środa, 12 stycznia 2011

" Skąd wieje wiatr" Maja Margasińska

Zacznę tak: realizm magiczny w polskiej literaturze nie przemawia do mnie kompletnie. Mistrzynią tego gatunku jest dla mnie Cecelia Ahern - magia jest tak naturalnie wpleciona w proste i przejmujące historie, że człowiek wierzy w każde słowo. Jeśli macie inne zdanie na ten temat, byłabym wdzięczna za tytuły.

No, ale, przechodząc do rzeczy..Pewnego dnia mężczyzna o imieniu Alek wychodzi z domu po papierosy i ślad po nim znika..Jaki wpływ miał na życie czterech kobiet? Szybko zdajemy sobie sprawę, że jego zaginięcie zaburzy codzienność i spokój psychiczny tych kobiet.
Oto Lena, o której najwięcej wie jej biała kotka. Jest Milena w ciąży, która pewnego dnia uświadamia sobie,że jej mąż-Jerzy- ma romans i odkrywa, że kochanka-to kobieta nawiedzająca jego sny podczas nocy. Poznajemy samotną Julię- byłą żonę Alka, oraz Olę- siostrę Alka. Jedno jest pewne- one wszystkie znały go ze swoich snów.

''Skąd wieje wiatr" to opowieść, w której rzeczywistość ukazana jest na kształt snu, marzenia sennego- chwilami koszmaru. Nie zaczarowała mnie ta opowieść choć muszę przyznać- czyta się szybko i gładko. Po dłuższym zastanowieniu się, dochodzę do wniosku, że irytował mnie jeden, wyrażny zgrzyt- z jednej strony mamy dziwną, tajemniczą fabułę- ale sposób jej opowiadania jest zbyt  w stylu ''kawa na ławę''. Uważam, że magiczne fabuły trzeba również tajemniczo i intrygująco odsłaniać przed czytelnikiem.
To oczywiście tylko moje zdanie, jestem ciekawa innych recenzji czytelników tej książki ale jakoś nie bardzo mogę się natknąć w sieci.

17 komentarzy:

  1. piękna okładka :)
    nie słyszałam nawet o takiej książce

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka piękna i również ilustrację malarskie w środku. Może to nie był ten czas na tę książkę ..nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam często takie wrażenie :) i nigdy nie mam czasu by sprawdzić ....

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę przyznać, że nie słyszałam o tej książce. czas to zmienić. :) i ją dorwać.

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja już gdzieś coś o niej słyszałam, kojarzę okładkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. słyszałam ten tytuł. Z chęcią bym ją dorwała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o niej i nawet mam ochotę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ultramaryna: hm, ciekawe jak ją odbierzesz..i jakie refleksje będziesz miała

    OdpowiedzUsuń
  9. Dominika Anna: a ja do niej nie wróce już na pewno;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnieszka, Tajemnica33: widzę że was zachęciłam do przeczytania, a nie miałam takiego zamiaru hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może do niej zajrzę, choć ostatnio mam bardzo mało czasu :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam i chyba raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. a nie miałaś ;) Ty to robisz z premedytacją ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a jednak Twój opis intryguje, jeśli trafię na tę książkę, to na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  15. mpoppons: no dziwie się bo nie polecam a tu zachęciłam.a może poprostu w złym czasie tę książke czytałm

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurczę, najpierw moim priorytetem, jeśli chodzi o Osieckowe zakupy na merlinie jest jej przedstawienie "Niech no tylko zakwitną jabłonie", widziałaś je może? Jak wrażenia?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że ze strony językowej książce nic nie brak, właśnie po miesiącach oczekiwań jestem w trakcie jej czytania i nie mogę się oderwać. Stylistyka tajemnicza zrobiłaby z tego kiepski pseudo-onirystyczny kryminał, a swobodny język, subtelne metafory i "błękit sięgający piersi" mają w sobie wszystko to, czego trzeba i specyficzną normalność debiutów literackich. Wystarczy tylko zauważyć:)

    Z poważaniem, Marta

    OdpowiedzUsuń