sobota, 30 kwietnia 2011

'' Inny Elliot '' Graham Gardner

Dość ponura i przygnębiająca to opowieść o chłopcu, który był prześladowany w szkole. Dręczony, szykanowany maszeruje codziennie na lekcje w potwornym stresie. Wielki dramat małego chłopca. Zmiana szkoły również budzi lęk, ale okazuje się, że jest to zupełnie inny zwrot wydarzeń w życiu tego nastolatka. I tutaj lektura zaczyna być ciekawa i wciąga, choć czyta się z bólem serca. Bo oto nasz Elliot chroniąc siebie przywiera maskę twardziela w nowej szkole, zyskuje szacunek i uznanie ale to nieoczekiwanie sprawia, że koledzy chcą aby wraz z nimi Elliot...dręczył inne dzieci...co się wydarzy i jak potoczą się losy Elliota?
Książka ta skłania do refleksji, troszkę mroczna, drastyczna, z pewnością przejmująca. Do tej pory nie zawiodłam się na pozycjach wydawanych w serii ''Galeria''. Może nie są to typowo przebojowe książki, ale ciekawią mnie i spełniają moje oczekiwania.

piątek, 29 kwietnia 2011

''Na zakręcie'' Nicholas Sparks


Ta książka ujęła mnie sposobem opowiedzenia o narodzinach uczucia między dwojgiem ludzi, którzy mają za sobą pogmatwaną, trudną przeszłości i żyją z walizką ciężkich jak kamienie zdarzeń i lęków. Nie każdy pisarz to potrafi - stworzyć dialogii, stopniowe napięcie, uchwycić chemię, zauroczenie, miłości, przed którą się wzbraniają bohaterzy i przyzwolenie na nią w ostateczności. A wszystko poprzez ciekawe dialogii. Osobiście nie lubię powieści w typie- jedna sytuacja, jeden telefon, jedna kulminacja a reszta to refleksje wewnętrzne. Zawsze mnie coś drażni w takiej konstrukcji. A tu mamy do czynienia z żywą, życiową, rozbudowaną dobrze fabułą. ''Na zakręcie'' to zwyczajnie bardzo dobra proza dla kobiet. Jak zawsze u Nicholasa Sparks'a : ten sam niezmiennie, dobry poziom. 
Sara przeprowadza się do małego miasteczka, aby po nieudanym małżeństwie, zacząć nowy etap w życiu. Miles jest szeryfem, który wychowuje samotnie syna. Tragedia z przeszłości depcze mu po piętach i kiedy poznaje Sarę, będzie musiał stawić temu czoła tak samo jak ona. 
Brzmi banalnie, prawda? Ale to zwyczajnie fajna książka, przyjemna i ciekawa, choćby na zabicie czasu czy na relaks. Zawsze będę wracać do tego pisarza, a osobiście ta pozycja jest do tej pory moją najbardziej ulubioną.

czwartek, 28 kwietnia 2011

''Pięć małych świnek'' Agatha Christie

Wracam dziś do domu. Lot do Irlandii za cztery godziny. Tymczasem zamieszczam kolejną pozycję ukochanej Agathy. Myślę, że to jej jeden z najlepszych kryminałów. Połknęłam natychmiastowo. Obraz, morderstwo, nienawiść, miłość i zemsta. Wszystko w jednym i granie na nosie czytelnikowi, jak zwykle.

Wciągnęłam w ten świat mojego męża- poprzez serie odcinków na kanwie książek pisarki. Powiem tyle- pierwszy raz w życiu widzę Herkulesa Poirota i jest identyczny, taki sam jak sobie go wyobrażałam w głowie. David Suchet jest w tej roli genialny. Obejrzałam niedawno wywiad z nim i strasznie mnie ujęło w jaki sposób mówił o swojej roli, z jaką pasją ją tworzył, ile pracy w to władował, aż zwyczajnie się wzruszyłam. Sam aktor spotkał się wiele lat temu z córką Agathy Christie i to ona go wybrała do roli mówiąc: pamiętaj, Herkules Poirot to nie pajac, można się z nim śmiać, ale nigdy z niego. Na tym oparł David Suchet całą swoją pracę nad rolą. Obejrzałam dwa odcinki z mężem i mąż zachwycony.'' Że to takie psychologiczne zagadki, takie inteligentne''. Zatrzymujemy odcinek przed końcową sceną i mąż zgaduje:D Na razie obejrzeliśmy dwa odcinki oparte na dwóch książkach , które już czytałam- odcinek ''Pięć małych świnek '' jest rewelacyjny.  Polecam.

Idę się dopakować i zmykam do domu.

wtorek, 26 kwietnia 2011

'' Antygona w Nowym Jorku '' Janusz Głowacki

Pora na wyznanie. Wstydliwe i haniebne. Otóż nie miałam pojęcia kim jest pan Janusz Głowacki. Nie obiło mi się o uszy, nie znałam, nie kojarzyłam, nie zauważyłam. Dopiero kiedy z jakiś miesiąc temu, może dwa, zaczęły na blogach pojawiać się jak grzyby po deszczu recenzje ksiażki ''Good night Dżerzi''- zdałam sobie sprawę- czytając wasze recenzje, że chyba jednak coś mnie w życiu omineło. I tak to właśnie dzięki waszej edukacji, postanowiłam nadrobić grzeszny uczynek. W Kolorowym Miasteczku, a dokładnie w księgarni, jest ogromna wyprzedaż, promocja do końca miesiąca. Kilka razy już tam zawitałam, szperając tak intensywnie, że uszy miałam czerwone. I tak oto znalazłam min. książki Janusza Głowackiego. Prywatna Eureka!

Bardzo lubię dramaty, moim mistrzem jest Tennessee Williams, którego utwory w oryginale są mi wyjątkowo bliskie. Tak więc byłam ciekawa jak pisze Janusz Głowcki i oczywiscie się nie zawiodłam.''Antygona w Nowym Jorku'' to książka z tych, które można czytać kilka razy i odkrywać coś nowego. Z jednej strony ma jakieś w sobie przebrzmiałe echo a jednocześnie jest coś unwersalnego w tej historii. Jest tutaj wszystko- przyjażń, miłość, kruchość naszej egzystencji, humor i refleksyjna nuta. Nie będę się rozwodzić bo przecież wszyscy to z pewnością czytali, oprócz mnie. Na pewno sięgnę po kolejne pozycje tego pisarza :)

piątek, 22 kwietnia 2011

'' Marlene '' Angelika Kużniak

Zastanawia mnie, co sprawia, że dawne gwiazdy kina i piosenki, nadal fascynują miliony ludzi? I myślę sobie, że po części to sprawa tego, iż nigdy nie zostały odarte z tajemnicy. Nikt im zdjęć nie trzaskał na spacerze jak dłubały sobie w nosie, ani na porodówce nie uchwycono ich w kadrze. Nie było takiego szybkiego przepływu informacji i bombardowania kolorowymi fotkami. Może właśnie stąd jawiły się dawne gwiazdy jako wybrańcy Bogów, wyjątkowe trofeum.

Angelika Kużniak pisała tę książkę dziewięć lat. Jest to moim zdaniem bardzo solidny reportaż. Co więcej, napisany przewrotnie, w ciekawej formie. Kluczem do fabuły jest notes artystki, znaleziony już po jej smierci:  pożółkła kartka z polskim nazwiskami. Bazując na tym, autorka przybliża nam pobyty Marlene Dietrich w Polsce i Niemczech. Odsłania nam ostatnie lata życia gwiazdy. Nakreśla i szkicuje portret kobiety idąc śladem jej prywatnych własności: egzotyczne ptasie pióra szmuglowane przez granicę, niedopałki, szmaty do podłogi.  Marlene była bezkompromisowa, tajemnicza, kochana a jednocześnie znienawidzona. Chorobliwie pedantyczna. Znaczna część Niemców nie mogła jej wybaczyć, że zdradziła ich naród i zwróciła się przeciwko faszystowskim zasadom. W Polsce była zjawiskiem egzotycznym, barwnym ptakiem. Ostatnie lata spędziła samotnie w łóżku w paryskim apartamencie, uciekając od świata i życia.

