sobota, 4 czerwca 2011

Z literatury islandzkiej: "Niebo i Piekło'' John Kalman Stefansson


Półtora miesiąca temu zwiedzałam Islandię, mało co nie narobiłam w majteczki z wrażenia, więc jak zobaczyłam tę książkę, od razu kupiłam. Moją ciekawość pomnożył opis na tyle okładki:"Czytanie może być śmiertelnie niebezpieczne. Jak wzburzony ocean. Baour jest miłośnikiem literatury. Od starego kapitana pożycza "Raj utracony". I tonie w lekturze. Jest tak zafascynowany, że zapomina zabrać pelerynę, gdy wraz z przyjacielem wypływa na połów dorszy" No, ale moje wrażenia są po lekturze następujące:

Książka ma dwieście stron, już na pierwszej bohaterzy  są w zatoce, ale dopiero na stronie piędziesiątej w końcu zaczynają łapać te dorsze na morzu. W międzyczasie nic istotnego się nie dzieje, przywoływanie różnych mało istotnych sytuacji wleczących się nie zainteresowało mnie wcale.

No, ale dobra. Na okładce z przodu jest napisane: "Ta książka jest niczym perłopław: szorstka muszla kryje błyszczacy skarb" Nie za bardzo się zgadzam aby miały takie uczucia wywołać we mnie zdania typu- cytuję:" Dorsz nie zwraca uwagi na słowa, nawet na taki przymiotnik jak "cudowny". Dorsz nie zwraca uwagi na żadne słowa a mimo to pływa w oceanie od ponad stu dwudziestu milionów lat" Osobiście, są to dla mnie zdania zbędnę i w typie- pierdu, pierdu trzeba zapisać stronę- i jak na pęczki ich w tej powieści. W każdym razie nasz bohater umiera pokonany przez burzę na morzu, bo nie zabrał tej pereryny, gdyż tak kochał książki i podekstytowany był ‘’Rajem utraconym’’. Jego znajomy postanawia odbyć podróż by zwrócić kapitanowi książkę.Okropna pogoda, siła słowa, powieść o przyjazni i walce. Sam pomysł i zamysł na plus, tyle,że styl psiarza mnie zwyczajnie irytował i w tym wydaniu przeżyłam duży zawód. Rozczarowałam się bardzo. 

Książka, co warto wspomnieć, dostała na świecie świetne recenzje i  nagrody. Ja osobiście nie przeniosłam się do Rejkiawiku, za którym tęsknię, ani w inne części Islandii dzięki tej lekturze. Wymęczyłam się. Bywa.

16 komentarzy:

  1. Miałam trochę podobnie z "My, topielcy" tylko tam zamiast 200 jest 800 stron. W sumie cały czas się coś działo, ale czytanie opornie szło..

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro mi że się zawiodłaś, gdyby ta książka była twoim zdaniem dobra lub bardzo dobra, byłaby ciekawym dopełnieniem Twojej podróży, sentymentalnym powrotem do miejsc, które dopiero co wiedziałaś, a tak niesmak. Trudno. Dobrze, że czytasz dużo, więc cię to nie zniechęci do ksiażek, pomyśl, co by było gdyby tę powieść wziął do ręki ktoś niezdecydowany, czy lubi czytać, czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzisz. A ja bardzo tę książkę chciałam przeczytać jak tylko zobaczyłam zapowiedź. Pewnie jak nadarzy się okazja to jednak spróbuję:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro mi, że się zawiodłaś. Słyszałam o niej dużo dobrego, ale jak sama piszesz miała świetne recenzje. Może kiedyś jak trafi mi w ręce przeczytam, zobacze.
    Pozdrawiam,
    Kass

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam ochotę przeczytać tę książkę, ale zmieniłam zdanie. Zdania wciskane na siłę bardzo mnie denerwują.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem jej ciekawy ze względu na opis morza, okolic itd. Chcę częśc opowiadań umiejscawiać w miejscach w których nigdy nie byłem :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że sprawiłam Ci taką radość :) Ale błagam Cię... "jest napisane", a nie "pisze"... :<

    OdpowiedzUsuń
  8. http://pisanyinaczej.blogspot.com/ jak interesują cię opisy, to pewnie warto przeczytać, choć uważam zwyczajnie, że ta powieść jest przegadana w najbardziej drażliwy i nudny sposób który można zaplikować czytelnikowi.

    OdpowiedzUsuń
  9. kasia.eire. Nie była niestety dopełnieniem zapachó w Rejkiawiku, kawiarni, nastroju itp itd. Jechali i jechali na te dorsze i dojechać nie mogli...uff

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tę książkę jakiś czas temu ale nie po polsku. Język był cudowny, obawiam się, że to wina tłumacza;( Zaraz sprawdze kto popełnił tłumczenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anna: możliwe, i to bardzo...:(

    OdpowiedzUsuń
  12. właśnie dziś miałam w rekach tę książkę i byłam o krok od zakupu. zrezygnowałam, bo bałam się, że się rozczaruję, może i słusznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam tę książkę i jestem absolutnie zachwycona.
    Uważam, że do takich książek trzeba dojrzeć, dopiero człowiek z bagażem niekoniecznie samych pozytywnych doświadczeń życiowych jest w stanie pojąć sens słów, które zapisał na kartach tej powieści jej autor.

    OdpowiedzUsuń