piątek, 12 sierpnia 2011

Ach.. ta seria z Miotłą!

Wszystko zaczęło się w 2005 roku. Ktoś wpadł na pomysł, by stworzyć serię z miotłą i wydawać bardzo różnorodne powieści, z wielu krajów ale o wspólnym mianowniku- wykwintna proza dla kobiet. W owym czasie przebywałam w Warszawie i udzielałam wywiadu w Radio Wawa ( nie miało to nic wspólnego z literaturą). Jest taki zwyczaj radiowy, że każdy gość dostaje upominek w postaci kilku książek- i tak wpadła mi w ręce izraelska powieść ''Płacząca Zuzanna'' a reszta to już historia. Zakochałam się w serii z miotłą. Nie cierpię czytać na jedno kopyto, lubię przenosić się w inne kraje i smakować dobrą prozę. Odkrywać i mierzyć się z nią. Nie chodzi mi tu o opisy natury, ale o ludzi. Od dekady przebywam wśród ludzi różnej narodowości, więc może stąd taka potrzeba, nie może być jednolicie dla mnie. Seria z miotłą mi to umożliwiła...i tak jest po dzień dzisiejszy. Posiadam 44 książki z tej serii, nie mam tylko tych Majgull Axelsson, które zakupiłam w innym nakładzie. Przeczytałam prawie wszystkie, a te co jeszcze przede mną to celowo- w razie gdyby już nic nowego nie wychodziło, by mieć na póżniej. Ale z moich obserwacji, od lat regularnie ukazują się kolejne pozycje. I jak to bywa są moim zdaniem niesamowite tytuły, bardzo dobre, niektóre bardzo ambitne i trudne, no i takie, które do mnie nie przemówiły kompletnie- ale ich malutko. Nie wiem kto pracuje przy serii z Miotłą, ale szczerze gratuluję: wyboru, okładek, wyobrażni i wrażliwości. Moim zdaniem to coś nietuzinkowego na naszym rynku i mam nadzieje, że będzie jeszcze tak długo, bo ja już tak przywykłam, że jak nie widzę w zapowiedziach nic nowego z serii z miotłą to czuję się dziwnie. Wrosła we mnie, o!

A to moje najpiękniejsze i najciekawsze doznania, czyli książki, które uważam za najlepsze z tej serii: genialna powieść ''Czas Czerwonych Gór''- czyli Mongolia i kobiety, które stają się czytelnikowi bliskie jak siostry, zbiór felietonów Soni Raduńskiej ''Kartki z białego zeszytu'' ( ukazywały się w Zwierciadle), ''Ja Tituba, czarownica z Salem''- mega pozytywne zaskoczenie i smaczek, oczywiście również wszystko co Majgull Axelsson napisała oraz cała reszta na zdjęciu, a zapomniałam o świetnej, mieniącej się barwami brazylijskiej powieści: ''Osiem Zeszytów'' Heloneida Stuard- nie ma na zdjęciu, polecam gorąco:



A to książki w moim odczuciu bardzo trudne i niesłychanie ambitne, dla wybrednych i pragnących czegoś trudniejszego- kiedyś jeszcze się za nie wezmę ponownie:)



A te powieści uważam za najsłabsze, co więcej -jeden niewypał: ''Kazirodztwo'' uważam za koszmarnie przetłumaczoną książkę, czytało się jakbym góry pokonywała w szpilkach.

Reszta książek, których nie zamieściłam na zdjeciu i nie opisałam: podobała mi się. Literatura irlandzka, afrykańska, polska, czeska- przyjemne, ciekawe, i czasem smutnawe ale zawsze przejmujące.
To tylko moja osobista opinia, ale zachęcam was serdecznie do odkrycia serii z miotłą. I po jednym niepowodzeniu nie warto się poddawać, naprawdę duży wachlarz ciekawej, bardzo dobrej prozy:)

I tak oto wyplułam swoją miłość do książek z serii z Miotłą. Amen:)

33 komentarze:

