środa, 23 lutego 2011

"Przypadek Justyny" Tomasz Piątek

Muszę czytać różnorodnie, taką mam potrzebę. Może być to kolejna książka na ten sam temat, ale pod warunkiem, że jest z innego zakątka świata. To wynika chyba z mojej miłości do podróży, lubię je odbywać nawet w myślach. W tym roku staram się troszkę częściej podróżować przez nieznane polskie ''regiony'' literatury i jak wiadomo, skutki są bardzo różne.

" Przypadek Justyny " przeczytałam chyba z miesiąc temu i jakoś tak regularnie ociągałam się z moimi refleksjami. Ale to chyba dlatego, że tego typu literatura nie jest w moim guście i przynajmniej to już wiem.
Trudno pisać o powieści, w której nie ma emocji, ematii, bo taki był celowy zamiar. Liczne retrospekcje, wątki - opowieści głównego bohatera - Andrzeja Jacyna- to tak naprawdę eksperyment zagadnień takich jak więzienie, dobro, zło, kara. Wyczytałam, że ta książka jest ponoć istnie intelektualną rozkoszą i bólem. Ja tego nie poczułam.

Tak zwyczajnie nie widzę sensu czytania czegoś, co nie nadaje się ani na miłe zabicie czasu w celu przeżycia jakiś wrażeń, ani na czytanie przed snem. Kompletnie nie mam tu na myśli tego, iż makabra mnie odstręcza. Ale gdyby przynajmniej stała za tym jakaś interesująca fabuła - to czemu nie. A mamy tutaj rwące wątki, do niczego nie można się przyzwyczaić, natłok zdarzeń i tak naprawdę esensją są tylko negatywne zdarzenia. Komu to potrzebne w takim wydaniu? Na pewno nie mi. Zdecydowanie podobała mi się jedynie okładka tej książki.

16 komentarzy:

  1. Okładka rzeczywiście niezwykła, ale skoro odradzasz, to z pewnością omijać ją bedę szerokim łukiem:).
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie przepadam za Piątkiem, a twoja recenzja tej książki po raz kolejny mnie umacnia w tym, że to nie pisarz dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedronka: jestem ciekawa dla kogo jest ten pisarz, i co sprawia że ludzie go doceniają i lubią, poszukam recenzji to może zrozumiem, bo jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam nic tego autora, a Ty skutecznie mnie do niego zniechęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam okazji bliżej zapoznać się z twórczością tego Pana i chyba nie chcę.
    Dobrze, że natknęłam się na tą recenzję, gdybym zobaczyła gdzieś tą książkę z pewnością bym do niej zajrzała, ze względu na okładkę, a tak przynajmniej wiem, że lepiej przeczytać cos innego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka rzeczywiście zachęcająca, ale... zdecydowanie nie sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, raczej nie przeczytam, ale okładka naprawde fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja tam Piątka lubię. mam w domu chyba z 8 jego książek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. katarzyna: wiesz, zawsze można spróbować i się przekonać, zwłaszcza że tak książka jest krótka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja robiłam trzy podejcia do Piątka, przeczytałam jego trzy książki i już wiem,że nie przeczytam żadnej, to nie jest typ literatury, który mi odpowiada, ale znam takich, co się Piątkiem zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mag: rozumiem cię. Ja należe do tych, którzy nie widzą sensu czytania takiej literatury.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale dzięki tej ksiażce, jej recenzja okazała sie kwintesencją wzoru na dobrą książkę:) Podczytuje regularnie, tyle, że nie zostawiam śladów;) Kropka:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli nie sądź książki po okładce... która jest zdecydowanie intrygująca...

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoro mówisz, że tylko okładka warta uwagi, to pewnie w istocie tak jest...

    OdpowiedzUsuń
  15. To chyba na anty listę ;). Nie mam zamiaru czytać, nawet okładka nie bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń