sobota, 28 maja 2011

'' Wyspa'' Sandor Marai

Dzisiaj tak troszkę pomarudzę, ale jak mam pociągniąć tę myśl bardziej wnikliwie, to w sumie muszę stwierdzić, że dziwi mnie zawsze niezmiernie, jak na niektórych blogach każda kolejna recenzja jest pozytywna. Czy to możliwe, aby każda przeczytana książka nam się podobała? Jakoś ciężko mi w to uwierzyć. Ale to akurat nieistotne. Może to sprawa tego, że ja lubię różnorodnie i nie zawsze dobrze na tym wychodzę, a wina oczywiście leży po mojej stronie gdyż nie potrafię wybierać i rzucam się na lektury z nielogiczną chcicą.

''Wyspa'' w moim odczuciu to książka przegadana, rozwleczona. Pewnie jest w tym urok, ale ja go nie wyłapałam. Profesor w średnim wieku odbywa podróż, którą przerywa w Dobrowniku. Zadaje sobie masę pytań, ma potrzebę przemielenia swojego prywatnego dramatu- zostawił żonę i dziecko. To jest podwaliną do dalszych rozważań na wszystkie tematy- jego życia, pozycji społecznej. Zdecydowanie jest to portret samotności wśród ludzi, niemego krzyku duszy i serca i nieobliczalnych dalszych decyzji. Wynudziłam się i zaczął mnie bardziej deszcz za oknem interesować. Ot tyle.

22 komentarze:

  1. właśnie u mnie ostatnio jakoś średnio z tymi książkami,jestem rozczarowana i szukam czegoś, co mną dosłownie wstrząśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś musi mieć po prostu albo ogromne szczęście w wybieraniu książek, albo ogromnie wyrobiony gust i trafnie przewiduje, co mu się spodoba ;)) Ja niestety nie mam tyle szczęścia - bywa tak, że trafi się gniot, bywa i tak, że w dobrej książce widzę wady i o nich też piszę. Bo po co przemilczać?

    OdpowiedzUsuń
  3. niedpoisanie: dokładnie. Nie ma sensu przemilczać, przecież blogi książkowe są jak własne pamiętniki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej książce, ale po recenzji widzę, że wiele nie straciłam:).
    U mnie z książkami różnie bywa, ale zanim daną lekturę przeczytam robię niezły wywiad, podczytuję sobie w księgarni spory fragment i ... zazwyczaj trafiam w swój gust. Co jakiś czas zdarzy się książka, która mi nie odpowiada, ale odpukać:D często się to nie dzieje:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam podobnie. Każda książka och i ach, a później kicha ;). O swoich recenzjach mogę powiedzieć tyle, że kiedyś każdą książkę strasznie krytykowałam i w końcu postanowiłam wykazać się trochę większym zrozumieniem i nie narzekać tak strasznie. Bo a nuż komuś się spodoba, a ja go odstraszę? Ale jak książka kiepska i nie da rady, żeby coś mi się w niej podobało, to mowy nie ma, żebym kogoś zachęcała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze mną jest tak, że chyba "mam nosa" do książek, ale czasem zdarzają się niewypały, bądź takie średnie, nie o wszystkich też pisuję. Gdy trzymamy się ulubionego typu książek, czy autora, to zazwyczaj też nie mamy powodów do narzekań - stąd tyle pozytywnych wypowiedzi.
    Co do prozy Sandora Marai - nie czytała jeszcze nic jego, ale chciałabym poznać, wiele dobrego słyszałam ( np. o książkach Żar, Księga ziół). Niestety, u nas w bibliotece tylko dzienniki Maraia mają, grubaśne tomiszcze, wolałabym zacząć od jego twórczości. Na dzienniki niekoniecznie mam ochotę

    OdpowiedzUsuń
  7. Staram się na swoim blogu krytykować książki, jeśli tylko widzę coś, co jest do krytyki. Jednak to, o czym piszesz, to i tak nie denerwuje mnie tak bardzo (chyba, że wezmę się za książkę wychwalaną na blogach, która okazuje się klapą) jak pisanie dobrych recenzji tylko i wyłączenie z powodu otrzymania egzemplarza recenzenckiego od wydawnictwa. A maniera, która mnie denerwuje to pisanie w 100% dla wydawnictw, z czym też zaczęłam się już spotykać. Masakra!