Zakulisowa opowieść o kobiecie w męskim garniturze, o niskim, magnetycznym głosie i niezastąpionym papierosie w ręku.
Ta książka spełniła moje oczekiwania, rzetelnie napisana. Autorka naprawdę wykonała ''kawał świetnej roboty''.

czwartek, 21 kwietnia 2011

''Poduszka w różowe słonie'' Joanna M. Chmielewska

Piszę to z punktu widzenia osoby, która kilka lat z rzędu zaczytywała się przyjemną, lekką prozą kobiecą- z tym że w języku angielskim. Teraz, od dłuższego czasu, regularnie sięgam po te książki ale z gatunku literatury polskiej. I niestety, nadal twierdzę,że daleko nam do anglików, irlandczyków, amerykanów i australijczyków, którzy mają jakąś niesłychaną umiejętność łączenia wszystkiego w jednym- błyskawiczna, zaskakująca fabuła, lekkość, humor itp. I nadal jest to zwykłe czytadło babskie- ale ma jakość. Być może się mylę, możliwe, że ja zwyczajnie się już zaczytałam na śmierć takimi powieściami- ale przecież nadal od czasu do czasu chcę po nie sięgać i kupuję kolejną lekturę. Nikt mnie nie zmusza, nie dostaję tego od jakiegoś wydawnictwa. Więc już sama nie wiem.

''Poduszka w różowe słonie'' to dobrze napisana powieść o tym jak to młoda kobieta nagle dostaje ''w spadku'' dziecko przyjaciółki, która przegrała wojnę z chorobą. Sympatyczna opowieść o zmaganiu się ze zwykłym życiem ale też z własnymi barierami, wewnętrznymi lękami. Najciekawszą częścią były problemy i sytuacje bohaterki w biurze, w którym pracowała- ciekawie to autorka opisywała.

Tak więc dla mnie to za mało. Nie odpoczywam przy takich lekkim powieściach. W polskich czytadłach dla kobiet razi mnie jednolitość, powtarzalność schematów i zaczynam ziewać. Lubię wszystko ''w jednej pigułce'' nawet na deser czy relaks. W każdym razie ta książka na pewno znajdzie wielu zwolenników i pewnie warto po nią sięgnąć.

wtorek, 19 kwietnia 2011

''Nie opuszczaj mnie'' Kazuo Ishiguro

Obudziłam się wczesnym świtem, przy kawie zaczęłam czytać tę książkę...i przepadłam. Cały ten słoneczny dzień spędziłam z tą lekturą ( z krótkimi przerwami), oderwać się było niezwykle trudno. Skończyłam. A myśli tysiące. Jaka to oryginalna powieść o dorastaniu, miłości,o człowieczeństwie! Wreszcie coś, co zaskoczyło mnie totalnie ale tylko i wyłącznie pozytywnie. Piękna powieść!

Oto przeniosłam się do elitarnej szkoły w Wielkiej Brytanii, wśród pól i wzgórz. Uczniowie mają wyjątkowe warunki i są pod wspaniałą opieką. Kathy- była wychowanka szkoły a obecnie trzydziestoletnia kobieta, opowiada o dzieciństwie tam spędzonym.  Wielki nacisk kładziono na kreatywność, wbijali nauczyciele im do głowy, że są szczególni i wyjątkowi. Bohaterka wspomina mnóstwo chwil, swoich najbliższych przyjaciół.Tak...tyle, że każde z tych uczniów od zawsze wiedziało, że nigdy nie będą mieć własnego potomstwa, nie wiedzą też co to znaczy jechać do domu na ferie. Bo owa szkoła pełna była sekretów i mrocznych tajemnic. Nakreślała ich przyszłość z góry.
Jest to niesamowicie ciekawa powieść o drobinach chwil, które składają się na dorastanie w pozornie zwyczajnych warunkach, rozbudzona ciekawość świata, prawdy, zadawanie pytań...Jak radziła sobie Kathy jej dwójka przyjaciół- Ruth i Tommy? Jak odkryta prawda wpłynie to na ich dorosłe życie?
Przejmująco ciekawa lektura pełna oryginalnych, wspaniałych scen. Gorąco polecam.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

