sobota, 9 kwietnia 2011

Moja Islandia

Nie przewidziałam jednej rzeczy- po czternastu latach marzenia o zwiedzeniu Islandii, kiedy tam wreszcie dotarłam- adrenalina i emocje tak dały o sobie znać, iż w efekcie nie czułam zimna ani zmęczenia, na większości zdjęć wyglądam jak troll: oczy rozchodzą mi się na boki, szczęka na wierzchu- nie wiedziałam,że takie miny może wytwarzać moja twarz w szczęśliwych momentach. Kiedy wróciłam- nie mogłam zasnąć całą noc. Jak się człowiek tak nakręci, wchłania każdą sekundę i każde wrażenie całą sobą z uwagą i otwartym sercem- to odkręcić się nie można w godzinę i zejście na ziemię trwa troszkę. Jednym słowem czułam się fantastycznie, tak jakbym śniła na jawie.

Chodziłam po lodowcach, obserwowałam gejzery, ogromne wodospady, jadłam wieloryba, kucyka, jądra owcze, suszone ryby i generalnie dobrze, że filety z tyłka człowieka tam nie serwują, bo bym już doszczętnie stała się kanibalem. Zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze ludzie: islandczycy są nie tylko sympatyczni ale niesamowicie dowcipni. Co drugie zdanie- żart. Zdecydowanie najbardziej żartujący naród skandynawski. Po drugie- szacunek ludzi do natury. To ona wyznacza rytm ich życia, a warunki ekstremalne i nikt się tym nie przejmuje, oni są przyzwyczajeni i na dodatek nie narzekają. Grają w rugby pod wodą, w białe noce wielkie spendy golfowe na powietrzu, Rejkiawik tętni życiem- księgarnie otwarte całą noc,  masa klimatycznych barów, dyskotek, pubów, świetne baseny. Życie nocne na pełnych obrotach. Jednak wszystko można obejść zamiast zamartwiać się, że'' pada deszcz i chyba na miasto nie pójdę bo zmoknę''. Uff. Ale lekcja!  Natura powala, człowiek na Islandii czuje się jak mała, nic nie znacząca mrówka wobec sił przyrody, co daje niesamowite poczucie dystansu do wszystkiego. Zdecydowanie genialna jest gorąca Błękitna Laguna wśród wulkanicznych skał- niech Spa się schowa:). No i słuchałam muzyki Bjork podziwiając widoki.
Ot tak w maluteńkim skrócie kilka myśli, bo wrażeń mam milion i kilka fajnych przygód. A na waszą prośbę, zamieszczam kilka fotek.













Chyba nie muszę wspominać, że nie przeczytałam ani jedego słowa w książce i nie czułam się z tym zle ani przez sekundę. Generalnie zapomniałam o ''bozym świecie'' chłonąc Islandię maksymalnie. Bo choć uwielbiam zwiedzać i jestem ciekawa każdego kraju, Islandia była od lat marzeniem największym i wyczekiwanym.

31 komentarzy:

  1. Wow... Piękne zdjęcia i niezwykłe widoki!!! Gratuluję Ci podróży i jednocześnie pozytywnie zazdroszczę takich wrażeń. Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, cudownie, aż Ci troszkę zazdroszczę tych wszystkich widoków i przeżytych wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak cudnie :) Szczęka mi opadła :D Życie jest po to by spełniać marzenia. Tobie się udaje. Kurcze ale zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Fajne zdjęcia, a i miłych wspomnień ile... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się cieszę, że twoje marzenia się ziściły. Mam nadzieję kiedyś też tam pojechać, bo mnie ten kraj fascynuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę takiej wyprawy, bo sama lubię odkrywać wyjątkowe miejsca. Jedyne, co mnie przeraża, to te potrawy. ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej, jak cudownie! Wspaniałe zdjęcia :) Mam nadzieję, że kiedyś mi także uda się odwiedzić Islandię ;) A na razie zazdroszczę i cieszę się, że Tobie udało się spelnić marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widoki cudne, sama bym się tam wybrała, chociaż zdecydowanie wolę wielkie upały niż takie zimno :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia, gratuluję spełnienia tego marzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jądra owcze? O kurczę, ale jesteś odważna ;) Widoki rzeczywiście piękne, a tęcza na tle wodospadu - cudo!

    OdpowiedzUsuń
  11. dziwna sprawa, pociąga mnie Skandynawia, ale nic z tym nie robię... pora chyba na zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! Ale wodospad! I jeszcze te jądra owcze... :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia, gratuluję spełnienia marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie będę oryginalna, jak napiszę że straszliwie Ci zazdroszczę:) Marzenie:)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Sylwia: nie jestem tam jakąś fanką próbowania jedzenia, ale jak gdzieś jadę, to zawsze coś nowego spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję wszystkim za miłe komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  18. vampire_slayer: prawda jest taka ze te wszystki potrawy typu wieloryb, itp itp smakują albo jak kurczak albo jak wołowina:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę niesamowicie. Marze o podróży na Islandię. Kiedy oglądałam zdjęcia znajomych z wycieczki na tą wyspę, zwróciłam uwagę zwłaszcza na to jak mało miejsca (w sensie - powierzchni) tam cywilizacja. Jedna droga dookoła wyspy, a w reszta to gejzery, wulkany i lodowiec. Islandczycy to musi być twardy naród, że się zadomowili w tak dzikim i niegościnnym miejscu. Bez poczucia humoru chyba by nie dali rady ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. lilybeth: dokłasnie. Islandczycy są bardzo twardzi, silni. I dowcipni:D Indywidualiści- bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ależ Ci zazdroszczę! Widać po zdjęciach, że podróż się udała :)
    p.s. te jądra owcze... dobre? :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Smakują coś jak kurczak...ale wieloryb boski, jak wołowina, ale lekka, bez tłuszczu- naprawdę pyszny

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratuluję udanego wyjazdu :) Najważniejsze, że wypoczęłaś na maksa. Islandia to wyjątkowe miejsce, też marzy mi się kiedyś podróż na tę wyspę. Zdjęcia kuszą, by odwiedzić te miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazdroszczę wyjazdu, a najbardziej błękitnej Laguny!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ty to masz szczęście !! Może i mnie się uda tam dotrzeć. Marzę o tym od wielu, wielu lat. Te kraj to po prostu bajka.

    OdpowiedzUsuń
  26. mpoppins: inna bajka, inna europejska bajka:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jezu, a ja jeszcze czekam na spelnienie tego samego marzenia! Gratuluje dobrego wyboru!

    OdpowiedzUsuń