poniedziałek, 11 kwietnia 2011

'' Żona myśliwego " Katherine Scholes

Wielkie rozczarowanie. Jednym słowem ściema. Tym bardziej, że zapowiadało się niezwykle interesująco. Mary i John to małżeństwo mieszkające w Tanzanii. Piękne krajobrazy afrykańskie, życie w dzikim świecie przyrody pełne przygód. Mary wydaje się silną, intrygującą postacią- taką ją poznajemy gdy nasza bohaterka stara się dzielnie stawiać czoła problemom finansowym. Pewna ekipa filmowa postanawia w tej części kraju kręcić sceny do nowego filmu więc jest okazja do zarobku goszcząc ich u siebie. Mary ma wiele obaw, ale dzielna jest, choć spędza jej z powiek sen również romans jej męża. Tak się zaczyna ta historia: obiecująco, szybko i ciekawie.

I nagle wszystko siada. Pach! Nuda, flaki z olejem i w sumie nie wiem czy sam pisarka miała pewność w jakim kierunku mają zmierzać jego bohaterowie. Wolę już książki, które od samego początku są marnie przeciętne i nużące...przynajmniej nie ma momentu, kiedy na nasze tlące się oczekiwania spada niespodziewanie kubeł zimnej wody.''Portret kobiety rozdartej między pożądaniem a obowiązkiem'' jest tak flegmatycznie nieklarowny i gęsty jak mgła, że chce się spać- o emocjach nie ma mowy. Moim skromnym zdaniem- można sobie tę lekturę podarować.

Słonecznie w Polsce. Choć zmęczona okropnie podróżą nie odmówiłam sobie odwiedzienia dzisiaj księgarni w moim Kolorowym Miasteczku...aj...no i zakupiłam parę lekturek niepozornych, schowanych gdzieś tam w zakamarkach regałów...c.d.n

15 komentarzy:

  1. Okładka i opis świetny, więc szkoda, że książka rozczarowała. Czekam natomiast z niecierpliwością na wrażenia po przeczytaniu "zakamarkowych" książek:D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to zabrzmi obrazoburczo, ale skojarzyło mi się z książką "Co się wydarzyło w Madisson County". Film był zjawiskowy, Clint Eastwood i Meryl Streep doprowadzili mnie do łez, co rzadko mi się zdarza na filmach. Gdy jednak dla porządku połakomiłam się na książkę, okazała się wielkim rozczarowaniem. Może to wina kiepskiego tłumaczenia, a może po prostu świetni aktorzy zrobili coś wielkiego z czegoś przeciętnego... nie wiem do dziś...

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam identyczne odczucia podczas czytania jej innej książki "Kamienny anioł". Początek taki obiecujący a potem nudno i żałośnie do kwadratu. Widocznie ta autorka ma taką manierę pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, i to nawet bardzo, że tak rozczarowała. Może kiedyś sięgnę, aby sama na własnej skórze się przekonać, jaka jest , ale to jedynie w akcie totalnej desperacji :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja recenzja oraz komentarze czytelniczek bardzo rozbudziły moją ciekawość. 'Żona myśliwego' czeka na mojej półce. Zakupiłam ją jako 'pewnik', bo czytałam wszystkie książki Scholes i bardzo mi się podobały. Boję się rozczarowania...

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, bo okładka zapowiada ucztę.
    Jak pozory mogą mylić...

    OdpowiedzUsuń
  7. nie przeczytam jej
    chociaż okładka wyglądała zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
  8. nie wiem, czy ktoś się ze mną zgodzi, ale świat książki wypuszcza dla kobiet osiem mędznych książek i dwie świetne- tak statystycznie...tak z obserwacji zauważyłam jesli chodzi o prozę kobiecą, nie wliczam tutaj noblistke doris lessing a przyjemne, proste kobiece historie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sam opis i okładka ksiązki bardzo mnie zachęciły... Jednak raczej jej nie przeczytam. dzięki za przestrogę! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. okładka fajna ;) może kiedyś sięgnę po nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, tak zupełnie się z Tobą zgadzam! Nie cierpię, kiedy pisarz podchodzi do swoich czytelniczek jak do stereotypowych kobiet, które chcą tylko czytać przeciętne ramansidła o zdradach, biednych, niezdecydowanych, pokrzywdzonych kobietach, które nie mogą się na nic zdecydować. Dlaczego tak mało jest książek o odważnych, samodzielnych, od nikogo nie uzależnionych kobietach, które dokonują rewolucji w swoim życiu i potrafią być wierne swoim przekonaniom? Książek, które po prostu da się czytać!
    I ja mam w swojej biblioteczce kilka takich niewypałów, zapowiadających się niezmiernie ciekawie a tak naprawdę zupełnie przeciętnych i nie wnoszących niczego nowego. No, ale lepiej przeczytać i żałować niż przypadkowo ominąć ciekawą lekturę, czyż nie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego "tak mało jest książek o odważnych, samodzielnych, od nikogo nie uzależnionych kobietach, które dokonują rewolucji w swoim życiu i potrafią być wierne swoim przekonaniom" ? Moim zdaniem dlatego, że wieki patriarchatu sprawiły że TAKICH KOBIET jest ciągle jeszcze bardzo mało...

    OdpowiedzUsuń
  13. zastanowiłam się jeszcze przez chwilkę, nad tym co napisałam wyżej... najdziwniejsze jest to, że najczęściej te ckliwe historie o kobietach piszą częściej chyba kobiety niż panowie...?

    OdpowiedzUsuń
  14. Sempeanka: ale chodzi o to jak jest książka napisana...można napisać o jednej sytuacji ale tak, że wszystkich zwala to z nóg. Tematyka zawsze będzie się powtarzać, ale cały problem polega na tym, żeby ciekawie napisać, a ta książka jest zwyczajnie przeciętna a takich jest tysiące..i jeśli ktos czyta często i dużo to już nie wystarcza..:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ala: to jest pisanie dla pisania, ot co. I takich książek przeciętnych świat książek wydaje mnóstwo...i tylko kilka naprawdę wartych uwagi.

    OdpowiedzUsuń