wtorek, 26 lipca 2011

'' The Midwife's Confession'' Diane Chamberlain

Intrygująca historia pełna niespodziewanych zwrotów i rozwiązań. Czytasz i co chwile ''jajo niespodzianka'', szok i zaskoczenie.

Istnieje niedokończony list: ''Nie wiem jak ci to wytłumaczyć dlaczego to zrobiłam.." Wśród osobistych rzeczy Noelle, w jej domu, który postanowiła opuścić na zawsze gdyż popełnia samobójstwo. Jej dwie przyjaciółki są w szoku, niespodziewanie znajdują niedokończony list w jej mieszkaniu. Do kogo był adresowany? O co chodzi? No i się zaczyna..niczym z puszki pandory, wysypuje się tysiąc sekretów, które przyjaciółki postanawiają jakoś ogarnąć, sklecić do kupy i ...dojść do prawdy. Bo bardzo szybko okazuje się, że swojej przyjaciółki kompletnie nie znały...jakie sprawy odkryją? Ilu ludziom zmieni to życie?Ale akcja trzymająca w napięciu! Uff. Normalnie nie mogłam przestać śledzić dylematów rodzinnych przyjaciółek, kolejnych odkrytych tajemnic i okropnej prawdy.....

Błyskawiczna akcja, świetna fabuła i wątki. Ciekawe dialogi, wszystko dopracowane, nawet bym rzekła, lektura bardzo ''filmowa'', wciąga, i co tu dużo mówić..czytało się rewelacyjnie. Polecam!

16 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie, tylko ta naklejka na okładce odrobinę zniechęca. Nie przepadam za J.Picoult

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuuurcze,takie fajne książki się tu szykują, szkoda tylko, że po angielsku :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam "Prawo matki" i byłam zachwycona, ale rekomendacja Jodi Picolut także mnie denerwowała. Jodi to jedna sprawa, a ta autorka to druga. Chętnie bym przeczytała, także w języku angielskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytalam 4 ksiazki Jodi Picoult i ta nie ma nic wspolnego z diane Chamberlain. Nie wiem co oni wymyslili w reklami, ani stylem, ani forma czy konstrukcja ta ksiazka nie przypomina pisarstwa Picoult, ktora powiela forme za kazdym razem, tylko inna tresc w ramy wklada.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, czyli można spokojnie kupować. Jakoś p.Picoult wybitnie mnie odstrasza, choć jej książki mają zazwyczaj piękne okładki(jestem wzrokowcem, zdarza mi się zacząć coś czytać tylko dlatego, że okładka mi się podoba)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sumire: no ja też...okładkami się wręcz za często sugeruje..

    OdpowiedzUsuń
  7. http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...chyba nie jeszcze, to nowość.

    OdpowiedzUsuń
  8. Domi: zgadzam się, a poza tym chyba też kiedyś jeszcze siegne po inne jej książki,

    OdpowiedzUsuń
  9. No proszę, tym razem nie tylko mam, ale i czytam! Właśnie teraz! Jakoś mamy ochotę na podobne ksiązki ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dabarai: no właśnię zauważyłam hihihihihi:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dabarai: na twoim bloku zauważyłam że ''Jeden dzień'' też przypadł ci do gustu. Szkoda, że nie mogę zostawiać komentarzy, chyba trza się tam zalogować:) Ciekawe rzeczy czytasz, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak to nie mozesz, anonimy też mam! Bez logowania...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ok to bez logowania, bo nie mogę konta sobie zalozyć, nie dziala, wszystko mi znika:( a blog cudny i tak bardzo ciekawy...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooooo, dziękuję, jakże mi bardzo miło!!!! Zapraszam!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie skończyłam czytać, świetna książka. Rozumiem, ską porównanie do książek Picoult, chociaż książka jest w innym stylu. Świetna, wciągająca powieść. Będę się rozglądać za innymi powieściami Chamberlain.

    OdpowiedzUsuń