czwartek, 31 marca 2011

Przyjemności a może już miłość:

Lubię swoje przyzwyczajenia czytelnicze. Mam ich kilka. Jednym z nich jest oczywiście powracanie do świata Agathy Christie. W sumie od trzech lat, regularnie kupuję i z konsekwentnie czytam kolejne kryminały- sama przyjemność. Mam też swoje ciche plany - przeczytać wszystkie jej książki oraz zwiedzić kiedyś w Anglii rodzinny dom pisarki i miejsca z nią związane. Wiem, że dopnę swego. Na spokojnie, z czasem, nie napinając się i nie na gwałtu rety- kiedyś urzeczywistnie te marzenia. 

Do dwudziestego siódmego roku życia nie sięgałam po kryminały, nie wykazywałam żadnego zainteresowania, omijałam z daleka. No, ale na wszystko ponoć przychodzi czas. Teraz świat Agathy Christie oraz kryminały skandynawskie- nie jestem w stanie sobie odmówić tej rozrywki tak jak powrotów do Doris Lessing. 
Jeśli chodzi natomiast o ''Pajęczynę'', ''Dom nad kanałem'' i '' Morderstwo w Mezopotamii''- każdy z nich strasznie mi sie podobał, tak doszczętnie bezkrytycznie i kropka. Przeczytałam te trzy lektury na przełomie całego marca, gdzieś między innymi książkami.


Jestem ciekawa, do jakich Wy pisarzy regularnie powracacie i dlaczego. Czy czytacie ich pod rząd np: dwie pozycje, czy dawkujecie sobie raz na miesiąc a może zwyczajnie wracacie spontanicznie, pod wpływem chwili i nastroju. Przyznam się,że moja konsekwencja mnie trochę zadziwia, bo z jednej strony jestem totalnym pazerniakiem i maniakiem kupowania książek i ciągle mi mało i chcę więcej, patrzę na książkę, planuję, że przeczytam a następnie biorę zupełnie inną do ręki. A znowu z drugiej strony mam te swoje przyzwyczajenia czytelnicze, regularne powroty do pisarzy, bo cel jasny- przeczytać wszystko co wyszło z pod ich pióra. I zrozum tu nature czytelnika!

wtorek, 29 marca 2011

'' Grzechotka '' Joanna Jodełka

Mam czas, nie jestem zalatana, ale nadal mam sześć zaległych recenzji. Dużo fajnych rzeczy się dzieje i jakoś nie bardzo ciągnie mnie do internetu, choć czytam książki regularnie. Za mną kilkudniowe spotkanie w Belfascie ze starymi znajomymi z Polski. Żadnego wyjścia do muzeum, ciężkich tematów, dyskusji i opowiadania sobie co kto robi i jak- nie było, bo nie oto chodzi w naszych relacjach. Wygłupiałyśmy się i rechotałyśmy jak w liceum i na studiach- i wiem, że tylko z ludzmi, których zna się ''od zawsze'' można stworzyć taki klimat. Wystarczy rzucić hasło i wszystko wiadomo.Worek wspomnień, utrzymywanie kontaktu przez lata- takie spotkanie i nadawanie na rejestrach jak za ''dziecinnych czasów'' to ciastko z kremem dla duszy. A teraz mam kolejne miłe wspomnienia. A za chwile ponownie wyjeżdżam ale to już inny temat.

''Grzechotka'' Joanny Jodełki to zdecydowanie bardzo kobiecy kryminał, nie wiem jak to ująć w słowa, ale moim zdaniem jest w tej książce coś świeżego i innego. Myślę, że pisarka ma bardzo duży potencjał, którym jeszcze nas nie raz zaskoczy. Rzecz się dzieje w Poznaniu, a sam początek jest dość mocny i tajemniczy. Kobieta budzi się i zauważa, że znikła jej zaawansowana ciąża. Nie ma dziecka. Pomysł na książkę jest świetny. Barwne, wciągające opisy. Czyta się szybko i zdecydowanie mogę powiedzieć że to dobra książka. Całą tajemniczą historią znikniecia dziecka zajmuje się pewna pani psycholog- ta postać budzi symptyczne uczucia i to właśnie ona odkryje cały łańcuszek dziwnych zdarzeń i zbrodni. Fantastyczny język, wartka akcja, ciekawie rozwijający się wątek kryminalny.  Byłam bardzo mile zaskoczona tą książką. I chyba dzięki tej powieści coraz bardziej przychylam się w stronę polskiej literatury:)

wtorek, 22 marca 2011

''Czytadła. Gawędy o lekturach'' Agnieszka Osiecka

Bywa, że wstaję o szóstej rano i przez godzinę, z kawą w łóżku, zanurzam się w lekturę. Wczesne poranki mają w sobie jakiś nieopisany spokój, człowiek słyszy swoje myśli, umysł jest chłonny i wypoczęty. I choć godzinka mija błyskawicznie i trzeba szykować się do pracy- na ten ''mój czas'' wybieram zawsze lekturę wyjątkową. A dla mnie czymś takim jest z pewnością wszystko, co stworzyła Agnieszka Osiecka.

Trochę oniemiałam, przyznaję. Felietony- recenzje różnych książek, które czytała pisarka to niepowtarzalne teksty, z których ewidentnie wypływa genialna zdolność do żonglowania słowami, pełna nad nimi moc, zabawa, dynamika, energia. Pisarka nigdy nie gustowała w belerystyce, ale to jak pisze o ksiażce Daniel Steel jest niesamowite. Nie jest cukierkowa, ani dyplomatyczna, nie owija w bawełnę ale robi to z wdziękiem, jednocześnie nie ma maniery besztania. Wplata angdoty, skojarzenia, trudno naprawdę ująć to słowami. Nie jest w tym milusińska ani nie użala się nad nikim ani nad sobą. Czytała specyficzne książki, na pewno nie dla wszystkich i raczej mało znane.Ale pisze o nich niepowtarzalnym, unikatowym stylem. Jednym zdaniem- są to recenzje- perełki.

Ja chcę więcej, czuję potworny niedosyt. Kilka książek, o których pisała, zapisałam sobię, może kiedyś przeczytam. To było kilka pieknych poranków z językiem polskim na najwyższym poziomie.I niepowtarzalnym.

niedziela, 20 marca 2011

''Powrót na Route 66'' Michael Zadoorian


Są tacy bohaterzy, których się nie zapomina. Ella i John zostaną we mnie na długo. Schorowane 60-letnie małżeństwo u kresu życia. Wsiadają w starą karawnę kampingową i wyruszają w podróż przez Stany słynną drogą 66. A ja wraz z nimi, od pierwszej strony ''na tylnim siedzeniu''. Ich dorosłe dzieci zamartwiają się na śmierć a nasi bohaterzy mają to gdzieś, bo co im w sumie pozostało. John ma już częste zaniki pamięci, ale nadal jest w stanie prowadzić samochód. Ella po kilku chorobach nowotworowych połyka tabletki jak cukierki. Co troche muszą przystanąć i odpocznąć na drodze. Oglądają wtedy slajdy, stare zdjecia z ich młodości. W każdej knajpie, gdzie sie zatrzymują zamawiają tłuste, niezdrowe jedzenie- ale to nie ma znaczenia. Choć fizyczne niedomagania utrudniaja im podróż i sa przyczyną różnych przygód, tak naprawdę to ich wyjątkowe wakacje.. Ich podróż to hymn miłości, czegoś nieuchwytnego. Narratorem jest Ella, która co rusz, z humorem opowiada o wyprawie, wplatając w to wspomnienia z całego wspólnego ich życia. Bardzo mnie wzruszyło w jaki sposób mówi o swoim mężu. Jak się na niego wścieka, jak go opisuje. 
Wszystko co najważniejsze tkwi w małych, zwykłych sytuacjach, do takich refleksji zmusza ta ciepła i pełna humoru opowieść. Trwają już przygotowania do ekranizacji tej powieści. Jak zakończy się podróż Elli i John? Przekonajcie się sami..:)
Moim zdaniem to bardzo mądra książka.

