wtorek, 24 maja 2011

Rok 1981- Nobel dla bułgara Eliasa Cannetti

Wracam do czytania noblistów według dekad, zaczęłam lata 80te od oczywiście naszego Miłosza a potem dłuuga przerwa. A zatem nadganiam z przyjemnością. ''Tajemne serce zegara'' kusi okładką i tytułem, lektura ta brała również udział w moim konkursie, gdy ''zagubiła się na półce''.
Tak naprawdę to pakiet myśli, sentencji, aforyzmów, notatek i zapisków. Zbyt wiele wątków by ująć to jakoś w całość. Przyznaję bez bicia, że przeczytałam z ciekawości i z chęcią, ale proza to nie jest. Trzeba innej uwagi i skupienia do takiego zlepku różnych przemyśleń. Na pewno jest to świetny powód do rozmyślań i budowania tez, ale trzeba chcieć, być w dobrym momencie, w nastroju. Niestety, nie tego oczekiwałam, choć oczywiścię przeczytania nie żałuję, i co więcej, kiedyś jeszcze przeczytam ponownie. Zdecydowanie nie jest to lektura na raz, raczej by sięgać po nią stopniowo, z karteczkami, zakłądkami itp.

22 komentarze:

  1. Wstyd się przyznać, ale nie słyszałam o tej książce. Może kiedyś sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspominał o tej książce Herling Grudziński w Dzienniku pisanym nocą 84-88.
    Wypowiadał się, że takie ścinki w ogóle nie powinny być publikowane , bo to tylko odcinanie kuponów od Nobla (choć pewnie pięknie wydane), dlatego też zamierzam raczej sięgnąć w swoim czasie po bardziej sztandarowe pozycje Canettiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Canettiego bym jako Bułagra na pewno nie określiła, słowa zresztą po bułgarsku nie napisał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja swoją przygodę z panem Caletti'm zacznę jednak od innego dzieła

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale masz ciekawe postanowienie, mi również by się takie przydało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Canettiego nic nie czytałam, choć też staram się Noblistów przynajmniej po jednej książce przeczytać(skupiam się jednak tylko na prozie). Jak na razie z ostatniej dekady mam "lekcje odrobione", ale z poprzednich - duże braki. Chociaż nie... pomyliło mi się z Calvino (tego zupełnie nic nie czytałam), a Canettiego to chyba jakiś zbiorek aforyzmów w domu rodzinnym się na półkach pałętał - czyli coś tam liznęłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnesto: to moja trzecia dekada, ale jest coraz gorzej bo z lat 80tych już trudniej dostac książki noblistów, bewnie dekada lat 70tych jeszcze trudniej, no ale sie zobaczy w trakcie..

    OdpowiedzUsuń
  8. ala: masz rację, myślę że na pierwsze spotkanie z tym panem to nie jest dobry wybór jaki ja dokonałam, ale dość ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  9. czytanki.anki: masz rację, dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. kasandra_85: nie wiem czy aż tak wiele straciłaś;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wykop książkę - Ramona i Natalia ciekawe jak ci się spodoba...

    OdpowiedzUsuń
  12. Canetti to świetny pisarz. Kilka lat temu czytałem "Wesele", a ostatnio "Grę oczu". Obie pozycje rewelacyjne. Mam nadziej że ta również mnie nie zawiedzie.

    OdpowiedzUsuń
  13. dr Kohoutek o! myślę, że nieopacznie wybrałam pierwsze spotkanie z tym pisarzem..trzeba było od prozy zacząć

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja jestem ciekawa tej książki. Lubię taki zlepek myśli cytatów i chyba jestem w odpowiednim nastroju do tego typu lektury.
    Dziękuję za namiar na książkę.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. jezusicku, tych książek w kolejce do przeczytania jest tyle, że nie wiem, czy wyrobię się przed śmiercią. swoją, oczywiście

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam w domu książkę Eliasa Canetti, ale nie pamiętam tytułu, pewnie już jej nie odzyskam, zniknęła w czeluściach strychu w domku na wsi...

    OdpowiedzUsuń
  17. bludress: oooo, nie słyszałam..może jeszcze się znajdzie?

    OdpowiedzUsuń