wtorek, 16 listopada 2010

''Napisane na moim czole'' Nafisa Haji











Zauważyłam, że książki zahaczające o tematykę kultury muzułmańskiej łączy jedna rzecz- okładka zawsze prezentuje kobietę o orientalnej urodzie. Dziwne, no ale to  w sumie nieważny szczegół. Przyznam się, że nie mam motywacji czytać o kolejnej kobiecie, którą bije mąż i traktuje jak psa. Uważam, że wyszło za dużo takich książek i jest to dość krzywdzące w takim sensie, że to tylko jedna cząstka ciekawych tematów dotyczących Wschodu.
Lektura '' Napisane na moi czole'' Nafisy Haji w sumie spełniła moje oczekiwania. Przede wszystkim dlatego, iż opowieść pokazuje zmagania muzułmańskich kobiet ze swoją religią na tle kultury zachodu. Dla nich samych też nie wszystko jest takie proste czy oczywiste i jest to ciekawie, moim zdaniem, ukazane w tej opowieści.
Saira urodziła się i wychowała w Ameryce. Od zawsze jest świadkiem zderzenia się dwóch kultur. W domu rygorystyczni rodzice o korzeniach hindusko-pakistańskich. Za oknem świat zachodu, w którym dorasta Saira. Dziewczyna jest buntowniczką, wszystko neguje, czuje mocno, że nie pasuje do swojej rodziny. Tak naprawdę opowieść zaczyna się gdy z różnych powodów Saira jako jedyna, musi udać  się sama na wesele kuzynki do Pakistanu. Ta podróż jest początkiem wielkich zmian. Saira odkrywa rodzinne tajemnice, sekrety, poznaje swoich krewnych. Pytania, domysły, kłamstwa i odkryte prawdy powodują rewolucję w umyśle głównej bohaterki...Czasem musi wiele się zdarzyć by docenić tradycje, które zakorzenione są w nas..
To dobre czytadło. Może nie mistrzostwo świata, ale warto przeczytać choćby dla opisów różnic kulturowych. Przyjemna historia rodzinna z tajemnicą w tle.


10 komentarzy:

  1. Z chęcią przeczytam tą książkę. Zaintrygowała mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre czytadło, duży druk, jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zachęciłaś mnie :)
    postaram się ją skombinować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ew. Jeśli ci sie nie spodoba, to pamiętaj, to nie ja... :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy czytam w recenzji "czytadło" momentalnie zniechęcam się do książki. Mam chyba alergię na to określenie. Będę wpadać, by poczytać dalsze recenzje. Może kiedyś napiszesz do moich powieści? ;) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. To zależy, moim zdaniem, kto co ma na myśli mówiąc ''czytadło''. Angielskie pisarki, niektóre, nie lubią słowa chill-out. A mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A to chyba nie dla mnie książka... szczerze nie zainteresowała mnie jej fabuła, ale może być ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli lubisz wyjątkowe książki, perełki- no to nie jest tego typu książka. Po prostu dobre czytadło dla kobiet. Nie każdy też lubi taki mixy kulturowe. Jak się kilka czyta pod rząd to też się nudzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja koleżanka uwielba takie książki... Ja jednak nie mam na nie ochoty. Twoja recenzja jest tak fajnie lekko napisana, że zapewne będę tutaj częściej wpadała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja lubię takie książki, ale nie za często:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń