wtorek, 1 lutego 2011

Z literatury francuskiej: Marc Levy " Wszystko, czego nie zdążyliśmy powiedzieć"

Nie należy wyciągać wniosków patrząc na okładkę. Powieść nie ma nic wspólnego z dylematami przygotowań do ślubu i wyborem bukietów na ołtarz. Uważam, że to najlepsza książka tego słynnego pisarza. Pod płaszczykiem lekkiej, przyjemnej komedii romantycznej, stworzył przejmującą opowieść o więzi miedzy córką a ojcem. Bo o tym jest właśnie ta powieść. Poznaj swoich rodziców...a dowiesz się wiele o sobie samej...

Julia ma wiele do zarzucenia własnemu ojcu. Lata bez kontaktu, ukryte pretensje, ból i złość. Ważniejsza była praca, pieniądze. Tak, jest kilka miłych wspomnień ale w całym bilansie, pozornie nie ma to żadnego znaczenia dla tej młodej , niezależnej kobiety. Ale co tak naprawdę wie o swoim ojcu? Czuje kolejne ''ukłucie w sercu" gdyż dowiaduje się o śmierci ojca a pogrzeb wyznaczono na dzień, kiedy ma odbyć się ślub Julii. Tak zaczyna się ta opowieść i wciąga nas w serię zaskakujących wydarzeń. Ślub odwołany, a w domu Julii pojawia się wielka skrzynia..

Lektura jest naszpikowana świetnymi, sarkastycznymi, dobrymi dialogami, co sprawia, że czyta się na jednym oddechu. Niesamowicie wartka akcja, niebanalna fabuła, szczypta magii, mały wątek sensacyjny i przede wszystkim- na prawdę zaskakujące zakończenie!!

Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio 400 stron pochłonęłam w tak szybkim tempie. Książkę gorąco polecam, mogłabym długo o niej pisać, ale nie chcę odbierać wam tej przyjemności.. W każdym razie zdania do tej pory nie zmienię- współczesna literatura francuska dla kobiet ma w sobie coś wyjątkowego, niebanalnego i lekkiego zarazem. Jak oni to robią?

28 komentarzy:

  1. nie nie nie :P już do Ciebie nie wchodzę :P
    Oglądałam kiedyś tę książkę w księgarni, ale jakoś mnie nie zachęciła... za to Ty wręcz przeciwnie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Isabelle: no bo serio: okładka nie pasuje kompletnie do tej opowieści, choć to lekka, romantyczna komedia- tak, ale z tych co oferują jeszcze o wiele więcej..

    OdpowiedzUsuń
  3. Już mam chrapkę na tą książkę. Lubię tego autora, póki co czytałam tylko dwie książki, ale mam nadzieję, że ta będzie następna!

    OdpowiedzUsuń
  4. blackmilk: ja czytalam ''Jak w niebie", "Jeszcze sie spotkamy" i " w następnym zyciu" ale ta o której napisałam właśnie posta- wydaje mi się najfajniejsza:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest fatalna, ale Twoja recenzja kusi. Zastanowię się jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak to z tymi okładkami jest... Czasem się zastanawiam, czy wydawnictwa z rozmysłem strzelają sobie takiego "samobója", czy po prostu chodzi o przyciągnięcie dodopodobnych nastolatek.
    Ja w każdym razie nie wzięłabym tej książki do ręki a po przeczytaniu Twojej recenzji zaczynam się łamać...
    A obiecałam sobie, żadnych zakupów książkowych do kwietnia, bo pasowałoby przeczytać to co już jest w domu...

    OdpowiedzUsuń
  7. anek7: jest jeszcze jedna sprawa: zauwazylam ze czym lepsza ksiazka to ma gorszy opis na okladce. A te slabe wrecz przeciwnie- piekna notka wydawnicza

    OdpowiedzUsuń
  8. Dominika Anna: dokladnie. Okladka pasuje idealnie do powiesci typu- wychodze za maz, rodzice wybieraja mi kwiaty a ja nie chce, ciocia narzeka, a moj narzeczony zaginal..

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka faktycznie nie jest strzałem w dziesiątkę :) Zgadzam się z Anek7. Co do opisów to masz rację, często są fatalne. Lecz należy przepić się przez tą podwójną skorupę, aby mógł się ukazać naprawdę dobry tekst. Ja podobnie miałam z "Zapachem cedru" pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to kolejna książka do kolekcji:) Ale popatrz, jak niewłaściwe okładki potrafią ludzi zbić z tropu i zaszkodzić książce... Ta okładka woła: babskie czytadło!!! I to w złym znaczeniu tego słowa. Nie rozumiem czasami wyborów wydawnictw i autorów książek dotyczących okładek... Po co sobie samemu szkodzić???:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Paula: to jest zdecydowanie babskie czytadlo, romantyczna komedia,ale w dobrym slowie tego znaczeniu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja siostra ostatnio czytała wszystko Levyego co znalazła w bibliotece ;] Czyli AŻ trzy książki :) Też mam w planach

    OdpowiedzUsuń
  13. komedie romantyczne raczej omijam, ale skusiłaś mnie tym zaskakującym zakończeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "ma w sobie coś wyjątkowego, niebanalnego i lekkiego zarazem" <-- od jakiegoś czasu takiego czegoś właśnie szukam... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Monika, nie chcę się powtarzać, ale jak Ty to robisz, że wyhaczasz takie perełki? Kolejna książka do mojej listy. Tylko kiedy ja to przeczytam? Praca dom dziecko. Coś zaniedbam niechybnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem Ci, że gdy tylko spojrzałam na tytuł miałam ochotę na tę książkę, a po twojej recenzji ona jeszcze wzrosłą ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę tę książkę przeczytać. Przekonałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze się nie spotkałam z tym autorem, ale zrobię co w mojej mocy, żeby dorwać chociaż jedną... Oczywiście najlepiej by było, gdyby to właśnie ta wpadła w moje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam tylko "Gdzie jesteś?" tego autora i niestety, nie wspominam najlepiej.
    Zgadzam się z Tobą, że francuska lekkość pióra jest niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  20. Na pewno przeczytam! Kolejna ksiązka do kupienia :P Niedługo zbankrutuję :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Widziałam w bibliotece chyba "Jak w niebie" i od dosyć długiego czasu się nad nią zastanawiam. Polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. To może ja przygodę z tym autorem zacznę od tej książki?

    OdpowiedzUsuń
  23. No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak wpisać tę książkę na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię tego typu ksiązki i to pochodzenia francuskiego:)pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak zawsze kusisz i jak zawsze skutecznie:).
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy bym nie zwróciła w księgarni uwagi na tę książkę, bo okładka zdecydowanie nie zachęca. Dobrze, że są blogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Właśnie przeczytałam, a raczej połknęłam w jedno popołudnie :) Toż to gotowy scenariusz na dobry film ! Że też nikt tego jeszcze nie sfilmował... Świetna książka, nawet przełknęłam parę łez pod koniec, no i komedią to ja bym tego nie nazwała. Okładka faktycznie zbija z tropu :) Jak na nią wpadłaś ? Pewnie nawet nie wzięłabym jej do ręki gdyby nie twój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja wiem, że niektórzy porównują Levy'eogo do Musso? Czytałaś obu? Bo ja, jak na razie tylko Musso, i jestem ciekawa, jakie jest Twoje zdanie?

    OdpowiedzUsuń