piątek, 21 października 2011

Ta niesamowita Sonia Raduńska i jej ''Solo'', czyli balsam na duszę, serce do pionu.

Zanurzyłam się w tej książce całkowicie. Uczta. Za oknem ulewa, ciemno, a ja przy rozpalonym kominku smakowałam każde słowo. Starzeć się jak ta kobieta..z godnością, totalną akceptacją, dystansem i tą nienamacalną a jakże wyczuwalną wolnością umysłu. Taka jest kobieta, której refleksje, zapiski śledziłam w tej lekturze. Afirmacja każdego dnia, małych chwil wręcz w poetyckim ujęciu a w sercu robi się gorąco.  Pamiętnik, który wycisza świat zewnętrzny, człowiek już nic nie słyszy tylko czyta jak opętany. To niesamowite, jak książka może być balsamem dla duszy, postawić nasze serce do pionu, przypomnieć czym jest życie. Jeśli potrzebujecie takich bodzców obecnie- to jest książka, którą natychmiast warto nabyć.

Sonia Raduńska mieszka sama, dzieci dorosłe wywiało w świat, jest praca w poradni, piękny Gdańsk i morze, kot i pies, dobre jedzenie z koleżankami i otwarte serce kobiety, która tęskni za miłością mężczyzny ale jednocześnie akceptuje fakt, że nie miała szczęścia w uczuciach. Ta kobieta potrafi być szczęśliwa w swojej samotności i te szczęście dostrzec głęboko a nie powierzchownie. Nie raz na pół roku a codziennie. Mnóstwo tu najróżniejszych przemyśleń na wiele tematów. W tle delikatnie jak mgiełka wydarzenia w Polsce. Tak przepadłam, że nawet nie denerwowała mnie nudna okładka, jakoś nie pasuje mi do tego spokojnego pamiętnika.
Mogłabym cytować pół książki. Ołówek konieczny przy czytaniu. Miękko na serco, tak czysto, jakby umysł mi się z kurzu otarł. Polecam gorąco..to niesamowite spotkanie z samym sobą!

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie książki! Dzięki za polecenie! Lubie gdy książka coś wnosi w moje życie, gdy jej treść koi, daje wiele do przemyśleń. No i piękne cytaty z książek - to lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba zajrzeć do biblioteki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym miesiącu przeczytałam Sonii Raduńskiej książkę "Białe zeszyty" i bardzo się umęczyłam czytając. Drażnił mnie język na poły poetycki, na poły branżowy. Drażniła mnie ona sama w tym jej zaplątaniu w faceta z całym szacunkiem dla jej uczuć. Na jakiś czas mam pani Sonii dość.
    Może kiedyś jeszcze po nią sięgnę, bo to co piszesz mnie zaciekawiło.
    Pozdrawiam ciepło!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za recenzję!! Muszę przeczytać i mam nadzieję, że książka również na mnie zrobi niemałe wrażenie:)).
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie odkrywać takie książki, z niezbyt ciekawą okładką i kompletnym brakiem promocji... Chętnie bym przeczytała! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. papryczka: to nie siegaj, bo w tym samym tonie jest najnowsza ksiazka jak poprzednie. Wiem o co ci chodzi, ze moze pod koniec te jej zagmatwanie moze byc meczace..mi nie przeszkadzalo, ludzka jest w tym jak pisze, zalezy tez kiedy siegamy po dane ksiazki, ja chyba we wlasciwym czasie obecnie:) pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Białe zeszyty" mam własne, pozakreślane, mocno przeżyte; lubiłam felietony Sonii w Zwierciadle; "Kartki z białego zeszytu" już mnie drażniły, może nie czas był na takie czytanie, ale po "Solo" sięgnę na pewno, bo bardzo cenię pisanie kobiety myślącej i czującej.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam autorki, ale jestem ciekawa ksiażki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I znowu zawiodłam się na własnym instynkcie. Miałam ją ostatnio przed oczami, ale nie spodobała mi się okładka. Och ja próżna! Ileż straciłam dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  10. Były w Białych zeszytach fragmenty, które bardzo czułam, bo doskonale wiedziałam co czuje główna bohaterka. Sama byłam kiedyś jednym wielkim czekaniem i Raduńska czyniła podobne rytuały, żeby zaczarować rzeczywistość jak ja. Być może było tego w nadmiarze. Może trzeba było książkę sobie dawkować,bo to mądra książka jest, nie można temu zaprzeczyć. I być może bardziej od tego zafiksowania się na facecie drażnił mnie język, te ciągłe uważności, praca z ciałem i inne określenia ze słownika psychologicznego, które znam i są mi przecież bliskie, to w tym momencie mnie drażniły. Jakoś nie biorę jogi, medytacji, oddychania, uważności na każdą chwilę, pomimo tego, że wiem, że to działa, ale nie jest ani trochę moje. I być może drażni mnie najbardziej to, czego nie mam, a wiem, że to służy ogólnie ludzkości i mi by pewnie ogólnie dobrze zrobiło, ale nie jestem na to widocznie gotowa i drażni i wkurza i blablabla.I może to zwyczajnie mój problem jest:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. a mnie się okładka bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Komentarz Domi o braku promocji mnie rozśmieszył, bo ja o tej książce dowiedziałam się z radia Kolor - tam co chwila lecą spoty. I właśnie ta reklama, tak cudowna i ciepła zachęciła mnie do kupna tej książki. Jeszcze jej nie przeczytałam, myślałam bardziej o kupnie w ramach prezentu dla mamy. Ale powyższa recenzja przekonała mnie że warto też samemu przeczytać, w końcu wszystkie kiedyś będziemy kobietami dojrzałymi. Niezależnie, czy będziemy się starzeć same, czy w towarzystwie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Och, mam nadzieję, że to powrót do starej, dobrej Sonii z 'Białych zeszytów'. 'Kartki...' moim zdaniem, i niestety ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, były dużo słabsze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ponieważ miałam ten zaszczyt poznać autorkę osobiście (w rzeczywistości nazywa się inaczej) mogę tylko potwierdzić, że to kobieta niezwykle mądra, ma w sobie to coś, co sprawia, że człowiek chce stawać się lepszym... lubię się od niej uczyć... "Białe zeszyty" pochłonęłam prawie że jednym tchem... ale zgadzam się z Virgo, że "Kartki.." były słabsze... "Solo" jeszcze nie czytałam, ale na pewno zacznę na dniach, jak tylko skończę "Zapach rozmarynu".. - również polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. e.w. Tak, nazywa sie Jolanta Włoch, w sieci jest ta informacja. O kurcze, a gdzie ją spotkałaś jak mozna wiedzieć, na targach książkowych? Szczerze zazdroszczę:) Ja uwielbiałam jej felietony w Zwierciadłe- tak ją odkryłam, niesamowite były:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Autorka jest psychologiem i właśnie jako psychologa ją poznałam, zupełnie nie mając pojęcia o tym, że jest autorką tak niesamowitych książek! odkryłam to zupełnie przypadkowo, szukając informacji w sieci o warsztatach, które prowadzi... To jedna z niewielu osób, od których można się pozytywnie uzależnić, chcąc się ciągle uczyć siebie...
    Czy "Kartki..." to właśnie zbiór tych felietonów z Zwierciadła? Bo niestety nie miałam okazji ich przeczytać.

    OdpowiedzUsuń