poniedziałek, 27 czerwca 2011

Za mało mi..

Za mało w moim życiu takich rozmów. Takich chwil na żywo. Wpadła do mnie na godzinkę Kasia z Notatek Coolturalnych. Słońce za oknem, a my przy herbacie rozmawiałyśmy o książkach. Temat bez dna.  I tak troszkę mi się smutno zrobiło jak wyszła i pognała dalej przed siebie.  Literatura to nie tylko pochłanianie kolejnych lektur, wyszukiwanie ich w bibliotekach czy w siecie. To też niesamowite rozmowy miedzy ludzmi. Niby zwyczajne, ot tak o tym, o tamtym...a jednak, jaka przyjemność!. Kasia to jedyna osoba w Irlandii, z którą mogę o książkach pogadać i wiem, że ani ja ani ona nie będziemy umierać w tym momencie z nudów. A wy? Macie wiele osób wokół siebie, z którymi możecie niewyczerpalnie paplać o literaturze?

35 komentarzy:

  1. Na palcach jednej ręki mogę policzyć i jeszcze zostanie...ha, ha.
    Na szczęście , mąż złapał przy mnie( nie chwaląc się :) ) bakcyla do czytania i mimo że mamy odmienne gusta co do tematyki książek, to zawsze możemy sobie podyskutować.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie ma ani jednej duszyczki z którą mogłabym porozmawiać o książkach. Dla swoich znajomych jestem dziwadłem, patrzą na mnie z politowaniem jak taszczę do domu kolejną książką i pukaja się w czoło. Bidny ten świat...smutno mi :(
    No ludziska zapomniałaby, mam brata mola książkowego, wymieniamy się książkami i możemy gadać o nich non stop, ale co z tego skoro widzimy się raz na kilka miesięcy i to tylko przez parę godzin. Teraz to się dobiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety na żywo nie mogę pogadać z nikim :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Natula mam tak samo :( Jestem Anonimowym Molem Książkowym :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj to ja chyba jestem szczęściarą :)
    Moja przyjaciółka też uwielbia czytać, więc większość naszych rozmów dotyczy książek (samo to jakoś tak wychodzi). Dwie koleżanki w pracy traktujące mnie jak prywatną bibliotekarkę też chętnie opowiadają o uczucich towarzyszących im po przeczytaniu moich książek.
    Poza tym aktualnie robię kurs z zakresu... bibliotekoznawstwa (z zamiłowania) i tam to jest dopiero raj! - najbardziej lubię nasze przerwy podczas których, polecamy sobie książki :p

    Przepraszam, że tak wtrącam bez pukania... ale prawda jest taka, że od dłuższego czasu tu zaglądam i jestem zakochana w tej ślicznej biblioteczce - żałuję, że w bloku nie mam takiego poddasza, bo mąż by może stworzył też dla mnie takie cudo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam takich osób niewiele do czasu, gdy skusiłam się na to, by pójść na jedno ze spotkań biblionetkowych w naszym regionie. I od tej pory wpadłam jak śliwka w kompot! Uwielbiam nasze comiesięczne spotkania oko w oko i pogaduchy na Gadu Gadu. Jest nas razem sporo, użytkownicy Biblionetki i blogerzy, razem chyba ze 20 osób.

    OdpowiedzUsuń
  7. książkowo: a mi nie po drodze ciągle, jak na przekór, z grupowymi spotkaniami czytelniczymi, koleżanka zaproponowała kiedyś, tak się cieszyłam, a potem okazało się że żadko kiedy jestem na początku miesiąca w domu, ciągle coś i jadę:(

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie mam nikogo, mój mąż to taka złota rączka, jak się coś spsiuta to zrobi w domu, książki i moje szaleństwo toleruje, ale mówi, że nie czyta, bo ktoś w tym domu musi być normalny. Ze znajomych niestety nikt nie czyta ....smutne...
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. magdalenardo: witaj, dzięki za miłe słowa, a co do osób no to jeszcze mam telefonicznie z przyjaciółką z Włoch, ale to też nie na miejscu, więc zostaje tylko Kasia. Na całą Irlandię:)

    OdpowiedzUsuń
  10. magdalonardo: jesteś naprawdę szczęściarą ! zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  11. montgomerry: mój mąz słucha audiobooków, ale na wakacjach tylko. Kiedyś zadręczałam go mówieniem o książkach, biedy słuchał , kiwał, potem chyba się troszkę wyłączał ale tak bym nie zauważyła..już go nie maltretuję, przecież nie każdy musi kochać tak książki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. zaczytana-w chmurach: smutne to co nie? albo nie ma się z kim, albo wciąż za mało:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm... muszę się przyznać, że miałam taką osobę i był nią nie kto inny jak mój własny polonista i hahaha, zgadałam się z Nim w Twojej Irlandii, jak byliśmy na wycieczce w Dublinie :D A tak to niestety nie mam takiej osoby... Ale od czego są blogi? Tu zawsze znajdzie się ktoś od miłej konwersacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Domi: ciekawe to co piszesz:))) super:))) no i pewnie dlatego są blogi i je piszemy:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. WYOBRAŻACIE SOBIE ZJAZD ludzi z blogów książkowych i nasze rozmowy? przecież języki by nam zesztywniały od mielenia topików..

