niedziela, 24 lipca 2011

Pamiętacie pierwszą w życiu przeczytaną książkę?

Z moją 36 letnią siostrą łączy nas ta sama książeczka, która była pierwszym dotknięciem literatury w naszym życiu. Siostra mi ją podsunęła, kiedy szykowałam się do ''pierwszego czytania''. Zapamiętałam. "Rękawica'' to malutka ukraińska opowieść o dziadku, który szedł zimą przez las, za nim piesek, i zgubił rękawicę. I tak zwierzątka, jeden po drugim, wskakują do tej rękawicy i urządzają sobie domek. Piękna to opowiastka i ilustracjami. Książeczka przetrwała wiele, wiele lat w rodzinnym mieszkaniu. Nigdy, wraz z innymi książkami nie powędrowała do piwnicy. Zawsze miała swoje wyjątkowe miejsce. Albo w pokoju mojej siostry, albo w moim. Nie jest już w dobrym stanie, ale jest! Wczoraj zastanawiałam się co sobie zapodać na weekend na wsi, bo zaraz jadę do siostry i tak natknęłam się na tę książeczkę. Ach! Jestem ciekawa czy wy pamietacie swoją pierwszą książke w życiu? Jakie macie z nią wspomnienia?

A to moja malutka biblioteczka w mieszkaniu w Polsce. Nie wszystkie kupowane książki w księgarni zabieram ze sobą do Irlandii, bo nie jestem w stanie, tak więc zostają tutaj, i tak się zbiera:)) Starsze książki są w piwnicy.

33 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety nie pamiętam swojej pierwszej książki... ja nawet nie pamiętam kiedy sama przeczytałam pierwszą książkę :(
    Pamiętam jednak stare wydanie Baśni Andersena z ilustracjami Sznaucera i to chyba była moja ulubiona książka - choć literki drobniutkie...

    Ja właściwie miałam tego pecha, że mi rodzice książek nie kupowali, bo... starsza siostra miała ich całe mnóstwo ... tyle, że ona nie pozwalała mi ich dotykać :(

    Czasem zastanawiam się czy to nie brak własnych książek w dzieciństwie spowodał u mnie takie chomikowanie w późniejszym życiu.
    Gdy podjęłam swoją pierwszą pracę jeszcze w tym samym miesiącu zapisałam się do Świata Książki i co miesiąc z pełną celebracją wybierałam książki z katalogu... Och jaką ja wtedy odczuwałam radość jak przychodziły książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. niedopisanie: fajne te swpomnienie ze słowem ''drzwi'' Ja pamiętam jak był remont w przedszkolu i an dwa tygodnie chodziliśmy do innego, dla mnie to był szok i wielka zmiana, mama tłumaczyła '' że to na ulicy Armii Czerwonej'' ku mojejmu zdziwieniu przedszkole nie było czerwone, a tak rozumiałam że wszystko będzie czerwone, nie pojmowałam co to nazwa ulicy hihihihi

    OdpowiedzUsuń
  4. Magdaleonardo: no chmikowanie ma swoje podłoże, hihih na pewno. U mnie to dramat, ze co tydzień musiałam zdawać ksiażki do miejskiej księgarni, roztawać się z nimi...odkąd jestem dorosła ''odbijam sobie'' hihihihihi

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pamiętam, że miałam problemy z przeczytaniem litery "i", nie wiem dlaczego ;)
    A pierwsza książka przeczytana samodzielnie to "Ania z Zielonego wzgórza" ;D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Karolka: ja miałam problem z literą L- i jak było Ilona, lub ''Ile'' to pogubiona byłam i stres maksymalny jak przeczytac:D

    OdpowiedzUsuń
  7. "Karolcia" Marii Kruger. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. "W pustyni i w puszczy". Czytać uczyłam się na literkach z gazet, a tę pierwszą samodzielnie przeczytaną książkę zaliczyłam w wieku czterech lat. Nie pamiętam wrażeń, pamiętam za to, że gdy odwiedziałam babcię czy mamę w pracy ciągle ktoś dorosły dawał mi jakąś książkę żebym czytała na głos, chyba to było jakoś niezwykłe, że czterolatka płynnie czytała. A dla mnie było to wkurzające:)
    Z lektur dzieciństwa najbardziej utkwiła mi w głowie seria o Pożyczalskich, ach, czytanie tego było jak przeżywanie przygód. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak! To była "Malutka czarownica", którą o ile się nie mylę niedawno opisywałaś na swoim blogu. Czytała mi ją jeszcze mama chociaż w moich mglistych wspomnieniach mam również obraz jak sama zasiadam do tej lektury. Był to stary egzemplarz, który po tym jak zabrałam się za niego ja i moja starsza siostra zaczął się rozpadać. Do tej pory stoi pośrod innych książek na regale, ale niestety kilka kartek zginęło bezpowrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rosemary: zartujesz? wow!!! no niezly poczatek!!:)Wow!

