środa, 2 listopada 2011

Moje nowe odkrycie, czyli pisarka Valerie Martin: ''Pociecha Natury''

Ktoś z was czytał jakąkolwiek powieść tej pisarki? ''W ruchu'', ''Aleksandra'', czy ''Włoska gorączka''?
Ja nie, ale już zamierzam bo wystarczył mi zbiór opowiadań ''Pociecha Natury'', na który natrafiłam przypadkiem na merlinie. Pragnę wspomnieć,że opowiadania nie są moją ulubioną formą i sporadycznie jestem zachwycona.
Martin pisze tak, jak kocham: intrygująco, tajemniczo, kobieco i ciekawie. Nie trzeba napinać się i skupiać by potykać się o słowa- one u niej płyną pięknie i niebanalnie.
Jest piękne opowiadanie o Syrenie, która opowiada o tym jak zdarzyło jej się płynąć przez czerwone morze od krwi- raz gdy wieloryb zderzył się ze statkiem, a drugim razem gdy tonęli ludzie- podglądała ich. O niebezpieczeństwach na lądzie- niesamowicie realne opowiadanie, żadna tam bajeczka. Jest i inne o kobiecie, której miłość do kota wynagradza wszystko i daje więcej szczęścia niż związki z ludzmi. Następne opowiadanie mówi o kryzysie pewnego małżeństwa, jeszcze inne o podróży pociągiem młodej dziewczyny.

Mam wrażenie, że Valerie Martin potrafi wyłuskać jeden czy dwa malutkie kawałki prozy naszego życia i na ich podstawie buduje świetną, ciekawą historię.
Koniecznie kupię jej powieść ''W ruchu''- niestety tylko ta jedna jest dostępna na merlinie. Bardzo jestem miło zaskoczona i nie mogę doczekać się spotkania z prozą tej pani.

9 komentarzy:

  1. Dobrze wiedzieć o nowym nazwisku, wartym uwagi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zetknęłam się jeszcze z prozą tej autorki, za to seria "Kameleon" była kiedyś jedną z moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno temu czytałam trzy książki tej autorki - "Alexandrę", "Własność" i "Współczesną męczennicę" - lubiłam prozę Martin, ale trochę o niej zapomniałam; dzięki za przypomnienie, zostało jeszcze kilka książek, których nie czytałam, choćby ta, o której piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam nigdy o pisarce:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, bardzo ciekawa była moim zdaniem Mary Reilly. Niezwykła zwykła perspektywa opowieści, można powiedzieć. A główna bohaterka - po cichu intrygująca - została ze mną, jakoś tak naturalnie zupełnie. Bardzo się natomiast zawiodłam na Włoskiej gorączce i W ruchu. Tej ostatniej nawet nie skończyłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nawet o niej nie słyszałam... Będę musiała jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz się spotykam z tym nazwiskiem. "Pociacha natury" ma bardzo fajną okładkę :) Na pewno zajrzę do tej książki i jeśli mi się spodoba to skuszę się i na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię odkrywać nowych, niekoniecznie znanych pisarzy :) dziękuję za kolejną inspirację. Na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również natrafiłam ostatnio przypadkowo na ten zbiór i jestem zachwycona. Twoją biblioteczkę dodaję do ulubionych, bo widze, że mamy podobny gust czytelniczy! Pozdrawiam i zapraszam do przeczytania mojej recenzji tej książki http://ksiazki-moja-kofeina.blogspot.com/2014/01/valerie-martin-pociecha-natury.html

    OdpowiedzUsuń