czwartek, 16 czerwca 2011

Ja, mąż i Agata...

Pora na chwilę prawdy. Nadszedł wielki moment. Siedzimy z mężem na przeciwko siebie. Stawka jest większa niż dziesięć euro w ramach zakładu. Chodzi o przekonanie. Mąż serwuje mi poker face, choć pewnie za tą fasadą, która jak na fina przystało przychodzi mu łatwo, jakaś niepewność musi też kiełkować. Bo mąż uwielbia mieć rację- ja również. Gorzej z maską- wszystko z mojej twarzy można wyczytać zanim otworze usta. Ale staram się. A wygrywać to już w ogóle lubię. Mam wtedy ponownie pięć lat i skaczę pod sufit. No więc kładziemy karteczki na stół. Nazwiska przypuszczalnego mordercy nie pokrywają się. Czyli albo wygra jedno z nas, albo żadne. Ja przeczytałam ''4.50 z Paddington'' zatrzymująć się przed rozdziałem, gdzie zaraz roztrzygnie się zagadka, mąż obejrzał adaptację zatrzymując kadr przed końcem. Cisza. Hm. No to biegnę doczytać, mąż  włącza play....
Ja się tak nie bawię! Mąż zgadł! A tak czytałam uważnie, zastanawiałam sie, wszystkie szare komórki urochomić próbowałam. W każdym razem zabawa się udała, bo choć mąż nie znał książek Agathy Christie, przyznał, że są bardzo inteligentne, przewrotne i dobrze przemyślane tak sądząc po adaptacji.

Co tu dużo pisać, lektura obowiązkowa dla miłośników Agathy Christie. Misterne wodzenie czytelnika za nos, mroderstwo w pociągu, które zauważa przypadkiem pewna kobieta..a tak się składa, że jej koleżanką jest sama Pani Marple, która i tym razem będzie nieoceniona w swym genialnym węszeniu i składaniu wszystkiego w logiczny sens.

26 komentarzy:

  1. No widzę, że stoczyliście wielką bitwę. W filmach pewnie wszystko lepiej widać, nie martw się ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. mani od razu tak stwierdziłam:D będzie dogrywka przy okazji innej powieści- nie ma bata! Ale zabawa i duskusja była przednia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa bitwa ;)
    Chociaż pani Marple nie jest moją ulubioną potacią powieści Christie to nie mogę się doczekać, aż nastaną wakacje i wezmę się za czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I kolejna książka do przeczytania. Dobrze, że zbliżają się już wolne dni:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. co za dramatyczna historia ;) ! Uwielbiam Agatę, więc z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy pomysł na zabawę. :) Muszę kiedyś koniecznie spróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna książka, jak prawie każda tej autorki. A pomysł na zabawę przedni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach ten męski zmysł:) Niezawodny:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kryminały tej autorki nie mają sobie równych i raczej tak pozostanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha, świetny pomysł na rodzinne spędzanie czasu! :D Muszę kiedyś to wykorzystać. Tylko raczej już po założeniu własnej rodziny, bo na razie nikogo poza mamą nie przekonam do czytania Christie :D.

    @bluedress - dzięki za wskazanie mordercy. Przez najbliższe lata będę się starała wyrzucić tę informację z pamięci ;).

    OdpowiedzUsuń
  13. http://pisanyinaczej.blogspot.com/: dla mnie chyba też, choć inne kryminały czytam-skandynawskie, ale nie aż w takiej ilości. Poza tym o tych zagadkach Agaty to można dyskutować, analizować, czyli bawić się też;)

    OdpowiedzUsuń
  14. C.S: hahahah, no jak zobaczyłam komentarz bluedress to też pomyślałam o nie, nie!!!! tylko nie to!!! hihihihih

    OdpowiedzUsuń
  15. niedopisanie: też tak uważam, ale mąż nie czyta książek, kocha tv, więc..

    OdpowiedzUsuń
  16. bludress, dzieki za meila, pogodamy w wolnym czasie i ci powiem jak zamieszczać zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zuziuchna: a ja polubiłam Panią Marple od ''Karaibskiej tajemnicy":)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wstyd sie przyznać, ale nie czytałam jeszcze żadnej książki Christie.
    Od której zacząć?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. bluedress = spoiler, dobra, tamtego komentarza nie było... wybaczcie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. @Evita 'Dziesięcioro Murzyniątek' albo 'Pięć małych świnek', cieżki wybór :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Evita: ''I nie było już nikogo" , ''Dom na wsi'', ...cięzki wybór, rzeczywiście..

    OdpowiedzUsuń
  22. bluedress: spoko, przeżyjemy:D pewnie już nikt nie pamięta;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hehe miałam przed oczami pojedynek kowbojów punkt dwunasta na ulicy głównej miasteczka :D
    Lubię Chritsie, ale już pannę Marple średnio, ale może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten pojedynek fascynujący! Bardzo sugestywnie opisałaś zmagania na polu dedukcji :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hehehe świetny pomysł na pojedynek :) Trzymam kciuki, abyś następnym razem wygrała :)
    A książkę z chęcią przeczytam!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Kapitalny pomysł na zabawę, muszę kiedyś wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń