sobota, 29 stycznia 2011

" Słońce w Słonecznikach" Dominika Stec

Od zawsze uwielbiałam dobrą literaturę obyczajową. Nie tylko odstrasza mnie fantastyka, ale nawet przerysowanych postaci nie jestem w stanie przełknąć w tak zwanych popularnych polskich czytadłach o domach na wsi. Jestem na to wyczulona, ja zwyczajnie lubię wierzyć bohaterom.
No i proszę, książka o którą pokusiłam się po tysięcznych dylematach ''kupić czy nie kupić?'' okazała się przepiękną gratką.
Teresa jest po siedemdziesiątce. Mieszka w domu pełnym zegarów, które tak z pasją kolekcjonował Kazik- jej mąż. Jest samotną, zwyczajną kobietą, która myśli już o śmierci- postać bardzo realna, świetnie stworzona- jak brakuje mi takich bohaterów w polskiej literaturze!

Za pomocą pewnego dziennika wraz z Teresą odbędziemy podróż do lat pięćdziesiątych, a dokładnie poczujemy lato 1957 roku...Ważne wakacje w życiu młodziutkiej wówczas Teresy. Będzie miłość, zwyczajny świat nastolatek, codzienność tamtych lat, trochę humoru, szczypta głupoty...małe kadry z tamtych lat...

Wszystko w tej książce jest takie prawdziwe, realne, nieprzerysowane- od postaci po fabułę..Świetna książka. Widocznie nie trzeba umieszczać przepisów na chleb,  nie trzeba tworzyć ciepłe, dziwaczne rodziny trzypokoleniowe mieszkające nad rzeką- aby napisać piękną opowieść o tym jak nasze życie determinują małe sprawy, o których nie mamy pojęcia..
Bardzo polecam. Szkoda, że takich książek jest tak mało a nawet jak są, to nikt ich nie promuje za bardzo...

32 komentarze:

  1. Przeczytam na pewno:) Twoja recenzja to już druga tak zachęcająca z jaką zdarzyło mi się spotkać ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
  2. masz rację polska literatura czasami chce coś stworzyć na siłę, wykreować bohatera doskonale mądrego lub głupiego, brakuje normalności.

    Książkę spróbuję upolować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, masz rację, też tego żałuję. Co gorsza również biblioteki ignorują fakt istnienia niepromowanych książek. Po tę pewnie również sięgnę. Kiedyś zaintrygował mnie opis książki "Złota 9: Kino Palladium" czytałaś może. Sama do dziś do niej nie dotarłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja nie pozostawia wątpliwości, książkę muszę zdobyć.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Tajemnica33: uwazam, ze od pewnego czasu nagminnie tworzy sie najpierw scenerie a w to wkleja sie bohaterow w polskiej literaturze dla kobiet, jakis falsz wyczuwam po prostu..

    OdpowiedzUsuń
  6. Sempeanka: no pewnie tak, biblioteki pewnie chca dostawac tylko najpopularniejsze ksiazki...ja pamietam z dziecinstwatyle nieznanych powiesci na polkach...jaka to byla frajda odkrywac je!

    OdpowiedzUsuń
  7. No i znowu mnie namówiłaś! :) Na szczęście widziałam ją w bibliotece :P Nie zbiednieje ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. i znowu sprawiłaś, że zaczynam poszukiwania tejże ksiązki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapisuję i rozpoczynam kolejny raz łowy;) A nuż uda mi się znaleźć jakąś promocję.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Za pomocą pewnego dziennika wraz z Teresą odbędziemy podróż do lat pięćdziesiątych, a dokładnie poczujemy lato 1957 roku..." - to zdanie i okładka kuszą mnie najbardziej ;P Świetna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wszystkie ksiązki Dominiki Stec!!! tylko jedna mnie nie przekonała :o) ta czeka .....niestety na swoją kolej

    OdpowiedzUsuń
  12. Meme: wiem, ze pisze ogolnie o ksiazkach, ale nie lubie ich streszczac. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zainteresowałaś mnie ta książką :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię prawdziwe, szczere książki, ujmujące w swej zwyczajności - dobrze, że wciąż takowe się wydaje, bo - podobnie jak Ty - dość już mam przerysowań, przesadyzmu i tworzenia postaci kompletnie oderwanych od rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastyka mnie nie interesuje , a przy obyczajowej po prostu odpoczywam:)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja tez mam takie odczucia. Kompletnie mnie nie interesuje ta moda na przerysowana babcie, dziadka, ciotke i milosci wracajace po 30 latach pod plotem, te bajki nie dla mnie. Moze kiedys?

