niedziela, 15 maja 2011

Z literatury rosyjskiej: " Niebo Upadłych" Jurij Polakow

Powoli staram się odkrywać literaturę rosyjską w różnych odsłonach, jest to dość zagadkowe i intrygujące bo nie mam żadnego namaszczenia rosyjską  kulturą na swoim życiu. Rosja jawi mi się jako zwyczajnie jeden z wielu krajów, których jeszcze nie odkryłam, a o którym nic nie wiem.. Trochę się zdziwiłam podczas ubiegłorocznych wakacji, kiedy chcąc zwiedzić Bliski Wschód -ponieważ nie było innej możliwości- kupiliśmy wycieczkę w Egipcie z rosyjskiego biura podróży i tym sposobem zwiedziliśmy z rosyjską grupą Jordanię i słynną Petrę. Czytalismy mnóstwo z mężem na temat Jordanii, więc nie zależało nam by zrozumieć przewodnika, ale troszkę się zdziwiłam, bo ni w ząb nic nie rozumiałam, ani słowa po rosyjsku, więc niech nikt mi nie wciska kitów, że to podobny język do naszego- moja mama tak twierdzi i dużo osób ze starszego pokolenia- dziwne..może tak się osłuchali za młodu, że im się tak wydaje?

''Niebo upadłych'' to portret przemian w Rosji na początku lat 90tych na przykładzie naszego bohatera- męża, kochanka, początkującego biznesmena. W groteskowy sposób ukazana jest rosyjskie rzeczywistość pełna absurdów. Jednakże lektura nie zainteresowała mnie zbytnio, troszkę podchodziła pod reportaż, może zwyczajnie zabrakło mi jakiejś rozwijającej się, ciekawej fabuły. Nie żałuję, że przeczytałam, ale uczucia mam letnie do tej książki. Na pewno obowiązkowa lektura dla tych, którzy fascynują się Rosją:)

11 komentarzy:

  1. ja ni w ząb po rosyjsku :D chociaż uczyłam się w podstawówce i liceum,a jeśli chodzi o Rosję, to wolę powieści z 'dawnych czasów'

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy tytuł i interesująca tematyka, więc czemu nie:). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie kultura rosyjska niezwykle interesuje. Język bardzo mi się podoba i już niedługo mam zamiar podjąć się jego nauki. Książka mimo wszystko wydaje się interesująca, a ja ostatnio postanowiłam bliżej poznać rosyjską literaturę ( jak na razie ograniczałam się do Bułhakowa czy Dostojewskiego ;) więc z wielką chęcią po nią sięgnę. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki nie znam, ale może poznam.
    A rosyjski - owszem, podobny :) Słowiański, tyle że u nas pewne zmiany na poziomie fonetycznym poszły dalej. Jest mnóstwo podobnych lub takich samych wyrazów. Jest fleksja - jak u nas, jest podobna składnia.
    Mnie o wiele łatwiej było się uczyć rosyjskiego, niż np. niemieckiego.
    Oczywiście nic nie przychodzi ot tak - że zaraz wszystko się rozumie, ale - mnie łatwiej myśleć w tym języku niż np. w angielskim.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na razie nie interesuję się Rosją, ale kiedy to się zmieni, z pewnością sięgnę po tę książkę ;). Choć ten brak rozwiniętej akcji będzie mi z pewnością przeszkadzał... No nic, zobaczę :D.

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale współczesna literatura rosyjska jakoś mnie nie zajmuje.Co innego klasyka)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Rosja niezbyt mnie fascynuje, za reportażami też nie przepadam. A jeśli chodzi o język rosyjski, to zupełnie różni się od naszego, poczynając od alfabetu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko graficznie. Fonetycznie jest podobny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ala: mnie też intryguje i interesuję, ale w tym wydaniu tak średnio to mi wypadło

    OdpowiedzUsuń
  10. montgomerry: ja, jeśli chodzi o rosyjską klasykę mam MEGA zaległości...

    OdpowiedzUsuń
  11. Oleńka: dzięki za informacje:)

    OdpowiedzUsuń