wtorek, 7 czerwca 2011

'' Poczekajka'' Katarzyna Michalak

Ostatnio przeglądałam nieprzeczytane, zapomniane książki w mojej błękitnej biblioteczce, dokładnie te, które zakupiłam dawno temu, nie pamiętając już przy jakiej okazji i dlaczego. Wzięłam do ręki ''Poczekajkę''. I bardzo szybko naszła mnie taka myśl- jak miałam 9 lat, w drodze z koleżanką do Szkoły Muzycznej, nazywałyśmy każdy odcinek drogi basniowymi nazwami. Czyli mały mostek był ''mleczną przeprawą'', szary murek – ''bramą kamienną'' i tak dalej, i tak dalej. Piszę o tym, bo wydaje mi się że patent na tę książkę był właśnie taki - pierwsza lepsza wpadająca historia do głowy, powielana tysiąc razy, którą wymyśleć można przy wypiciu kawy, a następnie różowe okulary na nos i malujemy, kolorujemy rzeczywistość i oto ma być ''magicznie''. 

Ponowne uczepienie się wsi. Bo to już standart w literaturze polskiej od kilku lat. Musi być ten motyw,  nie ma bata. ''Przypadkowo'' wielu pisarkom wpada zwyczajnie ten sam motyw do głowy! Taak!  A więc młoda pani weterynarz przeprowadza się na wieś. Marzy by być czarownicą i śni o księciu z bajki. Żeby było oryginalnie- uda się na sabat czarownic- to chyba przenośnia, że odwiedzi wróżkę by dowiedzieć się kiedy go spotka. Jest tutaj i Zoo i perypetie młodej kobiety- czyli Patrycji i zawód miłosny i....nie wiem czy to bajka, czy zbiór metafor, romantyczna baśń, ale ja dziękuję bardzo za takie książki.

Od razu zaznaczam- uwielbiam literaturę lekką, przyjemną , łatwą. Ale ściemniania nie toleruję. I tak na końcu ....okładka. Ktoś, kto ją projektował, powinien zmienić zawód. Ale uwaga- jest jeszcze gorzej-  opis na okładce ''Jeśli podobała ci się Ania z Zielonego Wzgórza..'' to na pewno pokochasz Patrycję z Chatki Wiedzmy!''- no, wypraszam sobie, tak z grubej rury..uu to już lekka przesada- powiem brzydko- wciskanie ludziom kitów. Amen.

35 komentarzy:

  1. jak byłam w podstawówce też wymyślałam z przyjaciółką takie nazwy, ale u nas to były nazwy alejek w parku :) Monia polska literatura jest fajna, serio! tylko jakoś tak pechowo trafiasz ;)...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham "Anię z Zielonego Wzgórza" i w takim razie nie sięgnę po tę książkę. Dzięki za ostrzeżenie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już zdobyłem "poczekajkę", ale przeczytam na wakajcach :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. bluedress: do czegoś pecha w życiu trzeba mieć;) a tak na poważnie, serio,możesz coś fajnego, lekkiego polecić? Tak do końca pecha nie mam bo zachwyciły mnie ''SŁOŃCE W SŁONECZNIKACH'' Dominiki Stec. Bardzo!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. No to myślimy tak samo o "Poczekajce". Jedynie sceny w zoo mi się podobały. Niewiele tego. Za mało, żeby sięgnąć po inne pozycje tej autorki.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nie przepadam za literaturą kobiecą, za to uwielbiam serię Poczekajkową i Katarzynę Michalak :) a oczarowały mnie właśnie okładki... :) Dla mnie jej książki mają to "coś", czego nie mają inne polskie autorki piszące o wsi i nie tylko. Ale jak wiadomo... wszystko jest kwestią gustu :) Co widać po różnicy naszych opinii :)
    Zgadzam się tylko z tym, że porównanie do Ani z Zielonego wzgórza jest nie na miejscu ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Infantylna, jak dla mnie za. Do marzeń, magicznych elementów i wsi nic nie mam, ale 'książki proste jak budowa cepa' są nie dla mnie. I ta przewidywalność mnie irytowała. Rozumiem natomiast tych, którzy są zachwyceni, to przeważnie młode dziewczyny i marzycielki, dlatego ja już nie chwytam - pomyślałam. Ale Ty dużo młodsza ode mnie i też nie, to już mi daje do myślenia.
    Inna rzecz to porównanie do Ani - musiałam to ominąć, nie zauważyć, bo wcześniej o tym nie wiedziałam - to mi się nie podoba, bo jestem wielką admiratorką tej kanadyjskiej serii i nie podoba mi się, że mnie tak zmyłkowo kieruje wydawca na tę powieść, ona nie ma nic do Ani, ani temat, ani klimat, ani nic.Chyba, że czekanie na nie wiadomo co i marzenia, marzenia, marzenia, ale to wypada młodej bohaterce, dziewczynce, a nie kobiecie.
    Nie sięgnę po jej inne książki, chociaż trochę się w tej kwestii łamię, bo może jakaś inna seria pani Michalak trafiłaby mi bardziej do gustu?

