wtorek, 14 grudnia 2010

''Koniec wszystkiego'' Megan Abbott
















Dziwna ksiazka. Z jednej strony klarowna, latwa w odbiorze- a jednoczesnie niespokojna, wymagajaca przemyslenia. Dochodze do wniosku, ze gdybym przeczytala ja drugi raz- pewnie odkrylabym wiele nowych rzeczy. Jest cos irytujacego w tej lekturze a tym samym cos nieslychanie pieknego, pokusilabym sie nawet o stwierdzenie- wyjatkowego. Mysle, ze to idealna ksiazka do czytania w samotnosci, w pustym domu, w ciszy..
Jak wyglada swiat, kiedy kolezanka z sasiedztwa, z która spedzamy dziecinstwo nagle znika? Z punktu widzenia rowniesniczki- trzynastoletniej dziewczyny...nic juz nie jest takie samo. Ale dzieci widza szczególy, detale, i na tym opiera sie cala fabula- lancuszek elementow, które buduja zagadkowa historie. Zdecydowanie odwazna to opowiesc, szczera, drastycznie prawdziwa chwilami.
Warto przeczytac.

Tymczasem powoli zaczynam sie pakowac. Jutro po poludniu opuszczam karaibskie slonce i w czwartek z rana wyladuje w Londynie. Nastepnie trzy godziny pozniej mam lot do Polski, gdzie spedze swieta.
Na prosbe blogowiczek, zamieszcze za kilka dni kilka fotografii z Dominikany.

27 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że pobyt był, jak najbardziej udany ;)) A na tą ksiazkę mam przedziwną ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa twojej recenzji, Lena.
    Pobyt bardzo udany. Ale dwa kociaki czekaja z tesknota i pora wracac:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowałaś mnie tą książką :) Jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce, z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. książkę mam w planach :)
    Zazdroszczę Ci tego słoneczka z Dominikany ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Luna, jak wpadnie w rece, to czytaj, warto.

    OdpowiedzUsuń
  6. Isabelle, z checia przeczytam twoja recenzje.Czekam zatem.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę czekać na zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również książkę mam w planach. Mam nadzieję, że wyjazd był bardzo, bardzo udany i się wygrzałaś na tyle, żeby przetrwać ten ziąb tutaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam nadzieję, że wyjazd się udał ^^ i oczywiście czekam na zdjęcia.. :)
    co do książki to mnie zaintrygowałaś.. jeśli będę miała możliwość to na pewno do niej zajrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka już zapisana na liście "do kupienia", ale najwcześniej w styczniu będę mogła sobie na nią pozwolić :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Izusr: udany bardzo. I stwierdzam ze turcje, egipty, tunezje to taka podrobka fajna prawdziwych wakacji tropikalnych na karaibach- standarty totalnie inne w sensie lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. kasandra_85: tak ksiazka sprawia ze chce sie inne recenzje ludzi czytac...wiec z checia twoja przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  13. Panna Indyvviduum: béda zdjecia argentynskiego fotografa, bo poznalam tutaj.. chyba nawet fajne wyszly:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że jak większość czytelników, określiłaś tę książkę po prostu "dziwna". Dla mnie też była lekturą specyficzną, do dziś zastanawiam się, czy na pewno zrozumiałam zakończenie. Myślę, że kiedyś do niej wrócę, a nuż odkryję coś nowego. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. cieszę się ogromnie, że wyjazd udany, spokojnych lotów kolejnych i miłego pobytu w Polsce:) ciekawe skąd jesteś?:) zdjęć się już doczekać nie mogę- kawałek słońca choćby na czyimś blogu dobrze mi zrobi:)
    a książka? hm...powiem Ci, że wiele recenzji tej książki czytałam, ale jakoś Twoja mnie do niej najbardziej zachęciła:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kas: staram sie nie rozpisywac o ksiazkach, nie opisywac ich bo przeciez sa poto zeby je czytac, raczej wole ogolniej;) Kawalek slonca przesle w obiektywie kolezanki z argentyny, obiecuje

    OdpowiedzUsuń
  17. Liliowa: dobrze ujelas to o ksiazkce:) idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. na prawie każdym blogu piszę, że chcę przeczytać opisywaną książkę. cóż, tu nie jest inaczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. nie wiem czy to zasługa twoich opisów czy po prostu masz nosa do dobrych książek, ale praktycznie każda o której tutaj piszesz mam ochotę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Varia uwazaj! No bo roznie bywa, moze sie okazac ze moje recenzje mijaja sie z twoim gustem i juz nie wpadniesz do blekitnej biblioteczki;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Corrupted: ja tez czsto pisze to samo na kilku blogach ale to chyba prawo ksiazkowych blogow- sam sie nakrecamy nawzajem, listy wydluzamy itp :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio Londyn mnie prześladuje, zaraz wsiądę w samolot i tam polecę :D.

    Chyba nie spotkałam się jeszcze z jakąś jasno wyrażoną opinią na temat tej książki. Z moją własną włącznie :D.

    Czekam na zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Alina, byle lotniska nie zwiedzaj..np Gatwicka. Ja juz koczowalam tam cala noc jak sie wybieralismy na wakacje, bo sniegi i opoznienie mielismy koszmarne. Mam nadzieje ze w drodze powrotnej bedzie gladko i inaczej. A ty pruj na londyn stadsted, bo gatwick tak nie przystosowany, ze cztery centymetry sniegu paralizuje lotnisko- nie polecam, utknac tam najlatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję, zapamiętam na przyszłość :D.

    OdpowiedzUsuń
  25. :) to nie tylko moja opinia. przestrzegano mnie. Nie posluchalam i mialam za swoje:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Może kiedyś...?
    Ja też chcieć zdjęcia z Dominikany...
    Pewnie żal się rozstać z tamtymi klimatami:)

    OdpowiedzUsuń