środa, 24 sierpnia 2011

Z literatury amerykańskiej: ''Modliszki'' Joyce Carol Oates

Troszkę fruwam ostatnio, staram się dopiąć i zamknąć jakieś domowe obowiązki przed naszym wyjazdem, plus praca więc tak jakoś ten czas leci produktywnie bardzo- a to najważniejsze. Oczywiście czytam, codziennie, ale o ilości zaległych recenzji nawet nie wspomnę a będzie coraz gorzej...wyjeżdżamy niebawem na prawie 3 tygodnie.

Joyce Carol Oates  bardzo cenię i mam ogromny szacunek do jej twórczości. ''Modliszki'' to ciekawy zbiór opowiadań. Głównym podmiotem są cierpienia kobiet, małe- większe dramaty w niezwykle ciemnym, mrocznym klimacie. Samotność, urazy z dzieciństwa, itp itd. Nie jest to lekka lektura, ale intrygująca na pewno. Do końca nie wiadomo w sumie, czy te historie wydarzyły się na prawdę, czy tylko w głowie bohaterek..
W każdym razie wolę powieści tej pisarki- zdecydowanie. Czar i urok jej stylu jakoś do mnie przemawia bardziej w dłuższej formie. Poza tym wiadomo, opowiadania są generalnie specyficzne i chyba nie aż tak popularne jak powieści. Dla wszystkich fanów pisarki- oczywiście obowiązkowa lektura. Osobiście nie poleciłabym ''Modliszek'' na pierwsze spotkanie z twórczością amerykańskiej autorki. Ale zawsze przychodzi czas na deser:)

15 komentarzy:

  1. ja uwielbiam Oates, wiem, że od jakiegoś czasu jest typowana do Nobla, moim zdaniem zasłużyła, ale ja się nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm... może kiedyś :) Na razie bardzo kusi mnie "Opowieść wdowy" tej autorki i chyba właśnie od tej książki zacznę przygodę z tą pisarką ;)
    Życzę udanego wyjazdu :) Dokąd się wybierasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią sięgnę po jej opowiadania. Tytuł intrygujący;) Lubię jej styl, jak dla mnie pisze fenomenalnie!
    Pozdrawiam i życzę samych wspaniałych wrażeń podczas podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Oates, więc... muszę dorwać tę książkę:)
    Pozdrawiam i życzę przyjemnej podróży!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie książka za ciężka dla mnie, może za kilka lat.. ale teraz nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nigdy nie czytałam nic tej pisarki, ale po Twoim wpisie raczej najpierw sięgnę po jakaś jej powieść:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bee, opowiadania. Nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej autorki, więc nie ma innego wyjścia jak dołączyć ją do niemałego grona autorów, których poznać chcę :D
    Rzadko czytam opowiadania, a muszę przyznać, że zawsze ta mała forma sprawiała mi przyjemność. Chyba czas nadrobić zaległości i się za jakieś zabrać. Może Murakami? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. bluedress: też słyszałam, że od lat jest wymieniana do nagrody nobla.

    OdpowiedzUsuń
  10. Annie: o wyjezdzie napiszę już niedługo...:)

    OdpowiedzUsuń
  11. katrusa: warto po nią sięgnąć- nie wszystkim podchodzi, ale pisze bdb

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe, też cenię Oates i na pewno sięgnę po te opowiadania. Wg mnie autorka sprawdza się zarówno w długich, jak i krótkich formach.
    Annie - "Opowieść wdowy" jest świetną książką, ale bardzo bardzo smutną. Bolesną, powiedziałabym. I jedyną autobiograficzną Oates. Dobrze to wiedzieć przed lekturą. Jeśli masz chęć dowiedzieć się czegoś więcej o tej książce, to recenzję zamieściłam u siebie na blogu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. marta: ''Opowieść wdowy" jest na mojej liscie a recenzję zaraz przeczytam

    OdpowiedzUsuń