niedziela, 18 września 2011

Zapraszam na Wyspę Księcia Edwarda..czyli moja podróż śladami Ani z Zielonego Wzgórza

W prowincji Nowa Szkocja, gdzie zatrzymaliśmy się kilka dni u kanadyjskich przyjaciół, wypożyczyliśmy samochód i udaliśmy się dalej, czyli na upragnioną przeze mnie Wyspę Księcia Edwarda. To około czterech godzin jazdy autem. Ostatni odcinek drogi to długi most na wodzie.
Wyspa wita czerwonymi plażami i klifami, fioletowymi kamykami i latarniami. Spokój, cisza...bo tutaj się odpoczywa i czas zwalnia. Z każdej strony atakują malutkie restauracje z homarami- tutejsza specjalność, smażalnie ryb i sklepy z krowimi lodami- najlepsze kanadyjskie lody- rzeczywiście, pyszne, tysiące smaków i fajny pomysł na lodziarnie. Poruszanie na wyspie jest niezmiernie łatwe. Przy wjezdzie- dom informacyjny, możesz zabrać sobie za darmo mapy i jechać przed siebie.
My udaliśmy się drogą numer 13, która prowadzi wprost na północ do Cavendish...na Zielone Wzgórze....to zaledwie 45 minut jazdy, wyspa jest naprawdę mała.

 Miejsce od razu sprawiło, że przeniosłam się do książki, w świat wyobrazni. Wszystko na Zielonym Wzgórzu jest wiernie oddane temu, co opisuje powieść o Ani. To ogromne miejsce, ale jakże warte spędzenia przynajmniej pół dnia jak i nie całego. Zielone Wzgórze nie trąci komercją...jest tajemnicze, romantyczne i pełne szczegółów znanych z książki..popatrzcie sami..
Witamy na Zielonym Wzgórzu! Nawet nie wiecie co czułam w tym momencie..

Przekraczając bramę, wchodzimy w wielki i obszerny świat Ani..ale nie ma to wymiaru miasteczka z gadżetami, to bardzo spokojne i tajemnicze miejsce.
Jezioro Lśniących Wód..
Stodoła Mateusza, w pełni wyposażona
Dom Ani, Maryli i Mateusza..
  
Dom Ani z przodu, z widokiem na ogród i dolinę gdzie...
schodki prowadzą do...Sosnowego Lasu czyli..
Las Duchów, gdzie Ania była przekonana, ze ukazuje się duch dziecka..piekny, długi spacer zaciemnioną drogą przez drzewa..
A to już w domu Ani..na piętrze, jej pokoik..
Pokój Mateusza
Pokój Maryli
Spiżarnia Maryli, gdzie stoi wino pożeczkowe, którym Ania niechcący upiła swoją przyjaciółkę Dianę
Jadalnia
A to już..Aleja Zakochanych, wychodzi od południowej strony domu Ani..czerwone dróżki..
Spacer Aleją Zakochanych..to prawie 2 km przepięknych widoków i romantycznych, cichych miejsc..
Drzewo pod których trzeba się cmoknąć i wyryć swoje inicjały..( Aleja Zakochanych)
Zakupiłam na Zielonym Wzgórzu książkę- oczywiście ''Anię z Zielonego Wzgórza'' z okładką pierwszej edycji oraz kilka pamiątek oczywiście.

Odwiedziłam również miejsca związane z pisarką, które prowadzą jej krewni.Dom, w którym pisała i przebywała ale nie zamieszczam fotek bo chyba za dużo jak na jeden post już.
A mieszkaliśmy z mężem w Kindred Spirit, bardzo sympatyczne kanadyjskie domki letnie urządzone w pełni:trzy sypialnie, kuchnia i jadalnia z kominkiem. Wieczorami gotowałam kukurydzę i siedzieliśmy na werandzie.

Zajadam krowie lody..moje ulubione to smak gum do żucia kuleczek..mniam..
Tak, kupiłam perułkę Ani i tak, mam trzydzieści lat :P

Wyspa jest urocza, chciałabym tam wrócić kiedyś..Spokój, piękno i romantyczne zakątki. Czego chcieć więcej?

33 komentarze:

  1. Jak pięknie. Nawet nie wiesz jak zazdroszczę!!

    OdpowiedzUsuń
  2. WoW! Wspaniała wyprawa, która jest równiez w moich życiowych planach:) Nawet jeśli pojadę tam gdy będę miała 50 lat, to i tak sobie kupię perukę Ani!!! Gratuluję tak cudownych wrażeń:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś szczególnie za Anią nie przepadam, więc nie czuję klimatu, ale fajna wycieczka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałbym to przeżyć, iść drogą którą Ty szłaś...to niesamowite przeżycie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ Ci zazdroszczę! Chcę tam pojechać odkąd skończyłam jakieś osiem czy dziewięć lat! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ ci zazdraszczam! wspaniale wrażenia:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogromnie zazdroszczę wycieczki!W rudych warkoczykach wyglądasz uroczo :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba każdy marzy o tym po przeczytaniu Ani. Znaleźć się w tym cudownym miejscu. Zazdroszczę strasznie!!! Mam nadzieję, że i ja kiedyś odwiedzę Wyspę Księcia Edwarda...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia!
    Tam jest pięknie, bardzo zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej, jaka piękna wyprawa ;-) zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  11. czy ja muszę mówić, że zazdroszczę? Fajne, że tyle zdjęć zamieściłaś. Jestem ciekawa też tych, o któych mówisz, a których tu nie ma. Oj, chyba sobie drugi raz Anię przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  12. aaaa! To cudowne! Nie mogę nawet wyrazić jak bardzo! Ania! Żywe Zielone Wzgórze! Czy dom Diany też jest? I szkoła? ojej! Ania... która dziewczynka (i mała dziewczynka we wnętrzu dorosłej kobiety) jej nie kocha?

