środa, 15 czerwca 2011

Kilka odsłon o mnie samej w ramach blogowej zabawy:)

Nie jestem w stanie zliczyć ile kluczy w życiu zgubiłam, ile reklamówek zostawiłam w pociagach i parasolek w kinie, wiele szczotek i drobnych rzeczy nigdy nie wróciło ze mną z wakacji, zabrałam jeden but, o drugim zapomniałam. O kurtkach nie wspomnę. Na spacerze z malutką córeczką siostry mojego męża kupiłam kawę, przyniosłam ją do stolika, wypiłam łyk siedząc spokojnie po czym przypomniałam sobie, że dziecko w spacerówce nadal przy ladzie z ciastkami. Wystarczy,że się zamyślę i  zwalniam samochodem. Mój mąż, który jest bardzo poukładany w tej materii, za bycie ze mną powinien otrzymać medal;)

W mojej szafie nie ma spodni, nie mam ani jednej pary jeansów. Kocham sukienki- te na codzień, po domu, na wyjście na kawę, letnie, jesienno-wiosenne, na zime oraz na typowe imprezy gdzie można potańczyć. Chodzę w sukienkach cały czas, bo są wygodne. Wyjątkiem są dresy, którę bardzo lubię.

 Potrafię parodiować znanych ludzi, ich gesty, zachowania, naśladować głosy ludzkie, za co chyba kochają mnie przyjaciele patrząc na ich łzy ze smiechu i bieg do toalety. Tylko wśród najbliższych, bardzo dobrze znanych ludzi odsłaniam tę część siebie i dzieje się to ot tak spontanicznie. Nigdy tego nie ćwicze, nie wiem skąd to wyłazi ze mnie. Lubię też śpiewać i tańczyć. Skończyłam Szkołę Muzyczną- spędziłam tam dziesięć lat mojego życia w klasie fortepianu.  

Jestem przekorna, uparta, często nie potrafię klarownie objaśnić o co mi chodzi, poza tym to, co opowiadam pięć minut, inni ujmują w jedno zdanie. Jestem gadułą, bałaganiarą, nerwusem, jem za dużo słonych rzeczy. Gdyby nie czas na necie, czytałabym dwa razy więcej książek. Szybko się irytuję, ale przechodzi mi po chwili. Lubię palić papierosy. Nie jestem pamiętliwa, szybko wybaczam. Jest we mnie dużo sprzeczności: zwykłe, codzienne sprawy potrafią mnie przerosnąć, wstydliwa jestem w najbardziej nieoczekiwanym momencie, kiedy nikt by się tego nie spodziewał. Paradoksalnie, w trudnych, dramatycznych chwilach mam dużo odwagi i  góry przenoszę. Tam gdzie nikt nie jest w stanie sie zgubić- ja zaginę. Tam, gdzie trudno wtrafić- zajdę pierwsza. Czytam mapy na opak, ale mąż już się zorientował i sam czyta. Nie mam silnej woli, zdolności do przedmiotów ścisłych, ani za kszty cierpliwości, ale za to podarował mi los szczęśliwe dzieciństwo i mądrych rodziców. Jestem daltonistką, nie rozróżniam kolorów pośrednich. Przekręcam słowa od zawsze, moja siostra kiedys nawet spisywała: ( "wyrywacz"- na pincetę do rzęs, "okrężnica" na obwodnicę,  "Andela Panderson" a miało być Pamela Anderson, mówiłam, że jadę do Darwina, a to było Darłowo itd itd..).

Kocham warzywa, w ogromnej ilości, szczególnie gotowana na parze. Nie mogę żyć bez kawy Premium. Lubię zupy. Nie mam słodkiego podniebienia, kocham ryby, od lat nie jem w ogóle wędlin, parówek, kiełbasy ani pasztetów- zwyczajnie nie lubię. Z mięsnych dań przepadam za potrawką z kurczaka z warzywami. Gotowanie mnie relaksuje ale nigdy nie spędzam duzo czasu w kuchni, gotuję bardzo szybko, jest to dodatek do dnia, nie cel.

Od zawsze marzyłam o podróżach. To moja największa pasja obok książek. Kocham gdzieś lecieć, zwiedzać miasta, podziwiać naturę, ale również opalać się całe dnie pochłaniając kolejną lekturę i smakować jedzenie. Ciągle mi mało.. marzę o podróży do Indii, o zwiedzeniu Ameryki Południowej- Argentyny, Brazylii, Chile. Ale tak naprawdę, chciałabym zobaczyć cały świat, pojechać wszędzie. 

Z moim mężem spotkaliśmy się przez kompletny przypadek i nagły zbieg okoliczności. Jesteśmy razem 6 lat, po ślubie prawie 3. Męża nie zamieniłabym za żadne skarby tego świata- zawsze mogę na nim polegać, liczyć na zrozumienie i być totalnie sobą- to jest dla mnie bezcenne. Mamy dwa koty, które są bezwstydnie rozpuszczone, ale kochane niemiłosiernie też.