    OdpowiedzUsuń
  8. kasia.eire: Przeczytałam całą serię o Ani, jestem taką samą jej fanką jak ty. Jeszcze może było by znośnie, gdyby takie porównanie do Ani przypisano juz bardzo znanej, z dużym dorobkiem pisarce. A tak, to poprostu ogłupianie ludzi i przekraczanie wszelkich granic byle wypromować i sprzedać.

    OdpowiedzUsuń
  9. kasia .eire: no i jeszcze to- bazowanie na stwierdzeniu iż to książka o marzeniach, kobiecie dreamer- i z tego powodu przyrównywanie jej do Ani z Zielonego Wzgórza to dla mnie jakaś absurdalna pomyłka. Jakby można się uprzeć i bazować na czymś takiem to wiele, wiele książek można było by do Ani porównać. A Ania jest jedna i niepowtarzalna, jak wiemy :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. ale fajnie książkę zjechałaś, łiiii :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A to ciekawe ... Tyle ochów i achów się naczytałam o 'Poczekajce" &co., a tu taki negatyw. Zawsze tak skrajne opinie rozbudzają moją ciekawość, ale tym razem z szacunku dla mojej kochanej Ani po prostu daruję sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka dla 14-15 latek, bardzo głupiutka, ale doczytałam do końca, by móc mieć pewność co do tej autorki. Dziwi mnie tylko fakt, że podoba się... choć, nie, już nic mnie w tej Polsce nie zdziwi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ha! No to cieszę się ogromnie, że nie dałam się nabrać tej książce... Swego czasu biła po oczach w bibliotece, ale intuicja szeptała mi cicho: Chodu!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uhuhu !!Ale pokazałaś pazur . Michalak czytałam Lato w Jagódce i Rok w Poziomce. Ta ostatnia mnie urzekła, pierwsza już powielała tę drugą. A ZOO i zwierzaki, toć to pisze pani weterynarz. O Poczekajce naczytałam się ochów i achów, ale sobie odpuściłam, bo było mi za słodko, a poza tym, proszę o wybaczenie, nie jestem fanką Ani z Zielonego Wzgórza i to porównanie mnie też odrzuciło.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahah, no tak, Ty to zawsze masz pecha... Ja mogę polecić Ci "Chwast" Iwony Banach, tę książkę, o której mówiłam w videorecenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Domi: Czytała w tym roku i pisałam o niej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chciałam tę książkę przeczytać, bo wiele osób chwali twórczość Michalak. Ale skoro powieść jest naiwna i do bólu prosta to nie wiem czy nie zmienię zamiarów. Zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
  18. Co blog to opinia:) Już tyle było opinii wychwalających tą książkę, że naprawdę zaczęłam jej szukać intensywnie. A tu taka niespodzianka!:) Szukania zaprzestaję, zwłaszcza, że wygrałam w konkursie "Rok z poziomce" Michalak i pewnie już na tej książce przekonam się jak to twórczość tej pani wygląda... A Ania jest tylko jedna!!! I również czuję się urażona takim porównianiem, zwłaszcza jeśli książka ma się do Ani jak gwóźdź do kwiatka...:P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ania jest jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna. Lubię takie szczere i emocjonalne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostrooo! Ja lubię takie lekkie książki, czasami mi to potrzebne na "odmóżdżenie", ale ściemniania też nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
  21. I za to lubię Twój blog,bez ściemy i na temat :)