''Chwast'' Iwona Banach

Niezwykle poetycka, barwnie napisana powieść. Uwielbiam takie niespodzianki, kiedy przypadkiem zauważam leżącą gdzieś na mało widocznej półce w księgarni lekturę, podejmuję ryzyko- kupuję- a nastepnie tego nie żałuję, gdyż książka dostarcza mi wiele emocji i przykuwa moja uwagę.
Smutna i przejmująca jest to opowieść o kobiecie z dzieckiem- ich wędrówce, drodze ciernistej. W matni lęków, toksycznego związku z mężem, od którego ucieka, perfidnej teściowej. Bardzo odważna powieść, bohaterka ujawnia druzgocące myśli. Zastanawia się, czy nie lepiej zabić swoje dziecko i siebie, skończyć ten łańcuch porażek, okrucieństwa, ogromnego bólu. Wyjeżdża po kryjomu z dzieckiem do Zakopanego. Mętlik w głowie, brak spokoju, próba odnalezienia ostatnich szczątków wiary i nadzieji. To nie użalanie się nad sobą, kobieta stoi na krawędzi wytrzymałości- jest ofiarą w pełni tego słowa znaczenia. Czy zaświeci dla niej słońce?

 Podobała mi się ta lektura, choć to momentami petarda wstrząsów-jest realna, wiarygodna- nie ma w sobie tego typowego naciąganego ''bajkowego dobra'', którego nie lubię w polskim wydaniu, bo zwyczajnie do mnie to nie przemawia, zresztą mam zawsze uczucie, że wymyśla się takie rozwiązania w trzy sekundy. Lektura ciekawa, prawdziwa i cieszę się, że na końcu gdzieś wypływa pozytywna puenta- choć można ją na różne sposoby interpretować. Dojrzała, przemyslana powieść.

piątek, 15 kwietnia 2011

'' W cieniu Wież '' Jennifer Haigh

Mała, górnicza społeczność w niewielkiej miejscowości w  Pensylwanii. To tutaj poznajemy dzieje włosko-polskiej rodziny, u progu końca II Wojny Światowej. Skomplikowane losy zwykłych ludzi, próba odnalezienia się w innej rzeczywistości. Opowieść o korzeniach, przemijaniu, rodzinnych dylematach i ludzkich sprawach. Rodzinna saga, która dotyka samego sedna życia. Z zaciekawieniem śledziłam losy bohaterów, powieść solidnie napisana, malowniczo, z nutką melancholii. Bardzo przyjemna podróż do dawnych czasów. To książka z tych, które czyta się na spokojnie, bez pośpiechu, która wciąga swoją atmosferą, przykuwa uwagę z każdą kolejną stroną. Powieść obyczajowa, która może wkraść się w nasze serce, którą można przeżywać. Nie dziwi mnie, że ta książka została doceniona i nagrodzona. Bo to sztuka napisać nieprzebojową historię, a jednak mającą ukrytą siłę oddziaływania w sobie.

A tak przy okazji, do naszej społeczności blogów książkowych dołączyła Bluedress, kto ma ochotę odkryć jakiś nowy blog, niech wpada:
http://snuc-narracje.blogspot.com/

czwartek, 14 kwietnia 2011

''12 Rozmów O Miłości'' Joanna Racewicz

Dziwne, ale jest w tej książce coś pozytywnego, słonecznego i pieknego...choć to dwanaście rozmów kobiet, które straciły swoich mężów. Momentami sciskało mi gardło, a za chwile robiło mi się cię ciepło na sercu. Bo to naprawdę szczególne przeczytać o tym, jak każda z nich budowała swoje małżeństwo, o drobnostkach, docieraniu się, o radosnych chwilach. O staniu za sobą murem, o partnerstwie i świadomym poświęceniu. O zaufaniu i meandrach uczuć. To portret kobiet, które kochały i były kochane( kochają nadal). A jak ma się tę umiejętność to otwiera się w nas wszystko. Gotowość. Siła, by zmierzyć się z życiem.

Od lat w telewizji mówi się o rozwodach, toksycznych związkach, o zdradach. Otwierasz kolorowe gazety i ten sam schemat - jakaś gwiazdka opstrykana aparatem na kanapie wyznaje ''miłość się wypaliła'' i tłumaczy się jak to jest nieszczęśliwa i zraniona przez męża a przecież osiem miesięcy wczesniej był piekny, opstrykany ślub na łamach tej samej gazety. I och, nie wystarczyło! A jedli kurczaczka razem o pierwszej w nocy i tacy szaleni...i jak to możliwe, koniec. Jeden problem i dziękuje, nie wyszło! Bo przecież zawsze musi być wspaniale i z fajerwerkami, a jak nie jest to koniec.
Tak mało mówi się o szczęśliwych małżeństwach, a takie przecież są. Istnieją. Tak mało pisze się o sile uczucia i na czym ono polega.

