sobota, 26 lutego 2011

Z literatury hiszpańskiej: ''Twoja twarz jutro. Gorączka i włócznia" Javier Marias


Śmiało zgodzę się, że to wybitna powieść. Genialnie napisana, na pewno oryginalna. W każdym zdaniu trzysta procent treści. Tysiąć różnych smakołyków czekających na najbardziej wybrednego czytelnika. Do tej lektury nie można mieć zatuszowanych zmysłów, rozmydlonych oczu i słabej koncentracji. Czytałam ją dziesięć dni. Na raty, ale regularnie. Często kilkakrotnie jeden akapit. Dlatego, że był tak ciekawy, zmuszający do refleksji wiec chciałam wchłonąć całą sobą z pełną świadomością. Tak doszczętnie, całkowicie. Zatrzymać się, pomyśleć.

Fabuła, choć wyrazista i klarowna momentami może wydawać się trudna, ale tak naprawdę jest tylko tłem. Esensją tej powieści jest rzeczywistość. Czym jest? Mijające momenty w naszym życiu nad którymi się nie zastanawiamy, nagły impuls myśl, które odsuwamy na bok, spychamy bez próby uchwycenia w garść świadomości. Zachowania, gesty, nad którymi nie panujemy. Sygnały, które wysyłamy do ludzi naszą postawą i poczynaniami. Wszystko to własnie jest na kartkach tej powieści. Bo nasz bohater zajmuje się bardzo nietuzinkowym zajęciem. Po rozstaniu z żoną, mężczyzna zaczyna pracować dla tajemniczej organizacji, a jego praca polega na analizowaniu ludzkich charakterów, osobowości w celu przewidywania zachowań. Pełno tu refleksji moralnych, filozoficznych i psychologicznych. Świetny język.

Javier Marias to jeden z najwybitniejszych pisarzy współczesnych. ''Twoja twarz jutro. Gorączka i Włócznia'' okrzyknięta została najlepszą powieścią w jego dorobku. Jest to pierwsza część trylogii. Cieszę się, że skusiłam się na jej kupno. Przeczytać od czasu do czasu coś, co jest dużym wyzwaniem a jednocześnie interesującym odkryciem - jestem na tak.

czwartek, 24 lutego 2011

'' Hotel Bertram '' Agata Christie

Co jest najlepsze na chandrę? Na bezsenną noc z powodu białego, świecącego talerza na czarnym niebie? Na smutki i radości? Na deszczowy wieczór? Na leniwą niedzielę?
Oczywiście kryminały Agaty Christie. To moja jedyna literacka ciocia, do której wracam niezmiennie od dwóch lat a każda wizyta to prawdziwa uczta i nie mam pojęcia jak ona to robi. Doszło do tego, że w mojej damskiej torebce zawsze jest kryminał pani Christie. Zaraz obok lusterka, pomatki i portwela. Wydania kieszonkowe mają swoje zalety,doceniłam dopiero, gdy zaczęłam przygodę z tą pisarką.

'' Hotel Bertram'' to następny genialny kryminał, którego akcja dzieje się w pewnym ekskluzywnym londyńskim hotelu. Pani Marple postanawia odpocząć więc właśnie tam zawita i oczywiście wywęszy dziwne sytuacje.. A ja tradycyjnie zostałam sprowadzona na manowce. A już ręce zacierałam, już byłam przekonana, że oto zdemaskowałam mordercę i to w ostatniej scenie...a tu proszę! Pudło! Świetna książka.

Czasem zastanawiam się jakby to było, gdyby móc być przez pięć minut w głowie tej pisarki..poznać jej wyobrażnię, którą tak szczodrze obdarował ją Bóg. Tyle ksiażek na koncie, a każda to mniejszy lub większy majestrzyk. Klasa sama w sobie. Co w tej głowie się działo...?

środa, 23 lutego 2011

"Przypadek Justyny" Tomasz Piątek

Muszę czytać różnorodnie, taką mam potrzebę. Może być to kolejna książka na ten sam temat, ale pod warunkiem, że jest z innego zakątka świata. To wynika chyba z mojej miłości do podróży, lubię je odbywać nawet w myślach. W tym roku staram się troszkę częściej podróżować przez nieznane polskie ''regiony'' literatury i jak wiadomo, skutki są bardzo różne.

