczego i co się stało, więc czytasz dalej...Na malutkiej poczcie nie zawsze działa telefon, nikt nie interesuje się aby założyć tutaj internet- jakie tajemnice skrywa kobieta tam pracująca? Jak kochają, przyjaznią się ludzie z Syberii? Jak przyjmują i traktują obcych w Charyniu?
Ta książka to coś więcej niż wybitnie ciekawy i świetnie udokumentowany obraz Syberii, to również świadectwo zderzenia kultur: student antropologii-Erske wyrusza w tamte regiony by poznać przyczyny dlaczego wiele lat temu, pewien Duńczyk, nigdy z tej wyprawy nie wrócił..

I tak oto tę świetną powieść napisała zaledwie 32- letnia czeszka Petra Hulova. Mówią, że wyrasta na swiatowej sławy pisarkę. Ja w to wierzę. Kilka lat temu przeczytałam jej ‘’Czas Czerwonych Gór’’ i byłam zachwycona. Przeniosła mnie wtedy za pomocą prostego języka i tej zdolności przykuwania uwagi, do Mongolii, i czułam się jakbym mieszkała w tym domu pełnych kobiet i brała udział w ich perypetiach.
Petra Hulova z niepopularnych i nieprzebojowych krajobrazów, maluje interesującą i ciekawą opowieść, w którą chce się wniknąć od razu. Czekam na jej następną powieść. Dzięki niej odkrywam zawsze coś nowego i jest to bardzo przyjemne. Gorąco polecam. 
Petra Hulova, uznana za jedną z najlepszych młodych pisarek na świecie.

wtorek, 3 maja 2011

Z literatury brazylijskiej:''Budapeszt'' Chico Buarque

No i dopadła mnie grypa. Sporadycznie choruję, odporność mam niezłą, no ale: kilka dni temu, przed wyjazdem z Polski, wieczorem byłam u dentystki, która kichała i prychała, a ja z buzią otwartą na fotelu godzinę przy niej...tak więc trudno w tej sytuacji nie podłapać wirusa i wyszło już tu, w Irlandii. Praca czeka, więc dziś kuracja przymusowa w łóżku, sterta książek obok mnie oraz tabletki, gorące napoje...i koty w nogach dotrzymujące wiernie towarzystwa. Na dodatek mamy gości wieczorem z Estonii i Danii, więc ogarnąć dom muszę oraz przede wszystkim siebie, bo wyglądam jak przeterminowany obiad z restauracyjki przy stacji kolejowej.

''Budapeszt'' zakupiłam dawno temu. Wielki sukces w Brazylii, więc wydała mi się intrygująca. Jest to monolog, dość ironiczny i błyskotliwy momentami. Jose Costa jest przykładnym mężem i ojcem w rodzinnej Brazylii. Pisze kolejną biografię znanej osoby i przez przypadek ląduje w Budapeszcie. Owy incydent jest podwaliną licznych przemyśleń i refleksji. Bo oto znajduje się nasz bohater w ''świecie na opak'' i ulega fascynacji, w jego odczuciu- najdziwniejszym językiem świata.
Powiem szczerze, że oczekiwałam trochę więcej po tej lekturze. Niby ciekawa, momentami męcząca i bezbarwa, w sumie odczucia średnie. Może być.