czwartek, 10 listopada 2011

Powrót do dzieciństwa, czyli ''Dzieci z Leszczynowej Górki'' M. Kownacka i Z. Malicka

Aż mi się przypomniały moje wakacje na wsi u dziadków..rosa na trawie, czerwone słońce za lasem, babcia wołająca mnie na bułkę z konserwą pod jabłonką przed domem. Dziadek kosił żyto a ja latałam za kurczakami , które miały malutkie kurczątka. Albo brałam rower i na polanie tańczyłam i śpiewałam dopóki ciocia mnie nie zawołała, bo sąsiedzi zaczęli się pytać co z tym dzieckiem nie tak;) Psociłam z kuzynami ile się dało, bałam się krów, podziwiałam konie a z tatą za stogiem siana w jeziorku ryby łowiłam...A wieczorami tata rozpalał ognisko  i z dziadkami, kuzynami siedzieliśmy do pózna jedząc kiełbaski i latając wkoło. Ale to były czasy...twarz zakurzona, umorusane nogi...a w sercu szczęście i usmiech od ucha o ucha..Beztroska. Całkowita.
Ale się rozmarzyłam...a to za sprawą tej książki:)

Postanowiam odbyć podróż do swojego dzieciństwa, poczuć się przez chwilę małą dziewczynką, która targała stosy książek z biblioteki wraz z przyjaciółką a weekendy spędzała na czytaniu. Kokosowe groszki, paczka chipsów i świat był piękny. Nagrywałam swoje brzdęki na pianinie na kasetę i ją otwarzałam na okrągło by mama myślała iż ćwiczę gamy i pasaże, a ja tymczasem smacznie pożerałam lektury..
Powrót za pomocą literatury nie równa się z niczym. Moc słów i przekazu robi swoje. Pamiętacie tę książkę z dzieciństwa? Ja zapamiętałam tylko tytuł oraz to, iż strasznie mi się lektura podobała, więc postanowiłam połknąć ją ponownie po wielu, wielu latach..

Był sobie taki świat, kiedy dzieci po spacerze w lesie, strugały łódeczki z kory, majstrowały ludziki z szyszek i opowiadały sobie bajki.  Dziewczynki szyły sukienki szmacianym lalkom, chodziły z mamą narwać w fartuszek młodego szczawiu na obiad...ach! taki jest właśnie klimat opowieści o trójce rodzeństwa, która mieszka w Leśniczówce na skraju lasu. Jaka to mądra książka i jak zbliża do natury, pór roku, wszystkich ciekawostek, które kryje las bo dzieci je odkrywają przy okazji zabaw i wypraw z tatą. Bardzo pouczająca to lekturka, w dawnym,świetnym stylu językowym. Dowiemy się o sasankach i innych pod ochroną roślin, o żołędziach, które warto zbierać na szkółkę, by wyrosły piękne dęby. Masę przygód mają dzieciaki..
 Troszkę już przedawniona, ale jakże chce się dotknąć tamtego swiata, kiedy latanie na bosaka nie wywoływało infekcji, dzieci rąk nie myły i wszyscy żyli, nikt nie słyszał o boleriozie i tysięcu bakteriach itp, itd.. Jaka piękna wolność w tym dzieciństwie opisanym w tej powieści.

5 komentarzy:

  1. Z chęcią powrócę do młodych lat i przypomnę sobie magię dzieciństwa:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Większość z nas jako małe dzieci chciała już, zaraz, teraz dorosnąć i móc robić wszystko, co nam się podoba. Teraz gdy już jesteśmy dorośli próbujemy choć przez chwilę przywrócić te dawne, beztroskie chwile. Dobrym właśnie sposobem na to jest czytanie bajek. A najlepszą wymówką do robienia tego jest czytanie ich na dobranoc dzieciom. Ja niestety jeszcze swoich nie mam, ale nawet mimo to nie powiem, żebym wstydziła się czytać takie książki, bo są one dla każdego i czasem to co umknęło nam w danej bajce będąc małym dzieckiem możemy dostrzec teraz i nauczyć się czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. tarkastelu: prawda...podpisuję się pod tym co napisałaś całkowicie. Tak samo z dowodem osobistym...jak człowiek odliczał i czekał by w tą dorosłość wejść..hihih

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej, uwielbiam takie powroty do lektur z dzieciństwa. Tej książki nie znam,ale jak się natknę na nią w jakimś antykwariacie to na pewno zakupie. Mnie teraz ciągnie do Dzieci z Bullerbyn i Pippi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mag: Dzieci z Bullerbyn- to mój number ONE w dzieciństwie...kiedyś wrócę zaczytywałam sie an śmierć w dzieciństwie hihihi w tej powieści kocham!

    OdpowiedzUsuń