poniedziałek, 10 października 2011

''Rio Bar'' Ivana Sajko

Macie czasem tak, że twarze z okładek książek to istne kopie albo sąsiada z trzeciej klatki, kogoś z rodziny lub bardzo dawnych znajomych? Ja tak mam ostatnio:) To tak nieważnym tytułem wstępu.
Przyznam się, żę po tej lekturze oczekiwałam więcej. Nie jest to łatwa i wesoła powieść i zdecydowanie trudna w odbiorze. Może gdyby była to powieść równa, mogłabym zanurzyć się w niej bardziej- a tak tu nie było. Czasem akcja zwalniała i mnie nudziła, momentami leciała jak torpeda. Ciężko.
Walki Chorwatów w 1995 roku. Głos kobiet, które opowiadają w sposób barwny, niegrzeczny, szybki i dramatyczny o walkach, przyjaciołach, sąsiadach i ludziach w czasie zamieszek.Jest to jakby monolog kobiet, z których wyłaniają się opowieści. Tłem jest nadmorski Rio Bar.

Powieść bardzo doceniona w rodzimej Chorwacji, osobiście wydała mi się zbyt rozmazana. Malutko faktów, klarowności, chaos..choć przecież taka jest wojna, porządku nie ma. Niestety, lektura okazała sie dla mnie bardzo trudna i nie przypadła mi do gustu choć z pewnością jest to kawałek ciekawej i dobrej prozy. Ani nie wywołała emocji, ani wzruszenia i ciekawości. Szkoda. Mam nadzieje, że następne spotkanie z ksiażką ukazującą się w mojej kochanej serii z Miotłą będzie lepsze.

13 komentarzy:

  1. Ja kocham patrzeć na to zdjęcie na lewo...to zielony raj :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie seria z miotłą do tej pory nie zawiodła. A przyznam, że ciekawa jestem "Rio bar". Może ze względu na to, że uwielbiam Chorwację, że echa tamtej dawnej wojny wciąż trwają w tym kraju. Może też dlatego, iż chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej o dawnej Chorwacji, bo znam ją z czasów jak najbardziej współczesnych.

    Ale nie wiem czy zaryzykuję - nie lubię książek ślamazarnych, nie lubię też takich pozbawionych emocji, a z Twojej recenzji powieść Sajko wyłania się właśnie jako taki zlepek trudnej literatury bez polotu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Claudette: przeczytałam prawie wszystko co wyszło w serii z miotła, a to ponac 40 ksiazki już chyba teraz...kilka moim zdaniem jest średnich, najpiękniejsze wydają mi sie z tych pierwszych lat wydawanych tej serii

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, zapowiadała się ciekawie. Pewnie i tak kiedyś po nią sięgnę, jeśli tylko wpadnie w moje ręce, ale wiem, żeby się zbyt wiele nie spodziewać. Wolę się pozytywnie rozczarować, niż odwrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A miałam ją właśnie zamawiać... Na razie się wstrzymam, skoro się nieco na niej zawiodłaś.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chodzi o zdjęcie Irlandii!! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, co do fotki, mnie też oko ku niej ucieka, ilekroć odwiedzam Twojego bloga. Mieszkać w takim otoczeniu, to musi być bajka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piter, Omi, Relskias: dziękuję, miło mi. Więcej owiec u mnie niż ludzi, beee, beeeeee;) ale fotka piter po prawej jest a nie po lewej, dlatego mnie skołowałeś;) chyba że masz jakiś laptop odwrotny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. kasandra_85: spróbuj, kto wie może ci się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam o tej książce ale Twoja recenzja skutecznie mnie odstraszyła od niej na jakiś czas.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. ja właśnie miałam dzisiaj też wrzucać recenzję tej książki,ale to wieczorkiem. Mi się bardzo podobała. Lubię taką porwaną narrację, lubię,jak książka wymaga od czytelnika maksimum uwagi. A seria z miotłą również należy do jednej z moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z Twojego opisu wynika, że dobrze byłoby najpierw poznać trochę literaturę chorwacką, a dopiero potem sięgać po "Rio Bar". Będę pamiętać o tej książce.

    OdpowiedzUsuń