" Przypadek Justyny " przeczytałam chyba z miesiąc temu i jakoś tak regularnie ociągałam się z moimi refleksjami. Ale to chyba dlatego, że tego typu literatura nie jest w moim guście i przynajmniej to już wiem.
Trudno pisać o powieści, w której nie ma emocji, ematii, bo taki był celowy zamiar. Liczne retrospekcje, wątki - opowieści głównego bohatera - Andrzeja Jacyna- to tak naprawdę eksperyment zagadnień takich jak więzienie, dobro, zło, kara. Wyczytałam, że ta książka jest ponoć istnie intelektualną rozkoszą i bólem. Ja tego nie poczułam.

Tak zwyczajnie nie widzę sensu czytania czegoś, co nie nadaje się ani na miłe zabicie czasu w celu przeżycia jakiś wrażeń, ani na czytanie przed snem. Kompletnie nie mam tu na myśli tego, iż makabra mnie odstręcza. Ale gdyby przynajmniej stała za tym jakaś interesująca fabuła - to czemu nie. A mamy tutaj rwące wątki, do niczego nie można się przyzwyczaić, natłok zdarzeń i tak naprawdę esensją są tylko negatywne zdarzenia. Komu to potrzebne w takim wydaniu? Na pewno nie mi. Zdecydowanie podobała mi się jedynie okładka tej książki.

poniedziałek, 21 lutego 2011

" Czarny Opal " Victoria Holt

Nie pamiętam kiedy ostatnim razem czytałam tak przyjemną, lekką a zarazem ciekawą powieść, której akcja toczy się w czasach wiktoriańskich. Jest romantycznie, na czytelnika czeka ''worek przygód'' podany w gładki, prosty sposób. ''Czarny Opal'' to powieść idealna na relaks po ambitnej prozie, jak znalazł na weekend, wakacyjny wyjazd, na umilanie sobie jazdy pociągiem czy na zabicie czasu w samolocie.

Carmel- cygańskie dziecko- znaleziono w ogrodzie bogatej rodziny Merlinów. Przygarnięta dziewczynka jest częścią rodziny ale zawsze jakoś odczuwa fakt, iż jest przybłędą i tą z miejszą ilością przywilejów niż dzieci właścicieli posesji. Dom skrywa wiele tajemnic: dziwna guwernantka, tajemnice małżeńskie, przyjezdni Cyganie, do których zakrada się Carmel. Dramaty rodzinne, zerwane więzi, wyjaz do Australii.

Śledząc losy Carmel czułam się jakbym oglądała romantyczny film w telewizji. Nie z tych ambitnych i wyjątkowych, ale to bez znaczenia. Ta książka to świetna rozrywka i zamierzam w przyszłości przeczytać inne książki tej pisarki. Nigdy wcześniej nie natknęłam się na twórczość Victorii Holt, dopiszę ją z pewnością do listy lektur na wyjazdy wakacyjne.

Możliwe, że z tego gatunku są książki o niebo lepsze, i ktoś z was ma rozeznanie w tym temacie. Ja nie mam, więc trudno mi ocenić tę lekturę względem innych. Ponieważ w głębi duszy jestem niepoprawną romantyczką, chcę zdecydowanie więcej takich wrażeń.

piątek, 18 lutego 2011

" Pierwsza miłość " Francine Prose

To powieść od serca pisana. Z duszą, mądrze i ciepło, może właśnie dlatego jest tak przejmująco. Bo napisać o utracie siostry tak aby się nie powtarzać, nie wpadać w banał i utarte schematy - to naprawdę sztuka.
Warto podkreślić, że historia ma w sobie lekkość, uśmiech przez łzy i niewinność- może dlatego, że to właśnie trzynastolatka jest narratorem. Poznajemy jej rodziców z najróżniejszej strony, starszą ukochaną siostrę i jej sekrety. Zwykła, szczęśliwa rodzina, która niestety pewnego dnia, emocjonalenie ''legnie w gruzach". To książka o dorastaniu naznaczonym tragedią. W subtelny sposób śledzimy pierwszy, trudny rok żałoby, ale również jesteśmy świadkami jak nasza bohaterka zmienia się w kobietę.

