sobota, 20 sierpnia 2011

Z literatury rosyjskiej: '' Na Górnej Masłowce'' Dina Rubina

Jeśli pogoda była by kobietą, to oświadczam, iż irlandzka pogoda dostała szału i trzeba wysłać ją na leczenie. Dziwne te tegoroczne lato...Tak tytułem wstępu z innej beczki.
" Na Górnej Masłowce" to lektura z tych, które nie zapadły mi w pamięć, momentami nużyła, denerwowała, co nie znaczy, że nie jest ciekawa. Osobiście nie przypada mi do gustu obecnie trudniejsza forma odbioru tekstu, który w zasadzie mógłby być przedstawiony bardziej klarownie i dostępnie. Chyba nigdy za tym nie przepadałam, możliwe, że kiedyś poczuję potrzebę takiego przekazu i czerpania z niego przyjemności. Skusiłam się, gdyż Dina Rubina to uznana pisarka i bardzo ceniona. Ma rzesze zwolenników.

Powieść przenosi nas do rosyjskiej bohemy, świata malarzy i rzezbiarzy. Owe środowisko ma swojego guru- jest nim już w podeszłym wieku Anna Borisowna. Młodzi do niej lgną, a ona manipuluje nimi jak się da. Krytykuje, manifestuje swoją siłę, przytłacza.Tak więc poznajemy kilku bohaterów, którzy na różne sposoby są związani, a może oplątani siecią starszej kobiety. Zamiarem było również ukazanie royjskiego społeczeństwa. Nie wiem, ale zauważyłam, że czasem jest tak, iż opis wspaniałych książek jest nudny i przecietny, a opisując coś , co może nie dostarczyło nam mnóstwa wrażeń- na papierze czy w poście brzmi całkiem intrygująco. Takie mam odczucia do tej powieści. Streszczając w kilku zdaniach- podoba mi sie zamysł, ale czytając tę lekturę- miałam totalnie inne odczucia. Może to nie ten czas na tę powieść.

18 komentarzy:

  1. 'bardziej klarownie i dostępnie' podoba mi się to okreslenie, idealnie pasuje mi do herty Muller, którą czytałam, nie lubię męczyć się podczas czytania....

    OdpowiedzUsuń
  2. bluedress: ja też, żadna to przyjemność i jeszcze mnie denerwuje to że przecież można przystepniej napisać zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję, opis fabuły zachęca do przeczytania i to bardzo, za to Twoja opinia trochę osłabia mój zapał do zabrania się za nią ;) Mam w planach bliższe zapoznanie się z literaturą rosyjską i być może sięgnę po tę powieść.
    Na marginesie dodam, że okładka podoba mi się niezmiernie.

    OdpowiedzUsuń
  4. katrusa: spróbuj! to tylko moja opinia, może cie ta ksiażka zachwycić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że każda książka musi trafić na swojego odbiorce:)
    Pomimo tego, że nie jesteś nastawiona do niej przychylnie sięgnę :)
    Uwielbiam książki poświęcone zagadnieniu bohem artystycznych, a bohaterki, które zgrabnie manipulują otoczeniem w istocie w jakiś magiczny sposób mnie pociągają :)
    Ostatnim atutem tej książki jest przynależność do literatury rosyjskiej :)
    Gdy przeczytam, pewnie wypowiem się na jej temat,gdzieś pod tym postem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce nie słyszałam, o autorce też nie. Nie mniej Twoja recenzja zachęciła mnie do czytania. Po pierwsze opis fabuły brzmi nieźle, a po drugie mam ochotę zmierzyć się z tą nieprzystępnością tej książki. Zobaczymy z jakim efektem. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dosiak, może ty będziesz zachwycona:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też nie lubię, gdy autorzy na siłę udziwniają i utrudniają odbiór treści poprzez różne zabiegi stylistyczne. Chcę niedługo przeczytać jakąś literaturę rosyjską, ale ta książka raczej nie jest w pierwszej trójce najważniejszych książek z tego kraju po które chcę sięgnąć;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czemu, już sam tytuł jakoś mnie zniechęcił, także bez żalu sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Znasz mnie i wiesz, że prędzej czy później przeczytam tak czy tak, bo lubię rosyjskie. Ale Twoja opinia mnie trochę zmartwiła

    OdpowiedzUsuń
  11. Radosiewka: na pewno są lepsze, co nie znaczy,że ta nie warta uwagi..

    OdpowiedzUsuń
  12. kasia.eire: bo mnie ten styl nie podobał się..tak pod górkę, trudny..:(

    OdpowiedzUsuń
  13. mani: zawsze może nadejść czas...:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam pytanie, na czym polega trudność w odbiorze? Czy to jest np. jakaś wewnętrzna niespójność stylistyczna, czy po prostu słaby warsztat, czy coś jeszcze innego?
    Bo zasadniczo - zgadzam się z Tobą i też wolę prosty przekaz, chociaż z drugiej strony są książki takie jak Vargas Llosy, które momentami przekaz mają trudny, ale to utrudnienie jest właśnie częścią przekazu.
    Nie wiem, czy dobrze to ujęłam. Chodzi o to, że specyfika narracji Vargas Llosy polega np. na mieszaniu dialogów z opisami, a same dialogi należą raz do historii opowiadanej przez jednego bohatera, raz przez innego (a są w tym samym nawet akapicie) i trudno się zorientować, co kto do kogo mówi i czego rzecz dotyczy - ale to właśnie oddaje charakter tamtych czasów w opisywanym miejscu - chaotyczny i nieokreślony.

    OdpowiedzUsuń
  15. oooooo :) a przed chwilą wspominałam o Dinie Rubinie na blogu Kasi. Powiem ci Monika, że miałam identyczne odczucia po przeczytaniu tej książki jak ty - w jakimś sensie mnie zmęczyła... a jeszcze bardziej "Oto idzie Mesjasz". Rzuciłam się na obydwie po przeczytaniu "Po słonecznej stronie ulicy" (niesamowity siermiężny klimat powojennego Taszkientu) - ta dla odmiany bardzo zapadła mi w pamięć. Skuszę się więc jeszcze na "Pismo Leonarda".

    OdpowiedzUsuń
  16. Molka: nie , to nie tak moim zdaniem jak u Lossy. Moim zdaniem cieżki przekaz w formie. Ktoś przychodzi do pokoju, a zanim się zorientujesz czytasz i czytasz i nie wiadomo o czym to. Nie umiem chyba tego wytłumaczyć...na pewno nie warsztat, bo to ponoć świetna pisarka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Sempeanka: no wlaśnie- zmęczyła. Wy zawsze jednym zdaniem określacie tak super o co mi chodzi:)))) Ja czytam dla przyjemności, nie lubię się męczyć bo nie widzę w tym sensu.

    OdpowiedzUsuń