To wyjątkowa książka o miłości.

środa, 13 kwietnia 2011

''Dziewczyna na Times Square'' Paulina Simons

Byłam już znużona kilkoma powieściami dla kobiet z wydawnictwa '' Świat książki''- nakupowałam, bo okładki przepiekne a w rezultacie przekłady i same historie miernie przeciętne. Do tej pory perełką jest dla mnie ''Gorzka Czekolada'' Lesely Lokko- kto nie czytał- gorąco polecam-świetna kobieca powieść. Jest w niej wszystko czyli ''czytadło z jakością''. Moja przyjaciółka przejechała dwa przystanki autobusowe , tak zaczytana była. Ja sama wchłonęłam historię szybko- mądra, życiowa, świetnie napisana. Tak mało osób umieściło recenzję tej książki na blogach, czyżby przeszła bez echa? A to świetna kobieca proza..

I tak oto prezentuję wam kolejną książkę, innej autorki, ale zakwalifikowałabym ją tak samo- ''czytadło z jakością''. Na kilka wieczorów, kiedy nie macie ochoty na film, jak znalazł. Opowieść o losach dziewczyny, która wygrywa duże pieniądze na loterii. Diametralnie zmnienia się jej życie, dochodzą problemy różnego kalibru, znać o sobie dają tajemnice rodzinne. Naprawdę dobra kobieca proza, choć ''Gorzka Czekolada'' Lesley Lokko uważam za ciut lepszą.

Czytam dużo i z tego powodu przeciętne książki nie są w stanie mnie zachwycić, bo ich się już naczytałam. Trochę szkoda, bo pamiętam jak po kilku latach czytania tylko i wyłącznie po angielsku, kiedy rzuciłam się na książki przetłumaczone na język polski- każda mi się podobała, w każdej jednej potrafiłam znależć coś wyjątkowego. A teraz już nie. W każdym razie ''Dziewczyna na Time Square'' jest dla mnie tą lepszą książką dla kobiet. Ciekawie napisana, dobra na relaks, na oderwanie się. Polecam.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

'' Żona myśliwego " Katherine Scholes

Wielkie rozczarowanie. Jednym słowem ściema. Tym bardziej, że zapowiadało się niezwykle interesująco. Mary i John to małżeństwo mieszkające w Tanzanii. Piękne krajobrazy afrykańskie, życie w dzikim świecie przyrody pełne przygód. Mary wydaje się silną, intrygującą postacią- taką ją poznajemy gdy nasza bohaterka stara się dzielnie stawiać czoła problemom finansowym. Pewna ekipa filmowa postanawia w tej części kraju kręcić sceny do nowego filmu więc jest okazja do zarobku goszcząc ich u siebie. Mary ma wiele obaw, ale dzielna jest, choć spędza jej z powiek sen również romans jej męża. Tak się zaczyna ta historia: obiecująco, szybko i ciekawie.

I nagle wszystko siada. Pach! Nuda, flaki z olejem i w sumie nie wiem czy sam pisarka miała pewność w jakim kierunku mają zmierzać jego bohaterowie. Wolę już książki, które od samego początku są marnie przeciętne i nużące...przynajmniej nie ma momentu, kiedy na nasze tlące się oczekiwania spada niespodziewanie kubeł zimnej wody.''Portret kobiety rozdartej między pożądaniem a obowiązkiem'' jest tak flegmatycznie nieklarowny i gęsty jak mgła, że chce się spać- o emocjach nie ma mowy. Moim skromnym zdaniem- można sobie tę lekturę podarować.