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie było z tym ciężko do czasu, aż nie zaczęłam się udzielać w sieci - najpierw w grze (Nightwood), a z czasem po innych portalach i na blogach :) Jednak to znajomi z Nightwood, z którymi spotykamy się co jakiś czas w realu, są osobami, z którymi rozmawiam najczęściej na książkowe tematy :)

    Z realnego świata mogę powiedzieć, że miałam jedną koleżankę na studiach, z którą miałyśmy podobne gusty literackie i choć nie byłyśmy nigdy blisko, to mieszkamy w tym samym regionie Polski, więc gdy udawało nam się wracać razem pociągiem do domu mogłyśmy się nagadać o książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie mam zbyt wiele książkowych gaduł wokół siebie. Ale ten zjazd to byłby czaaad! Aleś mi chrapki narobiła!

    OdpowiedzUsuń
  18. MAG: ja sobie to próbowałam w głowie wyobrazić..cholera ale to byłby widok..o emocjach nie wspomnę..

    OdpowiedzUsuń
  19. karodziejka:fajne są sposóby na komunikacje. Jeśli chodzi o gry to dla mnie obcy świat, kto wie może kiedyś zasmakuje:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam kilka osób i cieszę się, że chociaż tyle.
    Jedna to moja koleżanka i współlokatorka - ona rozbiera książka na czynniki pierwsze i analizuje wzdłuż i wszerz, taka z niej filolożka ;).
    Drugi jest mój Luby - on czyta psychologiczne i filozoficzne książki, czym mnie skutecznie zaraził. O tym możemy dyskutować bez końca :).

    Koleżanka poznana przez internet, ale znajomość przeniosła się do świata realnego - mamy podobny gust, wymieniamy się książkami, pijemy kawę, rozmawiamy.

    I kolejna sieciowa znajoma - pokazuje mi książki, o których istnieniu nie miałam pojęcia i zawsze mnie inspiruje do nowych nurtów i odkryć.

    A spotkanie bloggerów byłoby boskie. Tylko kto by to zorganizował ;)?

    OdpowiedzUsuń
  21. Od niedawna mam to szczęście posiadać osobę z którą o książkach długie rozmowy prowadzić mogę. Dość długo trwało zanim ujawniłyśmy swoje zainteresowania. Jakoś wcześniej się nam "nie zgadało" choć razem pracujemy już sześć lat. Za to teraz nadrabiamy tamten czas. Mimo że zainteresowania czytelnicze mamy trochę różne, to jednak dyskutować o książkach możemy godzinami.

    OdpowiedzUsuń
  22. wydaje mi się, że takich osób mam niewiele.. choć nieustannie zarażam bliskich czytaniem i wtedy mogę ich słuchać...:) i do nich o książkach mówić- ale takiego prawdziwego mola jak ja niestety nie mam, dlatego nie ukrywam- zazdroszczę Wam tych spotkań z Kasią:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Balbina64: to niesamowite jak z osobami, których bymy o to nie podejrzewali, nagle mamy wspólne tematy! Fajnie masz:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kaś, ale my nie czesto się widzimy, wiadomo, każda ma obowiązki, no i trochę odległość też.

    OdpowiedzUsuń
  25. Maya: zazdroszczę! ale ci dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Też sądzę, że mało mam takich osób wokół siebie ;)
    Jest moja przyjaciółka Eta - z nią zawsze mogę pogadać o literaturze i nie tylko.
    Poza tym ostatnio udało mi się zaszczepić mojej siostrze czytanie, z czego jestem niezwykle zadowolona i cieszę się, że to ona może mi opowiadać o pozycjach, których jeszcze nie czytałam, a nie odwrotnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  27. Hehe chyba byśmy zachrypły i tydzień nie mogły mówić po takim zjeździe :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety nie mam takiej osoby, która podzielała by moją książkową pasję :(
    Często słyszę: "A ty znów czytasz??"...
    Pozostają mi znajomi wirtualni :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Evita: no właśnie " znowu czytasz??'' '' Znowu książkę kupiłaś?'' '' po co ci tyle książek?''

    OdpowiedzUsuń
  30. dr. Kohoutek: hihihihi moje koty też...hihihih ale muszą mieć nastrój..

    OdpowiedzUsuń
  31. Ojej nienawidzę tych pytań... :/ A najgorsze: Po co Ty czytasz tyle książek?
    Ludzie nie rozumieją, że MOŻNA MIEĆ PASJĘ i poświęcać jej czas i pieniądze, i że MOŻNA TO LUBIĆ! :/
    Prawdziwego pasjonata zrozumie tylko inny pasjonat i nie ważne czy zbiera znaczki, monety czy pocztówki- nie będzie zadawał głupich pytań...

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam biblionetkowiczów - katowicka grupa ze strony biblionetka.pl - co jakiś czas się spotykamy i gadamy gadamy gadamy :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja mam brata, bardzo oczytanego, z którym nieustająco się kłócę na temat przeczytanych książek. Bywa to niezmiernie przyjemne, spocić się aż z emocji:) Wiadomo, by dyskusja była gorąca, trzeba mieć za przeciwnika kogoś o odmiennym guście:)

    OdpowiedzUsuń