czwartek, 27 stycznia 2011

Z literatury islandzkiej:"W Bagnie" Arnaldur Indridason

Piekielnie byłam rozbudzona ciekawością tej lektury. Islandia intryguje mnie od wielu lat. Wiedziałam, że mam przed sobą mroczny kryminał, ale co tam- myślałam- zniosę wszystko, oby tylko poczuć atmosferę Rejkiawiku, zaobserwować coś niezwykłego, wyczytać, wyłapać drobnostki o codzienności Islandczyków. 
Świetny kryminał - bez dwóch zdań- ale przygotujcie się na najczarniejsze oblicza mroku. Bałam się tej historii, wieczorem nie mogłam czytać, ale strasznie ciągnęło mnie by wiedzieć ''co dalej?" Historia jest niesamowicie napisana i rozgałęzia się z każdym rozdziałem.

 Komisarz Erlendur pali jak automat, żle się odżywia i ma problemy z córką, która jest narkomanką. To jest wątek poboczny- a jednak- strasznie realistyczne są te rozmowy ojca z córką- szokują naturalnością, mocne i oczywiście potwornie smutne. Erlendur pracuje nad dziwną zagadką - w pewnym mieszkaniu ginie mężczyzna od uderzenia popielniczką w głowę. Śledztwo okazuje się tylko wstępem do kluczowych wydarzeń z przeszłości, które będzie miało związek z takimi zagadnieniami jak ''dziedzictwo genetyczne".
Historia prowadzi nas na cmentarze, kostnice- wszystko jest tak upiornie mroczne w tej książce, a zarazem tak wciągające, ciekawe i bardzo dobrze napisane.

Przy tej lekturze, kryminały norweskie to komedia romantyczna. W każdym razie pokuszę się o kolejne spotkanie z tym pisarzem. Bardzo dobra książka.

31 komentarzy:

  1. E tam, mi się nie wydawało aż takie mrrroczne. Ale widzę, że Indridasson działa tak na wszystkich:).
    Podpowiem tylko, że druga część jest jeszcze lepsza (przynajmniej mi się tak wydawało).

    OdpowiedzUsuń
  2. No co ty Iza, druga część lepsza??? o rety to się chyba nie powstrzymam w najbliższym czasie, bo książke mam drugą,....ale smaka narobiłaś

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się rozejrzeć za tym tytułem :) Bo jak zwykle mnie zachęciłaś :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham kryminały miłością czystą, a o tym autorze nie słyszałam, więc tym bardziej jestem Ci wdzięczna za recenzję. Jak dobrze, że do Ciebie trafiłam, Lotto :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zapragnęłam jej. tu, teraz, natychmiast! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam szczerze, że z literaturą islandzką nie miałam jeszcze do czynienia;) chętnie nadrobię zaległości;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Isabella: to moja zemsta za twoje stosiki książek;D będę kusić specjalnie;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dosia: ja też lubię, ale nie w nadmiarze. Moda na skandynawskie kryminały trwa- mi się ona podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Scathach: ja też nie, to moja pierwsza książka,ale na pewno nie ostatnia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba złożę wniosek o kredyt albo choćby pożyczkę, bo tylke ciekawych książek nie może przejść mi koło nosa :D
    Zapisuję i zaczynam się rozglądać po księgarniach za tą książkę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno nie czytałam żadnego kryminału, a tu takie perełki koło nosa przechodzą...
    I cóż, muszę to napisać- zakochałam się w Twojej biblioteczce, piękna ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę jak najszybciej to przeczytać, bo lubię takie mroczne klimaty :) A książka stoi u mnie na półce już bardzo długo...

    OdpowiedzUsuń
  13. Oho.. chyba dla mnie za straszny ;-) . Ale brzmi intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie bez różnicy, czy kryminał jest skandynawski czy polski czy francuski. Ma nie być mdły i nijaki i w zasadzie wystarczy, bo reszta sama zawiera się w nazwie tej kategorii literackiej. Poza tym ja jestem dość offowa, moda mnie się nie ima :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Islandia niesamowicie mnie intryguje i wyobrażam ją sobie właśnie jako miejsce o dość mrocznej i tajemniczej atmosferze. Jak na moje możliwości kryminał Indridasona wydaje się trochę za "mocny", ale może jednak się odważę. :)

    P.S.
    Gail Jones zamówiona! :) Ta powieść, którą zrecenzowałaś. Niesamowicie mnie zachęciłaś do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lirael: jak ci się nie spodoba Gail Jones to dostane pewnie po głowie..? porysujesz mi drzwi do błękitnej biblioteczki? ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiecie, możliwe,że to ja taka strachliwa...może nie jest wcale ZA mocny i ZA czarny..musicie się same przekonać:)

    OdpowiedzUsuń
  18. UpiornyGroszek: dziękuję ślicznie. Już odwiedziłam twój blog również:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak, tak, tak! Kolejny kryminał wędruje na listę 'chcę przeczytać' :)

    OdpowiedzUsuń
  20. super! będę szukać w bibliotekach. strasznie mnie zachęciłaś do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. To książka nie dla mnie, zawsze wymiękam przy horrorach i kryminałach :p Ale zapamiętaj ją i kupię przy najbliższej okazji dla mojej mamy - ona uwielbia prawdziwe kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O, coś w sam raz dla mnie. Uwielbiam takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Druga książka jest jeszcze mocniejsza, pojawia się dużo drastycznych opisów, ale jest niesamowita, tak samo warta przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam za sobą wszystko tego pana i zdradzę ci, że to chyba trzeci tom o Erlendurze, ale akurat ta książka zdobyła nagrodę i dlatego tłumaczona jest jako pierwsza.

    OdpowiedzUsuń
  25. Anna i sylvia: dziękuję za informację:) A do tego pisarza na 100 procent wróce

    OdpowiedzUsuń
  26. Chodzi za mną ta książka od dawna, a teraz jeszcze bardziej chce mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  27. mam omamy
    widziałam post z błękitną biblioteczką
    dodawałam komentarz i znikł

    o oo
    chyba sie nie wyspałam...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kinga, hahaha wszystko z tobą w porzadku- chciałam datę poprawić...resztę wytłumaczyłam w komentarzu pod konkursem

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam kryminały i powieści z dreszczykiem :)Jeśli chodzi o Skandynawię, do tej pory sięgałam tylko po szwedzkich pisarzy, teraz czas na Islandię :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Gdy wyszło na jaw, kim był Holberg zaczęła mi się kołatać po głowie myśl. Skoro był takim paskudnym człowiekiem, widocznie przeszłość się na nim zemściła i świat stał się lżejszy o jednego łajdaka. Po co więc szukać jego zabójcy? Skazać go? Podczas gdy dwie dekady temu wymiar sprawiedliwości okazał się zbyt naiwny i uwierzył w kłamstwa naszego denata. Holber nigdy nie trafił do więzienia, choć powinien. I tam myśl nie dała mi spokoju do końca książki. zapraszam: http://tu-sie-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń