poniedziałek, 14 listopada 2011

Sylwia Chutnik: ''Dzidzia''

O lala..co za powieść. Okrutna, przerażająca momentami, do bólu prawdziwa i dotykająca życia od trzewi. Zastanawiająca. Lubię prawdziwość, taką co odczuwam dogłębnie choć może szokować, zniesmaczyć i zgorszyć. Ale wiecie co? Wolę przeczytać taką lekturę niż dziesięć słodkich opowiastek na jedno kopyto. Bardzo wyjątkowa proza. Nie spodziewałam się. Myślałam, e tam, pewnie Sylwia Chutnik, ta młoda i uznana pisarka ( moje pokolenie)- pewnie to druga Masłowska, której czytać nie potrafię, bo boli, bo nie rozumiem i ''kupy się nie trzyma''. A tu proszę. Sylwia Chutnik pisze bardzo ciekawie, można jej zarzucić tematykę, grzebanie w ludzkich umysłach i czynach no ale to jest zwyczajnie wciągające i świetny język na dokładkę, który nie nuży. Bez zbędnych opisów i wypruwania się pod tytułem ''patrzcie ile to ja stron umiem nasmarować a teraz męczcie się i czytajcie''.

''Dzidzia'' - główna bohaterka to prawdziwe mnostrum, na początku wydaje się zwyczajnie biednym, upośledzonym dzieckiem, ale z każdym rozdziałem zdajemy sobie sprawę, że  Dzidzia to symbol- złości, matki polki,hipokryzmu i samej Polski. Kreatywność to mocna strona pisarki. Na przykładzie chorego dziecka kreśli właściwie wszelkie bolączki natury człowieka. Może się zrobić niedobrze po tej lekturze, niektórzy rzucą ją w kąt np w momencie gdy  niezłe wianki wyprawiała mamusia Dzidzi zanim miała Dzidzię jako karę.., ale będą i tacy, co docenią. Jak zawsze w powieściach kontrowersyjnych. Trudno opisać tę powieść- momentami nierówna, różna stylistyka, chwilami zapiera dech. To tylko bardzo '' lekki fragment'' o wypalonych matkach:

'' Wokół inne balkony, które z oddali żarzą się milionami ogników od papierosów palonych przez znerwicowane matki.Zamykają się zmęczone oczy(..) Zostawiając za sobą ryczące bobo, umorusane w spagetti i wściekłego męża zdziwionego całym bałaganem.Wchodząc do windy, jak w hipnozie, jadąc na dworzec i wsiadając do najbliższego pociągu.(..)A potem wysiadając w obcym mieście i idąc na jego rynek, do restauracji. Zamawiając najdroższą potrawę jedząc palcami. (..) bezszelestnie wychodząc bez płacenia. i gapiąc się z mostu na dół, do rzeki lub na pas drogowy. Pod koła samochodów.''

Porywająca powieść dla ludzi o mocnych nerwach. Podziwiam polot, wyobraznię pisarki i ''to coś'' czego nie umiem nazwać, ale to poczułam. Porywająca ale nie dla każdego. Sama jestem zaskoczona, ze mi się podobała..Prawdziwa jazda bez trzymanki..kto się na to pisze?

22 komentarze:

  1. Urywek jak i to co pieszesz o tej książce daje niezłego kopa po wrażliwości. Może i książka "babska", ale mnie zaintrygowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się piszę! Zbiorę się na odwagę i sięgnę po tą młodą polską pisarkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna chodzi za mną ten tytuł, choć opinię o niej są skrajnie różne. Napewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusisz mnie i to bardzo. Szalenie podoba mi się minimalistyczna okładka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytać Masłowiec nie jestem w stanie, prozy Sylwii Chutnik wciąż czuję niedosyt.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię Masłowskiej i czasami ciężko mi ją w ogóle nazywać pisarką... natomiast do Chutnik wciąż się przekonuję i chyba w końcu się przekonam :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. mam bardzo miłe wspomnienia na myśl o tej lekturze. Wstrząsająca i nieco odrażająca, ale przy tym bardzo osobliwa, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  8. kolmanka: świetnie to ujełaś: osobliwa, dokładnie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. stayrude: tak, opinie są mega skrajne, trzeba samemu spróbowac

    vampire_slayer: no to powodzenia:) kto wie może się spodoba

    podsłuch: jak ty to pieknie ujełaś- daje kopa po wrażliwości- właśnie taka jest tak książka- cała.

    claudette: też mam problem z Masłowską, ale widzę że nie jestem jednyma, jest takich osób wiele

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekawa tej powieści, chociaż nie obiecuję, że do mnie przemówi :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Monika
    "ująłeś", "Oni" są wśród nas;)

    OdpowiedzUsuń
  12. chętnie przeczytam, jak tylko wpadnie mi w ręce ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. masłowska i Chutnik to dwa bieguny. Ta druga świetnie operuje słowem, kreuje coś nowego ocierającego się trochę o turpizm, trochę o groteskę. Myślę, że "Dzidzia" to wyzwanie czytelnicze, ale warto je podjąć dla samego rozeznania w stylu pisarki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie słyszałam! Ale teraz już nie przejdę obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniały blog. Bardzo mi się podoba zdjęcie błękitnej biblioteczki. Sama bym chciała mieć takie zacisze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. "grzebanie w ludzkich umysłach i czynach" i więcej nie trzeba, żebym zainteresowała się tą książką :)!

    OdpowiedzUsuń
  17. mam ambiwalentny stosunek do tej książki. Odpycha,ale jednocześnie przyciąga momentami. Tak jak to napisałaś- jest nierówna. Bardziej mi się "Kieszonkowy atlas kobiet" podobał Ale Sylwia Chutnik prowadzi też bloga, tam ma całkiem ciekawe felietony i posty :) Polecam

    OdpowiedzUsuń
  18. mag: dzięki, nie wiedziałam, ze prowadzi bloga..

    OdpowiedzUsuń
  19. kasia: dziękuję:) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. pieguska: zgadzam się z tobą totalnie!

    OdpowiedzUsuń
  21. podsłuch: jaśniej, bo nie rozumiem!

    OdpowiedzUsuń
  22. nie znam tej autorki, ale bardzo zaciekawiłaś mnie swoją recenzją, a że mam mocne nerwy (tak mi się wydaje) to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń