piątek, 11 lutego 2011

" Dżozef " Jakub Małecki

Oto Grzesio Bednar. Uwierzcie, nie mozna go "nie lubić". Od pierwszych stron wzbudził moją sympatię, co wiecej, bardzo w niego wierzyłam i mu kibicowałam. Grzesio nie jest ekstremalnym typem dresiarza , ani nie zalicza się do grona ambitnych ludzi z zapędem na karierę zawodową. Ma kochających rodziców, ale denerwują go bezustannie. Aniołkiem nie jest- bez dwóch zdań- bo wychował się na Pradze. Zwyczajny chłopak jakich tysiące.

Pewnego dnia przy Media Markecie Grzesiowi "zajumali telefon" a nastepnie dostał w ryj. I tak oto chłopak znalazł się w szpitalu w celu nastawienia złamanego nosa.  No, ale jakie ma towarzystwo na szpitalnej sali! Każdy z sąsiadów to ewenement na nieobliczoną skalę. Jest pan Kurz- o którym bardzo szybko Grzesio pomyślał, iż za młodu musiał "rwać dupy jak szczaw",  no i pan Stasio...któremu stopniowo i niespodziewanie odbija- jak ujął to Grzesio "udawał się w tę swoją Dolinę Pięciu Stawów". Otóż pan Stasio kocha książki Joseph'a Conrada i gdy dopada go gorączka, w majakach zaczyna opowiadać pewną historię a następnie wymusza na Grzesiu, aby ją spisywał..I tak oto w nudnej ciszy szpitalnej zaczynają dziać się różne rzeczy... 

Najwiekszym atutem tej ksiązki i to, co zachwyciło mnie szczerze to bohaterzy- wszyscy bez wyjątku- nawet poboczni- wyraziści, wiarygodni wzbudzający emocje. Bardziej niż sama historia- bohaterzy zwyczajnie wymiatają. Są prawdziwi, swojscy i usmiałam się wielokrotnie. To zapewne za sprawą świetnego języka. Śmiem nawet twierdzić, iż bohaterzy tej książki przerośli samą historię. Czyta się lekko, przyjemnie i błyskawicznie. Warta uwagi lektura.  Gorąco polecam.

Książkę dostałam od  wydawnictwa W.A.B.  Dziękuję!

Na koniec taka mała nieważna uwaga..nie wiem jak wy, ale ja zawsze zwracam uwagę na zdjęcie pisarza na tyle okładki lub koszulkach książki. Czesto widzę oczy za okularami, zadumany wzrok, z którego paruja filozoficzne myśli w nieznanych kierunkach, taki typowy polski pisarski wygląd mężczyzn w naszym kraju.. 
A tu proszę. Widzę młodego, przystojnego ,męskiego faceta . Jakub Małecki. A na dodatek uzdolniony;)
 

46 komentarzy:

  1. Podziwiam Twoje tempo czytania;))

    Nie podoba mi się okładka, ale z racji, że słyszałam mnóstwo pochlebnych opinii,a tu kolejna, chyba jednak się skusze;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem właśnie w trakcie lektury "Dżozef". Masz rację nie można nie lubić Grzesia :) Też zwróciłam uwagę na zdjęcie autora - faktycznie - poza wszelkimi stereotypami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie Ci zazdroszczę tej książki ;) Mam na nią niesamowita ochotę

    OdpowiedzUsuń
  4. the_book: no dokładnie , patrze na jego zdjęcie i w końcu mogę stwierdzić-tak, to chłopak z mojego pokolenia!!!! Tak wyglądają moi rówieśnicy, koledzy;) Wszystko ejst świeże w tej książce!:D Oby więcej takich pisarzy młodych pozbawionych tego typowego zadęcia polskiego w zarodku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Scathach: Tak książka jest ŚWIEŻA o co bardzo trudno na polskim rynku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chodzi za mną ta książka, chodzi... Definitywnie jest do zakupienia przy nabliższej okazji:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Paula: na dodatek jest ślicznie wydana

    OdpowiedzUsuń
  8. Książką jest po prostu super :) Przyciąga okładką a zatrzymuje treścią :) Jak dla mnie "Dżozef" to coś co warto przeczytać bo można fajnie spędzić czas. ja się nie nudziłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lena 173: czytac, czytać i jeszcze raz czytać !:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka świetna i co tu dużo pisać - warta przeczytania!! Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  11. skoro wszyscy ją tak wytrwale chwalą to myślę, że na nowo skusić Małeckiemu. Błędy wrażenia na mnie nie zrobiły, ale Dżozef zasługuje na danie mu szansy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Monika uroczyście ogłaszam, że książka właśnie idzie do mnie pocztą. Po recenzji Pabla myślałam jeszcze zdroworozsądkowo...Po Twojej opinii nie było już nawet takiej opcji. Doprowadzicie mnie do ruiny

    OdpowiedzUsuń
  13. Varia: zgadzam się, trzeba dać szansę tej książce

    OdpowiedzUsuń
  14. Lena173: no to czekam na twoją recenzję;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam o tej książce i mam na nią ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka jak dla mnie totalnie odpychająca i gdyby nie Twoja recenzja to nigdy bym nie przypuszczała, że można tę książkę lubić. A tak to kiedyś po nią sięgnę :).