  1. Też bardzo lubię tą serię. Posiadam niestety tylko kilka pozycji. Z pierwszego zdjęcia czytałam co nieco, ale największe wrażenie zrobiła na mnie Axelsson (genialne!) i "Przypomnij sobie" uklękłam przed tymi pozycjami. "Czas czerwonych gór" ciągle mi umyka z biblioteki. Jak nie miałam jej na oku, to się na nią natykałam, a jak tylko stwierdziłam, że chcę ją przeczytać znikła. Złośliwość rzeczy martwych:)
    Z drugiego zdjęcia czytałam Mazzucco. "Vita" była pierwsza i prawem pierwszeństwa trudno ją przebić:) Z trzeciego zdjęcia:już kilka razy miałam w ręku Kazirodztwo, ale szósty zmysł kazał mi ją odłożyć:) A o "Sto butelek na ścianie" słyszałam dużo dobrego hmm?
    Zazdroszczę tej pięknej kolekcji. Musi wyglądać atrakcyjnie tak w rządku:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj papryczka..nasmarowałam ci tyle na twoim blogu, bo taki pikny post trzasnęłaś...oj..brawo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Twoim zdaniem - seria z miotłą to fenomen na polskim rynku, pokazujący, że literatura kobieca może być czymś znacznie ambitniejszym, niż rozumiane dotąd pod tym hasłem ckliwe romansidła. Ja również do najsłabszych zaliczyłabym "Smak miodu" - to moje największe rozczarowanie; "Jestem tu od wieków" - super!!!saga o losach kobiet - czytałam jakiś czas temu a barwnie zarysowane postaci pamiętam do dziś. Na półce czekają "Płacząca Zuzanna", "Mała Ikar" oraz "Miłość na marginesie" - tak samo jak Ty wolę je mieć "na wszelki wypadek. Czekam niecierpliwie na zapowiadany "Bezludny raj" - opis każe się spodziewać wybitnej powieści. Zobaczymy. Aha - "Tituba..." to magiczna powieść - uwielbiam...:) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  4. Również lubię serię "z miotłą", choć z Wydawnictwa WAB moje serce podbiła seria "Don Kichot i Sancho Pansa":). Z obu czerpię cudowne tytuły i te polecane przez Ciebie powyżej też z pewnością przeczytam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie:)z przyjemnością a nawet wypiekami na twarzy przeczytałam i dokonałam porównań:)
    Przeczytałam 10 książek i podobnie jak Ty wciąż je gromadzę i za nimi rozglądam.Obawiam się jednak że gdybym jako pierwszą przeczytała "Zuzannę"mogłabym się zniechęcić, nie tyle styl skądinąd bardzo dobry mnie zraził ile sama Zuzanna.
    "Dom Augusty" był znakomitym otwarciem i zachętą:)urzekła mnie książka i sposób jej wydania. W domu mam Titubę,zaraz się nią zajmę skoro uważasz że to ta naj....

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam jeszcze okazji poznać tej serii, ale widzę, że trzeba to jak najszybciej zmienić. uwielbiam takie zagraniczne smaczki, a proza czeska i islandzka brzmi wybornie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie :(
    Ja posiadam jedną jedyną książkę z tej serii i jest to: "Sto butelek na ścianie" :(

    No nic, może kiedyś przyjdzie i jej czas...

    W sumie to ostatnio pewne sprawy domowe sprawiają, że nie potrafię skupić się na żadnej książce - co znajdę czas na czytanie, to po otwarciu książki myślę o czymś zupełnie innym...

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam kilka książek z tej serii, głównie z biblioteki. Sama posiadam jedną. Świetnie się prezentują! A ja siedzę z notesem i zapisuję pozycje, które polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz co? Coś w tym jest. Ja nigdy nie na wydawnictwo, ale z serii Z Miotłą czytałam kilka pozycji, przynajmniej z tych, które tu pokazałaś.
    Mam podobne odczucia co do Kazirodztwa. Mazzucco czytałam Taki piękny dzień (czy to też było z tej serii?). Moja ukochana Axelsson (niestety, ulubiona jest Kwietniowa czarownica, którą czytałam - kilka razy - w wydaniu zupełnie innego wydawnictwa?)No i Mam łóżko z racuchów, którego strzegę jak oka w głowie :) Zaintrygowało mnie szczególnie Twoje drugie zestawienie, bo nic z niego nie czytałam.
    Ale przyznaję, że zainteresowałaś mnie powyższymi tytułami, choćby ze względu na okładki no i faktycznie trafione wydania w tej wyjątkowej serii (chylę czoła, będę od teraz zwracać na nią uwagę szczególną).
    Ale Moniko czemu nie Syrwid? :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach zapomniałam przecież o mojej ulubionej Plebanek! Cała seria na półce :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Swoją przygodę tą serią zaczęłam od ,,Cukiereczków,, Mian Mian i nie był to niestety najlepszy wybór :)
    Zniechęciłam się wystarczająco mocno, że kolejna pozycja musiała poczekać, aż rok :)
    Była to oczywiście genialna książka Majgull Axelsson(zresztą jednej z moich ulubionych współczesnych autorek).
    Nie czytałam jedynie tych pozycji, które zakwalifikowałaś jako najambitniejsze i dodaję właśnie do must have:)

    Muszę przyznać, że oprawa graficzna tych książek stoi na najwyższym poziomie i jeśli miałabym podejmować współprace z jakimś wydawnictwem to zdecydowanie z WAB i Czarnym, bo obecnie wydają na prawdę ciekawą i interesującą literaturę:)
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam na półce dwie czy trzy książki z tej serii, ale zwraca ona moją uwagę, jako jedna z najciekawszych na rynku. Taką literaturę powinno się czytać i cieszę się, że ma ona swoje wierne fanki [wnioskując po wcześniejszych komentarzach]. Naprawdę świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Futbolowa:tak, świetna sprawa, zgadzam sie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. biedronka przeczytałam wszystko Majgull Axsellson, uwielbiam tę pisarkę, najnowsza nadal czeka celowo odkładam sobie..

