piątek, 14 stycznia 2011

" Ludwig " David Albahari

Powieść przenosi nas do Belgradu-dziwnego miasta, które okazuje się ciekawym tłem historii. Miasto te kusi, męczy, przyciąga a jednocześnie budzi odrażające uczucia.
Ludwig jest geniuszem, wyjątkowym pisarzem, a tacy żyją w nienamacalnej osłonie paranoi, strachu i niezrozumienia. Narratorem opowieści jest przyjaciel Ludwiga-jego redaktor, agent, opiekun, asystent- S. pełnił wszystkie funkcje naraz.

Ta lektura to wspomnienia S. - obsesyjne myśli o byłej przyjażni z geniuszem. Wraca do przeszłości, analizuje, przywołuje różne , dość przykre wydarzenia np: gdy opowiadał Ludwigowi o swoich pomysłach, a ten w ukryciu spisywał je a następnie wydał bestseller i pominął S. w podziękowaniach. 
Tak naprawdę wyłania się z tej opowieści dyskusja o literaturze, ciekawy portret wyjątkowej, enigmatycznej osobowości człowieka o wielkim talencie.

Zaskoczyłam sama siebie. Nie sądziłam, że spodoba mi się ta książka. A jednak.

26 komentarzy:

  1. Brzmi bardzo zachęcjąco... My, czytający rzadko zastanawiamy się jak tak naprawdę powstała fabuła ksiązki, kto użyczył skrawka swego życia pod jej fundamenty...

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie świetnie to ujełaś! I jakie emocje to budzi..bo przecież książki piszą ludzie w oparciu o to co wchłaniają w siebie- rzeczywistość , zdarzenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. :) niektórym na pewno się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  4. ja lubię takich pokręconych ludzi ;) więc jest spore prawdopodobieństwo, że byłabym zachwycona książką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno ja określić w sumie, trzeba chyba spróbować przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nawet nie wiesz, jak bardzo czuję się zachęcona dzięki twojej recenzji

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki o książkach uwielbiam, więc jest to pozycja idealna dla mnie. Bardzo Ci dziękuję, bo umknęła mojej uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lirael: na pewno nie jest to super prosta w odbiorze lektura..ją trzeba smakować, jak ma się cierpliwość chęci- może się podobać

    OdpowiedzUsuń
  9. Dosia, miło mi choć zaraz myślę czy aby na pewno jestem w tych recenzjach klarowna, gdyż wiadomo, każdy inaczej odbiera daną lekturę a ja nie rozbieram jej na części pierwsze, więc można mieć złudne odczucia..

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie to doceniam. Mnie nie zależy na przeczytaniu streszczenia, wolę znać zupełnie subiektywne odczucia, a ponieważ kształtuję sobie w głowie wirtualną sylwetkę osoby piszącej recenzję wiem, czy jej wrażenia będą sie pokrywały z moimi oczekiwaniami

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś przeczytam zapowiada się ciekawie. I okładka fajna :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje sie interesująca... Dopiszę ją do swojej listy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O nie, załamałam się :P znów muszę coś dodać do listy:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się okładka i sposób w jaki przedstawiłaś tą pozycję. Na pewno w najbliższym czasie po nią sięgnę . :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie .

    OdpowiedzUsuń
  15. Inamorato: pozdrawiam również a twój blog już podczytuje od pewnego czasu :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Scathach: żebyś ty wiedziała ile razy ja jestem załamana jak wchodzę na blogi książkowe..;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dosia: dziękuję ślicznie, miło mi

    OdpowiedzUsuń
  18. Catherine: mi okładka również się podoba:)-ważna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  19. kasandra_85: a dopisuj dopisuj, też noszę ten krzyż na barkach;D

    OdpowiedzUsuń
  20. zachęciłaś mnie, chcialabym to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja właśnie nie mogłam przebrnąć przez tę książkę. Może mi się w nastrój nie wpasowała? Czasami tak bywa.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mag: zgadzam się, nastrój bardzo ważny, czasem nie dopisuje i inaczej odbieramy daną książkę- tak było u mnie z "złodziejką książek"

    OdpowiedzUsuń
  23. Będzie komentarz po ponad pół roku.hihi
    Mam książkę, wypożyczoną. Właśnie po dłuższym zastanowieniu, którą teraz czytać, wybrałam właśnie ją:)
    Czytałam wcześniejszą książkę tegoż autora "Mamidło" również polecam (jeśli nie znasz), więc mam duże oczekiwania wobec Ludwiga.

    Jednak mam pewną obawę a propo formy. Zauważyłam dopiero teraz, że książka nie jest podzielona na rozdziały, ani nawet podrozdziały, nie ma nawet akapitów. I tu się obawiam, że nie przebrnę, bowiem ja męczę się czytając taki zwarty tekst i nie potrafię odłożyć książki tak w środku zdania. Muszę doczytać rozdział do końca, a jeśli nie mogę, albo rozdziały są długie (jak np: w Czarodziejskiej czy u Myśliwskiego) muszę doczytać do jakiejś wyraźnie zaznaczonej przerwy. Inaczej dostaję nerwicy:))
    A tu nawet akapitu, który mógłby stanowić przerwę. Ehh ciągnie mnie do książki i podejmę próbę, ale nie wiem, nie wiem:)
    Jedyne co pozostaje to się zaszyć, obłożyć kawą, mate i guarana i wciągnąć książkę za jednym posiedzeniem hihi.

    A Ty nie miałaś problemu z tą ciągłością tekstu, z tym morzem liter bez przerw?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. dopisek- wczoraj bardzo późną nocą postanowiłam troszkę przeczytać Ludwiga, tylko tak żeby zobaczyć jak mi z książką jest. I wlazłam w nią jak się patrzy. Po równo godzinie dotarłam do 60 strony (i tak utargowałam ze sobą dodatkowe 10 stron-50 strona miała kończyć czytanie). Spokojnie bez większego wysiłku, gdyby było wcześniej przeczytałabym książkę w całości na jednym oddechu:)
    Moje obawy były może i zasadne, ale zupełnie nie potrzebne, co mnie bardzo cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
  25. P.S Przed chwilą skończyłam:) perełeczka:)

    OdpowiedzUsuń