    OdpowiedzUsuń
  8. Domi: ja niestety też to zauważyłam...to są recenzje sportowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. kasandra_85: ty wiesz, z tym podczytywaniem w księgarni..na to nie wpadłam a pomysł super!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oceniam książki,według własnej "skali podobania się ":)
    Ostatni przykład to moja recenzja pewnej książki wychwalanej u niektórych pod niebiosa.A mnie się nie podobała i trudno...moje prawo.

    Cenię sobie recenzje subiektywne,bez idealizowania na przymus,właśnie taka jest Twoja recenzja,dzięki czemu kasa w portfelu zostanie a i czasu nie stracę na "Wyspę" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mam ostatnio szczęście do fajnych książek, choć od czasu do czasu zawsze trafi się jakaś naprawdę kipeska... Nie ma innej możliwoście kiedy się sporo czyta, jak my wszystkie :)
    A po "Wyspę" raczej nie sięgnę...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety Sandor Marai jest wymagający w odbiorze :) nie jest dla każdego. Ta książka nie jest łatwa i lekka i nie radziłabym znajomości ze znakomitym, cudownym Maraiem od tej pozycji ;) Ja będę go bronic do upadłego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wykop książkę- Ramona i Natalia: na pewno wybór pierwszej lektury wielkiego pisarza jest bardzo istotny. Zgadzam się. Ja jednak generalnie nie przepadam za stylem rozwlekłym, choć kocham Ian'a McEwana..to w sumie logiki tu nie ma;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Annie: tak to bywa, czasem czytam trzy super książki pod rząd, a czasem pięć przeciętnych, wtedy mobilizuje wszystkie zmysły by przeczytać coś co '' na pewno'' przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  15. C.S. ja uważam, że gdy piszemy na swoich blogach, czemu nie być szczerym, ale natomiast jak czytamy recenzje, to wiadomo, trzeba trochę umiaru i dystansu, bo każdy jest inny i różnie się odbiera ksiązki- ale właśnie to jest piekne:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie też czasem dziwi, że od jakiegoś czasu wszystkie moje recenzje są pozytywne, ale w końcu trafia się gorsza. Albo wręcz odwrotnie :P
    Myślę, że to wynika z tego, że każdy wie co lubi i sięga po te pozycje. W większości przypadków, bo wiadomo zawsze jest ochota na coś nowego.
    A co do tej książki, to autora nie znam, a Twoja recenzja nie zachęca, więc pewnie sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Na wielu blogach pociskana jest sama wazelina. Lepiej napisać grzeczną recenzje by nie narobić sobie wrogów i nabijać liczbę odwiedzin.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo polecam "Żar" Marai'ego, na mnie zrobił wielkie wrażenie! Dobrze, że nie zaczęłam od "Wyspy", bo moja podróż po twórczości węgierskiego noblisty mogłaby się na niej zakończyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, ja lubię książki których akcje są umiejscowione na wyspach :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeśli bardziej zainteresował Cię deszcz za oknem niż książka, to na pewno po nią nie sięgnę.
    Co do lektur, to niezwykle rzadko czytam przypadkowe tytuły. Zawsze zanim kupię/wypożyczę/pożyczę książkę, to szukam opinni w necie. Wcześniej przejechałam się na tylu filmach i książkach, że teraz zrobiłam się ostrożniejsza i robię wywiad środowiskowy zanim zdecyduję się na lekturę, wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo natknięcia się na gniota.

    OdpowiedzUsuń