Kiedy czytałam tę książkę, miałam wrażenie, że ktoś mi opowiada przy kawie o swoim trudnym momencie ze swojego życia. I to tak, że zasłuchałam się od razu. Szczerze, nie lubię tej tematyki, bo napisano już miliony takich książek, a jednak ta historia mnie urzekła swoim nastrojem i prawdą.
Jeśli czegoś nie rozumiem, to tytułu przetłumaczonego na język polski - absolutnie nie oddaje klimatu tej powieści, nie pasuje i już.
Dobra powieść na dwa wieczory przed snem.

czwartek, 17 lutego 2011

" Krew, którą nasiąkła" Asa Larsson

Cieszę się niezmiernie, że skusiłam się na zakup tej świeżynki literackiej. Strzał w dziesiątkę, zdecydowanie. Kryminał tej słynnej szwedzkiej pisarki zachwycił mnie z kilku względów:
Po pierwsze, niesamowitcie klimatyczna opowieść. To za sprawą świetnie skonstruowanych bohaterów. Poznajemy mieszkańców małej wioski w Szwecji. Każdy z nich ma jakiś sekret, ciężką przeszłość. Sceneria odgrywa również ważny element- jezioro, kościół, w którym zamordowana zostaje w brutalny sposób pani Pastor- osoba niezwykle kontrowersyjna. Pisarka daje głos również wilczycy z pobliskiego lasu. Historia zaczyna się, gdy do owej wioski przyjeżdża młoda prawniczka, Rebeka..Cała opowieść jest bardzo pieczołowicie napisana, gra na szczegółach, głęboki zarys postaci, mroczne strony ludzkiej duszy i dziwne morderstwo. Nie znalazłam ani jednej słabej strony tego kryminału. Jest jak piękna, tajemnicza układanka, którą czytelnik chce poznać i poskładać, z wypiekami na twarzy. A tym samym książka wciąga nie tylko fabułą, ale samym klimatem.
Natomiast koniec książki to istnie trzymająca w napięciu, pełna emocji kulminacja historii.

"Krew, którą nasiąkła" to kryminał, który zdobył uznanie i liczne nagrody w Szwecji. Ponoć na podstawie tej książki kręcony jest film z Izabelą Skorupko w roli głównej- ale więcej nic nie wiem na ten temat. Jednym słowem świetny krymianał. Chcę więcej.

A dziś dzień naszych kochanych Futrzaków, więc i pokażę wam moje dwa koty, manipulanty z foszkami od czasu do czasu, ale to naprawdę wspaniali przyjaciele domu i ważni domownicy i skradły nas serce całkowicie :)
Kokola i Torku.

wtorek, 15 lutego 2011

" Zatoka dusz" Robert Stone

Są książki, które wpadają w nasze ręce przypadkiem, ot tak w splocie zbiegu okoliczności. Niedawno zanurzyłam się pewnego deszczowego wieczoru w tę oto historię:

Michael wraz z żoną i dwunastoletnim synem mieszkają w małej miejscowości. Rodzina żyje skromnie i według zasad religijnych. Michael jest wykładowcem na uniwersytecie, życie płynie spokojnie, zwyczajnie, ale okazuje się, że taki rytm też ma swoje pułapki. Żona wydaje się jakaś zdystansowana, zimna, trochę oschła, uporczywie trzymająca się swoich zasad a emocje okazuje najlbliższym jedynie poprzez smakowity, obszerny obiad. Michael czując pustkę i znużenie, wpada w sidła sytuacji - czyli coś pod tytułem '' nowa pracownica na uniwersytecie". Romans z Larą jest dziwny i niebezpieczny, wycieczka na karaibską wyspę w ''nietypowym celu'' okaże się katastrofalna w skutkach.