    OdpowiedzUsuń
  15. mani: ''Zaplecze''nie podobała mi się forma, nie lubię książek o czymś ciekawym, ale pisane trudną, niedostępną formą, nie widzę w tym nic fajnego i przyjemnego.'' taki piekny dzień'' też jest w tej serii jak się nie mylę

    OdpowiedzUsuń
  16. niebieska: ciekawa jestem twojego odbiory Tituby..

    OdpowiedzUsuń
  17. Molly: świetnie wszystko ujęłaś. Też czekam na najnowszą i zacieram rączki...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niesamowicie imponująca kolekcja :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A mnie "Smak miodu" podobał się bardzo ale rzeczywiście - seria znakomita :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zastanawiam się i zastanawiam i doszłam do wniosku, że chyba jeszcze nic z tej serii nie czytałam, co chyba jest już grzechem ciężkim. Trzeba nadrobić, co polecasz na początek? ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tez uwielbiam serię z miotłą! Moja kolekcja nie jest tak imponująca jak Twoja, ale ciągle ją poszerzam o kolejne tytuły (choć z niektórymi jest teraz ciężko, bo skończył się ich nakład).

    Z tych, co do tej pory czytałam (prawie pełna lista u mnie na blogu pod tagiem "seria z miotłą" - nie przeczytałam wcale wszystkich, które mam, bo lubię je sobie dawkować powoli) najbardziej podobały mi się "Kamienie przodków" i "Mapa miłości". Dlaczego ta ostatnia znalazła się u Ciebie na ostatnim zdjęciu razem zresztą ze świetną, moim zdaniem, "Sto butelek na ścianie" ???

    Co do "Kazirodztwa", to rzeczywiście jest to baaardzo "ciężka" książka i jakoś tak nie do końca pasuje do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak, Taki piękny dzień jest też z miotełką :)) sprawdziłam :)

    Hmmm nie zwróciłam uwagi na formę Zaplecza, być może tak dotykała mnie po części osobiście, że wczułam się w treść? :) Ale nie nabrałam ochoty na kolejną książkę Syrwid, również z miotełką ...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też uwielbiam tę serię. Uważam, że to doskonała literatura, na której się nie zawiedziesz :) Te, które opisałaś jako trudne są wciąż moim marzeniem. Poluję na nie, poluję i póki co nic nie ustrzeliłam...

    OdpowiedzUsuń
  24. Nawet nie wiesz jak się cieszę,że zamieściłaś ten post! :D Ostatnio chciałam zacząć przygodę z tą serią i nie potrafiłam zdecydować od czego. Teraz mam już wszystko czarno na białym :D

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja się od Ciebie "zaraziłam" koniecznością czytania Serii z miotłą :-))) po którejś z Twoich recenzji :-))) I bardzo dziękuję, że mnie zaraziłaś, bo seria jest super.

    OdpowiedzUsuń
  26. O serii słyszałam, ale chyba nie czytałam z niej niczego - w każdym razie nie pamiętam... Muszę jednak znaleźć na nią chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Och, jak pięknie napisałaś o tej serii. Ja niestety nic nie mam, miałam od ciebie pożyczoną jedną, ale muszę sobie spisać listę lub wygooglować i powoli zaliczać.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja najbardziej cenię sobie Majgull Axelsson. Uwielbiam te powieści pełne takiego dziwnego, skandynawskiego klimatu, zimnego i zarazem magicznego. Ahhh ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeszcze nie czytałam żadnej książki z tej serii ale mam "Czas czerwonych gór":)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja jeszcze nie czytałam żadnej książki z tej serii, ale trzy czekają na mojej półce i mam nadzieję, że również zarażą mnie miłościś do tej serii tak jak to się stało w Twoim przypadku!:D

    OdpowiedzUsuń
  31. tylko jedno nie spodobało mi się w tym poście. Stwierdzenie =wyplułam= razi mnie w połączeniu z miłością...

    OdpowiedzUsuń
  32. Przez Ciebie kupiłam dzisiaj dwie książki z tej serii, "Przypomnij sobie" oraz "Małą ikar"! I zapowiadają się naprawdę wspaniale. :) dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam tylko kilka z tej serii, zgadzam się, że są - na ogół - bardzo dobre. "Mam łóżko z racuchów" uwielbiam, "Mała Ikar" czeka na przeczytanie, a "Czas Czerwonych Gór" bardzo bym chciała, bo interesuje mnie Mongolia. Z kolei "Jestem tu od wieków" nie uważam za specjalnie trudną i ambitną - raczej za niezbyt udaną. Przeczytałam, fragmenty były ciekawe, ale uważam, że nie ma się czym zachwycać. Jeśli nie przeczytasz, nie stracisz wiele.

    OdpowiedzUsuń