środa, 19 stycznia 2011

" Wszechświat. Dziennik współpracy " Marcin Niziurski

Klops. Czas na wstydliwe wyznanie płynące prosto z ubolewającego serca: przeczytałam książkę i nie wiem o czym. Jak zapewne zauważyłyście drogie panie- szata graficzna niczym bajka dla dzieci - nic bardziej mylnego. Tak samo druk- tłusty, duży, na każdej stronie rysunki-szkice, często na całą stronę. To lektura dla dorosłych- zapewniam- lecz ja widocznie się do nich nie zaliczam choć mam dwadzieścia dziewięć wiosen na koncie.

To książka dla ludzi o specyficznym poczuciu humoru, którzy darzą miłością oryginalną satyrę. Mężczyzna zatrudnia się w pewnym wydawnictwie. Tyle wiem. A co z tego wynika- trudno mi było się połapać: ''Miękkie lądowanie:samoloty i ptaki kołowały w powietrzu. Zszedłem do ogrodu. Pozbierałem samolociki. Wszedłem na dach". Niestety, kompletnie lektura nie dla mnie. Trochę ubolewam, bo wyczytałam, iż Marcin Niziurski to naprawdę postać nietuzinkowa-bardzo wszechstronny człowiek o wielu talentach- wystawia swoje obrazy na całym świecie- i muszę przyznać - są bardzo piękne. Ale po jego książki już nie sięgnę. Dziwy, oj dziwy!

A tymczasem chciałabym się pochwalić prześlicznym aniołkiem, który zawitał w moim domu. Wygrałam go w konkursie, który ogłosiła blogowa Meme: www.ksiazki-meme.blogspot.com
  
Aniołek poleciał od razu na piętro i zdecydował zamieszkać w błękitnej biblioteczce.
Aniołek wyszeptał mi , że chce się nazywać Rozalka. Jej sąsiadką jest tajemnicza paryska puszka.


Dziękuję ślicznie! Rozalka ma się świetnie!

23 komentarze:

  1. O książce nie słyszałam, ale jak widzę chyba nie muszę żałować ;)
    A poza tym... Jestem w szoku widząc tyle cudownych książek :D Gratuluję Aniołka i jeszcze bardziej takiej biblioteczki!

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja w takim razie obiecuję: nie przeczytam! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kasandra_85: nie, nie musisz żałować, dzięki, aniołek Rozalka ma się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. szfagree: :D no nie wiem, wiesz, może akurat tobie by podpasowała ta lektura ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piałkny aniołeczek ;)
    Po książeczkę raczej nie sięgnę.
    Sama okładka totalnie nie przyciągająca.

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety porażki czytelnicze zdarzają się każdemu :( powiększyłam sobie twoje zdjęcia i pozwoliłam sobie trochę poszperać po twoich półkach, kurczę ja w takim odlotowym pokoju nie mogłabym się chyba skupić na czytaniu, bo oczy by mi ciągle latały na wszystkie strony :D a aniołek jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sylvia: ja robię to samo hhihi powiększam i sprawdzam co ludzie mają za książki- myślę,że to cecha każdego zakochanego czytelnika:) Aniołeczek akurat stoi nad półką z książkami po angielsku, niżej mam kryminały a po boku noblistów. Największego regału nie ma na zdjęciu ani jeszcze jednego małego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Madaleine: książkę kupiłam w tamtym roku w szale ''chce mieć wszystkie książki z merlina"- no i mam za swoje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiam się, czy to zwykła zbieżność nazwisk, czy autor nie jest przypadkiem spokrewniony z Edmundem Niziurskim, autorem wielu powieści dla dzieci? Nazwisko raczej nie zalicza się do najpopularniejszych.
    Przytoczony przez Ciebie fragment nie nastraja optymistycznie. Cóż, przypuszczam, że książka miała być awangardowa i ambitna, a okazała się nieporozumieniem.
    Rozalka urocza! Czeka ją pracowity żywot - nieźle się aniołek namęczy chroniąc tak obszerną biblioteczkę! :)
    Masz imponującą kolekcję książek. No i te Twoje błękitne regaliki, za którymi przepadam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Lirael: dziękuję za miłe słowa ...i znów fajnie coś określiłaś..błękitne regaliki- czemu na to nie wpadłam?

