czwartek, 3 lutego 2011

''Siedem lat póżniej" Emily Giffin

Wyjątkowość tej pisarki polega na tym, że pisze książki, jakich napisano tysiące, a jednak z pod jej pióra jest to zawsze coś odrębnego, ciekawego i dotyka strun duszy..Jestem zachwycona tą książką.
Generalnie jest tak, że pisarki tworzą jakieś dwie, trzy sceny między mężczyzną i kobieta a nastepnie owa para idzie do łóżka.
 A tutaj proszę...powolne, delikatne budowanie napiecia, rodząca się chemia w najróżniejszych sytuacjach...ja ją czułam, dosłownie.Nie przypominam sobie abym tak przeżywała ''zakazane emocje'' w lekturze. Zwyczajna historia, ale jak napisana! Lekkośc pióra Emily Giffin poraża.

To książka o tym, że nic nie stoi w miejscu- zmieniamy się czy tego chcemy czy nie- pytanie- czy umiemy poprzez lata tak ewulować aby nadal mieć silną więż z mężem oraz szacunek do siebie samego.

Tessa to żona słynnego lekarza, która niewiedząc kiedy wpadła w rytm typowy dla bogatych, rozkapryszonych kobiet, które zajmują się domem, dziećmi oraz dzięki niani mają czas na tenisa i plotki z koleżankami. Valerie to samotna kobieta wychowująca dziecko, której jedna decyzja zmieni nagle jej własne życie oraz naznaczy los małżeństwa-Tessy i Nicka. Ich życie wpadnie w wir niespodziewanych wydarzeń, które okażą się silniejsze niż oni sami. Pułapki czyhaja wszędzie...a gdy ludzie nie są szczerzy wobec siebie i grają wyznaczone role z powodu własnych głośnych lęków- wtedy znika grunt pod nogami...stopniowo ale nieodwracalnie.

Bohaterzy są bardzo prawdziwi, jak wydarzenia i cała fabuła. Fantastyczna książka, która porusza do głębi. Przeczytałam wszystkie książki tej pisarki, ale ta najnowsza, moim zdaniem, jest zdecydowanie najlepsza. Gorąco polecam! Wystarczy, że przeczytacie dwie pierwsze strony- i przepadniecie...Emily Giffin wie jak pisać o zwykłych sytuacjach w wyjątkowy sposób...

36 komentarzy:

  1. A ja się nie potrafię do niej [autorki] przekonać - bardzo toporne pióro, ciężko się ją czyta. Ale może akurat od złej książki zaczęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeka u mnie na półce;D Czuję, ze w tym tygodniu ją dosłownie pochłonę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Scathach- ja pochłonęłam w jeden dzień a skończyłam w nocy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Futbolowa: dla mnie chyba najsłabsza była "Dziecioodporna" choć jak mówie, wszystkie jej książki bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  5. nie przeczytalam powyzszej recenzji poza pierwszymi zdaniami, poniewaz nie chce sobie psuc niespodzianki. giffin raz jest nudna, raz czarujaca i mam co do niej mieszane uczucia, ale jak na literature z gatunku lekkich, latwych i przyjemmych zaskakujaco duzo tu glebokich opiow emocji, jakie rodza sie w kobiecie w ekstremalnych sytuacjach. i chociaz temat jest zwykle trywialny, ksiazki wciagaja. mam racje?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dosia: dokładnie tak. Dla mnei to jej najlepsza książka do tej pory. a jeśli chodzi o recenzje- bez obaw- ja nigdy nie streszczam książek, mało w sumie o treści piszę, czasem chyba aż za mało..tak mi sie wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam "Coś niebieskiego" i "Coś pożyczonego" Giffin i zraziłam się na dobre:/ Pomimo, że widać, że książka naprawdę Ci się spodobała, ja już chyba nigdy nie sięgnę po powieści tej autorki...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem obecnie w trakcie czytania "Sto dni po ślubie" tej autorki i bardzo mi się podoba :) Na pewno sięgnę po inne książki jej autorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja recenzja sprawiła, że mam ochotę sięgnąć po prozę tej pisarki, a powiem Ci, że jest to wyczyn nie lada. Już mniej więcej dwa lata pałam do tej autorki niechęcią zupełnie nieuzasadnioną, ale tak silną, że krzywię się w myślach, jak tylko zobaczę jakąś jej powieść. Może wynika to z tego, że "znajomość" z nią rozpoczęłam od koszmarnych wydań kieszonkowych za 9,90, a nie cierpię takich. Był czas, kiedy wszędzie je widziałam i nawet tak mała cena nie była w stanie mnie skusić, a tylko pogarszała moją niechęć. Ty sprawiłaś, że mam ochotę zmienić swoje podejście :).