Słonecznie w Polsce. Choć zmęczona okropnie podróżą nie odmówiłam sobie odwiedzienia dzisiaj księgarni w moim Kolorowym Miasteczku...aj...no i zakupiłam parę lekturek niepozornych, schowanych gdzieś tam w zakamarkach regałów...c.d.n

niedziela, 10 kwietnia 2011

Ledwo wczoraj wypakowałam rzeczy z wyprawy na Islandię, dziś znowu walizka będzie zapełniona. Lecę w nocy do Kolorowego Miasteczka. Dwa i pół tygodnia w Polsce. Trochę papierkowej pracy, na pewno kawa i to nie jedna z przyjaciółką, odwiedzenie księgarni polskich, spotkania z kuzynami, w moim mieszkanku czekają na mnie moje regały i książki, które chcą być przeczytane wieczorami. Jak zwykle będę chodzic na targ po warzywa.Zabieg dentystyczny mnie czeka, no i Święta Wielkanocne z całą moją rodziną z Polski, które wyprawiam z mężem, bo będzie to impreza połączona z moimi urodzinami okrągłymi. I choć urodziny mam dopiero w maju, to Święta są dobrym momentem na spęd rodzinny. A to oznacza przygotowania, zakupy. Tak się cieszę, że cała moja rodzina w Polsce mieszka albo w Kolorowym Miasteczku, albo kilka kilometrów zaledwie obok. Zawsze kiedy jadę do Polski - mam ich na wyciągnięcie ręki. Nie czuję się emigrantką, mam swój mały świat w Polsce i sprawy.Taki etap. Póki co- korzystam. Na dokładkę wesele znajomych, więc zobaczę dziewczyny ponownie, po naszym wypadzie do Belfastu.I tak oto zapowiada się dwa i pół tygodnia przede mną.

Jakiś czas już temu przeczytałam ''96 końców świata'' Jerzego Andrzejczaka. Czy warto sięgnąć po tę lekturę? Myślę, że tak. Choćby dlatego, aby przypomnieć sobie, że warto w miare własnych możliwości żyć całą sobą i doceniać każdy dzień. Zawsze mnie zadziwia, kiedy słyszę jak ludzie mówią, że zrobia to czy tamto za dwadzieścia lat na emeryturze. Że mają taką pewność iż dane im tyle czasu na tej ziemi. Podziwiam. Nie wiem czy to kwestia wychowania, czy po części traumatycznych przeżyć, ale ja mam zawsze gdzieś z tyłu głowy zdanie, jakie mawiała bliska mi osoba : '' Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich dalekich planach''. W każdym razie lektura choć napisana delikatnie, taktownie, to wstrząsa i porusza do głębi. Wszyscy Ci ludzie mieli marzenia, plany i pewność, że jeszcze wszystko jest przed nimi...

sobota, 9 kwietnia 2011

Moja Islandia

Nie przewidziałam jednej rzeczy- po czternastu latach marzenia o zwiedzeniu Islandii, kiedy tam wreszcie dotarłam- adrenalina i emocje tak dały o sobie znać, iż w efekcie nie czułam zimna ani zmęczenia, na większości zdjęć wyglądam jak troll: oczy rozchodzą mi się na boki, szczęka na wierzchu- nie wiedziałam,że takie miny może wytwarzać moja twarz w szczęśliwych momentach. Kiedy wróciłam- nie mogłam zasnąć całą noc. Jak się człowiek tak nakręci, wchłania każdą sekundę i każde wrażenie całą sobą z uwagą i otwartym sercem- to odkręcić się nie można w godzinę i zejście na ziemię trwa troszkę. Jednym słowem czułam się fantastycznie, tak jakbym śniła na jawie.

Chodziłam po lodowcach, obserwowałam gejzery, ogromne wodospady, jadłam wieloryba, kucyka, jądra owcze, suszone ryby i generalnie dobrze, że filety z tyłka człowieka tam nie serwują, bo bym już doszczętnie stała się kanibalem. Zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze ludzie: islandczycy są nie tylko sympatyczni ale niesamowicie dowcipni. Co drugie zdanie- żart. Zdecydowanie najbardziej żartujący naród skandynawski. Po drugie- szacunek ludzi do natury. To ona wyznacza rytm ich życia, a warunki ekstremalne i nikt się tym nie przejmuje, oni są przyzwyczajeni i na dodatek nie narzekają. Grają w rugby pod wodą, w białe noce wielkie spendy golfowe na powietrzu, Rejkiawik tętni życiem- księgarnie otwarte całą noc,  masa klimatycznych barów, dyskotek, pubów, świetne baseny. Życie nocne na pełnych obrotach. Jednak wszystko można obejść zamiast zamartwiać się, że'' pada deszcz i chyba na miasto nie pójdę bo zmoknę''. Uff. Ale lekcja!  Natura powala, człowiek na Islandii czuje się jak mała, nic nie znacząca mrówka wobec sił przyrody, co daje niesamowite poczucie dystansu do wszystkiego. Zdecydowanie genialna jest gorąca Błękitna Laguna wśród wulkanicznych skał- niech Spa się schowa:). No i słuchałam muzyki Bjork podziwiając widoki.
Ot tak w maluteńkim skrócie kilka myśli, bo wrażeń mam milion i kilka fajnych przygód. A na waszą prośbę, zamieszczam kilka fotek.