    OdpowiedzUsuń
  11. katrusa: wazne ze jest i stoi:) pamiatka z dusza:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Montgomerry: oj tak Karolcia..:) same tutaj klasyki wymieniacie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja pierwsza, samodzielnie przeczytana książka to "Miś zwany Paddington". Moi rodzice mieli taki zwyczaj (zresztą cały czas go mają, chociaż teraz raczej przez internet zamawiają), ze co tydzień, w niedzielę jeździli do empiku i każdy wybierał sobie jakąś książkę. Pewnego dnia stwierdzili, ze jestem już wystarczająco duża (miałam ok. 4-5 lat :)) i sama mogłam sobie wybrać książeczkę, którą następnie sama przeczytam. :) Strasznie spodobała mi się okładka "Misia..." i tak zaczęła się moja czytelnicza przygoda. :)Pamiętam, ze pierwszą stronę czytałam chyba z godzinę. :P
    Teraz cała seria o Paddingtonie zajmuje honorowe miejsce w mojej biblioteczce. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Jacek, Wacek i Pankracek" w pierwszej klasie podstawówki :) Pierwsza, większa, samodzielnie czytana z linijką - żeby mi się wersy nie myliły :D Pewnie wcześniej były jakieś bajki, ale zapamiętałam książkę Jaworczakowiej :) Pękałam z dumy - jakieś 80 stron samodzielności :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba "Kubuś Puchatek". Moja mama jeszcze przed moimi narodzinami kupiła mi tą książkę. Byłam na nią po prostu skazana... Jednak uwielbiam te opowieści ze Stumilowego Lasu.
    Poza tym ukochane "Dzieci z Bullerbyn". Miałam na ich puncie kompletnego fioła. W domu stoją dwa egzemplarze, które czytane przeze mnie było po kilkanaście razy. Przez jakiś czas nie rozstawałam się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mery: Dzieci z Byllerbyn- ksiazka mojego dziecinstwa- bardzo ja przezylam. Ubostwiam.Z dziesiec razy ja przeczytalam. Kocham:)

    OdpowiedzUsuń
  17. j.szern: czytalam i uwielbialam tez. ten klimat mnie wciagnal.:)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Annia: przepiékny zwyczaj mieli twoi rodzice:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie płacz koziołku - pierwsza książka, lektura właściwie ;]

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwszej książki nie pamiętam niestety, za to wiem, że jeszcze zanim nauczyłam się czytać to obowiązkowo przed zaśnięciem ktoś musiał mi jakąś bajkę opowiedzieć lub przeczytać fragment książki :) Do dzisiaj nie potrafię zasnąć choćby bez przeczytania jednej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwszą książką jaką mi czytali rodzice jeszcze jak byłam w brzuszku to Muminki (niestety nic nie pamiętam hihi), potem zbiór starych baśni. Niestety nie pamiętam jaki to był tytuł. One chyba były rosyjskie, coś było o lwie pamiętam. To potem sama próbowałam czytać. Potem był "Jacek, Placek i i Pankracek"!! Tak! Miała piękną okładkę taką śliską (tak ładnie wydawane książki nie zdarzały się wtedy zbyt często), wcześniej albo potem była rzecz jasna "Karolcia" i Dzieci z...a i wspomniane już "Nie płacz koziołku" z koszmarnymi, mrocznymi obrazkami brrr i Baśnie Andersena (3 tomowe wydanie, w każdym tomie ilustratorem był ktoś inny) to były straszne obrazki a w połączeniu z tekstem to trauma na całe życie! (nigdy nie zapomnę dziewczynki w czerwonych trzewiczkach, która musiała sobie nóżki odrąbać!) Na szczęście na ukojenie zszarganych dziecięcych nerwów były samodzielnie już czytane Muminki (8 tomowe wydanie) i Kubuś Puchatek (dwuczęściowy). A pamiętam, że jak byłam zupełnie malutka to czytano mi książeczki z serii poczytaj mi mamo i tam była bajka o latającej krowie i był obrazek tej krowy (miała wielki pysk, szczerzyła zęby i miała nogi rozpostarte jak skrzydła)i ja się jej panicznie bałam!! Panicznie!:)) Szukam tej książeczki od lat, ale gdzieś zaginęła, a bardzo chciałabym zobaczyć czego się tak bałam. AAA zapomniałabym jak już byłam większa to moją ukochaną lekturą była "Wielka większa i największa" rany jak tą książkę kochałam! Także w dzieciństwie tym późniejszym podstawówkowym odkryłam Chmielewską "Nawiedzony dom", potem Siesicka. "Jezioro osobliwości" czytałam niezliczoną ilość razy! Ale to już inna historia, że tak powiem bardziej młodzieżowa:)
    A ja jak zwykle elaborat uknułam ehh:))

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie pamiętam, zapewne dlatego, że rodzice czytali mi od szóstego miesiąca życia ;). Pamiętam za to serię książeczek "Poczytaj mi Mamo"i książkę o kotku, który szukał mamy.