    OdpowiedzUsuń
  17. "Rwanie dup jak szczaw" podbiło moje serduchu :). Koniecznie będę musiała gdzieś ją znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mani: takich tekstów śmiesznych jest na pęczki w tej książce" o to właśnie sprawia, że Grzesia się lubi od razu...

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, ja nie wiem, czy Ty powinnaś pisać recenzje. moim zdaniem lepiej byłoby dla nas (choć niekoniecznie dla Ciebie), gdybyś wyprodukowała w końcu jakąś książkę. A później następną. I kolejną.
    Przemyśl to, proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. I want this book!!! Monia teraz wlasnie schrupalabym te powiesc! czegos takiego mi trzeba po stresie "pracowym", Atyde

    OdpowiedzUsuń
  21. Narobiłaś mi ochotę na tą książkę! A obiecałam sobie, że nie kupie w tym miesiącu już żadnej książki :P

    OdpowiedzUsuń
  22. I ja zapisałam na listę. Przez Ciebie zakupiłam ostatnio recenzowaną książki M. Levy. Zbankrutuję przez Ciebie, wiesz? ;) Tym bardziej, że nadchodzi u mnie czas porządnych oszczędności i wydatków ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Blackmilk...co mogę powiedzieć..wszystkie siedzimy w tym po uszy:D

    OdpowiedzUsuń
  24. katarzyna: jestem ciekawa czy ci się spodoba?

    OdpowiedzUsuń
  25. Viconia: czasem myślę,że my wszystkie powinnyśmy kiedyś te listy dłuuuuuuuuuugie opublikować na bloczkach hihihi to byłby oczopląs..;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dosia: oj chyba kawy się opiłaś za dużo dziś ;)))
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. no nic, trzeba kupić, nie ma to tamto po takiej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Haha, no, to by było coś :)
    Tylko co, jak teraz wszyscy mają listy w internecie a nie na papierze :)
    Ale powiem Ci, że odkąd bloguję tutaj to moja lista drastycznie się wydłużyła ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. Viconia: nie daj boże wydrukować te listy..przecież by bysmy się zakręciły i upadły..

    OdpowiedzUsuń
  30. ;D
    I tusz by się w drukarce skończył ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. Książkę połknąłem niedawno i... jest świetna! Małeckiemu udało się nie przeholować z językiem ulicy a i historia jest całkiem fajna i niebanalna. Takich książek chcę więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  32. podsłuch: dokładnie, fajnie to określiłaś..czasem przeholowanie z językiem może mieć odwrotne skutki

    OdpowiedzUsuń
  33. Viconia: papieru do drukarki by zabrakło we wszystkich sklepach w obrębie 4 kilometrów, do hurtowni trzeba było by jechać;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ham mój tato komputerowiec to papieru Ci u mnie pod dostatkiem ;D Mogę pożyczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kolejna pozytywna recenzja "Dżozefa"! :) Muszę przeczytać, koniecznie!
    I nawet podoba mi się okładka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Znowu ta niebieska koza! Cóż, takiej okładce ciężko odmówić- kiedyś przeczytam ;).

    OdpowiedzUsuń
  37. zadnej kawy, ja matka karmiaca jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Skusiłaś mnie;) Mam na tę książkę straszną ochotę;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja teżsięuśmiałąm na tej książce. Świetnie napisana historia, szybko się czyta. A bohaterowie ciekawi. Już niebawem u mnie recenzja. Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mag: chętnie przeczytam twoją recenzję tej ksiązki

    OdpowiedzUsuń
  41. Szczególnie zaciekawiło mnie wykorzystanie twórczości Conrada i nawiązania do jego twórczości. Pisarz na pewno wart obserwacji.

    OdpowiedzUsuń
  42. Zgadzam się w 100& wart uwagi i to przede wszystkim ze względu na świetne możliwości pisarski. Już dawno przy żadnej książce nie wciągnąłem się tak jak przy "Dżozefie" :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Czytałam "Dżozefa" i jestem w nim absolutnie zakochana! Bardzo wciągnęła mnie ta historia i im bliżej końca byłam, tym bardziej robiło mi się smutno, że niedługo skończę książkę, choć jednocześnie chciałam poznawać ciąg dalszy historii:)Polecam, warto przeczytać!:)

    OdpowiedzUsuń