sobota, 8 stycznia 2011

" Gorące lato " Wacław Kostrzewa

Nie wiem, jak wy, ale osobiście nie zaliczam się do osób, które czytają tylko i wyłącznie bestsellery, najbardziej polecane i popularne lektury. Mam ten nawyk od czasów bycia młodą dziewczynką, która lubiła też czasem wyciągać z biblioteki książki mniej znane, obyczajowe, może nie tak przebojowe, ale jednak przyjemne i nie mające nic wspólnego z panującą modą literacką.

''Gorące lato'' czyta się jednym tchem. Przenosimy się na ziemie sandomierską, gdzie mieszka nasz bohater- były górnik. Człowiek kochający książki, mający oszczędności, choć trochę samotny. Pewnego dnia postanawia odwiedzić kolegę z dawnych lat szkolnych. Wyjeżdża do kurortu w Pieninach i tam przypadkowe spotkanie z kobietą zmieni jego dotychczasowe ciche życie, zabierze go do uroczej Hiszpanii i w marokańskie pejzaże Casablanki.

Czar i urok tej książki polega na tym, że oto poznajemy historię miłości prostych, zwyczajnych ludzi, takich, których się nie zauważa na ulicy. Coś nienamacalnego wpisane w zwykłą, polską rzeczywistość. Język oszczędny, ale i dbałość o szczegóły.

Jeśli macie dosyć czytania o przebojowych singielkach poszukujących miłości w Warszawie i pnących się po szczeblach kariery- polecam tę oto ciekawą książkę.

18 komentarzy:

  1. oooo proszę ziemia sandomierska, to jakby moje tereny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ja mam już dawno dość czytania o przebojowych singielkach.
    O wiele bardziej cenie sobie właśnie takie historie.
    Prawdziwe i nie przerysowane nadmiernie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytanie jest jak jedzenie- nie da się ciągle jeść tego samego. Wszystko z czasem nuży. Trzeba sobie urozmaicać, szczególnie jak czyta się dużo. No, ale nigdy nie wiadomo, może kiedyś wraca się ponownie do podobnych książek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. też tak czasem mam, za co kocham biblioteki- bo tam mogę właśnie dotrzeć do książek, których pewnie sama bym nie kupiła...a chętnie je przeczytam, jedną z takich książek właśnie czytam, wkrótce coś o niej napiszę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie i z przyjemnością wypożyczę tę książkę. Poza tym okładka jest przepiękna.. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kaś, to ja czekam na twoją recenzję:)
    Tak, biblioteka jest taką skarbnicą książek niezauważalnych..szkoda,że nie mam jej tu w Irlandii..chodziłabym regularnie:(

    OdpowiedzUsuń
  7. kasandra_85: okładka też przypadła mi do gustu. Taka trochę jak obraz

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie też zaintrygowała okładka! Szkoda, że książka jest tak mało znana - z Twojej recenzji wynika, że zdecydowanie warto ja przeczytać - tymczasem w Biblionetce nikt jej jeszcze nie ocenił :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Lirael, ja się na nią natknęłam na merlin.pl w dziale książki. Często wchodzę i szperam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak z bestsellerami różnie to bywa :] Poszukam tej książki bo coś czuję, że trafiłaby w moje gusta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. moją kopalnią mniej znany książek jest centrum taniej książki. kupuję wszystko co wpadnie mi w oko i bardzo często odkrywam w ten sposób wspaniałe perełki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Varia...dzięki za pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  13. syvia: bestsellery też lubię, ale nie w nadmiarze, bo się już naciełam, staram się teraz rozważniej wybierać książki, gdyż kupuję, biblioteki nie mam pod nosem, i nie wspołpracuję z żadnym wydawnictwem, które za darmo by mnie obdarowywało lekturkami

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaka śliczna okładka. Przepiękna ! A na dodatek zachęciła mnie jeszcze twoja recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. hihiih to właśnie ta okładka tak mnie zainteresowała...na szczęście treść też usatysfakcjonowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. to faktycznie nie zazdroszczę, bo jednak biblioteka daje taką pełną bezkarność w wybieraniu, w odróżnieniu od księgarni w której pewne granice jednak stosuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Sylvia, masz racje. Niestety, ale tak właśnie jest.

    OdpowiedzUsuń