    OdpowiedzUsuń
  11. Aniołek śliczny! jeszcze raz serdecznie Ci gratuluję i przepraszam, że w ostatnim czasie nieco zaniedbałam Twój blog ;) Niestety uczelnia dała mi się ostatnio we znaki i tak jakoś wyszło.

    Poza tym jestem oczarowana Twoimi pólkami!!! Mogę Ci je podkraść?

    OdpowiedzUsuń
  12. lena173: witaj Lena, " ucz się ucz bo to potęgi klucz";)jak ty znajdujesz czas na czytanie, swoją drogą? Podziwiam.
    Dziękuję za miłe słowa. Sama zaprojektowałam te regały. Szło długo i mozolnie, ale co tam, liczy się efekt.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniołek ładny ale Twoje półki są po prostu rewelacyjne ! :) nie mogę się napatrzeć!
    za każdym razem jak jestem na Twoim blogu z uporem maniaka wpatruję się w górne zdjęcie.

    Zazdroszczę :) Proszę zdradź od ilu lat kolekcjonujesz książki?
    Może będę żyć nadzieją, że dorobię się podobnej biblioteczki wcześniej aniżeli za 100 lat... :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kinga, dziękuję za komplementy:))) Ja sama sobie zazdroszczę tej biblioteczki. Od 3-4 lat kupuję książki. Kilka wcześniejszych lat czytałam tylko po angielsku i nagle jak mnie naszło tak się rzuciałam i trwa to do tej pory. Pokój ma kilka tejemnic , kiedyś napiszę o tym posta;) pozdrawiam serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna biblioteczka! Gratuluję i jednocześnie troszkę zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Będę wyczekiwać posta o pokoju pełnym tajemnic!:)
    również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyjrzałam się własnie dokładniej Twoim książkom na drugim zdjęciu i jestem zachwycona!! Masz tyle ksiązek po angielsku! Nawet "Seven Secrets of Happyness" mojej ulubionej Sharon Owens. Czy reszta biblioteczki to też pozycje głównie po angielsku? Jeśli tak to umrę z zazdrości :P Uwielbiam czytać w tym języku i staram sie to robic przy każdej okazji. Niestety, mieszkam w Polsce i nie mam za dużego dostepu do obcojęzycznej literarury, a nawet jesli to i tak jest ona pioruńsko droga :( Jednak zawsze gdy wyjeżdżam do anglojęzycznego kraju wracam do domu obładowana nowymi książkami :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Annie: dzięki za miłe słowa. Nie, reszta biblioteczki jest po polsku, ale mam kilka jeszcze półek po angielsku, które się nie załapały na zdjęciu. Sharon Owens jeszcze nie czytałam aż wstyd się przyznać. Słuchaj, jak będę robić porządki i parę książek zdejmę do kuferka z półki ( po angielsku) to dam znać, może będą w nich twoje ulubione. Kilka lat czytałam tylko i wyłącznie po angielsku, non stop. I nagle bach, zapragnęłam po polsku i nadal jestem w tym trybie, choć czytam też po angielsku ale zdecydowanie mało nie jak kiedyś, jeszcze się polskim nie nacieszyłam.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Ups, skucha, właśnie przejrzałam,więc poprawiam się pod tym co u góry napisałam- czytałam tę książkę " Seven Secrets of Happiness", ale daaawno temu i nie zajarzyłam na początku, dopiero jak spojrzałam.. na półkę
    Podobała mi się ale juz jej nie pamiętam :O

    OdpowiedzUsuń
  20. Ufff... Dobrze, że nie wszystkie są po angielsku, nie muszę już umierać z zazdrości ;p
    Jej dziękuję, byłoby mi bardzo miło gdybys dała mi wtedy znać :)
    Polecam Ci w takim razie pozostałe książki Sharon Owens :) Mi one się wszystkie bardzo pdobały. Są takie pełne ciepła i fajnych bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chyba mocno przesadziłaś:) Mnie i mojej żonie, i znajomemu, który pożyczył mi Wszechświat, książka bardzo się podobała. Autoironiczna lektura, wakacyjna. Niziurski gdzieś powiedział, że to opowieść o potrzebie posiadania marzeń i tak ją zresztą zrozumiałem. A na jego www są naprawdę fajne teksty. Polecam. Pozdro! Piotrek K.

    OdpowiedzUsuń