niedziela, 10 kwietnia 2011

Ledwo wczoraj wypakowałam rzeczy z wyprawy na Islandię, dziś znowu walizka będzie zapełniona. Lecę w nocy do Kolorowego Miasteczka. Dwa i pół tygodnia w Polsce. Trochę papierkowej pracy, na pewno kawa i to nie jedna z przyjaciółką, odwiedzenie księgarni polskich, spotkania z kuzynami, w moim mieszkanku czekają na mnie moje regały i książki, które chcą być przeczytane wieczorami. Jak zwykle będę chodzic na targ po warzywa.Zabieg dentystyczny mnie czeka, no i Święta Wielkanocne z całą moją rodziną z Polski, które wyprawiam z mężem, bo będzie to impreza połączona z moimi urodzinami okrągłymi. I choć urodziny mam dopiero w maju, to Święta są dobrym momentem na spęd rodzinny. A to oznacza przygotowania, zakupy. Tak się cieszę, że cała moja rodzina w Polsce mieszka albo w Kolorowym Miasteczku, albo kilka kilometrów zaledwie obok. Zawsze kiedy jadę do Polski - mam ich na wyciągnięcie ręki. Nie czuję się emigrantką, mam swój mały świat w Polsce i sprawy.Taki etap. Póki co- korzystam. Na dokładkę wesele znajomych, więc zobaczę dziewczyny ponownie, po naszym wypadzie do Belfastu.I tak oto zapowiada się dwa i pół tygodnia przede mną.

Jakiś czas już temu przeczytałam ''96 końców świata'' Jerzego Andrzejczaka. Czy warto sięgnąć po tę lekturę? Myślę, że tak. Choćby dlatego, aby przypomnieć sobie, że warto w miare własnych możliwości żyć całą sobą i doceniać każdy dzień. Zawsze mnie zadziwia, kiedy słyszę jak ludzie mówią, że zrobia to czy tamto za dwadzieścia lat na emeryturze. Że mają taką pewność iż dane im tyle czasu na tej ziemi. Podziwiam. Nie wiem czy to kwestia wychowania, czy po części traumatycznych przeżyć, ale ja mam zawsze gdzieś z tyłu głowy zdanie, jakie mawiała bliska mi osoba : '' Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich dalekich planach''. W każdym razie lektura choć napisana delikatnie, taktownie, to wstrząsa i porusza do głębi. Wszyscy Ci ludzie mieli marzenia, plany i pewność, że jeszcze wszystko jest przed nimi...

15 komentarzy:

  1. Każdy ma plany i brakuje w Nas refleksji, ta książka to okazja do zatrzymania się i szepnięcia chociażby tego "Memento mori" i co będzie jeśli jutro nie nadejdzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. "96 końców świata",wczoraj zakupiona,tylko tak ciężko mi się za nią zabrać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Evita: no bo to nie jest książka na relaks, ani pod palemkę wakacyjną...ciężka..smutna..to fakt. Ale jest w niej przesłanie..

    OdpowiedzUsuń
  4. kasiek: tak, brakuje w nas refleksji...dobrze to ujełaś..

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę stoi na półce dzięki wygranej u Izuś:)). Na pewno się za nią zabiorę, choć pewnie nie w najbliższych tygodniach. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisałam przed chwila to samo u Kasiek.
    Książki nie czytalam (jeszcze), natomiast widziałam "Listę pasażerów"- wydaje mi sie, że tematyka podobna, tyle, że bohaterów jest tylko dziesięciu, no i obraz może działać mocniej niz książka. Musiałam oglądać na raty, bo dzieci były w szoku, że ryczę na filmie. Film dostepny tutaj.
    http://www.youtube.com/watch?v=jCpBNoXERy4

    OdpowiedzUsuń
  7. Iza, dzięki, obejrzę w swoim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem po podobnych odczuciach względem życia po przeczytaniu "Trucicielki". Szkoda, że tak mało osób zauważa szczęście płynące z każdego dnia. Potrafimy jedynie marudzi na niepowodzenie i gorsze dni.
    Co do tej sentencji, to nawet wiem czyje to słowa.:D Woody Allen kiedy powiedział. "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość."

    Pozdrawiam i życzę miłego pobytu w Polsce

    OdpowiedzUsuń
  9. Vampire_Slayer: Tak..to prawda, bo przecież nie o to chodzi żeby spróbować wszystkiego, rozmieniac się na drobne, niczego nie przegapiać. ale cieszyć się każdą chwilą, wybierać to co kochamy najbardziej a nie wszystko co nam pod nogi przychodzi, nie tracić czasu na nieważne spotkania a podarować ten czas dla tych których kochamy. I ciągle o tym zapominamy.Life! Pracuję nad tym...ta książka pomaga.

    Rownież pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pozytywna recenzja . W najbliższym czasie na pewno sięgnę po tą książkę.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boję się tej pozycji... Ale sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Scathach: też się bałam, więc rozumiem..bo lektura daje kopa

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak kocisko znosi podróże? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, to witamy w kraju i wspaniałego pobytu :)))
    Co do wspomnianej książki - unikam wszystkiego, co związane ze Smoleńskiem. Mam przesyt. Współczuje najbliższym ofiar, ale po roku codziennego wałkowania przez wszystkie nośniki informacji tego tematu mam naprawdę dość.
    Serdeczne uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  15. szczeszliwej podrozy moja rowiesniczko :)
    na twoim miejscu tez bym byla zachwycona zyciem - najpierw islandia, teraz siweta i urodziny w rodzinnych stronach - zyc, nie umierac. ciesze sie razem z toba
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń