czwartek, 22 grudnia 2011

''Herbaciarnia Madeline'' Darien Gee

Czuję się, jakby mi ktoś dysk w mózgu wymienił.  Ta książka składa się z takich elementów, których zawsze unikałam w literaturze: małe miasteczko amerykańskie, herbaciarnia, trzy kobiety i pieczenie chleba. A tu proszę...ta urocza, ciepła powieść o przyjazni naprawdę przypadła mi do gustu. Może jest czasem tak, że musi być nastój a ja od daaawna nie miałam na taki rodzaj powieści. Na pewno pomogło, że to literatura obca a nie w wydaniu rodzimym- bo nie przebrnęłabym na pewno.
W każdym razie...pewnego dnia, na wycieraczce Julii ktoś zostawia zakwas na chleb przyjazni amiszów oraz przepis. I tak poprzez całą książkę chleb amiszów jego rozmnażanie się będziemy obserwować z czasem niemal w każdej kuchni, dotrze wszędzie. Oczywiście to wątek poboczny, ale bardzo wdzięczny  a przede wszystkim wymowny, bo to symbol serdeczności, która ma siłę i łączy ludzi.
 Julia, Hannah i Madeline to trzy kobiety z trudną przeszłością. Spotykają się w herbaciarni Madeline i poprzez zakwas na chleb oraz przepis...zaczynają rozmawiać i powstanie między nimi nić przyjazni. Trzy trudne losy, nie będę opisywać i zdradzać, zapach chleba, przyjażń, rozmowy, życiowe dylematy.

A wszystko to w uroczy sposób podany przez pisarkę, ciekawie, niebanalnie a jednocześnie lekko. Jestem w szoku, ale niesamowicie przyjemna była to lektura. Miły, spokojny czas w oparach bohenków chleba i dobrych dusz, których pełno, ale trzeba otworzyć czasem oczy i umysł.
Lektura w sam raz na przedświąteczny czas:) Nie chciałam czytać niczego depresyjnego lub ciężkiego bo to taki fajny czas nadchodzi...stąd ta lektura i był to strzał w dziesiątkę:)

8 komentarzy:

  1. Czasem tak jest, że ksiązki, po których nie spodziewamy się zbyt wiele, okazują się strzałem w dziesiątkę. Ja mam szczęście do powieści, które latami drzemią na mojej półce, z jakiegoś powodu wciąż odkładane na potem, a gdy już w końcu po nie sięgam, przeżywam szok, w sensie pozytywnym i zachodzę w głowę, jak TAKA książka mogła tyle przeleżeć w zapomnieniu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś czas temu na jakimś serwisie widziałam tę książkę, a zapamiętałam ją po tej cudownej okładce. Uwielbiam motyle i takie zdjęcia.. A książka jak widzę jest warta przeczytania, więc czemu by nie? ;-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam chrapkę na tę książkę od momentu, gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach. Mam nadzieję, że wpadnie mi w ręce:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie opisana - piękna książka i urzekająca okładka - na pewno sięgnę - choć rzadko gustuję w tego typu literaturze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem elementy wydające się na dawno wyeksploatowane autor podaje w całkiem nowej odsłonie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię czytać Twoje słowa :)
    Całkowicie zgadzam się z tym, że na ten okres trzeba wybrać ciepłą książkę, przy której odpoczniemy, wypuścimy trochę powietrza i zaczniemy patrzeć z większym optymizmem na drobnostki, z których przecież składa się życie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wcale mnie to nie dziwi, bo ja akurat takie lubię. No i chleb na zakwasie w tym roku robię, zakwas też otrzymany w prezencie

    OdpowiedzUsuń