    OdpowiedzUsuń
  13. wspaniała wyprawa. Nawet nie wiesz jak chciałabym być na Twoim miejscu:)

    OdpowiedzUsuń
  14. O jeju.... Ja też chcę na Wyspę...! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki za tę relację i fotki. Cieszę się, że mogłam to zobaczyć Twoimi oczami. Mam nadzieję, że kiedyś sama wybiorę się na Zielone Wzgórze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moniko, jeżeli chcesz przeczytać "Trzy" to napisz proszę maila do mnie, ja Tobie wyślę w formacie doc. Ale zaznaczam, tekst jest tylko częściowo poprawiony. Nie mam czasu na korektę, a teraz gdy zobaczyłem ile tam błędów myślę o wycofaniu tekstu ze strony.

    OdpowiedzUsuń
  17. Monika Twoja relacja wzbudziła we mnie niesamowite wzruszenie i wiele emocji. A jako Ania prezentujesz się ślicznie :).
    Od dziś mam nowe marzenie :D.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oglądając fotki aż miałam ciary z wrażenia! Zazdroszczę! :) A peruka bardzo twarzowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O rany, zazdroszczę ;) Ania to do dziś jedna z moich ulubionych bohaterek!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ania jest jedna z moich ulubionych bohaterek literackich, więc Twój post, te zdjęcia to jak miód na moją duszę. Zazdroszczę Ci tego zwiedzania :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne zdjęcia i świetna relacja z podróży.
    Powórzę za innymi : zazdroszczę Ci tej wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękne zdjęcia, dziękuję za wycieczkę! Taki pokoik, maamo, ja chcę, taki uroczy! Zazdroszczę, choć zazdrość jest grzechem ,ale w tym wypadku chyba nie poniosę kary ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Och, dziękuję! Za zdjęcia, za relację. Jak to miło, że ktoś tak pieczołowicie dba o to, żeby zakątek Ani trwał tak i trwał. Ech!

    OdpowiedzUsuń
  24. ZAZDROSZCZĘ, ZAZDROSZCZĘ, ZAZDROSZCZĘ i jeszcze raz ZAZDROSZCZĘ. W ubiegłym roku pisałam pracę dyplomową z twórczości Pani L.M. Montgomery, muszę przyznać że powieści jej bardzo mnie wciągnęły, bardziej niż myślałam. Ale również dzięki tej pracy dyplomowej mogłam nadrobić zaległości. Wycieczka musiała być udana, z resztą widać na zdjęciach.....:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawa relacja! A czy mogłabyś napisać, jak to miejsce ma się do jakiś faktów z życia L.M.Montgomery? Czy jest to tylko rekonstrukcja miejsc z książki, czy też faktycznie te miejsca istniały już wcześniej i zainspirowały autorkę jakoś?
    A poza tym bardzo proszę w jakiejś kolejnej notce zdjęcia z domu L.M. Montgomery! Chętnie bym je obejrzała, uwielbiam takie miejsca!

    OdpowiedzUsuń
  26. padma: obiecuję, napiszę, tylko kilka dni potrzebuję bo mam masę spraw do ogarnięcia:) A w miejscach z pisarką związanych byłam, też napiszę wkrótce, pzodrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. nawet nie wiesz z jaką ekscytacją czytałam Twój post! "Ania(...)" jest moją ukochaną książką od 3 klasy szkoły podstawowej:) ze wstrzymanym oddechem oglądałam zdjęcia i czytałam relacje! Mogłoby się wydawać, że historia Ani jest prawdziwa i takie miałam wrażenie jak zobaczyłam tabliczkę witającą na Zielonym Wzgórzu:)
    Piękne,romantyczne miejsce, aż chciałoby się tam spędzić dzieciństwo:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojej !!! Naprawdę bardzo sie cieszę ze znalazłam otego bloga... Nie będę zbytnio oryginalna i rownież powiem ze ZAZDROSZCZĘ ! Mam 13 lat , anię czytałam w wieku 10 i zamierzam przeczytać jeszcze raz. Moim marzeniem jest odwiedzenie domu ani, przejście obok jeziora lsniacych wód ... Czekam z zapartym tchem na dalsze relacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj;) Trafilam na Twojego bloga przypadkiem, jak dobrze, że zdarzyl sie ten przypadek. Jestem zauroczona czasami Ani... wszystko bym dala zeby przenieść sie w czasie;););) Ale obecnie interesuje mnie Zielone wzgorze pod kątem domów, mebli, wyposażenia... jestem tym zafascynowana. O amatorskim urzadzaniu w specyficznym stylu traktuje właśnie moj blog. MONISIU masz wiecej zdjec z Zielonego Wzgorza? Dziekuje za te cudowna podroz... nie bede migla zasnac;) odezwij się prosze. orginal@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. dorosla kobieta, wkladajaca sobie na glowe peruczke z warkoczykami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie tak. Ktoś pomyśli że tylko do zdjęcia, w szale zabawy na Wyspie Księcia Edwarda, ktoś inny wywnioskuje że noszę cały czas. I niech sobie każdy myśli co chce:)

      Usuń
  31. Bardzo zazdroszczę, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu:)
    'Anię...' darzę ogromnym sentymentem, ekranizacje mogłabym oglądać regularnie:) Fajnie byłoby tak naprawdę przenieść się do opisywanych miejsc:)

    OdpowiedzUsuń