    A porównanie do Ani również uważam za niestosowne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ma podobną opinię - nie wiem czy powinnam ją jednak uzewnętrzniać bo dotarłam z trudem gdzieś do 30 strony. Żenade!

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawa recenzja.Przyznm,że na poczatku zniecheciłas mnie do siegniecia po ta pozycje-bo kocham Anie. Ale chwile pózniej pomyslałam-musze sama przeczytać i sie przekonac. Tak wiec po ksiażke siegne:)

    OdpowiedzUsuń
  24. A mnie się Poczekajka podobała. Jest lekka w czytaniu, trochę bajkowa i kompletnie nierzeczywista. Poza tym osobiście lubię książki " z wiejskim" motywem. Może dlatego, że sama przeprowadziłam się wiejskiej chaty? Nie zawsze szukam w literaturze egzystencjalnych zagwostek i ambitnych przemyśleń. Poczekajka i reszta serii Katarzyny Michalak pozwala oderwać się od codzienności i odrobinkę odstresować. Ale jak wiadomo de gustibus non est disputandum:-)))

    OdpowiedzUsuń
  25. mpoppins: e tam pazur;) Szczera jestem, na cholere mam być dyplomatyczna jak to mój blog no i takie moje szczere odczucia o ksiażce:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Asia i Wojtek: No ponoć wielu osobom ta ksiażka się podobała. Podziwiam. Bo u mnie, jak wiesz, kompletnie przeciwnie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z głową w książce- o to chodzi, zeby się samemu przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  28. Na targach książki kilka lat temu w ramach promocji tej książki rozdawano płyty z teledyskiem promującym książkę:
    http://www.youtube.com/watch?v=d1vPiNwatvg
    wysyłam dla ciekawostki:-) prawdopodobnie aby podwoić złe wrażenie. Chociaż sposób promocji książki dość oryginalny
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. mi też nie podobało się stwierdzenie, że jak mi się Ania z Zielonego Wzgórza podobała (moja ukochana zresztą) to Poczekajka mi się spodoba. Dupa. Nie spodobała mi się i nie przeczytałam jej. Poległam na 70 stronie i nie miałam ochoty się z nią dalej męczyć. W związku z tym nie przeczytałam kolejnych dwóch części i Sekretnika też nie przeczytam. Rok w Poziomce przeczytałam. Miałam wrażenie, że już ją kiedyś czytałam... Takie ksiąźkowe de javu... Podpisuję się pod Tym Twoim postem rękoma i nogami :)

    OdpowiedzUsuń
  30. viv22: no to się rozumiemy. Nie widzę powodu bym siliła się na dyplomacje, jeśli zwyczajnie ta książka bardzo mi się NIE podobała. Bywa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja co prawda "Poczekajki" nie czytałam (i nie mam zamiaru), ale zaczęłam czytać "Rok w Poziomce". Niestety nie dałam rady, ten poziom przewidywalności, słodkości i infantylności był dla mnie nie do strawienia. Podejrzewam, że książka, o której piszesz jest podobna. Najwyraźniej twórczość Katarzyny Michalak nie dla nas ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam tę ksiażkę. Niedługo czytam 3 część trylogii :)

    OdpowiedzUsuń
  34. A jeśli masz tę ksiazkę i jej nie lubisz to chętnie ja od ciebie odkupię ^^

    OdpowiedzUsuń