Lubię ludzi otwartych, wrażliwych, mierzi mnie natomiast zawiść a odstrasza pyskatość. Chciałabym przeczytać wszystkie najpiękniejsze książki świata, ale wiem, że sie nie da. Książki wącham bardzo często, kiedy je czytam, nawet głaszczę;) I co tam jeszcze...jako zodiakalny byk, jestem niepoprawną optymistką, ale zdarzają się mi czasem momenty, kiedy tak nie jest.

Do zabawy zapraszam Domi oraz Rosemary.

47 komentarzy:

  1. Jak milo:) Z posta rzeczywiście czuć, żeś gadatliwa, ale chyba byki tak mają:) zazdroszczę szkoły muzycznej i tego fortepianu1 Zawsze marzyłam:) Podróże jak najbardziej za:)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie szybki ten Twój post! Człowiek zaczyna czytać i zaraz okazuje się, że już kończy...:) A zdjęcie świetne!:D

    OdpowiedzUsuń
  3. z gadatliwością mam totalnie na odwrót. wole słuchać niż mówić, ale warzywa uwielbiam równie mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też uwielbiam sukienki i spódniczki, masz racje tak wygodniej i nie trzeba się zastanawiać jaką górę dobrać :)

    świetne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkąd tu zaglądam wydawałaś mi się nietypową osobą. Teraz mogę powiedzieć, że jesteś bardzo bliską mi duszą, np. ja ciągle coś gubię, zostawiam, szukam itd. Podobnie z podróżami. Mogłabym ciągle żyć na walizkach, byleby tylko zwiedzać i zwiedzać.

    Wyjątkowy z Ciebie człowiek, naprawdę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zawsze się zastanawiałam jak poznałaś męża! fajna jesteś :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cię czytać :)

    Masz lekkie pióro,a do tego świetnie wyglądasz!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja swojego chłopaka też poznałam zupełnie przypadkowo, a do tego jeszcze w Brukseli ;-) Musieliśmy tak daleko wyjechać, aby się spotkać, bo w Poznaniu, z którym oboje od lat jesteśmy związani, jakoś nam nie było po drodze ;-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa osoba z Ciebie, ale na twojej kuchni długo nie pociągnął:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku, ale cudnych ciekawostek się dowiedziałam:)). Od razu widać jaka z Ciebie oryginalna osóbka o nieszablonowej osobowości. Bardzo się cieszę, że zechciałaś się podzielić cząstką siebie.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju... Mamy tyle ze sobą wspólnego, że normalnie szok. Co do zgubienia, to chyba Cię przebiję - w podstawówce wróciłam do domu bez majtek, bo jak stwierdziłam ku przerażeniu moich rodziców, zgubiłam je :DDDD Jest tylko jedna rzecz, która nas dzieli - papierosy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Domi: ja wróciłam bez plecaka ze szkoły i się zorientowałam jak miałam lekcje domowe odrobić;) No ale majtki...WOW, to jest coś!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak miło zabawa trwa! W końcu ktoś, kto mi nie będzie wmawiał, że spodnie są wygodniejsze niż sukienki! Jak ja z takim dziewczęciem mogę mieć aż tyle wspólnego? Niesłychane!!! Pozdrawiam cieplusieńko:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Elwika, bluedress: może kiedyś opiszę historię jak się poznaliśmy..jest dość oryginalna:)

    OdpowiedzUsuń
  15. książkowiec, jusssie: dokładnie!!! sukienki są mega wygodne!!!!!! yeah! :) widzę tutaj pokrewne dusze..ale miło

    OdpowiedzUsuń
  16. dr. Hokoutek: hehehe, ty zupełnie jak moja mama'' dziecko ja bym nie pociągnęła długo na takiej kuchni'' :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha, też tak mam, że drobne sprawy mnie przerastają, ale tam gdzie wszyscy mają kryzys ja rozwiązuję wszystko od ręki :D. I w ogóle mamy dużo wspólnego. Fajnie, bo polubiłam Twojego bloga odkąd pierwszy raz na niego wpadłam :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Znowu się ujawnię, bo czytam prawie każdy post, ale nie komentuję, gdyż większości akurat tych książek nie przeczytałam. Bardzo pięknie się scharakteryzowałaś, pisałaś o swoich atutach w sposób, który ujmuje odbiorcę, a nie irytuje. To trudna sztuka, przekonałam się o tym zwłaszcza na blogowisku. Pozdrawiam serdecznie, uroczego Męża również;) (Czy on wie, że jest bohaterem netu???:):P ) Macham na pożegnanie, bo tym razem wreszcie i ja wyjeżdżam trochę powakacjować. Kropka:)

    OdpowiedzUsuń
  19. To dosyć, że zginiemy przytłoczone książkami to jeszcze rak płuc. Razem :) Rewelacyjny ekshibicjonizm :)Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  20. oj miło Cię było poczytać - masz chyba we krwi coś z "mistrza opowieści"