    OdpowiedzUsuń
  23. "Rękawicy" nie kojarzę, ale ja zaczytywałam się w podobnych wydaniach "Koziołka Matołka" i "Małpki Fiki Miki" oraz oczywiście w baśniach. Jednak moją pierwszą samodzielnie przeczytaną powieścią był "Mały książkę". Piękne były to czasy...

    OdpowiedzUsuń
  24. I teraz przez Ciebie będę się zastanawiać jak nazywała się moja pierwsza książka... ;P Pamiętam tylko, że kiedy ją czytałam tata siedział obok i słuchał z uśmiechem na ustach ;P I miała czerwoną okładkę z miękkiego papieru...

    OdpowiedzUsuń
  25. papryczka: nie czytalam ''Nie placz koziolku''..a z tych basni..ale ..co??? nogi odrábane przez dziewczyne? sama sobie? no ja pierdykam co to za klimaty? az mnie zaintrygowalo. wymieniasz same dobrze mi znane klasyki, choc nie kojarze ''wielka , wieksza, najwieksza'' ale cos mi dzwoni...musze sprawdzic...a co do muminkow- przez bajke rosyjska- kukielkowa, nie czytalam tej ksiazki, bo zwyczajnie balam sie to byl dramat, nawiedzone skrzaty, jakis koszmar..hihihih

    OdpowiedzUsuń
  26. meme: przypomnialas sobie? ja dekade temu czytalam stara ksiazke z piwnicy, ''jednynaczke'' i rok temu sobie przypomnialam...kilka miesiecy trwalo zanim tytul mi z powrotem do glowy wpadl! ale warto bylo sobie przypomniec hihih

    OdpowiedzUsuń
  27. MONIKA SJOHOLM: jak mogłam przeoczyć posta z moją ukochaną "Rękawicą" ?! To też moje relikty dzieciństwa :)) Jeszcze "Muszka Złotobrzuszka" z podobnej radzieckiej serii, za to rytmiczna i wierszowana. Kuuurcze ile ja czasu spędziłam gapiąc się jak przybywa im sprzętów w rękawicowym domku i jak robi się coraz ciaśniej i... przytulniej :) Eeeeech muszę poszukać moją, chyba wpadła gdzieś w czeluści pokoju Młodego ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Sumire: o tak! ta książeczka o kotku który szukał mamy to też moje dziecięce rewiry. Mam ją do dziś - "Agnieszka opowiada bajkę" Dopiero niedawno odkryłam, że to było autorstwa Joanny Papuzińskiej. I jeszcze z serii Poczytaj mi mamo to "Kolczatek" Bechlerowej był taki nostalgiczno-jesienny :) Sama klasyka dziecięcej prozy ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Teraz sobie przypomniałam przeczytawszy baśń, że to nie ona sobie te nóżki odrąbała, ale ktoś jej w tym dopomógł http://pl.wikisource.org/wiki/Czerwone_buciki
    Do tego była jeszcze straszna ilustracja. Nigdy nie zapomnę tej baśni! A Muminki najpierw poznałam w wersji książkowej (na szczęście), a potem dopiero zobaczyłam "bajkę". Tak koszmar!To były raczej muminy krwiożercze, a nie Muminki!:)) A te Muminki nie były czasem polskie?

    OdpowiedzUsuń
  30. Sempeanka: ale fajnie, że znasz ''Rękawice''!!! No klimat tam był jak ich coraz więcej było w rękawicy:))))))

    OdpowiedzUsuń
  31. papryczka: mój mąż jest finem, ja mu znalazłam kiedyś na youtube tę wersję kukiełkową, był w lekkim szoku, ale i tak trudno to ocenić bo trzeba być dzieckiem i oczami dziecka zobaczyć tę kukiełkową wersję- masakra. wiele moich znajomych też bało sie tej bajki, dlatego nie sięgałam po książki az dorosłam:D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja się jeszcze muszę wtrącić i oddać sprawiedliwość pani Hannie Ożogowskiej! Będąc mniejszym człowiekiem czytałam te książki bardziej dziecięce "Przygody scyzoryka" na przykład (pamiętam, że rzecz się działa w miejscowości Cybinka i do dziś ta nazwa mi się z tą książką kojarzy) a potem już te młodzieżowe "Za minutę pierwsza miłość". "Głowa na tranzystorach", czy "Ucho od śledzia' Rany jakie to były emocję!

    OdpowiedzUsuń
  33. papryczka: a te też czytałam:))) fajowe to było

    OdpowiedzUsuń