    OdpowiedzUsuń
  17. montgomerry: o wlasnie dobrze poiedziane...przy obyczjowych jest wypoczynek, a ja na dodatek wierze w kazde slowo i czuje sie jakbym naprawde sldzila czyjas prawdziwa historie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Polowałam na tę książkę, cieszę się, że ci sie podoba, bo tak coś czułam, że powinna być dobra.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dodam jeszcze, że chyba jednak jesteś zbyt okrutna potępiając książki o 'domach na wsi, czy nad rzeką' z przepisami na chleb, tak grupowo i w czambuł. To, ze one ci akurat nie podpadają, nie oznacza, że są durne i niewartościowe, bo wychodzi na to, że ludzie, między innymi ja, czytające te powieści, też tacy są. Każdy czego innego w literaturze szuka. Na przykład jedna dziewczyna, w strasznym dole, początkach depresji nawet, pozyczyła z biblioteki trylogię rozlewiskową i aż do mnie zadzwoniła z podziękowaniami, powiedziała, że podziałały na nią jak balsam na jej duszę. Dosłownie. I ja jej wierze, bo wiem, w jakim stanie była,kiedy do mnie przyszła, a z jakim humorem do mnie zadzwoniła

    OdpowiedzUsuń
  20. I jeszcze odstatnie słowo - dla każdego co innego jest nieprawdziwe i przerysowane, wszystko zależy od wrażliwosci i doświadczeń. Ja na przykład znam taką osobę, która jest podobna bardzo do matki Małgorzaty z Rozlewiska, mieszka w takim samym domku na odludziu i kiedy czytałam tę powieść, jakbym ją słyszała. To jakże bym mogła powidzieć, że ta postać jest przerysowana?

    OdpowiedzUsuń
  21. I właśnie takie książki powinny być, bez zbędnej gmatwaniny i zbyt wielu rozbudowanych wątków. Z przyjemnością do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  22. kasia.eire: odpisalam ci na meila, gdyz bylo by tutaj za dlugo tlumaczenia mojego punktu widzenia, a krotko nie umiem do ciebie gdyz to zboczenie naszych dlugich rozmow w cztery oczy, ktore zawsze sa wielka przyjemnoscia:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam! Zgadzam się z Twoim zdaniem o przerysowanych postaciach. Ostatnio odłożyłam niedoczytaną Stateczną i Postrzeloną. Liczba absurdów na które się tam natchnęłam, cudownych zbiegów okoliczności, podejmowanych bez zastanowienia decyzji, podział na bohaterów super dobrych i bardzo złych mnie odstraszyła. Kiedyś byłam w stanie to przeczytać, widać jestem w innym momencie życia.
    Właśnie skończyłam Białą Wilczycę, świetna
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Autorki nie znam, ale zarówno recenzja jak i okładka bardzo zachęcające ;) Rozejrzę się po bibliotece, uwielbiam dobre obyczajowe książki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Na początku pomyślałam - cóż za optymistyczny, wiosenny tytuł, a potem zaczęłam czytać recenzję...
    Bardzo mnie zachęciłaś, Moniko! Zapisuję sobie i będę szukać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawa ciekawa - tym bardziej, że dużo się o niej nie słyszy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Skoro jest taka dobra i ja poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam:)
    Książkę tę przeczytałam pod koniec zeszłego roku i bardzo dobrze mi się w niej mieszkało:) Zaliczam ją do tzw. przeze mnie książek czytadeł z ambicjami (słowo czytadło nie ma pejoratywnego znaczenia) bywają i czytadła, które mają negatywną konotację ale "Słońce w słonecznikach" do nich nie należy. Uwiodła mnie szczególnie historia, uwielbiam powieści,czy literaturę faktu, której tłem jest historia współczesna w tym przypadku PRL. Książkę, której czasoprzestrzeń jest historyczna obdarzam od razu kredytem zaufania. Czasem się zawodzę.Książka klimatem przypominała mi zbiór opowiadań "Zima stulecia" Rogowskiego. Niewielka objętościowo ale zapadła mi w pamięć. A co do Twojej refleksji na temat polskiej prozy to chyba wiem co masz na myśli. Ja mam zawsze mieszane uczucia i jakiś taki odwrót wewnętrzny jak trafiam na polską współczesną prozę (zwłaszcza pań) zbyt, że tak powiem udziwnioną. Nie umiem tego nazwać, ubrać w słowa to jest pod skórą jakby. Ostatnio się zawiodłam na książce Grażyny Jagielskiej "Płaskuda" po "Fastrydze" była dla mnie ta książka zadziwieniem negatywnym. Drotkiewicz i Sieniewicz też tworzą taką prozę (dlatego po nią nie sięgam) a może szkoda, może już im przeszło? Pozdrawiam serdecznie Patrycja:)

    OdpowiedzUsuń
  29. ten ostatni wpis anonim popełniłam ja papryczka. zapraszam na mojego bloga i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ta książka rzuciła mnie dosłownie na kolana!
    Dostarczyła mi wielu wzruszeń.
    GORĄCO POLECAM !! :)

    OdpowiedzUsuń