sobota, 27 listopada 2010

'' Mistrz '' Andy Andrews












Gdy owa książka znalazła się w moich dłoniach, pomyślałam, że nie będę zerkać na tylni opis. Popatrzyłam na okładkę i stwierdziłam, że czeka mnie jakaś podróż. Nie wiem gdzie, ale jestem gotowa.

I tak oto przeniosłam się do nadmorskiego, małego miasteczka. Pojawia się w nim enigmatyczny mężczyzna. Nie wiadomo ile ma lat, skąd przybywa, dlaczego się zjawił. Ciągle wygląda tak samo, co więcej, ma przy sobie zawsze walizkę. Jones sam wybiera ludzi, z którymi pragnie porozmawiać. Szybko okazuje się, że rozmowa z tym tajemniczym mężczyzną zmienia życie kolejnych napotkanych ludzi...

Można było by się uprzeć i stwierdzić, iż opowieść jest poradnikiem. Bo pełno tutaj przesłań do ludzi, mądrych słów, wielkich przemyśleń i prawd życiowych. I pomimo, że nie cierpię tego rodzaju książek, muszę przyznać, że tym razem jest inaczej. '' Mistrz'' to subtelna, pełna gracji opowieść. Nie irytuje, nie drażni. Prosta historia, w którą wplątane są przemyślenia na temat ludzkiego losu. Ale zgrabnie i z wyczuciem. Z delikatnością i jakąś nutką intrygującej ciekawości. Ta książka nie sprawia, że człowiek czuje się gorzej. Bo naprawdę kto ma ochotę na lekturę, po której stwierdza,iż ma problem i w ogóle jest ewidentnie żle?  Ta lektura delikatnie smyra nasze ego. Skłania do refleksji, ale nie szokuje. I dlatego podobała mi się.

Kiedy skończyłam czytać, wiedziałam, że tak naprawdę odbyłam podróż w głąb siebie.  Może czasem warto spojrzeć w lustro i dojrzeć coś więcej, niż rozmazany tusz na rzęsach? :)

22 komentarze:

  1. Już o tej książce słyszałam. Ale po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że muszę ją przeczytać. Strasznie intrygująca...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest i nie jest. Zalezy kto czyta i kiedy. Ale warto siegnac, to pewne. :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Spodobało mi się to "delikatne smyranie naszego ego" z Twojej recenzji :) Po książkę sięgnę, kiedy nadarzy się okazja, bo sama raczej szukać jej nie zamierzam. Wprawdzie Twoja opinia brzmi zachęcająco, ale do tego rodzaju lektury mam niejaką awersję. Nie lubię, kiedy ktoś usiłuje mnie pocieszać stekiem banałów, taniutkich mądrości, a na taką mi ta książka, niestety, wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jabłuszko, No trochę tak jest, taki poradnik ale w innych wydaniach strasznie mnie to irytowało, w tym natomiast jest ok. Nie drażni:) Więc jak dla mnie to duży plus. Inna sprawa to taka, że niektórzy kochają tego typu książki, i są tacy którzy nie tykają kompletnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację. Każda książka jest dla kogoś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oho zaciekawiłaś mnie ;) I znowu dopisuję coś do swojej, i tak już za długiej, listy :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczyta- w -chmurach: ach te listy, co?...bez końca się ciągnące..;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jabłuszko.. gdyby tak można było wiedzieć biorąc książkę do ręki, że to naprawdę dla nas...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam o tej książce, gdy była jeszcze w wydawniczych zapowiedziach. Niestety, fragment noty wydawniczej "Możesz osiągnąć to, czego tak bardzo pragniesz. Najważniejsze, w którą pójdziesz stronę. Najlepsze dopiero przed Tobą." bardzo mnie zraził.
    Podobnie jak Jabłuszko nie przepadam za tego typu receptami na sukces.
    Skoro jednak piszesz, że wrażenia były pozytywne, przy kolejnej wizycie w bibliotece będę pamiętać o "Mistrzu". Ale chyba wolę tego od Małgorzaty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio jest to bardzo popularna na blogach książka. Widziałam ją w dwu wersjach w Matrasie i nawet chciałam zakupić, ale ostatnio nieco przyoszczędzam, więc jeszcze nie teraz...

    OdpowiedzUsuń
  11. Lirael Chyba dobrze,że nie czytałam noty wydawniczej..bo byłabym na nie od razu. Jak pisałam jest to w pewnym sensie poradnik, ale nie jest drażniący- przynajmniej dla mnie. Ale jeśli nie lubisz totalnie tego typu książek to może nie czytaj

    OdpowiedzUsuń
  12. Futbolowa: przeczytaj ''Służące''- to jest książka, która powala na kawałki i nie można sie oderwać- obok ''The room''- dla mnie książka tego roku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lotto, wolę nie wiedzieć, kiedy biorę ją do ręki, bo już zbyt wiele razy zdarzyło mi się tak, że książką, do lektury której podchodziłam obojętnie, okazywała się być moim literackim odkryciem. Lubię takie niespodzianki. Fakt, jest i tak, że wystarczy mi popatrzeć na książkę, przekartkować ją pobieżnie i już wiem, że się nie polubimy i nie skomunikujemy ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dokladnie. Intuicja czytelnicza czesem glosna i bezapelacyjnie dostarcza duzo wrazen, czasem jednak wyprowadza nas na manowce:) A czasem wzieta ot tak ksiazka niby nic...pochlania nas maksymalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. dziękuję za odwiedziny ^^
    niestety, nie słyszałam o "Mistrzu", ale po przeczytaniu Twojej recenzji i stwierdzeniu, że książka "nie irytuje, nie drażni" postanowiłam się za nią rozejrzeć.. ;)
    pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieje, ze i ciebie nie bedzie draznic;)roznie bywa, ale trzymam kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja mam tę do pary, to się muszę za nią wreszcie zabrać. A podpis w komentarzach działa. Udało się :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Obecnie czekam na przesyłkę z tą książką, mam tylko nadzieję, że mi się spodoba i że dostanę wydanie z niebieską okładką. :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam z niebieska okladka, ale na bloczka wlozylam z pomaranczowa, gdyz by mi zginela okladka na tle blogusia;)

    OdpowiedzUsuń
  20. KASIA UDALO SIE , JA PIERDYKAM! CIESZE SIE!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka, po przeczytaniu Twojej recenzji, skojarzyła mi się jakoś z "Demonem i panną Prym" Coelho. Okładka jest zachęcająca, narobiłaś mi na tę książkę apetytu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytalam ''Demon i Panna Prym'' hm...raczej bym nie porownala tych ksiazek. ''Mistrz'' jest o wiele prostrzy, czyta sie blyskawicznie. Fajna lektura, mam nadzieje, ze wtrafi w twoj gust.

    OdpowiedzUsuń