piątek, 18 marca 2011

''Kramer kontra Kramer'' Avery Corman

Jako młoda dziewczynka chodziłam z koleżanką do wypożyczalni kaset video namiętnie sięgając po kolejne filmy z Meryl Streep. Owe wspomnienie nadal nie przestaje mnie zadziwać, bo nigdy nie byłam zapaloną fanką kina - do tej pory zresztą mam potworne zaległości filmowe. Ale tak się składa, że wszystkie filmy z tą niesamowitą aktorką widziałam jako nastolatka- większość już w sumie kompletnie nie pamietam, wiem tylko, że wydawała mi sie ta kobieta niesamowicie wiarygodna w każdej roli. Tu znowu sprawdza się teza, że można nie czytać, nie wiedzieć kto co- ale zwykły zjadacz chleba w obcowaniu z wybitnym i samorodnym talentem, nie przejdzie obojetnie. Swoją drogą ciekawa jestem jakbym teraz odebrała te wszystkie filmy. Wtedy przecież byłam właściwie dzieckiem, pewnie nie do końca je rozumiałam.

‘’Kramer kontra Kramer’’ to książka, którą czyta się błyskawicznie. Wzruszający portret upadku małżeństwa i sprawy opieki nad ich jedynym synem. Ted Krammer porzucony przez żonę, musi sprostać wielu obowiązkom naraz. Ale to tylko początek historii, bo żona nie do końca wie czego chce i czego szuka i jak bumerang pojawi się ponownie w ich życiu. W starym amerykańskim stylu mamy tutaj typowe ludzkie dylematy. Związek z lęku przed samotnością, trzymanie się uporczywie zasad grupy społecznej by broń boże nie wypaść z obiegu. Brak porozumienia, rozmów, kontaktu z samym sobą a w tym wszystkim dramat nic nie zawinionego dziecka. Film na podstawie tej książki został obsypany Oscarami. Nie pamiętaj już tej ekranizacji, ale sama książka bardzo mi się podobała.  Nie jest to powieść w stylu Jodi Picoult, nie ma nacisku i podkreślenia jakiś absurdów prawnych i psychologicznych. To zwyczajnie prosta opowieść, ale mocno życiowa. Nie tylko o ojcowskiej, przejmującej miłości do dziecka ale i zagmatwanych ludzkich relacjach i pułapkach dorosłego życia.

wtorek, 15 marca 2011

Z literatury szwedzkiej: ''Zima w Sztokholmie'' Agneta Pleijel

Marcowe dni upływają mi w rytmie intensywnej pracy. Odpoczywam myśląc o książkach a opisywanie ich na blogu- czysta przyjemność. Tak się dobrze składa, że mam nadal zaległe recenzje z lutego, bo choć aktualne czytam oczywiście wieczorami, ale zdecydowanie mniej i wolniej. Nie starcza natomiast czasu by z uwagą śledzić wasze blogi i komentować- co bardzo lubię- ale to się już wkrótce zmieni!

''Zima w Sztokholmie'' to opowieść kobiety, która doszczętnie zraniona i połamana zdradą swojego męża, wyrusza w prawdziwą podróż po ścieżkach dawnych namiętności, sytuacji, zdarzeń i relacji. Analiza własnej przeszłości- tego potrzeba tej kobiecie. Opowiada o wszystkim- jaką byłą córką i  żoną. Wraca do dawnych lektur, rozmów, interpretuje minione sny. Wspomina wszystkich ważnych mężczyzn w swoim życiu. Niczym w kalejdoskopie, co chwile mamy inne obrazy z przeszłości. Ukojenie i spokój przynosi kobiecie utrwalanie na kartkach wszystkich tych emocji. Sprawę komplikuje natomiast przyjazd do miasta pewnego mężczyzny, z którym nasza bohaterka wiele lat temu spędziła noc.