    OdpowiedzUsuń
  21. Ilu ciekawych rzeczy się o Tobie dowiedziałam :)
    Ja również nie przepadam za spodniami i na co dzień noszę zazwyczaj spódnice ;)I również wącham książki :)
    No i ślicznie wyglądasz na tym zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kropka! Miych wakacji!!!!!! i dziékuje za miłe słowa

    OdpowiedzUsuń
  23. the_book: ale fajny komentarz hehehehe

    OdpowiedzUsuń
  24. C.S. następna podobna dusza, super!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. ta od Słonych Paluszków: Nie czytałam ''mistrza opowieści'' więc nie znam bohaterów, więc nie wiem o co chodzi. Ale ''Słone Paluszki'' czytałam:))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  26. Brakiem jeansów mnie zaszokowałaś ;-), jak można żyć bez spodni ? :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś ogromnie ciekawą osobą:) Miło Cię poznać!:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja akurat raczej noszę spodnie, a niezwykle rzadko trafiam na sukienki, które mi się podobają, może nie mam szczęścia do sukienkowych zakupów. Zawsze ilekroć próbuję kupic sukienke wracam do domu z innym ciuchem. Podróżowanie to super sprawa, też chciałabym zwiedzać świat - poznawanie nowych miejsc jest fascynujące. Miło poznać Cię poznać bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  29. zawsze byłam ciekawa, jak to jest być daltonistą.
    Jeśli mąż jest poukładany, tego o nim nie wiedziałam, a Ty tak bardzo nie, to faktycznie mu się medal należy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Aaaaaaa i ja też kocham sukienki! Z wiekiem chyba coraz bardziej, bo obserwując moje ostatnie poczynania zakupowo-ciuchowe to sukienki zdecydowanie rulez!!! Zwłaszcza w lecie:D

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję:) Kropka:)

    OdpowiedzUsuń
  32. kasia, widzisz kolory jak wszyscy ( mam na myśli kolory pośrednie), ale nie jesteś pewna jak nazwać, zawsze wątpliwość i brak przekonania..trzy nazwy w głowie bo gdzieś się obiły o uszy i pochodne od głownego koloru,który rozpoznajesz bez problemu.. a jednak nie jesteś pewna.
    Tak, order dla męża. ale wolę być taka roztrzepana niż gdy miałabym być rozwichrzona emocjonalnie- a tak nie jest:) bo emocjonalna niestabilność wydaje mi się gorsza;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Paula:) ja nawet nie pamiętam jak to jest mieć jeansy na pupie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Natula: można, można, trochę mi zajęło znalezienie sklepów, gdzie są sukienki na każdą porę roku, a potem już poszło...

    OdpowiedzUsuń
  35. Vampire_Slayer: dużo nas tu podobnych, ale fajnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Zimą również nie używasz dobrodziejstwa jakim są spodnie? Szacun :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. http://pisanyinaczej.blogspot.com/ też nie. Są cieplejsze sukienki. Za to nie rajtuski tylko lajkry, wiadomo:) Albo swetry dopasowane długie jak sukienki.

    OdpowiedzUsuń
  38. Aneta: nie wiem jak w Polsce, tutaj w Irlandii jest duży wybór w sukienkach na każdą porę roku, no ale to też kwestia gustu, może pi podpasował zwyczajnie, więc.

    OdpowiedzUsuń
  39. :-) Mamy wspólne upodobanie do zup oraz wąchania książek ;-). Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  40. "Mamy dwa koty, które są bezwstydnie rozpuszczone, ale kochane niemiłosiernie też." Nie wiem czemu, ale cholernie podoba mi się to zdanie! <3
    I ogólnie bardzo fajny blog, na pewno będę zaglądać częściej, gdyż pasje mam podobne i także opisuję to na blogu. Pozdrawiam serdecznie.

    PS. Wącham książki nałogowo, zapach starych jest niezastąpiony!

    OdpowiedzUsuń
  41. No proszę, a ja myślałam, że to tylko ja nie mam ani jednej pary jeansów i spodni też prawie wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  42. oojjj, jak ja Cie wirtualnie też polubiłam :) masz lekkie pióro (a raczej klawiaturę). Papierosy- nunununu!!! Ale dobra kawka i niuchanie książek jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Uważni czytelnicy twojego poprzedniego bloga doskonale pamiętają historię twoją i twojego męża.
    http://polsko-finskie-zycie.bloog.pl/id,5329837,title,Jak-fin-poznal-polke-czyli-historia-calkiem-niezwyczajna-czesc-I,index.html
    http://polsko-finskie-zycie.bloog.pl/id,5335013,title,Jak-fin-poznal-polke-czyli-historia-calkiem-niezwyczajna-czesc-II,index.html

    OdpowiedzUsuń
  44. O kurka wodna ileż wspólnego mamy :) parodiowanie, puszczanie dymka :) bałaganiarstwo i komputer zabierający czas na czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  45. zazdroszczę tej sukienkowej determinacji, też do tego zmierzam choć wiem że jednak spodnie będą potrzebne na podróżowanie :)I gratuluje optymizmu zyciowego i bloga :)

    OdpowiedzUsuń