sobota, 30 lipca 2011

''Kamyki pamięci'' Kate O'Riordan

Bardzo dobra powieść psychologiczna. W oryginale książka ma piękną okładkę, a w przekładzie polskim postarano się, aby przypominała ''jakąś tam powieść dla młodzieży'' i obawiam się, że wiele osób nigdy po nią zwyczajnie nie sięgnie ani jej nie zauważy. Ja do niej dotarłam dzięki serii ''Galeria'', którą lubię.

Nell ma 48 lat i wiedzie spokojne życie w Paryżu. Przechodzi menopauzę, jest specjalistką od win, od wielu lat w związku z żonatym mężczyzną- obojgu jest im to na rękę. Tam gdzie jest lęk bliskości, jest miejsce na dziwne relacje. Świetnie jest to pokazane w tej książce. Pewnej nocy Nell dostaje telefon z Irlandii. Jej córka jest w niebezpieczeństwie, więc wraca do kraju, który opuściła wiele lat temu. Dzięki podróży do Irlandii, Nell  musi stanąć twarzą w twarz ze swoimi demonami z przeszłości. Czas z córką, wnuczką okaże się terapią. W ich rodzinnym domu znajduje się kufer z kamykami, na których wyryte są daty- każdy kamień przyniesiony z kolejnego wspólnego spaceru. Nell na nowo wróci w rodzinne strony i do czasu swoim własnych relacji z matką.
Lubię takie pozornie spokojne książki, dobre dialogi, ciekawe, wymowne sceny, zgłębianie psychiki bohaterów, pokazywanie zależności pokoleniowej między matkami i córkami. Bardzo fajna lektura.

A to okładka w oryginale:

15 komentarzy:

  1. Rzeczywiście oryginalna okładka jest wyjątkowo ładna. A książkę mam w planach od dłuższego czasu; miło utwierdzić się w przekonaniu, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ! Faktycznie okładka polska nie umywa się do tej w oryginale ;) Oryginalna jest świetna i zaraz przyciąga wzrok. A polska - powiem, szczerze, że trochę mnie odpycha. Co do samej pozycji, to raczej nie moja bajka. Przynajmniej na razie ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, brzmi ciekawie. Memory stones mają też większe znaczenie tu, w tej kulturze, bo coś mi sie obiło o uszy, że to taki zwyczaj u wielu ludzi, że się kamyki oznacza na kolejne etapy zycia itp. Zresztą bliska memu sercu metoda, bo ja też mam w domu pełno kamieni, tyle, ze bez dat, i pamiętam skąd je przywlekliśmy.
    Polska okładka do d... Już słów brakuje na te nasze wydawnicze poczynania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Idzie na listę, ale nie rzucę się natychmiast, bo czytam teraz Empty Family Toibina - opowiadania i wszystkie o powracaniu do Irlandii. Przerwa od tematu wskazana

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasia.eire.Ja jeszcze zauważyłam, że przeciętne, fajne czytadła dla kobiet w Polsce mają piękne okładki, a książki swietne, ale może nie aż tak przebojowe- okładki masakrycznie nudne. Dziwne, bardzo, przecież to też patent na sprzedaż, słaba okładka to na pewien sposób strzelanie sobie w głowę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zagraniczna okładka jest rzeczywiście rewelacyjna. Szkoda, że ją zmienili... Co do samej książki nie wiem czy przeczytam, podobnie jak Meme to raczej nie moja bajka.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Różnica między oryginalną a polską okładką to jak niebo i ziemia... Maskara, nie cierpię kiedy jakiś graficzyna robi taką krzywdę dobrym książkom.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ehhh...No i znowu okładka w oryginale o niebo lepsza niż ta polska... :/ Zawsze się zastanawiam czemu wydawca nie może po prostu zachować tej oryginalnej, skoro jest taka udana? W końcu słaba okładka = słabe wyniki sprzedaży :P
    A książkę chętnie kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, fatycznie nasza krajowa okładka jest okropna! Z pewnością nie zwróciłabym na nią uwagi, ale brzmi bardzo ciekawie i dzięki twojej recenzji z chęcią przeczytam!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. boszzzzz... kolejna skopana okładka...? Ostatnio przypadkiem trafiłam na audiobook Maeve Binchy "Noce deszczu i gwiazd" (btw. całkiem przyjemna obyczajówka na wakacje). Po przesłuchaniu chciałam go sobie poukładać i doczytać parę urywków, ale nasza biblioteka nie miała. Kiedy zobaczyłam w necie jaką ma polską okładkę to mnie zamurowało - istny Harlequin. Co jest do jasnej ch... z tymi okładkami...?

    OdpowiedzUsuń
  11. Sempeanka: Ilość przepadających dobrych książek jest porażająca...bo te okropne okładki. Masakra. A ''Noce deszczu i gwiazd'' czytałam w oryginale po angielsku- bardzo fajna książka...a polska okładka...jak reklama solarium...brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  12. A czy moglibyście podać mi angielski tytuł "Nocy deszczu i gwiazd"? Będę niezmiernie wdzięczna :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki Twojej recenzji sięgnie wiele osób...

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie zamówiłam tę książkę,widzę że był to trafny wybór z czego niezmiernie się cieszę =)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiłem z półtora roku temu za 6 złotych na 3telni.pl. Od kilku dni czytam. Bardzo dobra obyczajówka. Tempo leniwe, momentami aż za bardzo, ale koniec końców czyta się to płynnie i przyjemnie. Warto.

    OdpowiedzUsuń