"Zatoka dusz" serwuje dobry język, intrygująco ujęty temat rozkładu małżeństwa. Jednak moim zdaniem akcja książki jest zbyt wolna, co może odebrać urok tej historii, ale to oczywiście kwestia tylko i wyłącznie gustu. Nie wywołała ta książka we mnie zachwytu- za czym ostatnio bardzo tęsknie w lekturach. W każdym razie jest to kawałek dobrej prozy.

poniedziałek, 14 lutego 2011

" Parszywa historia" Jake Hill

Lubię krótkie, chude lektury. Mało słów, a jednak dużo treści. Oczywiście opasłe tomiska też darzę miłością, ale zauważyłam już dawno- muszę mieć różnorodnie. Tak jak nie potrafię jeść ciągle tego samego dania.

" Parszywa historia" to opowieść o grupie ludzi, którzy biorą udział w tak zwanym tv show. Drogą selekcji wybrane osoby zostają zamknięte w nieczynnej wyrzutni rakietowej.  Będą gladiatorami i muszą wykonać zadania, które wymyśli publiczność.

Pozornie lekka historia, do połknięcia na raz, tak naprawdę wywołała szereg emocji we mnie i poniekąd zmusiła do refleksji. To taki portret bezdusznej strony telewizji i jej możliwości. Ludzie jak numerki, układy-układziki, manipulacja i jej wszelkie bezczelne odcienie. Podsycana amtosfera producentów.Wypromomana osoba, miłość tłumu a za cieniutką granicą czai się nienawiść i  błyskawiczny upadek '' z piedestału".
A gdzieś za tym wszystkim przecież jest człowiek z duszą, uczuciami, wrażliwością..
Jennifer to uczestniczka tego telewizyjnego show, a Milo pracuje jako operator przy programie. Na podstawie ich znajomości ukazane są wszelkie absurdy ''telewizyjnego świata''.
Ciekawa lektura.

niedziela, 13 lutego 2011

Z literatury irlandzkiej: " Brooklyn" Colm Tóibin

Dawno, dawno temu w małym irlandzkim miasteczku, wiedzie spokojne życie Eilis - dziewczyna u progu dorosłości. Mieszka z mamą i przebojową, odważną siostrą. Praca w małym sklepiku, gdzie trzeba przejść etap ''popychadła''nie jest ambitnym wyborem. Ale wkrótce pojawia się w życiu naszej bohaterki niespodziewana propozyja. Pewien ksiądz załatwia jej pracę w Ameryce. I tak oto wraz z Eilias wybieramy się w podróż statkiem  "przez wielka wodę". Jak wyglądał taki rejs trzecią klasą w tamtych czasach? Jakie małe pułapki czekały na ludzi, z czym trzeba było sie zmierzyć? A to tylko wstęp do nowego życia młodej dziewczyny. W Ameryce czeka na nią wiele innym wyzwań....a w rodzinnej Irlandii czas również nie stoi w miejscu.

" Brooklyn" to prosta, spokojna opowieść o pierwszych latach dorosłości, kiedy los każe nam wziąśc życie w swoje ręce. Nie jest to zaskakująca lektura, nie ma fajerwerków ani niespodziewanych zwrotów wydarzeń. A jednak czyta sie bardzo dobrze. Zwyczajnie urokliwa książka.

Mijają lata, epoki, a pewne etapy ludziego życia biegną wciąż odwiecznym, tym samym torem. Dotykają nas te same rzeczy, młode serca i dusze mają te same lęki i potrzeby. bardzo miło wspominam czas z tą lekturą.

piątek, 11 lutego 2011

" Dżozef " Jakub Małecki

Oto Grzesio Bednar. Uwierzcie, nie mozna go "nie lubić". Od pierwszych stron wzbudził moją sympatię, co wiecej, bardzo w niego wierzyłam i mu kibicowałam. Grzesio nie jest ekstremalnym typem dresiarza , ani nie zalicza się do grona ambitnych ludzi z zapędem na karierę zawodową. Ma kochających rodziców, ale denerwują go bezustannie. Aniołkiem nie jest- bez dwóch zdań- bo wychował się na Pradze. Zwyczajny chłopak jakich tysiące.