Styl bardzo oszczędny, zdawkowy, urwane zdania. Zimna książka, dość specyficzna, ale może się podobać wybrednym czytelnikom. Osobiście na mnie wywarła pozytywne wrażenie. Choć to niedługa historia, ma w sobie zdecydowanie jakieś ''ukryte piękno''.

To książka z tych, które najlepiej się czyta gdy znudzą nas aktualnie kryminały, romanse, wszelkie nowości i bestsellery a mamy ochotę na coś ciut innego, niekoniecznie trudniejszego w odbiorze,ale nie w typowym przebojowym stylu.

niedziela, 13 marca 2011

Z literatury włoskiej: ''Idz za głosem serca'' Susanna Tamaro

'' Dziadkowie nie mogą nas owdowić ani osierocić. Naturalnym biegiem rzeczy zapodziewwają się gdzieś po drodze, tak jak przez roztargnienie gubimy parasole.''

Sędziwa babcia pisze listy do swojej wnuczki, którą wychowała. Opowiada jej o swoim lękach, sytuacjach, których żałuje, co z perspektywy najstarszej kobiety w rodzinie jest bardzo interesującym świadectwem przemyśleń. To taki prawdziwy ładunek refleksji o wychowaniu i jego wszystkich odcieni, o naszych relacjach z najbliższymi. Babcia wspomina swoje życie, wybory, a także córkę, która zginęła tragicznie. Listy pełne mądrości, przejmujących wniosków, czułość, miłość i podsumowań. Wszystko to pisze dla wnuczki, która przebywa w Stanach. Babcia boi się, że nie zdąży już ją zobaczyć. Opowiada jej na kartkach papieru jak bardzo w życiu brakowało jej odwagi w zyciu. Ta książka nie jest smutna, wręcz przeciwnie, budzi w nas chęć do życia, do bycia aktywnym, ot tak przez obraz trzech pokoleń kobiet:

''Pamiętasz, jak dawniej w połowie sierpnia chodziłyśmy nocą na cypel oglądać sztuczne ognie puszczane nad morzem? Od czasu do czasu trafił się taki, który po odpaleniu nie mógł poleciec w niebo.Kiedy myślę o zyciu mojej matki, o życiu babki i wielu osób których znam, przychodzi mi na myśl ten właśnie obraz- ogni, które wybuchają za wcześnie, zamiast poszybować w górę..."

 Z łatwością każdy odnajdzie w tej historii samego siebie. Nie są to rzewne, ani sentymentalne zapiski. Lektura zachwyciła mnie dojrzałością, taką prostotą, która ma w sobie wielką siłę przekazu. Niektóre fragmenty są niesamowicie barwne. Bardzo polecam. Nie sądziłam, że ta niepozorna lektura będzie aż tak dobra. 
Nie mogłam przestać myśleć o swoich dziadkach..

piątek, 11 marca 2011

Z literatury kanadyjskiej: '' Zbyt wiele szczęścia '' Alice Munro

Rzeczywistość ma wiele wymiarów. Fascynują mnie takie książki, gdzie nic nie jest białe ani czarne.  Kiedy w zwykłych sytuacjach, w pokrętnych losach zwyczajnych ludzi pisarz odsłania nam wiele  odcieni jednej decyzji i zdarzenia. Bo świat jest dziwny a ludzie różni.  W absurdzie można dopatrzyć się sensu, w każdej prawdzie odkryć ziarnko kłamstwa, w każdym piekle odkryć swoje miejsce. 
Dla mnie osobiście każde z tych dziesięciu opowiadań toczących się w kanadyjskiej scenerii, to mała powieść. Jak znalazł dla tych, którzy nie przepadają za krótkimi formami i chcą je polubić, zmierzyć się czy spróbować. Bardzo przystępny język i ciekawe historie ludzi podane w niebanalny sposób. Mam takie wrażenie, że te opowiadania będzie się dobrze czytać nawet za wiele, wiele lat. Jest w nich coś niezwykle ludzkiego. A wiadomo - nie każdy pisarz umie to uchwycić i przelać na papier.
Alice Munro to laureatka Międzynarodowej Nagrody Bookera, od lat wymieniana jako kandydatka do Nagrody Nobla- uważana za najwybitniejszą mistrzynię krótkich form prozatorskich. Uważam, że warto się zapoznać z jej twórczością. Tych opowiadań nie zapomina się. Na pewno to nie moje ostatnie spotkanie z Alice Munro. 
Nie żałuję zakupu tej książki, na dodatek jest ślicznie wydana i ten rodzaj papieru, który lubie najładniej i pachnie najprzyjemniej.

wtorek, 8 marca 2011

Z literatury hiszpańskiej: '' I pamiętaj, że Cię kocham" Luiz Leante

Barcelona. W miejskim szpitalu pracuje Montse - kobieta w średnim wieku, która dniami i nocami poświęca się swoim lekarskim obowiązkom. Zbliżające się Nowe Milenium nie robi na niej wrażenia. Gdzieś w środku walczy sama ze sobą i z niedawnymi wydarzeniami. Dwa dramaty, których nie potrafi jeszcze poskładać i uporządkować w jakąś sensowną całość, nie dają jej spokoju i determinują codzienny rytm życia.
Pewnego dnia na oddział trafia ciężko ranna kobieta. Montse układa jej prywatne rzeczy na stoliku, nieopatrznie upada torebka, a z niej jedno zdjęcie. Montse rozpoznaje mężczyznę, którego znała wiele lat temu...Pod wpływem impulsu postanawia wyruszyć w podróż na Saharę. Jakie niebezpieczeństwa czyhają na nią w krainie złotego piasku, innej kultury? Czy wygra z czasem, z samą sobą? Odnajdzie dawną miłość? A może siebie samą?

Dzięki tej powieści cofamy się również w czasie, odbywamy ciekawą podróż do Hiszpanii za czasów Franco i żołnierzy na Saharze Hiszpańskiej- z wielkim zainteresowaniem śledziłam te fragmenty. Dzięki temu książka wydaje mi się jeszcze bardziej przejmująca i intrygująca.

Dobra powieść, która wciąga stopniowo, ale skutecznie. Dla tych, którzy lubią odkrywać w miły i łatwy sposób poszczególne elementy historii Hiszpanii- obowiązkowa lektura.
Podobał mi się ten obyczajowy romans. Polecam.

niedziela, 6 marca 2011

'' Mama odeszła " Joyce Carol Oates

Porażający kaliber emocji. Niezwykle życiowa, prawdziwa powieść. Chwilami musiałam odłożyć na bok, odetchnąć od tej książki. To bardzo osobista powieść, z pod pióra wybitnej amerykańskiej pisarki.
'' Widzisz kogoś ostatni raz i nie wiesz, że to ostatni raz. Potem wiesz tylko jedno: wtedy o tym nie wiedziałam. Ale nie wiedziałaś, a teraz jest za póżno. To jest moja opowieść o tym, jak zabrakło mi matki. Któregoś dnia stanie się również twoją opowieścią, twoją niepowtarzalną opowieścią..."
Tak zaczyna się ta książka.  Trzydziestojednoletnia Nikki nigdy nie zastanawiała się głębiej kim jest mama w jej życiu i co oznacza być córką. Raczej skupiała się na sobie- swoim romansie, wyzwolonym stylu życia. Niezależna, młoda, trochę buntownicza. Kolejny raz jedzie do rodzinnego domu, na przyjęcie z okazji Dnia Matki. Te same schematy, dialogii, które może powtórzyć w swojej głowie. Będzie jej siostra z mężem, znajomi, mama skrytykuje jej fryzurę, znów wszystko takie same jak od lat. Jeśli coś jest od zawsze, czy zastanawiamy się nad tym głębiej? Czy wnikamy w to co łączy nas z najbliższymi? Wkrótce umiera matka naszej bohaterki, co jest opisane tak przejmująco, że łapałam oddech między zdaniami. Nikki przechodzi wielką przemianę, a my wraz z nią dotykamy jej duszę, serce i mysli. Genialny język, ale tutaj nie jestem zaskoczona, bo przecież to Joyce Carol Oates. Zdziwiło mnie natomiast sposób w jaki pisze o miłości- dojrzałe , wnikliwie, mądrze i tak przejmująco bez feministycznych akcentów..

Pisarka sugeruje, że gdy nie ma tej więzi z matką w naszym życiu- wtedy z potrzeby zapełnienia jakiejś pustki, tworzymy czarno- białe ideologie zastępcze. A gdy miłość matki tracimy nagle w dorosłym życiu,  umiera część nas , to co najlepsze, i nie wiemy kim jesteśmy i potrzebujemy czasu na zbudowanie swojego życia od nowa. To są rzeczy, o których nie chcę wiedzieć, a sobie zapodałam sięgając po tę książkę...ufff Ale z drugiej strony ta książka daje do myślenia i pomaga docenić to co się ma.

''New York Times" umieścił tę książkę na liście stu najważniejszych powieści 2005 roku. Wybitna lektura, która nie pozostawi nikogo obojętnym ale może umęczyć emocjonalnie.
Dla mnie osobiście jest to najbardziej emocjonalna książka w tym roku, nawet ta recenzja nie przyszła mi łatwo. Emocje, emocje, emocje....

czwartek, 3 marca 2011

Cecelia Ahern powraca !!

Gorąca świeżynka literacka przyszła pocztą. Wieczorem pożegnałam się ze wszystkimi, wyściskałam, wysłałam w powietrze całuska, którego złapała dłoń męża- i zniknęłam w pokoju by zanurzyć sie w świat Cecelii Ahern. Święto! Po rocznej przerwie jest to pierwsza nowość pisarki - dwa opowiadania, a we wrześniu pojawi się powieść pt: ''Love". Oczywiście już zapisałam w kalendarzu.

Doprawdy zadziwiające, jak można za pomocą dwóch krótkich opowiadań uchwycić coś szczególnego, nienamacalnego, a co zapada w człowieku głęboko. Nie przypuszczałam, że moc pióra utalentowanej pisarki może być tak wyrazista w krótkich formach.

''Girl in the Mirror '' przenosi nas do starego domu, gdzie mieszka samotnie, od wielu lat- babcia naszej bohaterki Lili. Dom jest pełen pokoi zamkniętych na klucz a wszystkie lustra są zasłonięte czarnym materiałem.  Z tyłu znajduje się zarośnięty dzikimi krzewami ogród po którym spaceruje rudy kot. Całe dzieciństwo Lili spędzała tam wakacje. Nigdy nie zastanawiała się nad regułami panującymi w domu babci, tak samo jak nie myślała o tym dlaczego jedni ludzie lubią herbatę z mlekiem a inni nie. Ale kiedy Lili kończy dwadzieścia osiem lat i nadchodzi dzień jej ślubu - tego dnia emocje biorą górę. Nieopatrznie przymierzając sukienkę ślubną w domu babci , Lili zsunie czarny materiał przykrywający lustro....Co zobaczy w lustrze i jakie sekrety rodzinne ujrzą światło dzienne? To będzie zupełnie inny dzień...
Cecelia Ahern w przewrotny sposób napisała opowiadanie o tym, co  tak w rzeczywistości łączy ludzi, o sile dusz, przewrotnym przeznaczeniu i o pewnej specyficznej ''powtarzalności'' w każdej rodzinie.

 ''The Memory Maker" to opowiadanie o człowieku, który nie jest ani psychologiem ani naukowcem. Trudno go zaszufladkować, w każdym razie pomaga ludziom. Wymyślił maszynę, która przypomina ludziom o wspomnieniach, które z różnych powodów bledną albo są w nas zablokowane. Nasz bohater jest często poirytowany, gdyż wszyscy ludzie, którzy przychodzą do niego, chcą dotknąć własnych wspomnień, które naszemu bohaterowi wydają się błahe i nieistotne. Bo ten szalony i trochę dziwny mężczyzna ma swój sekret... Te opowiadanie to tak naprawdę ukłon w stronę pierwszej miłości w życiu każdego z nas- jej nigdy się nie zapomina: pewnych rzeczy żałujemy i gdybyśmy mogli, napisalibyśmy sobie inny scenariusz. Dlaczego to tak mocno zostaje w nas?

Przeczytam te dwa opowiadania jeszcze raz, bo choć są utrzymane w ciepłym,  bajkowym tonie - są kierowane do dorosłych i skrywają w sobie ciekawą głębię refleksji. Mam wrażenie, że drugim razem odkryję coś nowego..
Może właśnie ten oryginalny sposób opowiadania historii sprawia, że robi ona tak wielkie wrażenie?

Ciepłe, inne, przejmujące dwa proste opowiadania- ale w niepowtarzalnym stylu.
Wielkie brawa dla pisarki.

wtorek, 1 marca 2011

O nadchodzącej Wiośnie i lekturze na relaks..

Marzec. Od jutra bite trzy tygodnie na powietrzu w pracy. Lubię. Choć intensywny to czas - jest w tym ład, a dla mnie to cenna rzecz. Potem lawina innych przyjemnych wydarzeń, więc już od kilku dni, wieczorami planujemy, idą w ruch kartki, kalendarze. Trzeba wszystko dopiąć na ''ostatni guzik'', wyczytać, zaznaczyc, przemysleć: którego, gdzie i jak. Z pewnych względów nadchodząca wiosna będzie dla nas wyjatkowa. Przede wszystkim dużo spotkań towarzyskich, wyjazdy zawodowe, ale i rodzinne uroczystości w Polsce, na które czekamy z wytęsknieniem. Dużo dzieje się też w pracy i oby tak jak najdłużej. Bardzo się tym cieszę.
Z tego powodu pisać będę mniej, ale na czytanie czas zdecydowanie będzie wieczorami.

A tymczasem przejdę do książki. Napiszę tak: jeśli byłabym zamknięta w pustym pokoju, gdyby przestał działać internet, telefon, nikt by mnie nie odwiedzał, gdyby wyjechali moi bliscy i nie miałabym żadnych innych lektur obok - wtedy może ''Miłość o smaku wina'' przypadłaby mi do gustu. Wszystko co lekkie, zabawne w tej opowieści podchodzi strasznie pod banał. Akcja jest tak błyskawiczna, że wręcz śmiesznie nieprawdziwa. Dziewczyna czeka na zaręczyny, nagle okazuje się, że jej ukochany zostaje aresztowany za przekręty finansowe, więc Magda wyjeżdża na południe Polski założyć winnice. ''Tak się składa'', że jej tata akurat podzielił majątek, więc we właściwym momencie Magda dostaje pieniądze. Nasza bohaterka oczywiście natychmiast spotyka w górach dobrych, szlachetnych ludzi z cudownej polskiej wsi. Oj, definitywnie wyrosłam z takich czytadeł. Ale ponieważ książki kupuję, to zawsze doczytuję do końca- taka mam zasadę. Umęczony relaks;)