wtorek, 18 stycznia 2011

" Księżyce" Piero Meldini

Szwajcarskie sanatorium - w jego cichości i martwocie Andrea sięga po gruby zeszyt w czarnej okładce. Ma potrzebę spisania dziwnych wydarzeń, które miały miejsce podczas jego samotnej wycieczki do Grecji. Targany własnymi przemyśleniami, których nie potrafi pojąć ani zrozumieć- stara się przynajmniej ułożyć obrazy w jakąś logiczną całość.

I tak wraz z bohaterem przenosimy się do enigmatycznej Grecji. Czy to ucieczka czy może zwykła potrzeba zmiany? Kim jest kobieta- Dimitra i jej trzy córki spotkane na jednej z pustych plaż? Jak to możliwe, że mimo usilnych starań zamiast poznać bliżej tę kobietę, posiądzie jej córki?
Wymowne znaki, pułapki, w które wpędza nas własny lęk i bezradność. Co sprawia, że słoneczne miejsce na południu potrafi zmienić się w mroczną, księżycową noc?
 Na pewno ta krótka lektura nie jest z tych, które ''trzeba od zaraz, natychmiast przeczytać". Spokojna , obyczajowa opowieść może jednak zadowolić czytelnika przede wszystkim ze względu na malowniczy język i ciekawą fabułę.

Lubię sięgać od czasu do czasu po takie książki. A nawet rzekłabym, że coraz częściej. Okres połykania świeżynek literackich okraszonych tysiącem pochwał typu ''bestseller roku" i prześladujące moje oczy na każdym kroku- z każdej strony- ten okres tymczasowo mam za sobą raczej.
Ale nigdy nie mów nigdy..

23 komentarze:

  1. Ojj kusisz i to jak :D Okładka piękna, recenzja ciekawa, nieznana dla mnie twórczość pisarza... Wszystko to przyciąga jak magnes. A lista książek rośnie i rośnie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja lubię Cię czytać dlatego, że zawsze mogę znaleźć coś dla siebie z "nie nowości" ;)
    Także dziękuję Ci bardzo, a książki poszukam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. spokojna książka na spokojny dzień.

    A z książkami różnie bywa.
    Czasami mniej promowane okazują się bardziej wartościowe od bestsellerów.
    Dodam ją do listy umilaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Isabelle, wyciągasz przede mną książki, o których nigdy nie słyszałam. To dobrze, bo wiele mogę odkryć. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i tytul ...mniam mniam Atyde

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj Atyde...how is Italia my dear...:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Isabelle: dziękuję.No ale nowości tez czytam co jakiś czas:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedronka: czasem tak, czasem nie, różnie bywa, masz rację.

    OdpowiedzUsuń
  9. Vampire_Slayer: miło mi:) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. to właśnie lubię, takie wyszukane niezbyt znane książki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawa recenzja może kiedyś przeczytam tą książkę.
    A tak właściwie to gdzie leży grecja ?

    OdpowiedzUsuń
  12. jak przeczytałam, że książka dzieje się w Grecji to się tak jakoś rozmarzyłam, no i jeszcze ta okładka :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Sylvia: jakoś tak nie dużo tej greckiej literatury czy jej elementów u nas, co?

    OdpowiedzUsuń
  14. A szkoda, na próżno jej nawet szukać za oknem, słońca brak :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahahah, moja lista też się wydłuża... :D Ale za tą książkę ręczę własną nogą. Jak Ci się nie spodoba możesz przyjechać do mnie z siekierą i mi odrąbać nogę! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Domi: trzymam cię za słowo, jak siekiery nie będę miała to może być tasak, tak?:D

    OdpowiedzUsuń
  17. O, to literatura w sam raz dla mnie, czuję się zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Futbolowa: jeśli tak, to przyjemnego czytania życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książka Meldiniego zrobiła na mnie spore wrażenie. Zapamiętałam ją przede wszystkim z powodu niepowtarzalnego nastroju i scenerii.

    OdpowiedzUsuń
  20. Lirael: zawsze trafnie uzupełniasz moje wypocinki o książkach:)dziękuję.

    OdpowiedzUsuń