Chyba nie muszę wspominać, że nie przeczytałam ani jedego słowa w książce i nie czułam się z tym zle ani przez sekundę. Generalnie zapomniałam o ''bozym świecie'' chłonąc Islandię maksymalnie. Bo choć uwielbiam zwiedzać i jestem ciekawa każdego kraju, Islandia była od lat marzeniem największym i wyczekiwanym.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Wyjazd, zaległa recenzja i ksiażka w podróży.

Ta książka sprzedała się w oszałamiającym nakładzie. Cieszę się. Niesamowicie. Dla mnie to znak, że ludzie mają już przesyt plastikiem, miernością, tandetą w kolorach tęczy i powielaniem wzorców nastawionych na sprzedaż. Dowód na to, że wszyscy tęsknimy za czymś co ma jakość. Że chcemy słuchać osób, które stworzyły historię świetnego radia, które kształtowało ucho słuchacza a nie ogłupiało go dwudziestoma piosenkami granymi na okrągło. Ludzie, którzy mają coś ciekawego i kreatywnego do opowiedzenia. Czasy były szare, ale wyobrażnia ma niezmierzone pokłady- każdy sobie radził w ówczesnych ''mediach''. Kiedyś nie było środków, dziś jest ich za dużo. Wszystko toczy się o równowagę, ale jak świat nie potrafi jej zachować- jak mamy ją mieć w sobie-my- ludzie? Trudne. W każdym razie jeśli chodzi o tę książkę- jest zdecydowanie za krótka, za mało treści dla mnie, za dużo obrazków. Ale nie istotne to zupełnie. Jest niesamowita. Wystarczy.

Wylatuję dziś do ojczyzny Bjork, czyli do enigmatycznej Islandii, nie wiem, czy zdołam coś przeczytać w podróży, bo jeśli od czternastu lat marzyło się o zwiedzeniu danego kraju, to chyba skupienie na lekturze równa się zero. Ale jest przecież czas w samolocie na lini Belfast- Londyn, Londyn- Rejkiawik, więc przezornie- zabieram dwie pozycje: '' Dziewczyna w złotych majtkach'' Juan Marse, oraz niezmordowaną Agathę Christie" ''Pięć małych świnek''- następna lektura do odkrycia. Wszystkim życzę miłego tygodnia.
Do zobaczenia za tydzień.

piątek, 1 kwietnia 2011

Z literatury włoskiej: ''Montedidio'' Erri De Luca

Zwykłe, niewymyślone, do bólu prawdziwe ludzkie historie. Takie dokładnie, zawsze uderzają w jakąś wrażliwą strunę mojej duszy. Na rolce papieru trzynastoletni chłopiec opisuje swoje dni w Zatoce Neapolitańskiej. Uczy się zawodu szewca, opowiada o sąsiadachz kamienicy i ich losach, o ludziach z ulicy , których mija, o zabawie w rzucanie bumerangiem. Ma tysiąc pytań i wątpliwości. Nasz bohater dorasta, więc poprzez jego zapiski rzeczywistości w jakiej żyje, patrzymy jak uczy się dorosłego życia i dotyka dorosłości. Zdecydowanie nie jest to książka nasączona sentymentalnymi opisami ani rzewnym potokiem słów. Język bardzo prosty i może dlatego siła przekazu jest tak mocna.

Dla kogo ta książka? Dla tych, co nie czują presji ani nie mają ochoty ''koniecznie pochłonąć kolejne bestsellerowe tomisko reklamowane dosłownie wszędzie''. Uwielbiam takie książki: mniej niż dwieście stron, spokojne, niereklamowane a ja czuję się jakbym odkryła Amerykę, kiedy niepozorna książka dostarcza nagle wiele pozytywnych emocji.