Pewnego dnia przy Media Markecie Grzesiowi "zajumali telefon" a nastepnie dostał w ryj. I tak oto chłopak znalazł się w szpitalu w celu nastawienia złamanego nosa.  No, ale jakie ma towarzystwo na szpitalnej sali! Każdy z sąsiadów to ewenement na nieobliczoną skalę. Jest pan Kurz- o którym bardzo szybko Grzesio pomyślał, iż za młodu musiał "rwać dupy jak szczaw",  no i pan Stasio...któremu stopniowo i niespodziewanie odbija- jak ujął to Grzesio "udawał się w tę swoją Dolinę Pięciu Stawów". Otóż pan Stasio kocha książki Joseph'a Conrada i gdy dopada go gorączka, w majakach zaczyna opowiadać pewną historię a następnie wymusza na Grzesiu, aby ją spisywał..I tak oto w nudnej ciszy szpitalnej zaczynają dziać się różne rzeczy... 

Najwiekszym atutem tej ksiązki i to, co zachwyciło mnie szczerze to bohaterzy- wszyscy bez wyjątku- nawet poboczni- wyraziści, wiarygodni wzbudzający emocje. Bardziej niż sama historia- bohaterzy zwyczajnie wymiatają. Są prawdziwi, swojscy i usmiałam się wielokrotnie. To zapewne za sprawą świetnego języka. Śmiem nawet twierdzić, iż bohaterzy tej książki przerośli samą historię. Czyta się lekko, przyjemnie i błyskawicznie. Warta uwagi lektura.  Gorąco polecam.

Książkę dostałam od  wydawnictwa W.A.B.  Dziękuję!

Na koniec taka mała nieważna uwaga..nie wiem jak wy, ale ja zawsze zwracam uwagę na zdjęcie pisarza na tyle okładki lub koszulkach książki. Czesto widzę oczy za okularami, zadumany wzrok, z którego paruja filozoficzne myśli w nieznanych kierunkach, taki typowy polski pisarski wygląd mężczyzn w naszym kraju.. 
A tu proszę. Widzę młodego, przystojnego ,męskiego faceta . Jakub Małecki. A na dodatek uzdolniony;)
 

środa, 9 lutego 2011

Z literatury brazylijskiej: ''Moje drzewko pomaranczowe" Jose Mauro de Vasconcelos

Brazylia lat trzydziestych ubiegłego wieku. Rosnąca bieda, bezrobocie, widoczne kontrasty społeczne. Na tym tle poznajemy prostą, zwyczajną historię pięcioletniego chłopca. To on jest narratorem tej opowieści.
Chłopiec jest nieprzeciętnie inteligentny a zarazem niesamowicie wrażliwy. Zadaje mnóstwo pytań swojemu bratu. Rodzice nie mają dla niego zbyt wiele czasu, a on sam ma w sobie wielką ciekawość świata. Musi więc poznawać wszystko na własną rękę.Drzewo w ogrodzie stanie się jego wyimaginowanym przyjacielem. Los jednak przedwcześnie serwuje mu cierpienie i ból...

Dzięki tej książce cofasz sie do tamtych schematów mysleniowych, tak charakterystycznych dla dzieciństwa, przypominasz sobie wrażliwość dziecka, które żyło w tobie. Lektura jest urocza, trochę zabawna, na pewno bardzo smutna i przejmująca.

"Moje drzewko pomarańczowe" zostało przetłumaczone na wiele języków, jest też brazylijskim odpowiednikiem  "Małego Księcia". Krótka lektura, ale pełna emocji i zdań do podkreślenia ołówkiem.

wtorek, 8 lutego 2011

" Ofiara w środku zimy " Mons Kallentoft

Szron wokół każdej myśli. Czapy śniegu na domach i drzewach. Białe, małe miesteczko w Szwecji. W tej oto zimowej scenerii toczy się te śledztwo, które prowadzi Malin Fors- pijąca po cichu i w tajemnicy przed córką , kobieta po przejściach.
Bardzo podoba mi się styl Mons Kallentoft'a, oraz stworzenie fabuły, która daje momentami dojść do głosu zamordowanemu mężczyżnie- tym samym opowieść jest ciekawsza i zimniejsza.  Ten krymianał przeczytałam bardzo szybko i zwinnie, może dlatego, że strasznie mnie urzekają skandynawskie klimaty. Byłam w tych krajach i jest w nich coś enigmatycznego a zarazem nudnego, ale na taki sposób, iż to kompletnie nie boli ani nie denerwuje.A nawet za tym się tęskni. Przynajmniej ja tak mam.

