poniedziałek, 31 stycznia 2011

"Noc profesora Andersena" Dag Solstad

Uparłam się by mieć tę książkę. Wydawała się idealnym smaczkiem dla mnie pod każdym względem. Sama jestem zdziwiona. Bo po lekturze, niestety nie ma zachwytu, nawet zastanawiałam się, próbowałam szukać czegoś wspaniałego w tej książce. Przykro mi stwierdzić, bez rezultatu. Nie wiem dlaczego, ale opowieść wydała mi się jałowa, nudna jak flaki z olejem ,co więcej, nie umiałam się w nią zanurzyć ani jej przeżyć.

Ja bardzo lubię styl rozmyślań, gdzie akcja toczy się na przykład jednego dnia, albo kiedy cała opowieść ma formę refleksji, na tle niewielu wydarzeń. Tak pisze Ian McEwan, którego kocham ogromnie i mam za sobą jego większość powieść, zostały tylko dwie do przeczytania.

Tym bardziej jestem zdziwiona, że prosta, krótka historia profesora Andersena, który jest niechcący świadkiem morderstwa, nie podobała mi się nic a nic. Człowiek ten zasiada sam do Wigilii, wieczór jak każdy inny- pozornie. W pewnej chwili podchodzi do okna i zauważa  jak ktoś zabija jego sąsiadkę. Zgłosić policji czy nie? Nachodzą go tysiące myśli, dręczą wyrzuty sumienia, wszystko na co go stać to obserwowanie mordercy...


Możliwe, że to nie ten czas był na tę książkę. Nie wiem. Ale przebrnięcie przez zaledwie 110 stron nie było przyjemne i dłużyło się niemiłosiernie.

24 komentarze:

  1. no cóż czasem tak jest, ja miałam tak z książką "Kuźnia na rozdrożu"- zafiksowałam się na nią, kupiłam i ..się jakoś tak lekko rozczarowałam. I wiem, że to nie jest zła książka, wiem, że może się podobać, ale... albo to nie książka dla mnie, albo ...to nie był czas na nią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego nie ten czas? A może po prostu nie jest dobra?

    OdpowiedzUsuń
  3. Są takie książki..
    Dobrze, że o niej napisałaś, bo sama miałam ochotę po nią sięgnąć. teraz już tego błędu nie popełnię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. upsss, kurde. Przykro tak, jak książka okazuje się porażką. Strasznie nie lubię tego uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  5. kasia.eire: jak napisalam, kasia, nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tajemnica33: no to fakt, takie rozczarowania nie sa fajne..za duzo sobie obiecywalam po tej ksiazce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Scathach: moze akurat tobie sie spodoba, kto wie..

    OdpowiedzUsuń
  8. Kas: no widziasz, a mi na przyklad Kuznia na Rozdrozu bardzo sie podobala..:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A miałam ją w planach... Dobrze, że się za nią nnie zabrałam wcześniej, bo tylko straciła bym czas. A książek w kolejce całe mnóstwo:).
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja planowałam przeczytać tą książkę, teraz odpuszczę sobie na jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, zdarzają się sytuacje, kiedy na pierwszy rzut oka, po lekturze noty wydawcy i recenzji, między czytelnikiem a książką istnieje niemalże idealna zgodność charakterów, a okazuje się, że w rzeczywistości to nieporozumienie. Mam kilka takich książek, których aż boję się przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Treść zapowiadała się ciekawie...
    Może nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W takim razie nie będę czytać :p i tak lista moich książek "do przeczytania" wydłuża się w zastraszającym tempie :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie zabrzmiała ta książka ciekawie w Twojej recenzji:) No coż, nie sięgnę... Książek nie brakuje, lepiej szukać (raczej nie szukać tylko wybierać z już znalezionych:P) czegoś lepszego!

    OdpowiedzUsuń
  15. Moniko, czasu sie nie wybiera, czas przychodzi, trwa i przemija. Nad wlasnym odbiorem i reakcja mozna zapanowac, nawet nalezy. To chwila.
    Po ksiazke siegne z pewnoscia. Pociagaja mnie moralne rozterki i etyczne zawilosci.
    "Kazda ksiazka ma swojego czytelnika."
    Pozdr. Marianne

    OdpowiedzUsuń
  16. takie książki mimo oczywistych wad mają i pewną zaletę. pozwalają jeszcze bardziej docenić te dobra i pasjonująca literaturę.

    OdpowiedzUsuń
  17. oj.. czasami też się tak 'nadzieje' i potem jestem strasznie rozczarowana, że poświęciłam takiej a takiej książce tyle czasu..

    a co do tej powieści to nie sięgnęłabym po nią tak czy tak, bo powieści refleksyjne jakoś do mnie nie trafiają..
    widać, albo nie dojrzałam do czytania takich książek, albo jestem na nie nad wyraz oporna..

    pozdrawiam i przepraszam, że tak mało się odzywam, ale sesja mnie ściga.. chyba mam jeden egzamin w plecy, ten najtrudniejszy :(

    OdpowiedzUsuń
  18. No cóż, tragedii nie ma - nie spodobała Ci się i tyle. Ani to wina książki, ani czytelnika. Jedynym "winowajcą" jest autor: najwidoczniej swoim stylem pisania nie potrafił do Ciebie dotrzeć i zaciekawić. Zbrodnią to nie jest, powodem do chwały też nie, ale faktem - na pewno. Bywa. Każdy czytelnik jest wrażliwy na inne tony pisarskiej frazy. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Marianne: wiesz, ja az tak szeroko nie mysle w tej sprawie:)
    Bywalo ze siegalam po ksiazke co mi sie nie podobala jakis czas pozniej i mialam zupelnie inny odbior,wiec roznie bywa:)) A z zapanowaniem nad wlasnym odbiorem- nie mysle o tym bo czytam dla przyjemnosci i emocji:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jabluszko: jak ty to ladnie ujelas...:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Panna_Individuum: no, z tymi nadziejami to prawda, czasem sie przesadza, ale jak sie tego wyzbyc? ihihih

    OdpowiedzUsuń
  22. Annie, Paula: moze wam sie podoba, kto wie, kazdy ma inny gust.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wreszcie się doczekałam momentu, kiedy mogę z czystym sumieniem sobie odpuścić coś z Twojej biblioteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mani: hahahahaah swietny komentarz, rozbawilas mnie..ale zebys tego keidys czasem nie zalowala...hihihi;)

    OdpowiedzUsuń