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie ta książka leży już na nocnej szafce od kilku dni i niestety będzie jeszcze parę dni musiała poczekać, bo mam wcześniejsze zobowiązania. Ale już się cieszę na świetna lekturę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację sztuką jest napisać o codziennych sprawach w tak wyjątkowy sposób. Podobnie jak Ty przepadłam z kretesem już po paru pierwszych stronach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiele dobrego słyszałam i czytałam o książkach Giffin i z pewnością sięgnę po pozycje tej pisarki:). Recenzja jak zawsze mnie przywołuje i każe dopisać do listy następne lektury:D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. C.S: dokładnie wiem co masz na myśli, ja też mam tak, że czasem sposób wydania jakiejś serii kompletnie mi nie podchodzi, nie podoba mi się i nie sięgam po te książki a przecież to absurd totalny. No, ale. Nie ma na to rady.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tajemnica33 to czytałas a ja twojej recenzji nie czytałam, jak to? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. kasandra_85: dokładnie taka jest Giffin..moim zdaniem

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię styl Giffin i to bardzo, a mam za sobą "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego". Po Twojej recenzji na pewno sięgnę po najnowszą powieść autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podobała mi się ta jej ksiażka, również uważam ją za najlepszą (czytałam wszystkie oprócz "Sto dni po ślubie"). I również "Dziecioodporną" uważam za najsłabszą.

    OdpowiedzUsuń
  18. książkowo: pani giffin ma chyba wielu fanów w naszym kraju:)

    OdpowiedzUsuń
  19. jeszcze nie czytałam nic tej autorki, choć wiele dobrego słyszałam o jej powieściach. może w końcu się za nią zabiorę

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyznam się, że nic jeszcze nie czytałam tej autorki. Teraz się postaram na pewno. Uwielbiam właśnie takie ksiązki, gdzie emoecje są stopniowo odkrywane przed czytelnikiem. Dziękuję za receznję. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mam pojęcia jak to się stało :) Nawet konkurs organizowałam w którym miałam 3 egzemplarze do wygrania :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja mam na półce "Coś niebieskiego" i "Coś pożyczonego", muszę się za nie zabrać w końcu! a na tą też nabrałam ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Emily Giffin jeszcze przede mną. Przyznaję trochę odkładałam to spotkanie, naczytalam się wiele, nie zawsze przychylnych recenzji.
    Ale tę książkę przeczytam z pewnością. Ba!okładka tak mnie zauroczyła więc pewnie zakup będzie nieunikniony :)
    Mam pytanie: nie jest to kontynuacja poprzednich książek?

    OdpowiedzUsuń
  24. Kinga: nie, nie jest to kontynuacja poprzednich ksiazek:)

    OdpowiedzUsuń
  25. "To książka o tym, że nic nie stoi w miejscu- zmieniamy się czy tego chcemy czy nie- pytanie- czy umiemy poprzez lata tak ewulować aby nadal mieć silną więż z mężem oraz szacunek do siebie samego." - myślę, że to najlepsza opinia dla książki ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. to dobrze :) z pewnością ją przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  27. Jest w bibliotece, więc muszę koniecznie się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. I ja muszę ją koniecznie przeczytać (dotychczas czytałam wszystkie wcześniej wydane, oprócz 'Coś niebieskiego) i cieszę się ogromnie, że wg Ciebie to najlepsza pozycja z tych ukazanych, ponieważ niektóre były naprawdę słabe (czyt. Dziecioodporna).

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja nie czytałam nic tej pisarki, więc najwyższy czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ta książka jest na nowej liście mojego męża. Mam nadzieję, że szybko znajdzie okazję, żeby mi ją kupić., bo jak wiesz bardzo lubię tę autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Tolka: w tej chwili wiem, że gdy ukarze się jej nowa książka kiedyś, kupię w ciemno bez czytania nawet notki wydawniczej

    OdpowiedzUsuń
  32. Byłam pewna, że mam Twojego bloga w ulubionych. Ależ się zdziwiłam jak się okazało, że nie mam!;)
    Już jestem:)
    Miło jest wiedzieć, że kogoś ta książka tak samo poruszyła jak mnie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam pytanie czy może mi ktoś napisać czy Nick wróci do Tess czy zostanie z Valerie. A może każde z nich zostanie same. Bardzo proszę o odpowiedz bo mnie to bardzo interesuję a książki nie będę czytać. Bardzo proszę o odpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam jej wszystkie książki własnie wybieram się do księgarni po ostatnią:)

    OdpowiedzUsuń