Za jedyny mankament tej książki uważam fakt, że gdzieś  po połowie zorientowałam się kto jest sprawdzą i katem. A prosze mi wierzyć- nie jestem ''dobra w te klocki". W każdym razie lekturę tę uważam za udaną i sięgnę z pewnością po kolejną książkę tego pisarza. Należę do ludzi, którzy raczej nie są wymagający wobec kryminałów. Kieruję swoje oczekiwania w myśl zasady: " ma być klimatycznie, tajemniczo i interesująco" I tak tutaj było. Niezwykle klimatycznie- i ja to poczułam.

niedziela, 6 lutego 2011

" Spacer w cieniu" Doris Lessing

Książki mojej najukochańszej pisarki dawkuję sobie regularnie aczkolwiek nie za często. Noblistka z 2007 roku ma już dziewięćdziesiąt dwa lata, przestała już pisać, ale na szczęście ma bardzo bogaty dorobek. Przeczytam wszystko, ale starczyć musi mi na długo więc spieszyć się nie mogę.
Każda powieść Doris Lessing jest kompletnie inna.

Lubię biografie, ale nigdy nie spotkałam się aby ktoś napisał tak o własnym życiu, że czyta się to jak poprostu niesamowitą i cudowną prozę- taka jest autobiografia Doris Lessing. Bo pełno w niej tego, czego nie dowiesz się z książek historycznych. To są wspomnienia i wnioski osoby, która była świadkiem zmian społecznych, które były tłem do jej własnego życia i twórczości..Pierwsza część autobiografii -" Pod Skóra"- to przepiękna opowieść o Południowej Afryce z początku XX wieku. Byłam zachwycona.

" Spacer w cieniu" to druga część i opowiada o zamieszkaniu w Londynie, do którego przybyła z synem i rękopisem debiutanckiej ksiązki ''Trawa Śpiewa". Powojenny Londyn był szary i bez śladu życia kawiarnianego. Pisarka wspomina czas gdy rozmowy i śpiewy były na porządku dziennym oraz szybki przełom:

" A potem z dnia na dzień- a dosłownie z wieczora na wieczór- nadszedł koniec dobrych czasów, bo pojawiła się telewizja i usiadła jak ropucha w rogu kuchni. Niebawem duży stół kuchenny przesunięto pod ścianę, krzesła ustawiono półkołem, a do ich poręczy przymocowano obrotowe tace na jedzenie. Nastapił kres wylewnej kultury werbalnej"

Tak, Doris Lessing to babcia na bujanym fotelu która opowiada tak, że nie myslisz już o niczym innym. Podobały mi się jej opinie o własnych książkach; jak zostały napisane a jak je odebrano- są to ciekawe spostrzeżenia. Pisarka rozlicza się również z  ''epizotem komunistycznym"- dość długo o tym wspomina, ale warto przeczytać, bo wiadomo, że nic nie jest białe ani czarne. Pisarka podkreśla podejście do systemu zwykłych ludzi i ich zamiary, wylicza swoje błędy.

Doris Lessing zakończyła swoją edukacje w trzynastym roku życia- więc kto ja tak nauczył pisać? Myślę, że wielki, samorodny talent zawsze sie obroni. Niezwykła kobieta, wielka pisarka. Komu polecić mogłabym dwa tomy jej autobiografii? Na pewno tym, którzy mają za sobą kilka jej książek i pokochali jej twórczość i chcą więcej:)

piątek, 4 lutego 2011

Z literatury argentyńskiej: "Teatr pamięci"

Ludzka pamięć skrywa wiele tajemnic, nieodgadnionych funkcji, zależności.Tak mało wciąż wiadomo na ten temat a zagadnienia nadal pozostają tylko stosem domysłów. "Teatr pamięci" to opowieść, której atmosfera pełna jest tajemniczości, każdy bohater budzi lekki niepokój, enigmatyczne sytuacje i przerażające wydarzenia tworzą obraz intrygującej grozy. Tak, jak ludzka pamięć.

 Do pewnego szpitala trafia mężczyzna cierpiący na amnezję. Typowa rehabilitacja i różnego rodzaju leczenie nie przynosi skutku,co więcej, szybko okazuje się, że ktoś pragnie zamordować owego pacjenta. Martin Nigro- lekarz pracujący w tym szpitalu powoli zaczyna łączyć szereg faktów. I tak zaczyna się seria wydarzeń, która zaprowadzi nas do pewnej tajemniczej fundacji doktora Fabrizio, która zajmuje sie badaniem ludzkiej pamieci...
Kto za tym stoi, co się dzieje w owej dziwnej fundacji, jakie panują zasady, kary? Czy pokój pełen kartek kryjących ważne informacje pomoże lekarzowi Nigro dotrzeć do prawdy? A może sam nie wie do końca co robi?

Książkę odbieram pozytywnie. Coś innego i interesującego. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się wiele po tej lekturze, więc satysfakcja tym większa. Dobra lektura.

czwartek, 3 lutego 2011

''Siedem lat póżniej" Emily Giffin

Wyjątkowość tej pisarki polega na tym, że pisze książki, jakich napisano tysiące, a jednak z pod jej pióra jest to zawsze coś odrębnego, ciekawego i dotyka strun duszy..Jestem zachwycona tą książką.
Generalnie jest tak, że pisarki tworzą jakieś dwie, trzy sceny między mężczyzną i kobieta a nastepnie owa para idzie do łóżka.
 A tutaj proszę...powolne, delikatne budowanie napiecia, rodząca się chemia w najróżniejszych sytuacjach...ja ją czułam, dosłownie.Nie przypominam sobie abym tak przeżywała ''zakazane emocje'' w lekturze. Zwyczajna historia, ale jak napisana! Lekkośc pióra Emily Giffin poraża.

To książka o tym, że nic nie stoi w miejscu- zmieniamy się czy tego chcemy czy nie- pytanie- czy umiemy poprzez lata tak ewulować aby nadal mieć silną więż z mężem oraz szacunek do siebie samego.

Tessa to żona słynnego lekarza, która niewiedząc kiedy wpadła w rytm typowy dla bogatych, rozkapryszonych kobiet, które zajmują się domem, dziećmi oraz dzięki niani mają czas na tenisa i plotki z koleżankami. Valerie to samotna kobieta wychowująca dziecko, której jedna decyzja zmieni nagle jej własne życie oraz naznaczy los małżeństwa-Tessy i Nicka. Ich życie wpadnie w wir niespodziewanych wydarzeń, które okażą się silniejsze niż oni sami. Pułapki czyhaja wszędzie...a gdy ludzie nie są szczerzy wobec siebie i grają wyznaczone role z powodu własnych głośnych lęków- wtedy znika grunt pod nogami...stopniowo ale nieodwracalnie.

Bohaterzy są bardzo prawdziwi, jak wydarzenia i cała fabuła. Fantastyczna książka, która porusza do głębi. Przeczytałam wszystkie książki tej pisarki, ale ta najnowsza, moim zdaniem, jest zdecydowanie najlepsza. Gorąco polecam! Wystarczy, że przeczytacie dwie pierwsze strony- i przepadniecie...Emily Giffin wie jak pisać o zwykłych sytuacjach w wyjątkowy sposób...

środa, 2 lutego 2011

Rok 1980 - Nobel dla Czesława Miłosza

Wracam do swojego projektu czytania Noblistów według dekady. Tak więc przede mną lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku.
Za oknem deszcz zacina, zawierucha, szare niebo- a na mojej głowie ostatnio wiele spraw. I to niekoniecznie przyjemnych i łatwych.
Tomik poezji jest przepięknie wydany. Wierszy nie będę rozkładać na czynniki pierwsze, ani analizy umieszczać bo zwyczajnie nie potrafię. Czasem poezja może być balsamem dla duszy. Sięgamy po nią zawsze w jakiś ważnych momentach- takie moje własne spostrzeżenia. Nie powiem, żebym skakała pod sufit z rozkoszy upajania sie tymi wierszami, jednak z pewnością znalazłam w nich spokój, nastrój -chwile z tą książką były przyjemne. Tyle.

A do tej pory ( w ubiegłym roku) udało mi się odkryć Noblistów z dwóch dekad, a wśród nich wyróżnię Doris Lessing, bo czytam ją regularnie , ale tutaj zamieszczę tylko jeden tytuł jej książki.Ku pamięci:


1990- Otavio Paz " Conjunctions and Disjunctions"
1991- Nadie Gordimer " Zrozumieć Życie"
1992- Derek Walcott "Mapa Nowego Świata"
1993- Toni Morrison " Odruch Serca"
1994- Kenzaburo Oe " Sprawa Osobista"
1995- Seamus Heaney "Światło elektryczne"
1996- Wisława Szymborska " Tutaj"
1997- Dario Fo " Miasteczko nietoperzy"
1998- Jose Saramago " Wszystkie imiona"
1999- Gunter Grass " Idąc Rakiem"

2000- Gao Xingjian " Snow in August"
2001- V.S. Naipaul " Marionetki"
2002- Imre Kertesz " Los Utracony"
2003- J.M Coetzee " Hańba"
2004- Elfriede Jelinek " Pożądanie"
2005- Harold Pinter "Dramaty i Komedie Zagroże"
2006- Orhan Pamuk " Dom Ciszy"
2007- Doris Lessing " Trawa Śpiewa"
2008- J.M.G. Le Clezio " Oniszta"
2009- Herta Muller " Człowiek jest tylko bażantem.."
2010- Mario Vargas Lossa- " Ciotka Julia i Skryba"

wtorek, 1 lutego 2011

Z literatury francuskiej: Marc Levy " Wszystko, czego nie zdążyliśmy powiedzieć"

Nie należy wyciągać wniosków patrząc na okładkę. Powieść nie ma nic wspólnego z dylematami przygotowań do ślubu i wyborem bukietów na ołtarz. Uważam, że to najlepsza książka tego słynnego pisarza. Pod płaszczykiem lekkiej, przyjemnej komedii romantycznej, stworzył przejmującą opowieść o więzi miedzy córką a ojcem. Bo o tym jest właśnie ta powieść. Poznaj swoich rodziców...a dowiesz się wiele o sobie samej...

Julia ma wiele do zarzucenia własnemu ojcu. Lata bez kontaktu, ukryte pretensje, ból i złość. Ważniejsza była praca, pieniądze. Tak, jest kilka miłych wspomnień ale w całym bilansie, pozornie nie ma to żadnego znaczenia dla tej młodej , niezależnej kobiety. Ale co tak naprawdę wie o swoim ojcu? Czuje kolejne ''ukłucie w sercu" gdyż dowiaduje się o śmierci ojca a pogrzeb wyznaczono na dzień, kiedy ma odbyć się ślub Julii. Tak zaczyna się ta opowieść i wciąga nas w serię zaskakujących wydarzeń. Ślub odwołany, a w domu Julii pojawia się wielka skrzynia..

Lektura jest naszpikowana świetnymi, sarkastycznymi, dobrymi dialogami, co sprawia, że czyta się na jednym oddechu. Niesamowicie wartka akcja, niebanalna fabuła, szczypta magii, mały wątek sensacyjny i przede wszystkim- na prawdę zaskakujące zakończenie!!

Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio 400 stron pochłonęłam w tak szybkim tempie. Książkę gorąco polecam, mogłabym długo o niej pisać, ale nie chcę odbierać wam tej przyjemności.. W każdym razie zdania do tej pory nie zmienię- współczesna literatura francuska dla kobiet ma w sobie coś wyjątkowego, niebanalnego i lekkiego zarazem. Jak oni to robią?